Film, Ludzie, Opinie

Wielkie kino [#1] - Quentin Tarantino

20 marca, 2008 o 00:11:35 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Brak mi było weny twórczej na pisanie notek, aż pomyślałem sobie, że mógłbym napisać pewien cykl "wielkie kino". Byłby to zbiór osób/dzieł, które naprawdę zapadły mi w pamięć i z którymi polecam się zapoznać. Nie mogłem nie zacząć od mojego ulubionego reżysera Quentina Tarantino.
Jest to stosunkowo młody twórca [rocznik '63]. Słynie z reżyserki, choć jest również scenarzystą oraz aktorem. Debiutował w roku 1992 kapitalnym filmem "Wściekłe psy". Mimo początków potrafił zachęcić do tego przedsięwzięcia słynnego Harvey Keitela. Zagrali również Tim Roth, Steve Buscemi, Michael Madsen i on sam. Jest to klasyk - film gangsterski z elementami komizmu, który w późniejszej twórczości uwydatnia się coraz bardziej. Typowe u Tarantino przekleństwa są tutaj również na porządku dziennym - ponadto trzeba powiedzieć, że jest to dość brutalny film.
Dwa lata później Tarantino nakręcił swój największy hit. Bruce Willis, John Travolta [który tym właśnie tytułem uratował swoją podupadającą karierę], Uma Thurman, Samuel L. Jackson, Ving Rhymes i znowu Keitel i Roth w wielkim "Pulp Fiction". Drugoplanową rolę Jimmiego zagrał również sam bohater owej notki. Gatunkowo jest to film bardzo do "Wściekłych psów" podobny. Fabuła jest tutaj dość banalna, żeby nie powiedzieć głupia. I na tym polega właśnie geniusz Quentina Tarantino, który zrobił z tego jeden z największych hitów współczesnej kinematografii.
Rok później wraz ze swoim przyjacielem Robertem Rodriguezem, a także z Alexandre Rockwellem i Allison Anders nakręcił nietypowe dzieło: "Cztery pokoje". Była to czarna komedia, podzielona na cztery rozdziały, które łączył jedynie główny bohater - boy hotelowy [Tim Roth]. Każdy rozdział nakręcił inny reżyser i napisał inny scenarzysta. Jeden z nich zrobił Tarantino - w którym również zagrał. I tutaj nie obyło się bez wielkim nazwisk, takich jak Madonna czy Antonio Banderas.
W 1997 roku nakręcony został jeden z gorszych, w moim przekonaniu, filmów Tarantino. "Jackie Brown" również okazał się hitem i trzeba powiedzieć, że nawet mi się podobał, ale nie umywa się on do poprzednich tytułów. To dość nietypowy dla Quentina film - kryminał z zawiłą intrygą. Kolejny raz mieliśmy do czynienia z gwiazdami światowego formatu - również tymi sprawdzonymi w poprzednich dziełach. Samuel L. Jackson, Robert de Niro czy Pam Grier w tytułowej roli robią wrażenie. Sam film już nieco mniejsze.
Na kolejny film Tarantino musieliśmy czekać aż siedem lat. W końcu pojawił się krwawy i mroczny "Kill Bill" wydany w dwóch woluminach. Może się on podobać lub nie, mi średnio przypadł do gustu. Prosta fabuła, krwawa masakra i gwiazdorska obsada - tak można w skrócie opisać ten tytuł.
Najnowszym przebojem Quentina Tarantino jest "Grindhouse: Death Proof" W odróżnieniu do "Planet Terror" Rodrigueza - był to naprawdę solidny film. Dobry thriller, z elementami akcji, szczyptą humoru i dziwnymi ujęciami kamery. Mimo to czekam już na kolejny hit Tarantino - brzmiący zachęcająco: "Inglorious Bastards". Przygodowy dramat z akcją podczas II wojny światowej z Rothem, Madsenem i uwaga... z samym Eddiem Murphy. Premiera przewidziana jest na 2009 rok.
Kończąc należy jeszcze wspomnieć o "Od zmierzchu do świtu" w reżyserii Roberta Rodrigueza, w którą dużo serca włożył również Tarantino. W tej parodii horroru Quentin zagrał jedną z głównych ról i napisał scenariusz.

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

Radek

Debiut miał wcześniej
-> 1987: My Best Friend’s Birthday

Nawet w necie można znależć :)

20 marca 2008, 00:19:50

#

Aciddrinker

To zdaje się tylko krótkometrażówka trwająca ponad pół godziny. Nie oglądałem, ale zobaczę, jak znajdę ;).

20 marca 2008, 00:28:38

#

Radek

Trwa chyba dłużej, już nie pamiętam. Warto jednak o niej wspomnieć :)

20 marca 2008, 00:29:22

#

Łukasz :]

Mówisz, że Jackie BRown słabe? A to dobrze, bo właśnie to przegapiłem w kolekcji Dziennika z Tarantino :D Mam Sin City (podobno on tez w tym maczal palce), Kill Bille, 4 pokoje, Pulp Fiction i Od zmierzchu do świtu :)

Tarantino jest dobry i robi ciekawe, inne filmy, jednak mimo wszystko wolę Burtona :)

20 marca 2008, 01:02:29

#

Aciddrinker

Łukasz – nie że słabe, ale jeden z gorszych filmów Tarantino.

Burtonowi również poświęcę miejsce w tym cyklu ;)

20 marca 2008, 13:29:53

Dodaj komentarz

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):