Kontrowersje, Polityka, TW "Bolek" »

[30 października, 2007 | 26 komentarzy | Poziom: 0 ]

Kim był Lech Wałęsa przez 1989 roku, tego nikt nie wie. Po obejrzeniu filmu "Plusy dodatnie, plusy ujemne", pokazanych tam dokumentach i zwierzeniach znajomych Wałęsy człowiek zaczyna zadawać sobie pytania - czy Lech Wałęsa to bohater czy zdrajca. W tej notce nie zamierzam nikogo oczerniać, dlatego nie ujrzycie tutaj kategorycznych sądów, a jedynie przypuszczalne działania byłego prezydenta. TW Bolek to agent, który swoimi działaniami łudząco przypominał Lecha Wałęsę, którego ojciec nazywał się... Bolesław. Nieco podejrzana wydawała się również spora niechęć dawnej głowy państwa do lustracji. Dziwne jest przede wszystkim to, dlaczego Lech Wałęsa, niezwykle szanowana postać, laureat Pokojowej Nagrody Nobla - tak szybko, bo w jeden dzień zdymisjonował rząd Jana Olszewskiego, który chciał całe lustracyjne bagno ujawnić. Dlaczego hamował działania Antoniego Macierewicza? Dosyć zaskakujące było figurujące na Liście Macierewicza nazwisko Wałęsy. Ale nie tylko jego rzekoma współpraca z organami SB plami jego zyciorys.

Rok 1993. Gang Pruszkowski powoli jest wyłapywany. Za rok aresztowany zostanie Andrzej Kolikowski ps. Pershing [i to mu uratuje życie, ale tylko na niedługo]. W więzieniu siedzi niejaki Andrzej Zieliński noszący pseudonim Słowik, jeden z najsłynniejszy gangsterów w Polsce. Wałęsa postanowił skorzystać z prezydenckiego prawa łaski i uniewinnić gangstera. Prasa donosiła, że przywódca Solidarności zrobił to pod naciskiem jego najbliższego współpracownika Mieczysława Wachowskiego [zatrzymanego w tym roku pod zarzutem korupcji], który miał rzekomo dostać 150.000 tysięcy złotych łapówki. I to były największe akcenty prezydentury tego kontrowersyjnego człowieka

Dwa lata po ułaskawieniu Słowika, Wałęsa przegrywa wybory prezydenckie ulegając w drugiej turze Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Zadecydowała o tym ostatnia debata, w której Lech W. powiedział o przywódcy obozu postkomunistów - "ja to mogę mu co najwyżej nogę podać". W roku 1997 poparł Akcję Wyborczą Solidarność, ale swoją metodą bardzo szybko zmienił zdanie i wkrótce zamienił się w krytyka tego ugrupowania. Po trzech latach odbyły się kolejne wybory prezydenckie Anno Domini 2000. I to był największy błąd byłej głowy państwa. Wynik wyborów, jak na osobowość Wałęsy był katastrofalny, jego poparcie ledwie przekroczyło 1 proc., co dało ponad 2 razy mniejszy wynik niż Janusz Korwin-Mikke.

I przez ten czas Wałęsa w jakimś stopniu umilkł, dopiero w 2005 roku nastąpiła wałęsowa reaktywacja. Była, skompromitowana głowa państwa napisała bowiem list otwarty o Radiu Maryja, otwarcie krytykując je, zarzucając rasizm, ksenofobię oraz antysemityzm. W rzeczywistości była to najprawdopodobniej zemsta za zarzuty na antenie rozgłośni ojca Rydzyka o rzekomą współpracę Wałęsy z organami bezpieki. W tym samym roku rozpoczął się romans Lecha Wałęsy z Platformą Obywatelską, z którą zresztą kiedyś współpracował [pod szyldem KL-D] wykolegowując rząd Jana Olszewskiego [słynne: "Panowie, policzmy głosy", herr Tuska]. I ostatnie wybryki coraz to bardziej kompromitującego się Wałęsy to wulgarne i prymitywne nazwanie prof. Lecha Kaczyńskiego, czyli głowy państwa "durniem i skur...nem. Proces już wkrótce bowiem Karol Karski wraz z Jolantą Szczypińską wniosek o popełnienie przestępstwa już złożyli. Z kolei sam Wałęsa zdążył przegrać proces ze swoim byłym przyjacielem, naczelnym "Tygodnika Solidarność" Krzysztofem Wyszkowskim, którego nazwał w sposób niebywale bezczelny - wariatem, chorym debilem i małpą z brzytwą.

Jak widać, Lech Wałęsa to postać kontrowersyjna. Każdy ma o niej wyrobione zdanie. Z jednej strony, solidarnościowiec, z drugiej esbek, z jednej strony laureat Nagrody Nobla, z drugiej beznadziejny prymityw. Ocenę pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy, ja już swoje zdanie o tym panu wyrobione zdanie mam.

Film, Opinie »

[28 października, 2007 | 2 komentarze | Poziom: 0 ]

Dlaczego dopiero teraz zdecydowałem się poświęcić notkę temu filmowi? Ochłonąłem. Bardzo trudno jest napisać cokolwiek o czymś co się obejrzało. Minęły już trzy tygodnie od mojej wizyty w kinie na "Katyniu" i stwierdzam - jestem gotowy ;).

Film ten bije wszelkie rekordy co do oglądalności, jest to poniekąd uzasadnione, gdyż jest to dzieło niezwykle rozreklamowane, tematyka jest interesująca, no i oczywiście szkoły, które muszą obowiązkowo "Katyń" zobaczyć. Na joggerze pisali o tym już chyba wszyscy. Raczej nie było recenzji hiperpozytywnych. I tutaj także takie nie przeczytacie. Genialny Andrzej Wajda podjął się wykonania filmu o sprawie dla narodu polskiego strasznej. O stalinowskiej czystce na ogromną 10-tysięczną skalę. Wielkie postaci, muzyka Krzysztofa Pendereckiego, plejada gwiazd od Wajdy po Pasikowskiego wydawałoby się, że wykonają film wybitny, a tak się mimo wszystko nie stało. Opowieść ta nie była de facto o skazańcach stalinowskich, a o paru rodzinach, którzy wyczekiwali na wieści. Z perspektywy paru kobiet widzimy jak walczono z kłamstwem komunistycznych władz. Dopiero na samym końcu filmu widzimy prawdę. Bezlitosną rzeź tysięcy polskich żołnierzy poprzez strzał w tył głowy. Przede wszystkim zabrakło zarysowania sylwetek ludzi, którzy byli skazani na śmierć, ich cierpienia w oczekiwaniu na śmierć. Wielką zaletą "Katynia" była doskonała scenografia, ale cóż - skoro budżet wynosi 15 milionów złotych, trudno aby było inaczej. Podsumowując film był niezły, gra aktorska nie pozostawiała wiele do życzenia, wszystko zostało wykonane z rozmachem. Zapewne przez długość filmu zostało parę niedopowiedzeń, a szkoda bo niektóre ujęcia mogłyby zostać ucięte.

