Kontrowersje, Polityka, TW "Bolek"

Kulisy działań Lecha Wałęsy od 1989 roku

30 października, 2007 o 22:21:23 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Kim był Lech Wałęsa przez 1989 roku, tego nikt nie wie. Po obejrzeniu filmu "Plusy dodatnie, plusy ujemne", pokazanych tam dokumentach i zwierzeniach znajomych Wałęsy człowiek zaczyna zadawać sobie pytania - czy Lech Wałęsa to bohater czy zdrajca. W tej notce nie zamierzam nikogo oczerniać, dlatego nie ujrzycie tutaj kategorycznych sądów, a jedynie przypuszczalne działania byłego prezydenta. TW Bolek to agent, który swoimi działaniami łudząco przypominał Lecha Wałęsę, którego ojciec nazywał się... Bolesław. Nieco podejrzana wydawała się również spora niechęć dawnej głowy państwa do lustracji. Dziwne jest przede wszystkim to, dlaczego Lech Wałęsa, niezwykle szanowana postać, laureat Pokojowej Nagrody Nobla - tak szybko, bo w jeden dzień zdymisjonował rząd Jana Olszewskiego, który chciał całe lustracyjne bagno ujawnić. Dlaczego hamował działania Antoniego Macierewicza? Dosyć zaskakujące było figurujące na Liście Macierewicza nazwisko Wałęsy. Ale nie tylko jego rzekoma współpraca z organami SB plami jego zyciorys.

Rok 1993. Gang Pruszkowski powoli jest wyłapywany. Za rok aresztowany zostanie Andrzej Kolikowski ps. Pershing [i to mu uratuje życie, ale tylko na niedługo]. W więzieniu siedzi niejaki Andrzej Zieliński noszący pseudonim Słowik, jeden z najsłynniejszy gangsterów w Polsce. Wałęsa postanowił skorzystać z prezydenckiego prawa łaski i uniewinnić gangstera. Prasa donosiła, że przywódca Solidarności zrobił to pod naciskiem jego najbliższego współpracownika Mieczysława Wachowskiego [zatrzymanego w tym roku pod zarzutem korupcji], który miał rzekomo dostać 150.000 tysięcy złotych łapówki. I to były największe akcenty prezydentury tego kontrowersyjnego człowieka

Dwa lata po ułaskawieniu Słowika, Wałęsa przegrywa wybory prezydenckie ulegając w drugiej turze Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Zadecydowała o tym ostatnia debata, w której Lech W. powiedział o przywódcy obozu postkomunistów - "ja to mogę mu co najwyżej nogę podać". W roku 1997 poparł Akcję Wyborczą Solidarność, ale swoją metodą bardzo szybko zmienił zdanie i wkrótce zamienił się w krytyka tego ugrupowania. Po trzech latach odbyły się kolejne wybory prezydenckie Anno Domini 2000. I to był największy błąd byłej głowy państwa. Wynik wyborów, jak na osobowość Wałęsy był katastrofalny, jego poparcie ledwie przekroczyło 1 proc., co dało ponad 2 razy mniejszy wynik niż Janusz Korwin-Mikke.

I przez ten czas Wałęsa w jakimś stopniu umilkł, dopiero w 2005 roku nastąpiła wałęsowa reaktywacja. Była, skompromitowana głowa państwa napisała bowiem list otwarty o Radiu Maryja, otwarcie krytykując je, zarzucając rasizm, ksenofobię oraz antysemityzm. W rzeczywistości była to najprawdopodobniej zemsta za zarzuty na antenie rozgłośni ojca Rydzyka o rzekomą współpracę Wałęsy z organami bezpieki. W tym samym roku rozpoczął się romans Lecha Wałęsy z Platformą Obywatelską, z którą zresztą kiedyś współpracował [pod szyldem KL-D] wykolegowując rząd Jana Olszewskiego [słynne: "Panowie, policzmy głosy", herr Tuska]. I ostatnie wybryki coraz to bardziej kompromitującego się Wałęsy to wulgarne i prymitywne nazwanie prof. Lecha Kaczyńskiego, czyli głowy państwa "durniem i skur...nem. Proces już wkrótce bowiem Karol Karski wraz z Jolantą Szczypińską wniosek o popełnienie przestępstwa już złożyli. Z kolei sam Wałęsa zdążył przegrać proces ze swoim byłym przyjacielem, naczelnym "Tygodnika Solidarność" Krzysztofem Wyszkowskim, którego nazwał w sposób niebywale bezczelny - wariatem, chorym debilem i małpą z brzytwą.

