Opinie, Polityka

Rządy Tuska - analiza po studniówce

17 lutego, 2008 o 20:15:30 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Można już zebrać się na pierwsze oceny rządu Donalda Tuska. Minęło ponad 100 dni, odkąd sformowany został rząd PO-PSL. Obiecywane były reformy, naprawa państwa, usunięcie biurokracji. Póki co, ledwie 20 dni obrad, minimalna liczba ustaw [w dodatku niektóre zerżnięte od PiS-u i LiD-u]. Kogo można pochwalić, a kogo nie?

Minister Zbigniew Ćwiąkalski, obrońca wielu przestępców, został ministrem sprawiedliwości. Po 100 dniach sprawowania swojego urzędu wyraźnie można zauważyć, że nie jest on odpowiednią osobą na to stanowisko. Począwszy od kompromitacji dotyczącej tajnych obrad sejmu, w których nie padł żaden konkret, po sprawowaną politykę antyziobrowską. Pomysł na zatajenie przemowy Ćwiąkalskiego skrytykował nawet partner koalicyjny Platformy: PSL. Kolejną klęską jest ministerstwo zdrowia. Nie wymagam od minister Kopacz prywatyzacji szpitali, bo wiem że nie ma na to szans przy tych politykach. Wymagam skuteczności. Tymczasem mamy protesty lekarzy, totalną nieporadność ministerstwa zdrowia, a szczególnie jego szefa.
Platforma Obywatelska oraz przyjazne jej media próbują wmówić nam, że polityka gospodarcza ugrupowania ma profil wyraźnie liberalny. To wszystko niestety musimy włożyć między bajki. Adam Szejnfeld stworzył pakiet, który, co potwierdził ceniona gazeta "Puls Biznesu" jest mniej liberalna od propozycji Romana Kluski. Pisałem o tym już tutaj , ale powtarzam to jeszcze raz, bo jest to naprawdę niepokojąca przesłanka. Politycy PO nie grzeszą też inwencją twórczą. Ustawa o abolicji podatkowej dla pracowników zagranicznych została opracowana w poprzedniej kadencji. Projekt zgłosił LiD, PO obiecała poprzeć go. Kolejny przykładem jest spora kompromitacja Kopacz, która podczas posiedzenia rządu miała przedstawić proponowane reformy służby zdrowia. Tymczasem przygotowała jedynie drobny wstęp. Koszmarną polityką również legitymuje się Mirosław Drzewiecki, który zamiast działać w sprawie Euro2012, udziela agresywnych wywiadów obrażających poprzednie rządy.
Czy można za coś te obecną ekipę pochwalić? Za dwie sprawy, tak. Pierwszą jest przygotowanie propozycji zmiany ordynacji wyborczej, szkoda tylko że przez aferanta Dzikowskiego - ale nie wymagajmy za wiele. Drugą to niezłe pomysły Katarzyny Hall dotyczące większego nacisku na przedmioty profilowane w liceum. Oczywiście podstawy matematyki, fizyki czy chemii każdy uczeń powinien znać, ale wątpię żeby klasom humanistycznym przydała się, na przykład, trygonometria.

Króciutko podsumowując, mam dla Tuska i jego ekipy propozycję. Zajmijcie się w końcu cudami, a nie tylko Ziobrą. Póki co, wygląda to bardzo miernie i biednie. Czy będzie inaczej? trudno odpowiedzieć. Marzeniem Tuska jest urząd prezydenta, dlatego nie można spodziewać się odważnych ruchów w polityce rządu.

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

Ethan

Nie wymagaj skuteczności od pani Kopacz jeśli nie chce prywatyzować. Prywatyzacja jest jedynym rozwiązaniem, a żeby służba zdrowia, ta państwowa funkcjonowała prawidłowo, to musiałyby na nią iść ogromne środki – czyt.: UTOPIA.

Algebra przyda się każdemu :] . Co innego chemia, czy fizyka. Problemem jest IMO istnienie samych gimnazjów, ale to już trudno – lewica spartaczyła. Trzecim + rządu jest śmiała decyzja o wyjściu wojsk z Iraku.

17 lutego 2008, 20:21:21

#

Aciddrinker

Ethan – do czego przyda się algebra? Co do gimnazjów – zdaje się, że AWS i Handtke, a nie lewica.

17 lutego 2008, 20:26:56

#

Ethan

Kazdy powinien imo pojac sztuke dodawania i odejmowania.
\

17 lutego 2008, 20:27:34

#

Aciddrinker

Oh My God – oczywiście pomyłka :)
Chodziło mi o trygonometrię. Myślałem o jednym, napisałem drugie. Wybacz!