Ludzie, Polityka »

[27 października, 2007 | 1 komentarz | Poziom: 0 ]

Nowe wybory już za nami, a wielu z nas nadal zastanawia się kto zasiadać będzie w ławach sejmowych. Otóż jest sporo znanych twarzy, nie tylko politycznych, jest stara gwardia. Wpierw zobaczmy jak to wszystko wygląda w dwóch najmniejszych partiach w parlamencie, czyli LiD i PSL.

W gronie Lewicy i Demokratów aż roi się od starej bandy, która czaiła się za Leszkiem Millerem i całą korupcyjną kliką. Jednym z ich jest Janusz Zemke, były wiceminister obrony natodowej w rządach SLD - członek zarówno PZPR, jak i SdRP. Jego przełożonego Jerzego Szmajdzińskiego noszącego dumny pseudonim "Buc Nadęty" także ujrzymy w parlamencie. Ze starych wyjadaczy nie zabrakło Joanny Szymanek-Deresz [byłego członka PZPR oraz szefa kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego], Jerzego Wenderlicha [także dawniej w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej], Izabelli SIerakowskiej [z PZPR, nawet delegatką była; współtwórczyni ustawy liberalizującej kwestię aborcji], załapała się też Joanna Senyszyn. Młode wilki SLD - Grzegorz Napieralski oraz Wojciech Olejniczak także będą zasiadali w sejmie... W postaci znanych z rządów Millera i Belki znaleźli się Marek Balicki [jeden z najgorszych ministrów zdrowia w historii Polski], Marek Borowski [może nie w rządzie, ale ważna postać - Marszałek Sejmu], Andrzej Celiński, Izabela Jaruga-Nowacka, Krystyna Łybacka [krytykowana Minister Edukacji] a także Ryszard Kalisz. Wszystkie sześć powyższych nazwisk, poza panią Jarugą miało swoją przeszłość w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jest też Bogdan Lis, Wacław Martyniuk i przemądrzały Tadeusz Iwiński, który za PRL tak bardzo chwalił socjalizm w swoich dostojnych pismach.

No i PSL. Jako jedyna partia nie zmieniająca szyldu od samego początku w popeerelowskim sejmie. Ze znanych postaci w ludowcach stołki otrzymali prezes rzeszowskiego PSL - Jan Bury, Eugeniusz Grzeszczak, Eugeniusz Kłopotek [jego brat Andrzej, nie dostał mandatu], Mirosław Maliszewski, przewodniczący Waldemar Pawlak - były premier, który zasłynął zamianą Lancii na Poloneza, Janusz Piechociński, Marek Sawicki, żartowniś Franciszek Stefaniuk [to ten, od hasła "zamiast hasła spieprzaj dziadu, u nas twórca Gadu Gadu], a a propos pana Foltyna biedak swoje marzenia o zmianie Polski musi odłożyć o cztery lata, Warszawiacy mu nie zaufali - widać korzystają z GG ;). Ponadto nestor - Józef Zych i Wiesław Woda - wielki miłośnik pszczelarstwa. Nie mogłem się powstrzymać, aby umieścić najlepszy IMO "konkretny" spot Jana Kamińskiego z PSL - który nawiasem mówiąc znalazł się w parlamencie.

Ludzie, Polityka, Pół żartem, pół serio »

[26 października, 2007 | 15 komentarzy | Poziom: 0 ]

Zobaczcie sami, oto lider australijskiej Partii Pracy Kevin Rudd, który przez filmik z youtube jest w tarapatach. Mimo, że w sondażach partii ta prowadzi, to Australijczykom już jest wstyd oddać głos na takiego kandydata:

Opinie, Polityka »

[23 października, 2007 | 19 komentarzy | Poziom: 0 ]

Społeczeństwo cały czas żyje poprzednimi wyborami. W większych miastach wygrywała zazwyczaj Platforma, chociaż są wyjątki. Wiadomo już, że we wschodniej Polsce [5 województw] wygrał PiS, w całej reszcie PO. Najwięcej emocji budziły pojedynki ważnych postaci każdej partii z poszczególnych list. W Warszawie bez niespodzianek zwycieżył Donald Tusk, któremu zaufało pół miliona wyborców, zaś 273 tysiące zdobył Jarosław Kaczyński. Daleko w tyle był Marek Borowski, jednak największą klęskę odnieśli kolejni na listach Prawa i Sprawiedliwości odnieśli Karol Karski[gorzej nawet od Wojciecha Popieli] oraz Nelli Rokita, która zdobyła śladowe poparcie. W Krakowie nieoczekiwanie wygrał Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który o cztery tysiące głosów pokonał Jarosława Gowina. Ziobro pokazał, że ludzie cały czas go popierają, że był naprawdę dobrym ministrem.Bowiem pokonać popieranego przez maskotkę mediów - Kazimierza Marcinkiewicza, kandydata PO to nie lada sztuka. Prawdziwą katastrofą zakończył się jednak start innego Zbigniewa, ministra z Prawa i Sprawiedliwości, Wassermana, który otrzymał ledwie 1 proc. głosów. Jan Widacki otrzymał całkiem spore poparcie [24 tysiące głosów] i otrzymał mandat z list LiD. W Gdańsku wygrał poseł Sławomir Nowak, który pokonał założyciela swojej partii Macieja Płażyńskiego, startującego z list PiS. Otóż to był największy przykład na to, że wyborcy nie patrzą na nazwisko tylko na listę. Dwa lata temu Płażyński był senatorem niezależnym, który otrzymał ogromną liczbę głosów. Obecnie suma nie jest tam porażająca i o 8 tysięcy przegrał ze specjalistą od kampanii Platformy. Spora afera była w Samoobronie, gdzie Danuta Hojarska dostała pieniądze od partii na kampanię wszystkich startujących kandydatów, zaś wydała je na własne bilboardy. Janusz Korwin-Mikke, niestety, nie liczył się w tych wyborach. W Łodzi zwycięzcą został Cezary Grabarczyk, który minimalnie pokonał cenioną Minister Pracy z PiS - Joannę Kluzik-Rostkowską. Tragiczny wynik z raptem 4000 głosów odnotował Leszek Miller startujący z list Samoobrony, zaś Wojciech Olejniczak W Lublinie wygrała Elżbieta Kruk, była szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji znacznie wygrała z, jednym z najbardziej kontrowersyjniejszych [żeby nie powiedzieć skretyniałych] posłów PO, Januszem Palikotem. W Białymstoku Krzysztof Putra z Prawa i Sprawiedliwości rozgromił kandydata Platformy Roberta Tyszkiewicza. Kazimierz Kutz dostał dwa razy więcej głosów w okręgu katowickim, przegranym został Jerzy Polaczek, minister infrastruktury w rządzie Marcinkiewicza i Kaczyńskiego. W Kielcach bez niespodzianek, wielbiony tam wicepremier Przemysław Gosiewski rozgromił Konstantego Miodowicza, który otrzymał ponad czterokrotnie mniej głosów! W Bydgoszczy, najlepszy Radek Sikorski, słabo wypadł Mojzesowicza [niespełna 40 tys. głosów].