Jak widać, Lech Wałęsa to postać kontrowersyjna. Każdy ma o niej wyrobione zdanie. Z jednej strony, solidarnościowiec, z drugiej esbek, z jednej strony laureat Nagrody Nobla, z drugiej beznadziejny prymityw. Ocenę pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy, ja już swoje zdanie o tym panu wyrobione zdanie mam.

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

Prawicowy.jogger.pl

Kulisy działań Lecha Wałęsy od 1989 roku

Kim był Lech Wałęsa przez 1989 roku, tego nikt nie wie. Po obejrzeniu filmu "Plusy dodatnie, plusy ujemne", pokazanych tam dokumentach i zwierzeniach znajomych Wałęsy człowiek zaczyna zadawać sobie pytania - czy Lech Wałęsa to bohater czy z[...]

30 października 2007, 22:30:12

#

Hoppke

Ciekawe. Ja dorzucę od siebie równie ciekawy opis przeszłości panów Kaczyńskich, bardziej prowokujący IMO: http://www.matka-kurka.net/post/?p=1092

Masz może namiary na podobne opracowania tzw. "herr Tuska"?
(właśnie, o co chodzi z tym "herr" które gdzieniegdzie widzę? Tusk ma szlacheckie pochodzenie?)

PS: Tak gwoli prawdy: Wałęsa tego "skurwysyna" użył po tym, jak Kaczyński w wywiadzie zagranicznym stwierdził, że Aleksander Kwaśniewski był mniejszym zagrożeniem dla demokracji niż Wałęsa. Przy takich rzeczach warto przytaczać kontekst, bo inaczej to równie manipulacyjne jak mówienie, że Kaczyński nazwał emigrantów "nieudacznikami". Uniósł się, bo (jako prezydent) został nazwany "zagrożeniem dla demokracji" przez faceta, który dla polskiej demokracji w decydującym momencie nawet palcem nie kiwnął. Też by mnie to wnerwiło.

To trochę inna sprawa niż np. nazwanie ze stoickim spokojem dziennikarki "małpą w czerwonym". Jak mówił mój śp. promotor: usuwanie kontekstu to grzech gorszy od plagiatu :)

30 października 2007, 23:21:43

#

aciddrinker

@Hoppke - ale nie powiesz, że nazwanie jakiegokowiek człowieka skur... przystoi. A już szczególnie publicznie przez byłego prezydenta. To żałosne

30 października 2007, 23:28:12

#

Hoppke

Takie czasy :( Po małpie w czerwonym, ścierwojadach, wykształciuchach, chamach i warchołach pojedyncze "skur..." już nie robi wrażenia. Statek "Polityka" już jakiś czas temu zacumował w porcie Żenady.

Faktycznie żałosne, że Wałęsa dał się sprowokować. Dużo lepiej by wyszedł na tym gdyby przymknął oko. Za parę lat Kaczyńscy czy Tusk będą marginalnymi nazwiskami, jak Marcinkiewicz czy Lepper, a Wałęsa na zawsze pozostanie naszym symbolem narodowym, jak Małysz ;) Więc głupio plamić pamięć po sobie (tak naprawdę na jego miejscu bym wyjechał pewnie do Stanów czy dowolnego kraju Europy Zachodniej i odcinał kupony od swojej legendy, a nie babrał się w gnoju lokalnej polityki).

