
Piłkarz Arkadiusz Mysona założył po wygranym przez Łódzki KS meczu, kontrowersyjną koszulkę z niecenzuralną treścią zawartą w tytule owej notki. Mam jednak parę wątpliwości co do tej sytuacji:
1. Zawodnik na pewno wiedział co zakłada. Nie wierzę w sytuację, że nawet na boisku, gracz bierze koszulkę, nie wie co tam jest napisane i tak po prostu przyodziewa ją
2. Wszyscy z "GazWyb" na czele przedstawiają to jako antysemicką aferę. Ale chwila - w moim przekonaniu to po prostu nawoływanie to nienawiści, poprzez słowo 'śmierć' za co zawodnik naturalnie powinien zostać ukarany, ale dlaczego za antysemityzm? Nie widzę tam niczego, co specjalnie godzi w żydów. Jak niektórzy "żydzewska" to odwołanie do tamtejszego rywala ŁKS - Widzewa. Nie sądzę, aby przypasowanie do tej drużyny było jakoś strasznie obraźliwe.
3. Pół roku za słowa 'śmierć' czy 'kur*a' to zdecydowane przegięcie. Na boisku cały czas takie słowa padają i nikt nawet żółtej kartki nie otrzyma. Dlaczego więc Mysona ma być traktowany aż tak surowo? Bo Michnik tego chce???
Słuchawszy dzisiaj Programu Trzeciego Polskiego Radia doszła do mnie pewna wiadomość. Pewni gimnazjaliści oburzają się, że nie mogli zrobić zadania otwartego - wypracowanie w postaci charakterystyki wybranej postaci z lektury "Kamieni na szaniec" [polecam serdecznie] lub "Syzyfowych prac" [nie polecam]. Otóż, jestem wstrząśnięty skalą tej "afery". Rozumiem, że część gimnazjów nie przerabiała tych lektur, ale to nie jest problem całej Polski! Dlaczego wszyscy mają [a taki był pomysł] powtarzać test, bo jakimś leniom nie chciało się ruszyć tyłka i przeczytać lektury przez testem. Spoglądam na "Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego: malutki format i 150 stron standardową czcionką. No przepraszam, ale coś jest tutaj nie tak...
Wycofanie egzaminu było raczej niemożliwe, toteż nasze ukochane Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło albo anulować punkty za to pytanie, albo przyznać nieczytającym [czyt. leniom, którym nie chciało się spojrzeć w kryteria egzaminów] punkty za to zadanie gratis. Dlaczego oni mają dostać punkty za nic-nie-robienie, a inni za sumienne czytanie lektur i opisanie bohatera dokładnie taką samą ilość? Czy to nie jest niesprawiedliwe? W moim przekonaniu mało tego - to po prostu chore. Doprawdy, nie wszystko musi być zrobione w szkole, do pierwszego tak ważnego egzaminu trzeba włożyć coś od siebie. A jak widać część tegorocznej młodzieży piszącej test - nie uczyniła tego. I zostanie za to nagrodzona bonusowym profitem w postaci czterech, zdaje się, punktów. Hańba...

I tutaj idealnie można tylko zacytować pewną piosenkę Kabaretu Starszych Panów:
Dobranoc, dobranoc mężczyzno
Zbiegany za groszem jak mrówka
Dobranoc, niech sny Ci się przyśnią porosłe drzewami w złotówkach
Złotówki jak liście na wietrze czeredą unoszą się całą
Dobranoc płemierze, dobranoc Donaldzie! Pora spać