Wielcy przegrani: w Gliwicach dość znany poseł PiS Jędrzej Jędrych dostał jedynie 2 tysiące głosów i nie wszedł do parlamentu. Krzysztof Janik skompromitował się w Tarnowie, gdzie LiD mandatu nie otrzyma, kosztem PSL. Szef Ogólnopolskiego Związku Lekarzy pan Undermann - reprezentant Lewicy i Demokratów z Rybnika dostał tysiąc głosów i również o parlamencie może tylko pomarzyć. Zabraknie też oczywiście słynnych posłów ugrupowań, które nie przekroczyły progów wyborczych - LPR i Samoobrony, w tej kadencji nie będzie Leppera, Giertycha, Wiśniowskiej, Wierzejskiego...

Opinie, Polityka »

[22 października, 2007 | 11 komentarzy | Poziom: 0 ]

Wybory już za nami, trwa podliczanie ostatnich głosów. Wyniki mogą się zmienić bardzo nieznacznie, dlatego już teraz można sobie pozwolić na analizę. PIerwsze co mi się nasunęło to to, jak Polacy łatwo nabierają się na kiełbasy wyborcze. Obietnice PO są po prostu kompletnie nierealne. Możemy jednak sięgnąć pamięcią nieco dalej i przypomnieć sobie obietnice Unii Wolności - w której przecież Tusk był. Drugie na co zwróciłem uwagę to jak ważne jest wprowadzenie okręgów jednomandatowych. Nie ukrywajmy, jak z pierwszego miejsca z np. warszawskiej listy PO kandydował Kaczyński, Tusk, czy np. Hojarska to wynik naprawdę by się za bardzo nie różnił. Po prostu ludzie patrzą na partię, a nie na to co dany kandydat sobą reprezentuje. Doskonałym przykładem na poparcie tej tezy jest pan Janusz Palikot, który zdaje się pokonał Elżbietę Kruk i Romana Giertycha. To, że Palikot to przemądrzały pajac to już chyba każdy wie, a mimo to cieszył się on sporą popularnością. No i w końcu trzecie sporo osób tymi wyborami zakończyło swoją wyborczą działalność. Tymi osobami są m.in. Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Roman Giertych czy najprawdopodobniej Andrzej Lepper. Trzy ostatnie osoby odniosły wyborczą klęskę, natomiast Kwaśniewski swoim pijaństwem odebrał LiD-owi z 7 punktów procentowych.


Platforma

Platforma Obywatelska to zdecydowany zwycięzca wyborów parlamentarnych 2007. To smutna wiadomość dla szanujących się i naród obywateli Polski. Pomysły Platformy są co najmniej nierealne. Jeśli jednak na upartego pan Tusk chciałby wprowadzić wszystkie reformy które naobiecywał, to mielibyśmy sytuację jak za Gierka. Mam nadzieję, że oni tego nie chcą i przyszli porządzić, aby po czterech latach ustąpić miejsca komuś innemu. Oby tylko nie LiDowi, który ma podobnie nierealny program.


PiS

Jaki był największy błąd PiS? Dopuszczenie do debaty Kaczyński-Tusk. Premier niepotrzebnie się ugiął, mógł najpierw dopuścić do debaty Kwaśniewskiego z liderem PO, a dopiero potem myśleć o ewentualnych rozwiązaniach. Według michnikowszczyków i mas to właśnie Tusk wygrał tamtą debatę i od tego czasu PiS dramatycznie leciał w dół. Największy sukces tego ugrupowania to poza wygraną na wschodzie Polski, zwycięstwo Zbigniewa Ziobry nad Jarosławem Gowinem. To obrazuje trwające nadal zaufanie do reform likwidujących korupcję. Konserwatywny Kraków nadal nie przekreśla Ziobry i to jest nadzieja na przyszłość dla całego ugrupowania. Teraz tylko muszą liczyć na wpadki Platformy oraz przede wszystkich silne zwarcie i brak rozłamów podczas bycia w opozycji.


Dolna półka w parlamencie

Lewica i Demokraci oraz Polskie Stronnictwo Ludowe to partie, które będą towarzyszyły temu wielkiemu duetowi w parlamencie. Obie te partie nie zakwalifikowały się do senatu, są jedynie ugrupowaniami w sejmie. LiD popełnił największy błąd biorąc sobie do pomocy Aleksandra Kwaśniewskiego. Ten polityczny emeryt, będący w okropnym nałogu alkoholowym ma spore problemy ze sobą i zepsuł wynik wyborczy postkomunistom. Olejniczak tego z pewnością byłemu prezydentowi nie wybaczył i zapewne pod jego i całej reszty tej lidowej kliki "magister" się ugiął i odszedł z polityki na zawsze. Ciekawe czy słowa dotrzyma, bo "na zawsze" było też po zakończeniu drugiej kadencji prezydenckiej. Z kolei PSL to partia, która przejęła elektorat Samoobrony. Dostali 9 procent, co jest wynikiem lepszym niż przed dwoma laty. Ludowcy nie mieli tak wielkiego nakładu finansowego na reklamowanie się co pozostałe ugrupowania znajdujące się w parlamencie, dlatego wynik ten można upatrywać w kategoriach sukcesu.