Z drugiej strony sceny było coś podobnego gatunkowo, gdy Rydzyk nazwał żonę K. czarownicą i zasugerował jej eutanazję. Kaczyński mógł się szmacić i iść na noże z Rydzykiem, ale zamiast tego po prostu przeczekał - i lepiej na tym wyszedł. Nie wiem co nim powodowało -- wyrachowanie, honor, czy po prostu bał się walki z silniejszym od siebie, ale koniec końców postąpił najlepiej jak tylko mógł w tej sytuacji. Brawo.

Wałęsa zachował się kretyńsko. A możnaby myśleć, że po tylu latach politykowania jest lepiej wyrobiony. Wychodzi na to, że nawet stary i ograny gracz może zawsze zaskoczyć (niekoniecznie pozytywnie).

30 października 2007, 23:39:13

#

aciddrinker

Z tym, że Hoppke - nie wiem czy oglądałeś "Plusy dodatnie, plusy ujemne". Nie wiadomo kim naprawdę był Wałęsa.
Można powiedzieć tylko tyle, że jest to człowiek któremu się udało. Nawet jeśli nie był tym współpracownikiem [w co wątpię], to są inne, większe osobowości które zrobiły więcej niż on.

30 października 2007, 23:42:06

#

Hannibal

Trzeba było śledzić "karierę" Wałęsy na bieżąco. Zgadzam się z całym wpisem, choć jest on oczywiście pobieżny. Mówienie, że Wałęsa jest naszym symbolem jest największym wyrwaniem z kontekstu. Kontekst był taki, że walka odbyła się na plecach 10 mln członków Solidarności, a Wałęsa spił śmietankę. Jego prezydentura to była jedna wielka kompromitacja. Ten prymityw nie dorasta Lechowi Kaczyńskiemu do pięt. Podobnie jak Kwach bełkocący po pijanemu do rodzin pomordowanych w Katyniu jako Prezydent RP albo ułaskawiający mordercę tylko dlatego, że jest jakimś cennym komuszym agentem. Co do agenturalnej przeszłości Wałęsy, to oczywiście zwykłe 'szaraczki' mogą tylko kierować się wyczuciem i intuicją, pewną wiedzę mają osoby nieco wyżej postawione. Wg mojej wiedzy to jak najbardziej Wałęsa to TW "Bolek". To wyjaśnia większość jego kontrowersyjnych posunięć. Ciekawe, że ostatnio wspaniałomyślnie udostępnił w Sieci swoje akta z IPN, po czym po kilku godzinach, gdy zorientował się, że udostępnił za dużo, szybko usunął te niewygodne dla siebie z lat 70., niestety nie mam ich, ale myślę, że jakoś powinno dać się wyszperać. Wachowski to była jedna z większych kompromitacji Wałęsy, cała Polska się śmiała z "kapciowego", od którego z daleka śmierdziało agentem. Myślę, że za PO, kłopoty Wachowskiego błyskawicznie się skończą - trzeba odwdzięczyć się Wałęsie za poparcie i zadbać o dalsze. Obym się w tej ostatniej sprawie mylił.

30 października 2007, 23:57:18

#

aciddrinker

No właśnie o to chodzi. O to bezczelne spijanie śmietanki. A potem odcinanie się od Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy czy Krzysztofa Wyszkowskiego. On tych ludzi zmanipulował.
On umieścił te dokumenty bodaj na parę minut, po czym zniknęły. ;). Z tego co pamiętam

31 października 2007, 00:00:52

#

Hoppke

Może jestem dziwny, ale mnie naprawdę nie interesuje zbytnio co Wałęsa robił wcześniej czy później. Ważne, że w pewnym decydującym momencie był na miejscu i ostatecznie udało się Polakom wywalić PRL bez otwartej rewolty i walk na ulicach. Analitycy pozostałych państw Europy w tamtym okresie obstawiali, że Polska wyrwie się komunie przez zbrojne, krwawe powstanie.