17 lutego 2008, 20:29:44

#

Ethan

Trygonometria faktycznie szczegolnie potrzebna nie jest. I dlatego jestem zwolennikiem tylko podstawowki i liceum, gdzie trygonometrii by sie uczylo do konca podstawowki – a potem w liceum juz bylby silny nacisk na profil. Nie mniej jednak matematyka ksztalci umysl, uczy logiki i sensownego myslenia wiec zupelne jej wykreslanie tez budzi watpliwosci u mnie.

No – ale prywatne szkolnictwo rozwiazaloby od razu ten problem.

17 lutego 2008, 20:31:00

#

MatheW

Co do reformy szkolnictwa i profilowania – matematyka, podobnie jak polski bylaby przedmiotem obowiazkowym dalej :) wiecej u mnie

17 lutego 2008, 21:08:03

#

Aciddrinker

Matematyka jest potrzebna, ale naprawdę nie w takiej formie jak obecnie. Natomiast dla klas humanistycznych, w moim przekonaniu, najlepsze będzie upchnięcie biologii, chemii, fizyki to ogólnego przedmiotu o nazwie np. ‘nauki ścisłe’.

17 lutego 2008, 21:11:54

#

Ethan

przyroda ;] .

a w jakiej formie jest potrzebna matma?

17 lutego 2008, 21:12:15

#

Aciddrinker

W moim przekonaniu podstawy. Liczenie, najważniejsze elementy geometrii, logika.

17 lutego 2008, 21:25:38

#

Artur Nowosielski

IMHO niematematycznych powinni nauczyć podstawowego warsztatu, a potem rzeczy praktycznych – przeliczanie jakichś podatków, raty kredytów itp i to powinno być obowiązkowe.
Ale z drugiej strony, ja, jako mat-infowiec, mam w dupie co autor miał na myśli i nie mam ochoty być maglowanym z jakiejś literatury. Na języku polskim powinni nauczyć mnie czytać ze zrozumieniem i pisać praktyczne rzeczy (podania, odwołania ;], CV, ...), a nie pierdolić przez 3 lata o motywach owocowo-warzywnych w literaturze wczesnego średniowiecza.

Sorry za wulgaryzmy, ale drażni mnie to, że wszyscy ubolewają nad biednymi humanistami, którym nie chce się pomyśleć logicznie, a jednocześnie zmusza się ścisłowców do marnowania czasu nad wierszami.

17 lutego 2008, 22:02:55

#

MatheW

wcale nie uwazam ze teraz matematyki w profilach nie matfiz jest za duzo – podobnie jak polskiego w matfizach, te dwa przedmioty przydadza sie kazdemu w jakims stopniu, a jezeli nie to przynajmniej sporo rozwina – IMHO matma to swietny trenng umyslowy :P

17 lutego 2008, 22:04:02

#

Ethan

Artur, to jest jasne. Mat-inf to powinien być prawdziwy mat-inf, żeby ludzie z liceów wychodzili jako tacy już powiedzmy, specjaliści w swojej dziedzinie, a nie że muszą w tym czasie uczyć się polskiego, WOSu, historii, chemii… itd. No coz – wzszyscy musimy wiedziec co poeta mial na mysli! :]

17 lutego 2008, 22:04:35

#

Aciddrinker

Co do polskiego – podobnie. Powinno nauczać się pisania potrzebnych rzeczy, gramatyki i ortografii. Wybaczcie, ale jak nawet ludzie w telewizji mówią takie kwiatki jak ‘ślizgo’, ‘wziąść’ itd. to mnie krew zalewa. Każdy powinien również pisać poprawnie. Także zgodzę się tutaj z Arturem.
W szkołach prywatnych zapewne byłaby możliwość chodzenia na matematykę osobom z każdej klasy.
I uważam, że przedmiot taki jak Wiedza o Społeczeństwie jest konieczna dla każdej klasy. Obywatel powinien wiedzieć o podstawowych mechanizmach działania państwa, o byciu patriotą i przede wszystkim udziałem w wyborach.

17 lutego 2008, 22:19:24

#

Ethan

A tam, dziś już na WOSie też zamiast konkretów dla ludzi niezainteresowanych tym tematem znajdą się wpajane non stop pierdoły typu „jak przystosować się do życia w społeczeństwie” albo „historyczny rozwój społeczeństw”. Nie będzie jak sobie zrobić PIT-a, a ideologiom partyjnym poświęcony jest 1. temat, z krótkimi definicjami – a przecież, do licha, od tego zależy przyszłość naszego państwa.