Wielki polityk odszedł rok temu. Nie będę wypisywał zasług pani Blidy, bo długo bym wymieniał. Wszyscy lewicowcy ją kochali, pozwoliło to również im - oczywiście dla jej dobra - wykopać ją z list wyborczych w roku 2005. To wszystko jednak w trosce o nią. Kaczyńscy polowali na nią już od początku lat 90. To ten pistolet, który w windzie miał Kaczyński, podczas przejazdu z Tuskiem, miał zostać użyty do zabójstwa Basi. Wielokrotnie nasza przyjaciółka miała problemy z żołądkiem. Dlaczego? Nie jesteśmy pewni, ale parę razy widzieliśmy jak w latach 1990-2000 Kaczyński, a także jego podwładni dobierali się do śniadaniówek Barbary z torebeczkami zawierającymi tajemniczy biały proszek! Podobna sytuacja miała miejsce podczas bankietu z restauracji poselskiej. Gdy w roku 1996, Blida zachorowała i wycinali jej wyrostek robaczkowy jej pielęgniarką była Jolanta Szczypińska. Używała starych, używanych szczepionek, które brała ze śmietników przy Monarze oraz nie dawała kroplówek. Rok później przy kolejnej wizycie w szpitalu [ospa wietrzna, którą wcześniej miał jeden z posłów ROP - mamy sygnały, że specjalnie się zbliżał do Basiuni na rozkaz Olszewskiego i wstrętnego przestępcy Kaczora] bohaterka tego wpisu została potraktowana elektrodami 200-woltowymi, mimo że oddychała. Cudem przeżyła! Ponadto parę razy były zamachy bombowe, przesyłki z wąglikiem czy miny pod rezydencją Blidów. Ba, dziwnym trafem przed owymi wydarzeniami widzieliśmy w tych okolicach Marię Kaczyńską! W 2002 roku kot Alik brutalnie wtargnął do ogródka Barbary i śmiertelnie zagryzł jej ukochanego chomiczka Tuptusia. Dwanaście miesięcy później spotkaliśmy córkę obecnego prezydenta Polski wraz z Michałem Kamińskim i Adamem Bielanem, jak deptali kwiaty oraz wybijali szyby przez jej posesją. Na rok przed śmiercią Barbary fryzjer [ŁUDZĄCO PODOBNY do Marcina Libickiego] nożyczkami przyskrzynił jej ucho podczas obcinania włosów. Do krwi! Mamy również tajne rozmowy Kaczyńskiego z Ziobrą w dniu śmierci. Oto jedna z nich:
<Kaczyński> Co masz dla mnie Zbyszku?
<Ziobro> Jestem pod domem tej komuchy. Mam broń, taką jak kazałeś, poza tym szablę samurajską, łuk - taki jak Legolas z "Władcy pierścieni", jakbym nie wycelował w serce
<Kaczyński> Mam pomysł! Lepiej strzel w głowę! Ale wiesz co robić potem?
<Ziobro> Oczywiście! Zatrzeć ślady i upozorować samobójstwo. Tak, jak mnie uczył Krzysio Rutkowski
<Kaczyński> Dokładnie tak! A potem?
<Ziobro> Potem, jeśli zdążę ukraść wszystkie pieniądze z rodzinnego sejfu i wymknąć się oknem, jak już przyjdzie nasza ekipa ją aresztować
<Kaczyński> Aresztować, hihi. Chyba zwłoki [i tutaj padł taki niemiły, szorstki, okrutny śmiech, tego okropnego złoczyńcy]
<Ziobro> Hehe, prezes to ma poczucie humoru!!!
<Kaczyński> W szkole mówili mi 'Chaplin'. A później w "Solidarności" - 'Monty Python". Hehe, stare dzieje...
<Ziobro> A, jak pana nazywali agenci SB?
<Kaczyński> Ci, z którymi współpracowałem?
<Ziobro> Uhm...
<Kaczyński> Mówili mi po prostu per Jaruś. Dobrze, że moja teczka jest sfałszowana, a akta spalili Macierewicz i Olszewski...
<Ziobro> Całe szczęście!
<Kaczyński> A potem masz iść jeszcze do o. Rydzyka, zameldować wykonanie zadania i do parlamentu na głosowanie
<Ziobro> Tak jest szefie
Jak widać rozmowa, jak i życiorys Basieńki są niezwykle wstrząsające. Proszę o zrozumienie i modlitwę...

Notka zainspirowana wpisem Dandysa.
Postanowiłem napisać na ten temat, z racji mojego zainteresowania skutkami rządów ludu oraz dyktatur. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem demokracji, zwolennikiem monarchii. W moim przekonaniu, również dobra dyktatura byłaby zdecydowanie lepsza od panującego obecnie w Polsce i na świecie ustroju. Trudno popierać coś, co w istocie jest głupie.