No i Wałęsa był całkiem fajnym reprezentantem na świecie. Ten prosty chłop z Matką Boską w klapie nam dużo sympatii zjednał wśród zagraniczniaków. Nadawał się na symbol.

Przy całym medialnym szumie jaki się w ciągu ostatnich dwóch lat rozpętał wokół PiS-u, to gdy jesteś za granicą i zapytasz kogoś o Polskę, to obok "Xero brothers" nadal wymieniany jest Wałęsa. I to jest piękne na swój sposób. Bo nawet jeśli ten facet na to totalnie nie zasługiwał, to stworzył nam legendę. Jest sens ją niszczyć? Wtedy nie będziemy się mogli już niczym pochwalić...

Ja bym facetowi odpuścił. Ale to pewnie dlatego, że jestem zwolennikiem grubej krechy i ogólnie mało we mnie chęci odwetu/sprawiedliwości dziejowej.

PS: co do spijania śmietanki, to każdy polityk to robi, tak czy inaczej. Ktoś z rządu PiS chciał sobie OIDP przypisać LPR-owe becikowe, Gilowska w Poznaniu chwaliła się na otwarciu jakiegoś tam budynku uniwerku że zawsze była za jego wybudowaniem... aż jej "ścierwojady" pokazały zapis głosowania, z którego wynikało że głosowała _przeciw_. Rząd ostatniej kadencji chwali się spadkiem bezrobocia, dynamiką gospodarki i wzrostem płac... a tak naprawdę należy dziękować tym, którzy nas zaciągnęli do UE i mogliśmy się pozbyć nadmiaru siły roboczej. Czyli za obecny stan gospodarki powinniśmy dziękować różnym czerwonym świniom z SLD. Spijanie śmietanki to proceder typowy dla polityków wszystkich ugrupowań i nigdy się nie przyznają... póki nie złapiesz ich za rękę.

Chociaż faktycznie Wałęsa jest chyba jedyną osobą, której udało się siorbnąć tyle sławy i honoru w naszej świeżej historii. To zupełnie inna liga niż te drobne "podkradania". Cóż, człowiek wielkiego formatu kradnie naprawdę wielkie rzeczy. Reszta polityków może tylko marne grosze podpierdzielać ;)

31 października 2007, 00:10:41

#

aciddrinker

Hoppke - to nie tak wcześniej, bo Bolek donosił SB-kom co robi Solidarność w stoczni. I oto właśnie chodzi

31 października 2007, 00:12:59

#

Hoppke

Ale ja naprawdę nie wiem, czy Bolek i Wałęsa to ta sama osoba, więc staram się zachować więcej dystansu.

Poza tym, skoro można było sfałszować teczki Kaczyńskiego, to czy nie można było zmanipulować i Bolka? Ja naprawdę nie podejmuję się rozgryzania tego wszystkiego bez dostępu do podstawowych danych.

Poza tym wycofywanie dokumentów przez Wałęsę może mieć różne powody - trudno mi sobie wyobrazić, że "omyłkowo" wrzuciłby coś, co by go kompromitowało. To trochę za bardzo przypomina kiepski film o hakerach ;) Już prędzej bym uwierzył, że te materiały skompromitowały kogoś innego, kto miał na Wałęsę jakiegoś haka (typu "wycofaj to z sieci albo twoja córka będzie miała przykry wypadek"). Ale to chyba tak samo absurdalne jak "przez pomyłkę zuploadowałem całą swoją teczkę, łącznie z kawałkiem który potwierdza, że byłem zdrajcą i kapusiem". Oh well. Na razie, a może i na zawsze, zostają nam przypuszczenia.