17 lutego 2008, 22:22:41

#

Aciddrinker

I to właśnie choroba. Ostatnio czytałem pewnie ankiety, w których młodzi ludzie odpowiadali na pytanie. Większość nie wiedziała kto wygrał Bitwę pod Grunwaldem, czy na czym polega Teoria Darwina. Dlaczego nie wiedziała? Bo zamiast podstaw, wpaja im się prawo Coulomba i inne niepotrzebne przeciętnemu człowiekowi bzdury

17 lutego 2008, 22:26:17

#

Ethan

Co do historii to strasznie zaniedbana jest historia drugiej połowy XX wieku i historia innych państw

17 lutego 2008, 22:27:11

#

Aciddrinker

Zaniedbywana? W programie – nie. Problem jest, że nauczyciele nigdy nie potrafią zdążyć z materiałem i nie dochodzą do tego momentu

17 lutego 2008, 22:32:45

#

Ethan

Jest zaniedbana.
Ludzie wiedza dokladnie kto byl ostatnim cesarzem Rzymu a maja bardzo nikle pojecie o stanie wojennym i nie zawsze jest to wynik tego ze ‘nie nadazaja’, a juz na pewno nie w liceum

17 lutego 2008, 22:33:39

#

Aciddrinker

Ethan – obawiam się, że i tak wszystko byłoby przekłamywane. Bajki o tym, jaki zbawienny był okrągły stolik czy to, że bez Wałęsy nadal mielibyśmy PRL

17 lutego 2008, 22:36:41

#

Elwis

Jak to powiedział mój znajomy:
Chcieliście Irlandię, a macie czeski film xD

17 lutego 2008, 22:39:02

#

lsr

Jeśli chodzi o edukację, to pani minister sama nie wie czego chce, bo np. pomysł, by z przedmiotów niezdawanych przez ucznia na maturze kończyć naukę już w I kl. liceum jest po prostu tak denny, że szkoda słów. Zresztą – cokolwiek by się nie zrobiło, będą to półśrodki, dopóki nie zrobi się porządku z gimnazjami, które w obecnej postaci nie służą absolutnie niczemu, a przynajmniej niczemu dobremu, a potem należałoby pomyśleć na przywróceniem czteroletnich liceów, żeby skończyć z obecną koniecznością nauczania „po łebkach, bo czas goni…”

17 lutego 2008, 23:28:53

#

Aciddrinker

lsr – masz rację, ale problemem są koszta. Kolejna reforma w postaci likwidacji gimnazjów to wydatek na który nas nie stać. Powinniśmy po prostu zagrać raz, a porządnie – radykalnie. Sprywatyzować szkolnictwo, zlikwidować MEN i będą pieniądze w budżecie

17 lutego 2008, 23:40:55

#

Ethan

Tak od razu? To IMO zbyt niebezpieczne i niezbyt przemyślane.

17 lutego 2008, 23:49:42

#

Aciddrinker

Niebezpieczne? Przez pierwsze lata z pomocą bonów edukacyjnych spokojnie da się taką prywatyzację przeprowadzić.

17 lutego 2008, 23:56:28

#

lsr

MEN albo coś w tym rodzaju zostać powinno, bo ktoś musi zapewnić spójność systemu nauczania. Zostać też muszą OKE i CKE, chyba że powrócono by do starej formuły. Natomiast z kuratoriów można by spokojnie zrezygnować.

18 lutego 2008, 00:13:02

#

Ethan

MEN albo coś w tym rodzaju zostać powinno, bo ktoś musi zapewnić spójność systemu nauczania.”

A co powiesz na zupełny chaos?
Poproszę o wady takiego rozwiązania

18 lutego 2008, 11:04:28

#

lsr

Wady? Proszę bardzo. Bez określonej podstawy programowej i standardów egzaminacyjnych (to akurat domena CKE) nie da się przeprowadzić żadnego miarodajnego egzaminu zewnętrznego, a nauczyciele nie będą wiedzieć, co uczeń w danej klasie powinien umieć. Wiesz jakie już w tej chwili problemy sprawia niedopasowanie, a często „zachodzenie na siebie” programów nauczania na różnych szczeblach edukacji. Więc ktoś to wszystko określić musi. A w jaki sposób zostanie to zrealizowane? W tym zakresie powinno się szkołom i nauczycielom dać więcej swobody.