Na wylocie

Do sejmu, zgodnie z prognozami sondażowymi nie dostały się KW LPR, Samoobrona oraz Polska Partia Pracy. Liga Polskich Rodzin odniosła ogromną klęskę. 1,5 procent przy koalicji partii, które samodzielnie mogłyby uzyskać nawet 2 proc. to tragedia i katastrofa. Zwłaszcza, że kampania nie była wcale taka cicha, a reklamy na ulicach czy w mediach były wszechobecne. UPR popełniło błąd, kandydując wraz z partią Giertycha. Samodzielnie zapewne uzyskaliby więcej. Z kolei Samoobrona to polityczny trup od występu Andrzeja Leppera w "Teraz My!". Tam lider Samoobrony pokazał swoją ciemną stronę i całkowicie się przy tym skompromitował. Jego koledzy są poza parlamentem, ale za to z wynikiem lepszym od LPR. A przecież powiedzmy sobie szczerze - Leppera i Millera w kampanii widać nie było. I na koniec kopciuszek wyborów PPP. Przedstawiająca się jako alternatywa dla LiD partia, o której nikt nic nie wiedział odniosła co by nie powiedzieć mały sukces. 1 proc. i wynik bardzo zbliżony do niedawnych koalicjantów PiS powinien cieszyć lidera partii - Bogusława Ziętka. A jak LiD się skompromituje po raz kolejny, a prędzej czy później stanie się to na pewno, to w moim przekonaniu PPP będzie mogło liczyć na wielokrotność obecnego wyniku

Opinie, Polityka »

[19 października, 2007 | 9 komentarzy | Poziom: 0 ]

Kampania wyborcza lada moment się kończy, cisza już od północy, potem zaś ważna chwila dla wszystkich Polaków. Nadszedł bowiem czas wyboru kolejnych rządów. Według sondaży zdecydowanym faworytem jest Platforma Obywatelska, jednak wszyscy się już nauczyli, że to dopiero wybory zweryfikują zaufanie Polaków do poszczególnych stronnictw.

PiS - partia rządząca, która na pewno nie ma łatwego życia. Większość mediów, z michnikowszczykami na czele, nie umilają im życia. Przed dwoma tygodniami to PiS miał aż ośmio-procentową przewagę nad Platformą. Teraz jednak znacznie przegrywa. Tendencja spadkowa zaczęła się od debaty Kaczyński-Tusk, według mas przegranej przez obecnego jeszcze premiera, o debacie pisałem tutaj. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma za sobą bardzo trudną przeprawę, począwszy od wygranej w poprzednich wyborach, przez niełatwy rząd, po kolejne wybory. Nikomu się jeszcze od 1989 roku nie udało wygrać batalię o rządzenie Polską dwa razy z rzędu. Według mnie PiS ma na to sporą szansę.

PO - na razie faworyt. Platforma przegrała już z PiSem obie pojedynki przed dwoma laty. Teraz dla Tuska otwiera się spora szansa. Afery pani Sawickiej bardzo mogą mu w tym przeszkodzić. Przez całą kampanię wyborczą partia Donalda Tuska nie podała ani jednego konkretu. Nazywają siebie liberałami, a nie odnotował żadnego sygnału przez cały pobyt PO w sejmie liberalizmu w tym ugrupowaniu. Tuskowi wydaje się, że pustymi hasłami "cud gospodarczy", "w Polsce może być jak w Irlandii" [szkoda, że sam nie wie jakie tam są podatki] wygra wybory. Liczę, że wyborcy nie dadzą się nabrać.

LiD - jedyna partia lewicowa, która ma szansę wejścia do parlamentu, co wcale nie jest takie jasne. Postkomuniści bowiem mają w przekłamanych sondażach tylko 10 procent. Z racji progu wyborczego dla komitetów muszą mieć aż 8. Jest więc nadzieja, że wreszcie w parlamencie zabraknie lewackich socjalistów. Ich kampania to jeden wielki niewypał. Nieustanne wpadki, pijaństwa, program "100 konkretów", który w rzeczywistości konkretów nie ukazuje raczej nie da tej partii dobrego wyniku wyborczego, choć dwucyfrówkę mogą mieć

PSL - ludowcy zaskakują dobrym wynikiem, przy stosunkowo niewielkim nakładzie sił podczas kampanii. Według najnowszych sondaży kliki z GfK Polonia, Polskie Stronnictwo Ludowe może liczyć na 8-procentowy wynik. Warto zauważyć, że sondaże zwykle zaniżały wynik partii Pawlaka, toteż możemy się spodziewać wielkiej sensacji. Partia ta unika jakichkolwiek sporów, apeluje o spokój w życiu publicznym i tym widocznie sobie zaskarbiła przychylność wyborców, bo nie sądzę, aby o tak dobrym wyniku miał zadecydować Łukasz Foltyn.

LPR - przypomnę, że z ramienia Komitetu LPR startuje Prawica Rzeczpospolitej i Unia Polityki Realnej. Jedyni prawdziwi liberałowie wolnorynkowi na polskiej scenie politycznej niestety dobrych wyników w sondażach [przekłamanych] nie mają. Janusz Korwin-Mikke i Roman Giertych przekonują jednak, że ich komitet uzyska wynik 12-procentowy. Takim optymistą to ja nie jestem, ale uważam że bez problemu dostaną się do parlamentu. Ich kampania wyborcza jest niezła, niestety skutecznie tuszowana przez wszystkie, liczące się media w Polsce.

Samoobrona i Polska Partia Pracy - to dla mnie partie, które znajdą się za burtą. Ugrupowanie Andrzeja Leppera mimo nabytków w postaci Leszka Millera nie mają szans na wejście do sejmu. Ich nadzieje zakopane zostały w chwili rozpoczęcia programu "Teraz My!" z Andrzejem Lepperem, gdzie ten przyznał się do grzeszków w przeszłości. Mająca w swoich szeregach wielu członków PZPR Samoobrona aferami korupcyjnymi, seksualnymi w końcu doigrała się i w moim przekonaniu rozpadnie się po klęsce w przyszłych wyborach. Z kolei alternatywa dla LiD - Polska Partia Pracy, to partia o której w mediach prawie nie słychać, o której mało kto wie, a programu której niemal nikt z przeciętnych wyborców nie zna. Bogusław Ziętek i jego koledzy według mnie mogą liczyć na symbolicznie tylko poparcie.

Cytaty, Opinie, Polityka »

[16 października, 2007 | 4 komentarze | Poziom: 0 ]

We wczorajszym "Dzienniku" zamieszczony był artykuł "Na kogo zagłosuje inteligencja?". Wśród opinii większość była wychwalająca PO i wieszająca psy na PiS-ie. Jedna wypowiedź naprawdę mnie niezwykle rozbawiła. Wypowiedział się artysta-grafik Rafał Olbiński.

Z przekonaniu jestem konserwatywnym liberałem, dlatego będę głosował na Platformę Obywatelską. Ich program zgadza się z moimi przekonaniami.