Nie lubię spekulować na przypuszczeniach i poszlakach (za mało Ziobry we mnie ;), więc daję Wałęsie trochę zaufania na kredyt. Głównie dlatego, że mi on tak naprawdę zwisa :)

31 października 2007, 00:19:30

#

aciddrinker

Mówisz, że ci to zwisa - ale mimo wszystko obejrzyj "Nocną zmianę" i "Plusy dodatnie...". To taka filmografia o Wałęsie ;)

31 października 2007, 00:23:35

#

Hannibal

Ja podjąłem decyzję, aby zająć stanowisko na podstawie wielu posiadanych przesłanek. Wiele jest naukowych hipotez, w których promowanie angażują się naukowcy, mimo że nie mają dowodów, a nawet bywa, że ich hipotezy zostaną obalone, a jednak nauka posuwa się do przodu. Tak więc ja jako 'szarak', który nigdy nie zobaczy dokumentów, pozwolę sobie bronić swoich hipotez.

31 października 2007, 00:24:19

#

Hannibal

"Nocna zmiana", "Plusy dodatnie..." - siłą tych filmów jest to, że są one tak 'nielubiane' a nawet zwalczane w pewnych kręgach. Moja nonkonformistyczna natura zawsze mi podpowiada, że materiały spoza tzw. mainstreamu są warte szczególnej uwagi. Jakby o mnie ktoś kłamał, to by mi to wisiało. Ale jakby ktoś wyciągał mi sprawy, które chcę zataić, to bym się wkurzał i starał, aby to nie dotarło do opinii publicznej.

31 października 2007, 00:27:11

#

Hoppke

Nocną zmianę widziałem chyba dwa razy (raz w całości, drugi raz szukając konkretnych fragmentów. Swoją drogą przy oglądaniu byłem bardzo sceptyczny, bo zdaję sobie sprawę, że tak jak dla wielu osób Wyborcza jest alfą i omegą, tak dla wielu Nocna Zmiana jest czymś w rodzaju Księgi Prawdy). Mam chyba to nawet gdzieś jeszcze na dysku czy płytach. I tak naprawdę się zawiodłem.
Oglądanie "Firefly" mi bardziej w pamięć zapadło :)

W ramach poszerzania horyzontów próbowałem też np. przebrnąć przez Michnikowszczyznę, ale wysiadłem gdzieś w jednej trzeciej chyba. Za to Ziemkiewicza sobie czasem czytuję gdzieś w sieci albo na blogu, ale nie mogę go rozgryźć. Jakoś między wierszami wyczytuję, że facet wydaje się mieć jakiś prywatny, zawodowy uraz do Wyborczej - może o to, że pracuje tam wielu ludzi gorszych warsztatowo od niego, a jego nie chcieli? Ale to zbędna dygresja.

W każdym razie naprawdę staram się patrzeć na sprawę z wielu punktów widzenia i z upływem czasu coraz bardziej się przekonuję, że mnie to wszystko g... obchodzi, i najchętniej załatwiłbym sprawę agentów i dowodów przez przez totalne otworzenie IPN-u (naprawdę totalne - wolny dostęp wszystkich do wszystkiego, bez wyłączania np. teczek duchownych czy informacji "osobistych", bo jakiekolwiek obcinanie danych jest albo nieetyczne, albo rzuca podejrzenia o manipulację) albo spalenie teczek.
BTW, czemu do tej pory wszystkie teczki nie zostały wystawione w sieci?

31 października 2007, 00:59:59

#

Hannibal

Co do udostępnienia to jestem w 100% za. Ja też nie rozumiem dlaczego tak mało ludzi mówi o takim prostym a dobrym rozwiązaniu. Znowu kłania się pochwalany przeze mnie nonkonformizm. Wildstein zapłacił pracą za udostępnienie fragmentu zasobów. A przecież niezależnie od interpretacji tej słynnej listy, przeorała ona trochę świadomość ludzi i zaczęto poważniej myśleć o udostępnianiu zasobów. Myślę, że profesjonalne udostępnienie ze specjalistycznym opracowaniem, systemem wyszukiwawczym, najlepiej jakimś wyrafinowanym, szukającym różnych powiązań to praca na kilka lat, ale bezwzględnie potrzebna Polsce.

31 października 2007, 02:03:33

#

aciddrinker

Pytanie tylko Hoppke - dlaczego ma ten uraz? Jest to na pewno uzasadnione. Wyborcza bardzo często manipuluje, oszukuje, oczernia prawicową siłę polityczną.

