Pierwsze polityczne Nagrody Darwina
Na łamach "Wprost" można znaleźć bardzo interesujący artykuł, w którym wyróżnionych zostało 10 najgłupszych pomysłów politycznych w roku 2007. Wzorując się na Nagrodach Darwina, które co roku przyznawane są dla osób, które zginęły w najbardziej kuriozalny sposób [więcej o Darwin Awards: klik] tygodnik wytypował wydarzenia, które były stricte związane z minionymi wyborami parlamentarnymi. Pierwsze miejsce zajął Aleksander Kwaśniewski i LiD m.in. za obronę demokracji rzekomo zagrożonej przez braci Kaczyńskich, pijaństwo byłego prezydenta i ogólne zaangażowanie, jak trafnie ujął "Super Express" pijanej mordy lewicy w kampanii. Drugi był Marek Jurek, który z dnia na dzień stracił politycznie wszystko. O tym, że moralność ma w tej dziedzinie bardzo małe znaczenie przekonał się po wyborach. Gdy PiS nie przegłosował ustawy antyaborcyjnej, wycofał się z vice-prezesury, odszedł z partii i założył nowe ugrupowanie Prawica RP, których członków można policzyć na palcach jednej, no może dwóch rąk. Tuż przed wyborami postanowił odłączyć się od swojego tworu i kandydować niezależnie do senatu, przegrał jednak z kretesem. Trzecia pozycja przypadła panom Bielanowi i Kamińskiemu [Michałowi] - za parę błędów, chodzi głównie o przygarnięcie pod skrzydła Prawa i Sprawiedliwości Nelli Rokity-Arnold. Czwarta lokata dla duetu Ewa Sowińska i Mirosław Orzechowski. Obaj są niezwykle zacięci w tropieniu homoseksualizmu. Pani rzecznik zleciła szukanie rzekomego gejostwa u stworka z bajki "Teletubbies", natomiast vice-minister chciał zwalniać nauczycieli-homoseksualizmów. Potem ze swoich pomysłów się tłumaczyli, dość nieudolnie i przyczynili się do klęski wyborczej Ligi Polskich Rodzin. Piąte miejsce zajął kolejny duet Andrzej Lepper i Roman Giertych. Za próbę stworzenia partii LiS, która miała połączyć skrajnie odmienne ugrupowania oraz za wysunięcie propozycji, aby premierem Polski został skompromitowany Janusz Kaczmarek. Szóstą pozycję zajęło trio: Mirosław Czech, Andrzej Lepper [po raz drugi] i Lech Wałęsa. Tajemniczy pan Czech jest publicystą "Gazety Wyborczej", który poinformował czytelników, że rząd przeprowadził zamach stanu, Lepper mu zawtórował, natomiast Wałęsa przyznał, że Kaczyński i Macierewicz chcą wprowadzić stan wojenny bis. Siódma lokata to przyjaciele: Ludwik Dorn i sznaucer Saba za pozwanie w trybie wyborczym LiD za obrazę wyżej wymienionego czworonoga. Marszałek Sejmu twierdził, że jego pupil wcale nie pogryzł mebli w gabinecie. Rozprawa została wygrana, suczka przeproszona, ale chyba sam Dorn wyszedł z tego w skompromitowanym świetle. Ósme miejsce dla Leszka Millera oraz Zygmunta Wrzodaka za desperacyjne próby kandydowania z list tonącej Samoobrony. Dziewiąta pozycja dla i tu zaskoczenie Donalda Tuska za pomysł poparcia kandydatury Lecha Wałęsy w radzie mędrców wspólnoty europejskiej. I ostatnie, dziesiątą lokatę zajęła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Bufetowa podpadła zainaugurowaniem rządów PO, jakże idiotycznym pomysłem budowy stadionu na przedmieściach Warszawy.
Polecam zakup tygodnika lub przeczytanie go na stronie internetowej "Wprost" tutaj - (koszt to 66 gr).
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
ethan
To że Marek Jurek ma honor nie jest wg mnie głupotą.
Z resztą się zgadzam.
04 stycznia 2008, 22:18:10
AcidDrinker
Ja raczej wstawiłbym tam Jarosława Kaczyńskiego za dość słabą debatę w jego wykonaniu.
04 stycznia 2008, 22:18:53
ethan
Marek Jurek jest wg mnie człowiekiem wielkiego formatu, jest kulturalny i obyty jak żaden inny polityk. To, że odszedł było sprawą jego własnego honoru i przemyśleń. Niestety polityka zmonopolizowana przez bandę oszołomów, i tu dla Jurka nie ma miejsca. A szkoda, bo tacy ludzie mogliby realnie zmieniać Polskę.
04 stycznia 2008, 22:19:20
Dodaj komentarz