18 lutego 2008, 13:45:28

#

Ethan

lsr: jeśli dobrze rozumiem to kwestię egzaminów, zarówno gimnazjalnych jak i maturalnych (chociaż w sumie tylko maturalne by się tak naprawdę przydały!) nie reguluje MEN. Tutaj rolą nauczyciela byłoby dopasować się do programu tak żeby matura uczniów dobrze wypadła, co nie?

18 lutego 2008, 13:46:59

#

lsr

Nie wiem dokładnie, jak prawo reguluje stosunki między MEN a CKE. Nie chodzi tu o to, żeby matura dobrze wypadła, ale jak sobie wyobrażasz sytuację, w której każdy nauczyciel uczy czego innego, a potem uczeń cierpi na tym, bo nauczyciel, uczył czego innego niż było wymagane na egzaminie? Byłoby to z krzywdą dla ucznia. Dlatego potrzebne są pewne standardy. I dobrze byłoby, gdyby programy nauczania (to juz działka MEN) były z tymi standardami zgodne, a tak niestety nie jest. Poza tym jak wyobrażasz sobie możliwość nauczenia czegokolwiek w klasie licealnej, do której każdy przyszedł z innej szkoły i co innego umie, bo zupełnie inne rzeczy nauczyciele realizowali w ich poprzednich szkołach?

18 lutego 2008, 14:19:08

#

Ethan

Jeśli powstałyby programy nauczania to cała idea prywatyzacji szkół by padła. Szkoły z nauczycielami którzy będą uczyć jakiś bzdur zamiast przygotowywać do matury – padną; przecież nikt do takiej szkoły swojego dziecka nie pośle. To tak jakby powiedzieć, że prawo musi dokładnie regulować co na jakiej lekcji będzie przerabiane bo w przeciwnym wypadku ten wstrętny nauczyciel będzie uczyć czegoś innego. Nauczyciele przecież za cel będą sobie stawiali żeby każdy zdał maturę... Co do przechodzenia do innych szkół – ja w ogóle nie zakładam idei podziału: podstawówka / gimnazjum / liceum!

18 lutego 2008, 14:24:57

#

thot22003

uwazam, ze powinno sie najpierw zmienic prawa ucznia i nauczyciela. kiedy zaczynalam szkole podstawowa kazdy uczen wiedzial, gdzie jest jego miejsce i nikt nie mial odwagi zachowywac sie w sposob chamski. jeszcze przez 3-4 lata tak bylo. jesli ktos czegos nie umial dostawal odpowiednia ocene do dziennika, a jak to nie skutkowalo – powtarzal klase. dziwnym trafem to stopniowo zaczelo sie zmieniac. ci slabsi uczniowie robili slodkie oczka, grali idiotow, zaczeli coraz czesciej wagarowac. a nauczyciel zaczal to olewac. potem bylo na sile juz przepychanie takiego osla przez kolejne klasy „bo nikt nie chcial sie z nim rok dluzej meczyc”. takie zdanie kiedys na lekcji uslyszalam, czyli ktos, kto nie potrafi plynnie czytac i dodawac konczy 8 klase. niestety, takich nauczycieli bylo coraz wiecej. a uczniowie widzac, ze uciekanie z lekcji nie niesie zbyt duzych konsekwencji – zaczeli to wykorzystywac. nie sadze, aby poziom wiadomosci takiego ucznia, ktory opuszcza lekcje – byl duzy. moim zdaniemt rzeba od takich drognych elementow zaczac reforme, a na koncu dopiero zajac sie programem nauczania.

18 lutego 2008, 15:03:32

#

Ethan

A jaką masz receptę na ten problem ;] ?

18 lutego 2008, 15:04:36

#

lsr

> Jeśli powstałyby programy nauczania to cała idea prywatyzacji szkół by padła.
Że co? Programy nauczania być muszą, bo treści, które uczeń powinien opanować, muszą być gdzieś określone. Zauważ, że program powinien wyznaczać pewne cele i treści do opanowania i to w oparciu o podstawę programową, która powinna być skorelowana ze standardami egzaminacyjnymi. Tak jest teraz, chociaż ta korelacja nie jest doskonała, i tak powinno być.

> Szkoły z nauczycielami którzy będą uczyć jakiś bzdur zamiast przygotowywać do matury – padną; przecież nikt do takiej szkoły swojego dziecka nie pośle.
No właśnie. Dlatego powinno być jasno określone, co maturzysta umieć powinien, żeby każdy nauczyciel wiedział, co musi osiągnąć.