>>Co do udostępnienia to jestem w 100% za.
Tak. Nie ma co zwlekać. Myślę, że powoli trzeba sobie dać z tym spokój, należy tylko
1) Otworzyć teczki i je udostępnić publicznie
2) Zabronić dostępu do życia publicznego esbekom

31 października 2007, 09:43:09

#

ronin

"W tej notce nie zamierzam nikogo oczerniać" a potem "z drugiej [strony] esbek". Coś ci nie wyszło chyba.

31 października 2007, 10:22:12

#

aciddrinker

>>Jak widać, Lech Wałęsa to postać kontrowersyjna. Każdy ma o niej wyrobione zdanie. Z jednej strony, solidarnościowiec, z drugiej esbek, z jednej strony laureat Nagrody Nobla, z drugiej beznadziejny prymityw.
Zauważ Ronin, że ja tego o nim nie napisałem. Powiedziałem, jak jest. Bo jest jak jest - dla jednych jest zdrajcą, dla innych bohaterem
nie zaprzeczysz chyba?

31 października 2007, 10:23:54

#

ronin

"z jednej strony laureat Nagrody Nobla" - to jest fakt
"z drugiej esbek" - to nie jest fakt, a piszesz o tym jakby był. Jak dla mnie zestawienie faktów z czyimiś przypuszczeniami to manipulacja.

31 października 2007, 10:38:04

#

aciddrinker

>>"z drugiej esbek" - to nie jest fakt, a piszesz o tym jakby był. Jak dla mnie zestawienie faktów z czyimiś przypuszczeniami to manipulacja.

Już powiedziałem - to może potwierdzone nie jest, ale od dowodów aż się roi.

31 października 2007, 10:40:28

#

AdamK

1. Lista Macierewicza się rozrastała, i dziwnym trafem trafiali na nią ci którzy ją krytykowali. Dziwnie przypomina mi to działalność McCarthego.

2. Wałęsa "powrócił" do aktywniejszej pracy w Polsce długo przed listem otwartym o Radiu Maryja.

31 października 2007, 14:56:59

#

Marysia

spojrzcie tam odnoscie materialow zamieszczonych przez Wslese w internecie

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4214019.html

17 stycznia 2008, 00:32:19

#

Marysia

Walese :)

