O "Katyniu" jeszcze jeden wpis
Dlaczego dopiero teraz zdecydowałem się poświęcić notkę temu filmowi? Ochłonąłem. Bardzo trudno jest napisać cokolwiek o czymś co się obejrzało. Minęły już trzy tygodnie od mojej wizyty w kinie na "Katyniu" i stwierdzam - jestem gotowy ;).
Film ten bije wszelkie rekordy co do oglądalności, jest to poniekąd uzasadnione, gdyż jest to dzieło niezwykle rozreklamowane, tematyka jest interesująca, no i oczywiście szkoły, które muszą obowiązkowo "Katyń" zobaczyć. Na joggerze pisali o tym już chyba wszyscy. Raczej nie było recenzji hiperpozytywnych. I tutaj także takie nie przeczytacie. Genialny Andrzej Wajda podjął się wykonania filmu o sprawie dla narodu polskiego strasznej. O stalinowskiej czystce na ogromną 10-tysięczną skalę. Wielkie postaci, muzyka Krzysztofa Pendereckiego, plejada gwiazd od Wajdy po Pasikowskiego wydawałoby się, że wykonają film wybitny, a tak się mimo wszystko nie stało. Opowieść ta nie była de facto o skazańcach stalinowskich, a o paru rodzinach, którzy wyczekiwali na wieści. Z perspektywy paru kobiet widzimy jak walczono z kłamstwem komunistycznych władz. Dopiero na samym końcu filmu widzimy prawdę. Bezlitosną rzeź tysięcy polskich żołnierzy poprzez strzał w tył głowy. Przede wszystkim zabrakło zarysowania sylwetek ludzi, którzy byli skazani na śmierć, ich cierpienia w oczekiwaniu na śmierć. Wielką zaletą "Katynia" była doskonała scenografia, ale cóż - skoro budżet wynosi 15 milionów złotych, trudno aby było inaczej. Podsumowując film był niezły, gra aktorska nie pozostawiała wiele do życzenia, wszystko zostało wykonane z rozmachem. Zapewne przez długość filmu zostało parę niedopowiedzeń, a szkoda bo niektóre ujęcia mogłyby zostać ucięte.
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
gówno
słabe.
29 października 2007, 11:39:11
aciddrinker
Raczej średnie. Nie można powiedzieć, że film był beznadziejny, bo taki nie był
29 października 2007, 18:07:08
Dodaj komentarz