Czym jest i do czego doprowadza zachodnia demokracja? Myślę, że istota tego ustroju jest każdemu bardzo dobrze znana. Mówiąc „zachodnia demokracja” mam tutaj raczej na myśli kraje wchodzące w skład Wspólnoty Europejskiej. I właśnie tam to wszystko totalnie się zawala. Jako pierwszy przykład rozważmy Niemcy. Tam ewidentnie widać, że myśl Arystotelesa jest trafna. Otóż ten grecki filozof uważał, iż w krótkim czasie demokracja zmieni się w tzw. ochlokrację czyli rządy motłochu. Lud będzie wybierać coraz gorsze rządy dla swojego kraju. To jest niestety bardzo brutalna prawda. W latach 30. XX wieku do władzy [W DEMOKRATYCZNYCH WYBORACH!!!] doszedł niejaki Adolf Hitler – twórca III Rzeszy, ideolog nazizmu. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, aby lud wybrał na długi czas dobrą władzę. Skończyło się, że ten polityk wymordowywał ludzi, którzy nie mieli odpowiednich korzeni – żydów, cyganów, Polaków. Najbardziej dramatyczne jest to, że poza tymi absurdalnymi uprzedzeniami i zabójstwami tego człowieka, jego rządy były udane. Doprowadził on Niemcy do sporego rozwoju gospodarczego, budował drogi. Nazywał się on narodowym SOCJALISTĄ. Szokujące jest to, że mimo że uważał się za czerwonego, podatki za Hitlera były trzy razy mniejsze niż obecnie w RFN. Ludzie głosują na czerwoną hołotę, która nie dość, że ograbia ich z pieniędzy, to jeszcze bezczelnie kłamie nazywając się liberałami. A gdy za nazistów gospodarka rozwijała się w sposób jak najbardziej dobry, obecnie jest to 1 proc. Klęska i tragedia...
Weźmy sobie inny kraj – Szwecja. Uważana za postępowe, bogate państwo. Naprawdę – socjalistyczno-zamordystyczne rządy doprowadziły do totalnych absurdów. Abstrachuję tutaj od gigantycznych podatków, czy odgórny zakaz palenia papierosów w pubach i kawiarniach [co robi się w Europie powszechne]. Czerwoni u władzy zamiast zająć się poupadającą gospodarką [jak u wszystkich „starych” członków WE] zajmują się prawami zwierząt. Ostatnio [za: konserwatyzm.pl] został wprowadzony nakaz głaskania kotów co najmniej dwa razy dziennie. Dlaczego? Z jakiej racji? Z przekonania jestem liberałem i moim zdaniem, skoro człowiek jest właścicielem jakiegokolwiek zwierzęcia to może z nim robić co chce. W „postępowej, idealnej” europejskiej demokracji niestety nie.
Najważniejsze jest jednak pytanie... dlaczego ludzie cały czas chcą solidnej, silnej dyktatury? Czy powoli kończy się im cierpliwość? To bardzo trudne pytanie. Moim zdaniem, gdyby nie słynna „czwarta władza” czyli media, na każdym kroku manipulujące – u nas na czele z Tusk Vision Network [TVN] czy „Gazetą Wybiórczą” - jeszcze więcej ludzi marzyłoby o upadku tego koszmarnego ustoju, jakim jest demokracja. Jeden z moich ulubionych publicystów, autor wielu książek historycznych – głównie o Napoleonie Buonaparte – p. Waldemar Łysiak powiedział kiedyś naprawdę mądre słowa: „Jeśli większość ma rację – jedzmy gówno... – Miliony much nie mogą się mylić”. Bardzo ostro, ale czy nie opisuje to demokracji w sposób idealny, ale zarazem karykaturalny. P. Janusz Korwin-Mikke, polityk, publicysta często zaznacza: „Ustrój, w którym dwóch meneli spod budki z piwem, ma więcej do powiedzenia niż uniwersytecki profesor jest chory”. Po raz kolejny prawda. W każdym narodzie jest tak, że ludzi głupich jest więcej niż mądrych. Dlatego chcąc nie chcąc, nawet gdyby środowisko inteligenckie zagłosowało na osoby kompetentne [czego oczywiście nie robi, vide: ostatnie wybory parlamentarne w Polsce], a idioci np. na Leppera czy Janusza Dzięcioła czy inną „Frytkę” z programów reality-show do sejmu wejdzie ta ostatnia grupa. Innymi ciekawymi antydemokratami byli m.in. Winston Churchill, Mikołaj Davila, Platon, Ronald Reagan... To najważniejsze nazwiska, które mi przyszły do głowy.
Dlaczego niektórzy ludzie chcą dyktatury? Bo znają historię. Wbrew temu co zaznacza sobie „Wybiórcza” czy inny „Der Dziennik” są również dobre rządy autorytarne. Przykładami są Francisco Franco, Augusto Pinochet czy Antonio Salazar. Krótko opiszę każdego z nich, chociaż ich zasługi były podobne, a i zarzuty lewaków niemalże takie same.