> To tak jakby powiedzieć, że prawo musi dokładnie regulować co na jakiej lekcji będzie przerabiane bo w przeciwnym wypadku ten wstrętny nauczyciel będzie uczyć czegoś innego
Właśnie o to chodzi, żeby dać nauczycielowi i szkole większą swobodę w wyborze form i metod pracy. A to nie stoi w sprzeczności z istnieniem programów nauczania. Przepraszam, że zapytam (naprawdę, nie ma w tym pytaniu ironii ani złych intencji), ale czy wiesz, czym dokładnie jest program nauczania, jak się ma do innych normatywów i co zawiera?

18 lutego 2008, 15:51:33

#

Ethan

Program nauczania pojmuję jako przedstawienie planu realizacji materiału zawartego w podstawie programej. Jasne – jeśli chodzi o maturę to muszą być bardzo dokładnie przedstawione wymagania – to jest oczywiste! Nie mniej jednak sam program nauczania może ułożyć każdy – nie muszą być to ludzie z „góry” – bo i dlaczego?

18 lutego 2008, 16:00:07

#

lsr

> Program nauczania pojmuję jako przedstawienie planu realizacji materiału zawartego w podstawie programej
Tak jak myślałem – Twoje wyobrażenie o tym, czym jest plan nauczania, bardziej odpowiada temu, czym w rzeczywistości jest rozkład materiału…
Program nauczania nie podaje tematów kolejnych lekcji. Rozkład materiału albo plan wynikowy – owszem, ale to już każdy nauczyciel może sobie samodzielnie opracować. Cała rzecz w tym, żeby mógł go realizować bez obawy, że ktoś z kuratorium zacznie mu zarzucać, że realizuje zagadnienia w złej kolejności, mimo że w praktyce ta zmiana kolejności może się okazać dla danej grupy uczniów korzystna.
Jak widać – w sumie się zgadzamy, tylko inaczej rozumiemy pewne pojęcia, co utrudnia nam porozumienie…

> Nie mniej jednak sam program nauczania może ułożyć każdy – nie muszą być to ludzie z „góry” – bo i dlaczego?
W tej chwili też jest taka możliwość – słyszałeś o tzw. programach autorskich. Może to nie do końca to, co masz na myśli, bo czają się tu pewne pułapki…

18 lutego 2008, 16:08:07

#

Blase

Jak slysze o obcinaniu przedmiotow ogolnoksztalcacych : bo informatyk nie musi znac historii czy humanista nie musi dodawac to krew mnie zalewa. Kolejna banda tlukow bedzie opuszczala mury szkolne, tyle ze tym razem nie oni beda temu winni tylko durny system.

18 lutego 2008, 17:58:25

#

Ethan

Blase, proszę wyjaśnij mi, po co historykowi znajomość wiązań jonowych, wiązań atomowych i wiązań atomowych spolaryzowanych, ich dobieranie na podstawie elektroujemności dwóch pierwiastków, a także tworzenie do niego wzoru kropkowego i kreskowego. Ot, temat z mojej ostatniej lekcji chemii.

18 lutego 2008, 18:00:29

#

Blase

Bo tak sie sklada ze wiekszosc 16-18 latkow konczac liceum nie ma pojecia co bedzie robic w przyszlosci. Wbrew pozorom ilosc osob, ktore w momencie rozpoczynania liceum sa w 100% pewne co beda robic za x lat, nie jest duzy. Szkoly ogolnoksztalacace daja ci mozliwosc odlozenia wyboru, jeszcze o jakis czas, a jesli jestes na cos zdecydowany, to musisz wiedziec, ze bez wlasnej pracy w domu, i tak nic nie osiagniesz. Szkola moze pomoc, ale nie zrobi pewnych rzeczy za Ciebie.

18 lutego 2008, 18:12:11

#

Blase

Chodzilo mi w pierwszym zdaniu bardziej o rozpoczynanie liceum niz konczenie.

18 lutego 2008, 18:13:34

#

Ethan

Taa, cały ten system dostosowuje się do paru nastolatków / szkołę, którzy nie potrafią się zdecydować co robić i nagle porzucają miłość do informatyki na rzecz chemii. Szkoła raczej może przeszkodzić – bo czy nie lepiej osiągnąć naprawdę dobry poziom w dziedzinie profilowanej niż umieć wszystko po trochu, ale byle jak?