Pozostaje mi tylko dodać, że jeśli taką mamy inteligencję, to ja dziękuję za uwagę. Pana Olbińskiego odsyłam zaś tutaj

Opinie, Polityka »

[15 października, 2007 | 6 komentarzy | Poziom: 0 ]

Ostatnio debat mamy naprawdę sporo. Wpierw debata Kaczyński-Kwaśniewski w mojej opinii zakończyła się zwycięstwem tego pierwszego, potem Tusk-Kaczyński: wtedy michnikowszczyzna i nasz mądry naród uznał, że zwyciężył lider PO, w moim odczuciu remis, dzisiejsza debata miała być inna niż wszystkie. I była na pewno lepsza, od poprzedniej z udziałem Donalda Tuska. Nikt nie buczał, nie było chamstwa, nawet Donaldzik, tudzież Donek był grzeczny. Po zakończeniu debaty szanowny i ostatnio często bywający w mediach pan Eryk Mistewicz [specjalista od marketingu politycznego] powiedział, że była to najciekawsza debata. Z tą opinią na pewno zgodzę się. Była to najciekawsza debata oraz najważniejsza chyba dla obu panów. Walczyli oni bowiem o elektorat, który na pewno nie poprze Prawa i Sprawiedliwości.

Po raz kolejny Tusk pokazał, że jego dwoma dewizami są - nieustanne zmiany zdania oraz brak konkretów. Przewodniczący PO został kapitalnie ukarany nagłymi przedwyborczymi zmianami zdania przez Kwaśniewskiego, który był do debaty przygotowany kapitalnie. Tusk na swoje usprawiedliwienie miał, że "jest to zdanie wyrwane z kontekstu". Wszyscy jednak wiemy, że tak nie było. Kwaśniewski pytał się jednak o wiele drażliwych rzeczy, na które odpowiedzi nie uzyskał. Przez cały czas Donald T. urządzał mówki propagandowe dotyczące Irlandii [szkoda, że mimo, że gada o tym przez gdzie tylko popadnie i kiedy tylko popadnie, nie wie jakie podatki są w tym kraju], wymijając tym samym odpowiedzi na naprawdę ważne dla wyborców pytania. I dlatego przegrał z kretesem, w mojej opinii, pomimo że socjalizmu nienawidzę i łagodnie mówiąc, nie przepadam za Kwaśniewskim, Olek spisał się naprawdę na medal. Głosy pomiędzy LiD i PO się rozłożą i w efekcie będziemy mieli w wyborach zwycięstwo PiS.

Film, Muzyka »

[14 października, 2007 | 10 komentarzy | Poziom: 0 ]

Zapewne wielu z Was oglądało kultowy serial "LOST: Zagubieni", opowiadający o rozbitkach, którzy utknęli na wyspie po wypadku samolotowym. Ale nie o tym będę w tej notce pisać. Bardzo ważną i często niedocenianą częścią tego serialu jest kapitalna muzyka. Trzymająca w napięciu, zróżnicowana. Ścieżki dźwiękowe napisał Michael Giacchino - ceniony kompozytor, autor soundtracków m.in. do serialu "Alias", bajki "Ratatuj", czy ostatnio do najnowszego "Star Treka". W USA wydano nawet płytę ze zbiorem ścieżek do LOST. Płyta cieszy się sporą popularnością, niestety w Polsce nie planuje się sprzedaży tego krążka. A szkoda, bo naprawdę warto przesłuchać, na sucho, bez serialu. Wrażenie jeszcze lepsze.

Innym muzycznym elementem serialu jest, a właściwie są piosenki używane najczęściej w retrospekcjach bohaterów. Użyte są piosenki naprawdę zróżnicowane gatunkowo, ale najczęściej są to świetne kawałki. Producenci do serialu dobrali m.in Nirvanę "Scentless apperentice", Mama Cass Elliot "Make your own kind of music", niezapomniany kawałek "Walking after midnight" Patsy Cline, Boba Marleya "Redemption song", czy "I got you" Jamesa Browna i wiele innych. Jeden kawałek na pewno znacie - chodzi tutaj o "Downtown" Petuli Clark. Na youtube znalazłem nagranie [dosyć stare ;)]. Ale niech się nikt nie zraża, bo kawałek jest przedni.

Opinie, Polityka »

[12 października, 2007 | 26 komentarzy | Poziom: 0 ]

Debata, która miała identyczne zasady co poprzednia, miała przynieść więcej konkretów. Niestety nie przyniosła. Formuła była taka sama, czyli żelazne zasady czasowe i przerywanie w pół zdania. Publiczności, według mnie, w ogóle powinno nie być. Szczególnie obserwatorzy ze strony PO, emanowali bezczelnością, która nie tylko przeszkadzała, ale i irytowała. Niestety brakowało także wymiany argumentów. Jarosław Kaczyński nie był za bardzo przygotowany do tej debaty, za to Donald Tusk zamiast prezentować swoją wizję Polski podawał puste hasełka 'cud gospodarczy', 'liberalizm' i to niestety chodzi tutaj nie o PRAWDZIWY liberalizm, a o "liberalizm" w wykonaniu Platformy. Przewodniczący PO ukazywał wady rządów Kaczyńskiego, jednak nie bardzo potrafił przyznać się, że to przez niego koalicji PO-PiS nie było i straszliwie nie chciał powiedzieć prawdy, że do końca rządów PiS zostały jeszcze dwa lata. Mimo wszystko uważam, że początek debaty był znacznie lepszy dla Tuska, aniżeli dla premiera. Im dłużej trwała debata, tym bardziej rozkręcał się Kaczyński. Na końcu były polityk KLD i UW zapętlał się, w swoje wyjazdy zagranicę i rzekome rozmowy z tamtejszymi ludźmi, jaki to PiS jest be, a PO zbawienne.

Podsumowując nie da się ukryć, Tusk wygrał jedynie swoimi dowcipami niskich lotów, chamstwem, obłudą i pustosłownymi obietnicami. Bowiem konia rzędem temu, co mi wymieni choć jeden sensowny argument Donalda T. z minionej debaty.

Kontrowersje, Polityka »

[09 października, 2007 | 19 komentarzy | Poziom: 0 ]

Aleksander Kwaśniewski - uzależniony od alkoholu postkomunista po raz kolejny kompromituje swoją partię. Tym razem, na szczęście nie zagranicą, a w podczas konwencji LiD w Szczecinie. Olek stroił mało ciekawe miny, dukał słowa, mówił od rzeczy, powtarzał się. Jeden z jego cytatów, chyba najbardziej świadczący o niezbyt wyraźnym stanie byłego prezydenta:

Myśmy to już przeżyli, nie idźcie tą drogą - Jarosławie Kaczyński, Lechu Kaczyński, Ludwiku Dorn i psie Sabo, nie idźcie drogą, nie idźcie tą drogą!