17 stycznia 2008, 00:33:00

#

Leszek

Szanowni Państwo na początek chcę oświadczyć że ja nigdy nie byłem zwolennikiem Prezydenta Wałęsy.Pragnę również oświadczyć że mam 60 lat , a więc jeszcze pamiętam ten okres lat 1970 do 1989 r.To były czasy takie sobie, dla nie których trudne , a nie którzy żyli sobie spokojnie i w miarę dostatnio.Należeliśmy do obozu KDL i jak uważano było dobrze i spokojnie.Prawda jest jednak trochę inna, każdy ,który był innego zdania na temat naszego układu oraz sojuszy był podejrzany. Takiemu nie było łatwo.w latach 70-tych nikt nie myślał o tym że wojska radzieckie opuszczą kiedyś nasze terytorium , że będziemy członkiem UNII i członkiem NATO.Nikt nawet w marzeniach nie myślał że Polak może być Papierzem.Tragedia na wybrzeżu w 1970 r., przyćmiła sukces jakim było uznanie przez RFN polskiej granicy na Odrze i Nysie.To naprawdę nie były proste czasy.Ja osobiście uważam że Lech Wałęsa nie powinien powtarzać ciągle że to On obalił komunizm.W Polsce nie był sam to zrobili ludzie. Ci sami ludzie,którzy po 45 – tym roku odbudowywali ten kraj z zniszczeń wojennych, Ci sami, którzy w Poznaniu w 1956 r. upomnieli się o godność człowieka i ci sami którzy zapłacili krwią w 1970 r. na wybrzeżu.Wówczas podobnie jak w 1956 r. chodziło o godność człowieka, sprawy zmiany systemu był na dalszym planie.W latach 1956-57, zaczęła się tworzyć Solidarność , solidarność z porzuconymi na pastwę losu WĘGRAMI. To były trudne czasy i nie da się je tak jednoznacznie określić , czarne i białe, po środku jest jeszcze szare.Ja sądzę że w okresie okrągłego stołu udało się osiągnąć to co było możliwe i realne w tamtych warunkach.Stan wojenny i wypadki na Kop. Wujek były potrzebne władzy aby pokazać że się nie cofnie przed niczym.Dlatego też był bym bardzo ostrożny z ocenami ludzkich postaw z tego okresu czasu. Ważne jest że Polska odzyskała niepodległość, każda cena jaką trzeba było zapłacić była tego warta, ale trzeba pamiętać że uczestnicy okrągłego stołu siadali do rozmów pod olbrzymią presją.Ja sam pamiętam z jakim nie pokojem śledziło się komunikaty, dogadają się czy nie.Musimy pamiętać że i po stronie Solidarności jak i po stronie PZPR był tzw. beton, który był za rozwiązaniem siłowym.Dlatego tez nie oceniam Prezydenta Wałęsę bo nie znam wszystkich szczegółów , sądzę że że część tych obecnych krytykantów kryła się za jego plecami wychodząc z założenia że lepiej się nie narażać niech za nas zrobi to ten robol.Takie były czasy i teraz kiedy każdy może powiedzieć to co myśli często zapominamy o tych, którzy za tą możliwość zapłacili najwyższą cenę.Wałęsa jest „symbolem” jest czy nie trudno w 100 % określić ale jest nie wątpliwie tym .który brał w tym udział i cały naród w 1989 roku chciał zwycięstwa Solidarności i później Wałęsy na prezydenta.Szanowni Państwo czy się to nam podoba czy nie , nie wszystko wyszło tak jak byśmy chcieli. ale w stosunku do Rumunów ,byłej Jugosławii zapłaciliśmy cenę najniższą.To nie prezydent Wałęsa czy też obecni rządzący zrobili, to zrobił narów , bez jego poparcia nie było by to możliwe.Obecnie rządzący niech pamiętają że to wkońcu „MY Naród” decydujemy o ich losie na kartach historii.

27 czerwca 2008, 10:56:28

#

maska

cała rodzina musi ponieść konsekwencje

16 lutego 2011, 17:33:33

#

dupcia i cycuszki

Pan Lech Wałęsa to typowy ,nawet bardzo typowy cwaniak komunistyczny, potrafiący manipulować przeciętnymi ludźmi, on sam jest wśród przeciętniaków cwany ale nie twórczo inteligentny. To taki
pazerny chłoporobotnik(bez urazy dla ludzi pracy), który wyczuł nastroje społeczne i to wykorzystał.Społeczeństwo masowe wybrało najcwańszego spośród swoich ale nie dostrzegło jednej zasadniczej kwestji.Walęsa to jedynie dobry analityk ale niezbyt dobry syntetyk. W prawdziwie kapitalistycznej firmie mógłby być najwyżej majstrem
na budowie, dlatego ,że on nie posiada zdolności profesjonalnego organizatora, on jedynie potafi powielać wypracowane przez innych wzorce bez udziału własnej inicjatywy. Nie można go za to karać bo on poprostu taki jest.Niewątpliwą zaletą Pana Wałęsy jest parcie naprzód. Ale to parcie naprzód w jego wykonaniu nie uwzględniało czynników, które determinowały określone relacje ludzkie. On poprostu nie ma o tym pojęcia. Jest dobrym odtwórcą ale nie był , nie jest i nigdy nie będzie twórcą. Nigdy nie przyzna się do żadnej winy, będzie odwracał kota ogonem w zależności od
kontekstu sytuacji. Te i inne nieopisane tutaj cechy czynią z niego typowego przedstawiciela żydokomuny.

23 lutego 2011, 14:02:38

Dodaj komentarz

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):