18 lutego 2008, 18:14:05

#

lsr

Aha, czyli najlepiej klapki na oczy i tylko swoją działkę znać?
Szkoła powinna dać takie przygotowanie, by człowiek miał pewną wiedzę z różnych dziedzin i mógł się potem, nawet w późniejszym życiu, w mniejszy lub większy przekwalifikować. Takie są współczesne realia, że człowiek coraz częściej musi się jakoś tam przekwalifikowywać.
Poza tym problem niezdecydowania nie dotyka kilku osób, lecz większości uczniów – jak napisał Blase. Nie wiem, na jakiej podstawie twierdzisz, że większość jednak wyznaczone cele? Może i ma, ale skonfrontuj ich deklaracje dot. przyszłości w chwili rozpoczynania liceum i pod koniec nauki… Zobaczysz, jaka jest skala problemu.

18 lutego 2008, 18:23:09

#

Ethan

lsr, rozumiem jeszcze naukę matematyki, biologii czy geografii przez humanistę – przecież każdy musi znać jakieś podstawy algebry, znać podstawy funkcjonowania ciała i umieć poruszać się po świecie. Ale, na litość boską – gdyby ta chemia miała jeszcze jakieś podłoże praktyczne, gdyby dotykała spraw przydatnych. Ale czy jest sens tworzenia „globalnego, szerokiego przygotowania” dla ucznia, tylko dlatego, że może przejść z historii na chemię – bo jest taka szansa? Powtarzam: co innego wiedza, która może przydać się w życiu – niekoniecznie w zawodzie jako specjalizacja. Ale nie widzę sensu żeby uczeń historii uczył się otrzymywania soli/tlenków/wodorotlenków/kwasów na 10 sposobów.

18 lutego 2008, 18:25:35

#

lsr

Wiesz, nauka nawet takich zdawałoby się pierdół z różnych dziedzin jednak w jakiś sposób rozwija. Nie chodzi tu nawet o wszechstronność wiedzy, którą i tak się zapomina, co o różnorodność sposobów myślenie i postępowania właściwych danym naukom.

18 lutego 2008, 18:28:41

#

Ethan

I naprawdę uważasz, że warto na to poświęcać tyle czasu? Moim zdaniem sztuka dobierania współczynników przez parę lat jest… hmm… niezbyt rozwijająca.

18 lutego 2008, 18:30:14

#

lsr

Nie powiesz mi, że pewne podstawy chemii są potrzebne w życiu codziennym?
Naprawdę, nie promujmy nieuctwa nijakości i nie idźmy na rękę tym, którym nie chce się uczyć...

18 lutego 2008, 18:31:36

#

Ethan

lsr, chemia IMO jest powiedziałbym banalnie prosta, szczególnie jeśli wymaga się przede wszystkim praktyki, tzn. tworzenia równań chemicznych i rysowania wzorów strukturalnych. Jeśli ktoś ma jakieś blade pojęcie o matematyce to spokojnie może chemię opanować na dobrą ocenę. Więc nie promujmy nijakości – gdzie uczymy się wszystkiego co się da, pobieżnie, na odwal, byleby tylko przerobić podręcznik – a skupmy się na tym co naprawdę ważne. Podstawy chemii, te naprawdę potrzebne, można by spokojnie wpleść w lekcję biologii.

18 lutego 2008, 18:33:47

#

Blase

Sadze, ze proporcje sa odwrotne, i to wlasnie pare osob wie dokladnie co chce robic. Znam osoby ktore porzucily studia politechniczne dla dziennikarstwa, socjologii czy goscia ktory skonczyl bio-chemie a pozniej wyladowal na informatyce.
Pozatym ja nie mowie, ze ilosc materialu obowiazujacego w liceum jest ok. Nie bronie rowniez sposobow przekazywania i egzekwowania wiedzy, bo te sa przestarzale. Chodzi mi tylko, o to, zeby ludzie konczac liceum czy gimnazjum mieli jako takie pojecie o swiecie, a tak w tej chwili nie jest. Uczepiles sie tej chemii, wiec powiem Ci tak – masz nauczyciela ktory moze ma wielka wiedze, ale nie potrafi jej przekazac. Zaloze sie, ze gdyby wiekszosc tej nauczanej was teorii poparta byla by eksperymentami to wszystko by wchodzilo latwiej do glowy. I to jest problem polskiej szkoly, a nie chemia sama w sobie.