Jego wystąpienie było po prostu strasznym występem człowieka zniszczonego chorobą alkoholową. Portal dziennik.pl donosi, że podczas wystąpienia Kwaśniewskiego na widowni były słyszalne szmery "czy on jest pijany". I nie da się ukryć, że był. Po wystąpieniu pewien dziennikarz spytał się Aleksandra K. czy nie pił on przed przemówieniem. Ten, zmieszany bardzo, w zasadzie nie odpowiedział na pytanie, stwierdził tylko, że bierze leki, które nie mogą być łączone z alkoholem, więc nie go nie spożywa. Bardzo przypomina mi się sprawa goleni, gdzie po latach były prezydent przyznał, że kłamał, bo tak naprawdę w Charkowie pijany był. Mnie tylko ciekawi, ile jeszcze wytrzymają koledzy partyjni Kwaśniewskiego, naprawdę jego zachowanie jest karygodne i w takim stanie doprawdy nie powinien pojawiać się gdziekolwiek.

Ludzie, Opinie, Polityka »

[07 października, 2007 | 11 komentarzy | Poziom: 0 ]

Kampania Platformy Obywatelskiej zawsze odstawała od PiSu. Nie ma tam ekspertów od takich spraw. Jest Sławomir Nowak, ale za to co dotychczas uzyskał powinien zostać dawno zwolniony. Bo zabawne jest niewątpliwie, że partia opozycyjna, mająca przecież niemal wszystkie media po swojej stronie przegrywa z PiSem.

Po wyczynach platfusów z kopiowanymi od PiS reklamówkami z tymi samymi określeniami, który poseł Nowak nazwał "celną ripostą" pora na kolejny punkt tego jakże żenującego spektaklu. Tym razem PO zamierza szpanować jacy to poważani ludzie na nich zamierzają głosować. W gronie tych ludzi są aktorzy - Marian Opania, Wiktor Zborowski, Olaf Lubaszenko, Piotr Machalica; muzycy - Szymon Wydra, Zbigniew Preisner, Urszula Sipińska, Paweł Kukiz; reżyser - Filip Bajon; bokserka - Iwona Guzowska; rajdowiec Krzysztof Hołowczyc; trenerzy i piłkarze - Tomasz Frankowski, Jacek Gmoch oraz Janusz Kupcewicz, a także michnikowszczyk - Andrzej Zoll.

Tak się cały czas zastanawiam, czy Polacy są tacy głupi, że dadzą się omamić takimi kretyńskimi chwytami? To, że jakiś trener, który na wizji niemal zawsze wygaduje, co mu ślina na język przyniesie reklamuje jakąś partię, to oznacza, żeby na nią głosować? Nie chcę nikogo urazić, ale co to są za autorytety? Zgodzę się, że są w tym gronie dobrzy aktorzy, sportowcy, ceniony reżyser. Ale czy to jest ważne? Każdy Polak ma prawo sam podjąć decyzję na kogo głosuje, bez podpowiedzi ludzi znanych w showbiznesie. Takie jest moje zdanie, choć gdyby PO popierał jakiś autorytet - byłbym w stanie to zrozumieć. Ale jakim autorytetem jest dla społeczeństwa Frankowski, Kupcewicz czy Kukiz? To chyba pytanie retoryczne, ale jestem przekonany, że ta platformerska wymienianka dołoży tej partii parę dobrych procent.

Film, Opinie »

[05 października, 2007 | 3 komentarze | Poziom: 0 ]

Postanowiłem, że w tej notce, zgodnie z obecnie panującą modą wymienię trzy filmy, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Uznałem jednak, że nie wyznaczę najlepszego z tej trójki, bo byłaby to bardzo trudna decyzja. Wszystkie filmy nastawione są na coś innego. Wszystkie jednak łączy najwyższa jakość oraz miano jednych z najlepszych w swoich gatunkach

PULP FICTION - pierwszy i zarazem najlepszy film Quentina Tarantino, który obejrzałem. Kilka historii połączonych w spójną całość, pod koniec filmu łączą się ze sobą. "Pulp Fiction" opowiada o życiu płatnych zabójców [i nie tylko], które nie jest usłane różami, wpadają oni bowiem w duże kłopoty. Znakomita rola Bruce'a Willisa, niezapomniane kreacje Thurman, Travolty, Jacksona czy Keitela. Film nagrodzony Oscarem za scenariusz oraz Złotą Palmą w Cannes [rywalizował z "kolorową trylogią" Kieślowskiego].

PÓŁ ŻARTEM PÓŁ SERIO - zaliczana do najwybitniejszych komedii wszechczasów. Dla mnie zdecydowanie najlepsza. Film stworzony pod koniec lat 50. poprzedniego wieku, na razie nie doczekał się solidnego następcy. Kapitalne role nieżyjących już niestety Jacka Lemmona i Marilyn Monroe. Dwa muzycy są przypadkowymi świadkami strzelaniny. Ścigani przez mafię ukrywają się i przebierając się za kobiety, wyruszyli z żeńskim zespołem na tournee

MISERY - film na podstawie powieści Stephena Kinga. W rolach głównych James Caan, Kathy Bates. Najlepszy thriller wszechczasów. Film opowiada o znanym pisarzu poczytnych romansów, którego po wypadku samochodowym znajduje niezrównoważona psychicznie kobieta. Jak dla mnie doskonałe, mrożące krew w żyłach widowisko, w którym od początku do końca widz zadaje sobie podstawowe pytanie. Kto z tej psychologicznej batalii wyjdzie górą?

Opinie, Polityka »

[03 października, 2007 | 65 komentarzy | Poziom: 0 ]

Wielkie NIE dla LiD. My prawicowcy musimy dać z siebie wszystko, aby do władzy po raz kolejny nie dorwali się postkomuniści. Dziś odniosę się do nowego planu rządzenia Lewicy i Demokratów - 100 konkretów. Najbardziej kontrowersyjne aspekty ich programów zostaną pogrążone. Nie zróbmy z Polski PZPR Bis, nie głosujmy na LiD! Ale do rzeczy...

Zapewnimy odpowiednią liczbę lekarzy i pielęgniarek poprzez zwiększenie liczby miejsc w uczelniach i szkołach medycznych, finansowanie kosztów specjalizacji ze środków budżetowych dla wszystkich absolwentów oraz poprzez znaczące podwyższenie wynagrodzeń pracowników medycznych.