18 lutego 2008, 18:36:02

#

Berbel

Em, czego jak chodze do ogólnika to mam jakieś przedmioty rozszerzone? Bo wiem co chce robić a Funkcje nie sa mi potrzebne. W nawet ogólniakach są przedmioty rozszerzone – ale i tak muszę umieć liczy ile moli jest w jakimś tam roztworze – tak jakby na Historii mi by sie to przydało. Naprawdę mało osób nie wie co robić w życiu w tym wieku – dla „perełek” wszystko ustawiać? w takim razie dla mnie ma być przystanek autobusowy pod klatką i autobus ma być o tej porze, żebym do szkoły zdążył przed samym dzwonkiem.

18 lutego 2008, 18:36:38

#

Ethan

Blase: tak, a ja znam kolejne 30 osób które tych studiów nie zmieniały, no ale to jest typowa mentalność: żeby dostosować wszystko do paru osób. Co do ilości materiału – nigdy nie negowałem, czy za mało czy za dużo – mogłoby być więcej np. z historii na profilu historycznym, gdyby tylko godziny lekcyjne nie były wypchane… chemią.

18 lutego 2008, 18:38:11

#

lsr

@ Blase
Niekoniecznie nauczyciel nie potrafi przekazać wiedzy, co nie ma odpowiednich warunków technicznych – rzutnika, odczynników, urządzeń itd.

@ Berbel
Nie wiem, na jakiej podstawie wyrokujesz o skali zjawiska…

18 lutego 2008, 18:39:04

#

Berbel

Bo chodze do liceum, mam styczność z ludźmi w wieku licealnym, i naprawdę – na te 30 z mojej klasy tylko 3 osoby nie wiedzą co robią w mojej klasie.

18 lutego 2008, 18:41:23

#

Ethan

Berbel zaraz się dowiesz że części tylko wydaje się że wie co robią ;-) .

18 lutego 2008, 18:42:02

#

lsr

Więc pozwolę sobie zauważyć, że mam nieco szerszy obraz skali zjawiska.

18 lutego 2008, 18:42:40

#

Berbel

czyli oni mnie okłamują? nikomu już nie można wierzyć, a może moja matka nie jest moja matką?

18 lutego 2008, 18:43:07

#

Berbel

@Isr – jestes ankieterem? Wiesz, czasami ludzie kłamią O.o

Pfu, mogłem wyedytować, gome

18 lutego 2008, 18:43:58

#

lsr

Nie okłamują. Po prostu wydaje im się, że naprawdę wiedzą.

18 lutego 2008, 18:43:59

#

Ethan

aha, a potem sie okazuje ze wszyscy sie mylili ;].

18 lutego 2008, 18:44:30

#

Berbel

„Nie okłamują. Po prostu wydaje im się, że naprawdę wiedzą.”

Wiedzą, że niewiedzą? xD

18 lutego 2008, 18:45:38

#

lsr

Nie wszyscy. Dyskutując w ten sposób do niczego nie dojdziemy. Ale takich, którzy zmieniają zdanie, jest wielu. I mają do tego prawo. Na jakiej zasadzie żądasz od nich by już w 1. klasie LO zdecydowali o swej przyszłości? Do wielu mniej odpowiedzialnych decyzji trzeba mieć ukończone 18 lat…

18 lutego 2008, 18:46:30

#

Blase

@lsr – oczywiscie zaplecze tez jest istotne, ale u mnie w szkole, kiedy czegos tam sie nie dalo pokazac, albo poprostu nadarzala sie okazja to wyciagali nas na pokazy chocby w instytucie fizyki. Wiem, ze nie wszedzie to jest mozliwe, ale jednak.

Nie no lsr przeciez to tylko 3 osoby nie wiedza co chca robic:P

18 lutego 2008, 18:47:50

#

Berbel

A może ty nie rozumiesz ze ludzie mogą mieć marzenia i darzyć do nich? Może tak ci sie wydaje bo robisz to co rodzice ci kazali? Ja wiem. co wiem – wiem co ja chce robić, jak spędzić swoje życie – koledzy, koleżanki też wiedzą jak z nimi rozmawiam.

18 lutego 2008, 18:48:12

#

Ethan

dążyć*

„tego prawo. Na jakiej zasadzie żądasz od nich by już w 1. klasie LO zdecydowali o swej przyszłości? „

No właśnie. Jak śmiesz żądać od nich decyzji, czym się będą zajmować w przyszłości – to przecież jeszcze prawie dzieci! Na studiach historycznych też powinna być w sumie chemia, bo kto wie czy nagle nie zmienię swoich zainteresowań – i wtedy co, już wszystko na nic? :]

Tak już na koniec dodam, że jak ktoś będzie chciał z historii przeskoczyć na chemię – to niech przeskoczy. Opanowanie materiału z 1 klasy chemii nie zajmie mu raczej więcej niż 2-3 tygodnie.