Wszyscy dobrze wiedzą, że nie zostanie do wykonane. Pielęgniarki protestują tylko ze względów politycznych. Szefową związku pielęgniarek jest działaczka SdPl, dziwnym trafem, że za SLD, kiedy sytuacja w służbie zdrowia była jeszcze gorsza, nikt nie strajkował. Szpitale i cała służba zdrowia musi być sprywatyzowana. NFZ musi zostać zlikwidowany, papierkowa biurokracja zniesiona. LiD chce również wprowadzić "konkurencyjność" poprzez wprowadzenie do systemu prywatnych zakładów. Prywatne zakłady już są, proszę państwa, ale normalny obywatel nie będzie płacił dwa razy...

Dokończymy - w pełnym dialogu ze związkami zawodowymi - reformę emerytalną, wprowadzimy emerytury pomostowe.

Z czego? Pytam się, z czego. Wyż demograficzny wchodzi w wiek emerytalny. ZUS najprawdopodobniej splajtuje i dobrze, ale ci szaleńcy chcą jeszcze pomostowych emerytur. To pusta obietnica bez żadnego pokrycia.

Wdrożymy reformę podręczników szkolnych: ograniczenie wiedzy encyklopedycznej, w myśl zasady: mniej wkuwania - więcej myślenia. Nauka filozofii i podstaw nowoczesnej gospodarki, lekcje oświaty seksualnej.

Z jednym aspektem się zgadzam - mianowicie z lekcjami filozofii. Trzeba wprowadzić, od gimnazjum, tą bardzo potrzebną dla każdego człowieka naukę. Naukę życia. Natomiast lekcje "nowoczesnej gospodarki" to pewnie według LiD propagandowe nauczanie socjalizmu, zaś edukacja seksualna to wpajanie do główek poglądów Senyszyn czy Środy. Kategoryczne NIE!

Interszkoła: podwoimy liczbę komputerów w szkołach, zapewnimy bezpłatny dostęp szkół do sieci Internetu. Cel - komputer na każdej szkolnej ławce.

Hahaha! Za co? Jeśli znajdziecie kogoś, kto wreszcie w tej partii pomyśli logicznie będzie inteligentny. LiD nie stawia na bezpieczeństwo, a to jest sprawa ważniejsza niż komputer na każdej ławce. Poprzednie pokolenia potrafiły uczyć się bez komputera i wychodziło dobrze. Jako priorytet: szkolny monitoring. Ale aby na to mieć pieniądze, trzeba sprywatyzować szkolnictwo.

Rozdzielimy stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, którym powinna zostać osoba bezpartyjna, o wysokim autorytecie moralnym (np. sędzia Sądu Najwyższego). Wprowadzimy zasadę siedmioletniej kadencyjności na tym stanowisku. Umocnimy niezależność sądów i trybunałów, anulujemy wszystkie ustawy wprowadzone przez PiS w celu ograniczenia niezależności sądownictwa.

Po wyborach z całą pewnością ministrem sprawiedliwości zostanie znowu jakiś postpezepeerowski towarzysz z SLD, dlatego, jestem przekonany, to są puste słowa. Niezależność sądów jest, była i będzie i myślę, że nie ma tutaj nic do znoszenia. Nie wspominając już o rzekomej walce z korupcją. W poprzednich rządach panów z LiD dostaliśmy pokaz jak się zwalcza korupcję - poprzez uniewinnianie, tolerowanie i przyjmowanie do partii

Powołamy komisje śledcze do spraw zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidy

Co tu powoływać? Pani Blida, to osoba z układu, były członek szczebelka postkomunistycznego - PZPR->SdRP->SLD i gdyby żyła to zapewne doszedłby LiD. Wiedziała, że jest winna i zamieszania w wiele spraw korupcyjnych. Nie ma już Kwaśniewskiego, dlatego nie będzie miał kto uniewinniać, więc się zastrzeliła. Miała, wybaczcie, zrytą psychikę po przebywaniu w takim towarzystwie i stało się.

Wyeliminujemy wszelkie przejawy cenzury w nauce i sztuce. Zapewnimy wolność badań naukowych. Zmodyfikujemy przepisy o "obrazie uczuć religijnych" i "znieważaniu najwyższych organów państwowych" w taki sposób, aby nie ograniczały one swobody wypowiedzi artystycznej i wolności słowa.

Nie ukrywajmy, jest to zakłamanie i obłuda. LiD chce zwalczać tradycje katolickie i wprowadzać nową religię-nurt - fanatyzm feministyczno-homoseksualny. ŻADNEJ religii nie wolno obrażać, głowy państwa również nie i nie widzę nic złego w obecnych przepisach...

Utrzymamy obecny wiek emerytalny kobiet (60 lat) z prawem do dobrowolnego wydłużenia tego wieku do 65 lat.

Kategoryczne nie. Wiek emerytalny powinien być zwiększony. LiD rzecz jasna tego nie chce, ale to nieco odciąży bankrutujący, choć pływający w urzędowskich luksusach ZUS.

Opowiadamy się za świadomym macierzyństwem. Kobiety, które nie chcą mieć dzieci, nie mogą być do tego zmuszane. Rodziny, które nie mogą ale chcą mieć dzieci, powinny uzyskiwać pomoc państwa. W tym celu, a także dla likwidacji ogromnego podziemia aborcyjnego, opowiadamy się za referendum w sprawie liberalizacji prawa o planowaniu rodziny - decyzję w tej sprawie powinno podjąć całe społeczeństwo. Opowiadamy się także za finansowaniem lub dofinansowaniem zabiegów in vitro. Konieczne jest także zapewnienie szerokiej dostępności środków antykoncepcyjnych i wprowadzenie oświaty seksualnej do szkół.

Nie, nie, nie, nie, nie... Kobiety, które nie chcą mieć dzieci zazwyczaj ich nie mają. Kobiety, które mają "pecha" i antykoncepcja nie zadziałała, mają problem, ale takie jest życie. Nie możemy dopuścić do zabijania niewinnych dzieci. Dla LiD to oczywiście tylko nic nie znaczące płody. To są dzieci, jeszcze nie urodzone. A ludzi się nie zabija! Referendum również jest poronionym pomysłem. Po to jest władza, aby podejmować, nawet tak faszystowskie metody jak aborcja czy eutanazja, decyzje.
Co do gospodarki nie będę w ogóle cytował, bo to co prezentuje i proponuje nam LiD to zwykły socjalizm i pogwałcenie zasad wolnego rynku.

Dokończymy proces tworzenia sieci obszarów chronionych (Natura 2000, parków narodowych i rezerwatów przyrody).

Ekologia to bzdurna metoda na "zbawienie świata". Owszem można czynić kroki do przodu, np. wprowadzać alternatywne źródła energii czy biopaliwa, ale nie zezwalać na budowę potrzebnej ludziom obwodnicy, bo rośnie jakaś łąka, o której nikt, zapewne łącznie z panem Wajrakiem, nie słyszał. Dlaczego życie drzewek jest ważniejsze od życia ludzkiego? Przecież to skandal!

Polska w strefie Schengen i w strefie euro - wprowadzimy nasz kraj do strefy euro najpóźniej do 1 stycznia 2012 roku. Wejście do strefy euro zwiększy napływ kapitału tworzącego nowe miejsca pracy, obniży stopy procentowe, ułatwi turystykę i obniży jej koszty, nasilając pożyteczną dla konsumentów konkurencję.

Eurosocjalizmowi mówimy kategoryczne NIE. Sprzeciw dla euro, wyższych cen, wyimaginowanych limitów - tony jaj i mleka oddajemy UE, bo za dużo i na tym tylko tracimy, taka jest prawda.

Niezwłoczne podejmiemy rozmowy z naszymi sojusznikami w sprawie działań logistycznych służących wycofaniu polskich żołnierzy z Iraku do końca 2007 roku.

A kto pozwolił na tak kuriozalny krok? Nagle, z przybyciem nieprzychylnych sondaży, zmieniło się zdanie? Co my mamy z tego, że wpuściliśmy tam wojsko? Śmierć wielu polskich obywateli? Co jeszcze? Gdzie obiecane wizy i inne przywileje?

EURO 2012. Przygotujemy Polskę do Mistrzostw Europy w piłce nożnej, wykorzystując najlepszych polskich i zagranicznych specjalistów od organizacji największych imprez sportowych.

Patrząc na waszą "oszczędną" politykę i finansowania antykoncepcji i zapłodnień in vitro to daleko z wami raczej byśmy nie zaszli. Stadiony wybudowalibyśmy sto lat później, w 2112...

Muzyka »

[02 października, 2007 | 6 komentarzy | Poziom: 0 ]

Moje muzyczne TOP3, czyli trzy piosenki, które mnie zauroczyły w poprzednim miesiącu

  • Miejsce trzecie - dla Boba Sinclara za niezapomniane "Love Generation". Renesans w moim odtwarzaczu, ale po prostu ta piosenka wzbudza tak pozytywne wibracje, że aż chce się słuchać
  • Miejsce drugie - dla Obywatela G.C. za sztandarowe "Tak, tak, to ja". Jako wielki fan Ciechowskiego i Republiki postanowiłem bliżej zapoznać się z "solowym" repertuarem nieżyjącego już niestety frontmana. Wyróżniam jego największy hit, bo jest po prostu najlepszy.
  • Miejsce pierwsze - ♫ miesiąca zdobywa u mnie Serj Tankian z jego nową piosenką z nowego krążka, który w październiku pojawi się w sklepach - "Empty Walls". Dzięki blogowi skkf dowiedziałem się o tej piosence.

I na koniec chciałem wrzucić jeszcze inną piosenkę Serja - o wojnie w Iraku...

Kontrowersje, Media »

[02 października, 2007 | 7 komentarzy | Poziom: 0 ]

O co właściwie chodzi w tym całym zamieszaniu? Otóż, Janusz Korwin-Mikke nie został wpuszczony do studia wczorajszego wydania programu "Forum". Trudno się dziwić, że jeden z liderów UPR wzniecił aferę odnośnie tej sprawy, która pojawiła się nawet na stronie głównej portalu onet.pl.

Mamy do czynienia, bez wątpienia, z pewną degradacją środowisk liberalnych. Czy jednak jest o co protestować. Pani prowadząca zapoznała widzów z nową formułą programu - niegdyś bowiem partia wybierała swojego reprezentanta i ten szedł do studia właściwie bez zaproszenia. Obecnie to redaktorzy TVP zapraszają gości i tym z ramienia KW LPR miał rzekomo być Roman Giertych. Jeśli to prawda, to niestety nie ma wielkiego pogwałcenia prawa. Jestem jednak raczej bardziej skłonny uwierzyć panu Januszowi Korwin-Mikke, który tej sprawie poświęcił dużo miejsca na swoim blogu.

Na koniec proponuję, drodzy czytelnicy, abyście obejrzeli ten filmik. Jak to się szybciutko zmienia temat w "Forum".

Media, Opinie, Polityka »

[01 października, 2007 | 15 komentarzy | Poziom: 0 ]

Spotkali się dwa gospodarczo lewicowi politycy. W tej debacie stawka była spora - pozyskać wyborców niezdecydowanych. Obie strony obiecywały zwycięstwo, jednej się to udało. Był to niewątpliwie Jarosław Kaczyński, który po raz kolejny udowodnił, że jest kapitalnym strategiem. Nie wyprowadziły go z równowagi ani złośliwe śmiechy lewackiej części publiczności, ani kąśliwe uwagi od pani Olejnik.

Kwaśniewski od początku pokazywał, że długo przygotowywał się do debaty. Miał w mojej opinii automatyczne odpowiedzi i zachowania. W przeciwieństwie do pamiętnej debaty w Lechem Wałęsą, tym razem zachował spokój, był nastawiony raczej defensywnie, spokojnie. Podczas, gdy były prezydent starał się oddalić na dalszy plan kontrowersje związane z uniewinnieniem Sobotki, PZPR czy też korupcję, Kaczyński starał się te właśnie sprawy zaakcentować. I udało mu się to bardzo dobrze. Kwaśniewski, szczególnie podczas części o polityce zagranicznej nie miał zbyt wiele do powiedzenia, przyjmował ciosy od polityka PiS. Im dalej końca programu tym gorzej dla byłego prezydenta. Kaczyński tylko pozornie rozpoczął słabo, bowiem z czasem się rozkręcał i na końcu mógł tylko wznieść do góry ręce w geście tryumfu.

Bardzo dobrze oceniam program pod względem merytorycznym. Świetnie zaprezentowali się dziennikarze. Monika Olejnik (TVN)- jak zwykle nieustępliwa, atakująca i tym razem pokazała pazur. Krzysztof Skowroński (Trójka)- wyważony, solidny i obiektywny, każdego spokojnie wysłuchał, ale i trzymał się reguł gry, natomiast najgorsza, ale i tak niezła w swojej roli okazała się Joanna Wrześniewska-Zygier (TV Biznes) - dość anemiczna i usypiająca. Świetnie rozwiązana została kwestia prologu Andrzeja Urbańskiego. Jestem bardzo zadowolony z tej debaty, myślę że niezdecydowani już wybrali swojego faworyta.