18 lutego 2008, 18:49:35

#

lsr

> A może ty nie rozumiesz ze ludzie mogą mieć marzenia i darzyć do nich?
Nie wiem do kogo to było, ale poziom dyskusji robi się za Twoją sprawą żenujący.
Zauważ, że nigdzie nikt z nas nie zaprzecza, że istnieją osoby, które wiedzą, co chcą robić. Ale wiele jednak zmienia zdanie. Jeśli myślisz, że wszyscy są tacy jak ty, to się mylisz.

@ Ethan
Na studiach mamy już osoby dorosłe. A w liceum niepełnoletnie. Widzę, że podobnie jak Berbel zaczynasz manipulować sensem moich wypowiedzi, bo nie wierzę, byście mieli problemy z poprawnym odczytaniem ich znaczenia, więc nie widzę sensu jej kontynuowania. Przeczytajcie jeszcze raz dokładnie to, co napisałem, bo nie mam już siły prostować waszych interpretacji moich stwierdzeń...

18 lutego 2008, 18:54:54

#

Ethan

lsr, fakt – na studiach mamy osoby dorosłe, a w liceum, w 1. klasie i w połowie 2. – niepełnoletnie. Moim zdaniem jednak ważne jest rozgraniczenie między pełnoletnością – czyli przejściem na „osiemnastkę” z dnia na dzień – a dojrzałością. Przecież rozmyślić może się szesnastolatek, a może też trzydziestolatek.

Generalnie macie 2 argumenty.

1) Człowiek powinien być wykształcony wszechstronnie.
2) Człowiek musi mieć szansę na zmianę wyboru.

2. argument do mnie nigdy nie dotrze. Jeśli ktoś będzie chciał zmienić wybór – a to nie są przeważające wypadki (więc nie należy się do nich IMO stosować!) to w czym problem, żeby na własną rękę przerobić część materiału? Przecież skoro jesteśmy już dojrzalymi, dorosłymi ludźmi, którzy zmieniają zdanie, to w czym idzie problem żeby przeczytać jakąś książkę i opanować materiał w niej zawarty? Osoby zdeterminowane – na pewno nie będą miały z tym problemu.

Co co 1 – racja. Ale widzę to w inny sposób. Humanista powinien mieć IMO ostro rozszerzoną historię i WOS, do tego polski, matma – która ma kształcić logiczne myślenie + języki obce. To, co z chemii przydatne „człowiekowi wszechstronnemu” – ale nie chemikowi, można wpleść spokojnie w parę lekcji biologii; natomiast fizykę zmarginalizować. W gimnazjum uczyć wszystkiego równo – niechby i ta nauka kończyła się jakimś trójrocznym egzaminem z każdego przedmiotu, ale niech liceum będzie już konkretną nauką. (Tu barierą wg mnie jest powstanie gimnazjów… tak sprawa byłaby łatwiejsza.)

18 lutego 2008, 19:01:51

#

Blase

A po co historykowi rozszerzona historia w liceum skoro jak pojdzie na studia to i tak zacznie sie wszystkiego od nowa uczyc ?

18 lutego 2008, 19:14:10

#

Ethan

A kto powiedział, że pójdzie na studia historyczne? Sami przecież ciągle opowiadacie o WSZECHSTRONNOŚCI – więc może będzie miał zamiar pójść na socjologię albo np. politologię? Historia byłaby dla niego doskonałym uzupełnieniem – oczywiście taka na wysokim poziomie.

18 lutego 2008, 19:16:08

#

Blase

A gdzie napisalem ze jak pojdzie na historie?:P

Jak chcesz rozszerzac swoje umiejetnosci w jakiejs dziedzinie to szkola/gmina(bo to jej podlegaja szkoly) powinna dac Ci mozliwosc zrealizowania tych planow.

18 lutego 2008, 19:28:12

#

Ethan

A o czym mówiłeś, jeśli nie o historii? Bo nic innego mi raczej pod to nie podchodzi. Natomiast co do „rozszerzania umiejętności”. Chciałbym żebym mógł poszerzać swoją wiedzę na lekcjach – ja pomocy ze strony szkoły nie potrzebuję – książki mi wystarczą; tylko po co szkoła? Żeby historyka nauczyła chemii?

19 lutego 2008, 16:59:12

Dodaj komentarz

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):