Ś.p. Francisco Franco doszedł do władzy w roku 1936. Wbrew temu co się mówi [również na lekcjach w szkole!] nie miał on nic wspólnego z faszyzmem. Nie zaznacza się, że to właśnie Hiszpania i sam Franco pomogli żydom podczas holokaustu najbardziej, co po latach przyznał jeden z ambasadorów Izraela [nazwiska nie pomnę]. Republikańska strona w Hiszpanii stosowała represje wobec Muzułmanów, Katolików i Żydów, profanowało świątynie – jednym słowem terror. Wobec tego, kapitalnym rozwiązaniem było powstanie falangi. Franco wcale nie brał udziału w II wojnie światowej [poza wysłaniem wojsk przeciwko sowietom]. I chyba najważniejsze – świetne reformy wolnorynkowe, liberalne wprowadzone w połowie lat 50. Doprowadziły one do tego, że Hiszpania stała się tygrysem gospodarczym na ogromną skalę [tuż po wejściu Hiszpanii do WE, w gruncie rzeczy niedługo po śmierci Franco – wzrost PKB dramatycznie zaczął się obniżać, po czym obecnie przy socjalistycznych rządach, osiągnął on poziom niemal zerowy]. Warto również dodać, że obecnie obraz Wodza Krucjaty Antykomunistycznej jest zakłamywany, wszystkie jego pomniki są burzone – na rozkaz czerwonego motłochu z Zapatero na czele.
Ś.p. Augusto Pinochet – przejął władzę w Chile po przeprowadzeniu puczu, którego były nieudolne rządy niejakiego Allende. Od razu zaczął on liberalne reformy, które doprowadziły do cudu gospodarczego w tym kraju. Parę lat później społeczeństwo zrozumiało, że jego rządy to sukces i w plebiscycie, 70 proc. ludzi głosowało za utrzymaniem władzy aż do '89. Sam Milton Friedman powiedział, że panowanie Pinocheta to ogromny sukces. Pinochet zrezygnował w roku 1998. Wyjechał na leczenie do Wielkiej Brytanii, gdzie w wyniku skandalicznego i obrzydliwego podstępu został aresztowany. Poparcie dla dyktatora otwarcie wyraziła lady Margaret Thatcher, a także Polacy – Marek Jurek, Tomasz Wołek i Michał Kamiński, którzy odwiedzili Pinocheta w szpitalu. Po jego śmierci lewackie instytucje – m.in. Amnesty International wyraziło smutek, że wyrok nie został doprowadzony do końca.
Ś.p. Antonio Salazar – władzę przejął w 1932 roku. Na terenie swojego kraju aktywnie zwalczał komunizm i lewactwo. W swoim kraju zrealizował liberalne reformy gospodarcze oraz konserwatyzm społeczny. Zdecydowanie ustabilizował gospodarkę, która bardzo intensywnie się rozwinęła oraz zreformował budżet. Ustąpił pod koniec lat 60. W 1974 roku okres dyktatury przerwała socjalistyczna „Rewolucja czerwonych goździków”, w której brał udział m.in. Jose Manuel Barroso. I w taki oto sposób zakończył się okres rozwoju i zaczął powolnego upadku. Obecnie gospodarka Portugalii, jak i zresztą Hiszpanii praktycznie stoi w miejscu.
Ale wróćmy do demokracji i przeanalizujmy polskie rządy wybrane przez Polaków od 1989 roku. Przewijają się mniej więcej te same osoby. W 1993 roku mieliśmy do czynienia z pierwszym skandalem. Otóż, z powodu chęci przeprowadzenia lustracji p. Lech Wałęsa [figurujący na liście Macierewicza pod pseudonimem „Bolek”] wraz z politykami ówczesnych partii KL-D i UD obecnie wchodzących w skład Platformy Obywatelskiej m.in. Donaldem Tuskiem, Janem Marią Rokitą, Tadeuszem Mazowieckim, a także postkomunistami wykopali rząd Olszewskiego w jedną noc! Później nastąpiły rządy lewicowe z PZPR-owskimi tuzami pod nową plakietą. Kwaśniewski został prezydentem. Następnie do władzy doszła Akcja Wyborcza „Solidarność”, która stworzyła koalicję z Unią Wolności [UD, ROAD, KL-D pod nową nazwą] – rządy te zakończyły się totalną klapą. Następnie znowu postkomuniści: kolejna klęska. Polakom potrzebne były nowe rządy. Pojawiły się nowe twory – Prawo i Sprawiedliwość [ponoć prawicowa partia z politykami byłego PC i ZchN] oraz Platforma Obywatelska [podobno liberałowie z osobami z AWS, UW, UD, ROAD, KL-D, SK-L i in.]. Wygrała ta pierwszo to pierwsze ugrupowanie, z nieznanych dla mnie przyczyn. Nie potrafię bowiem wyjaśnić, jak kompletnie niemedialny Kaczyński mógł pokonać swoistą „laleczkę” mediów, ulubieńca zarówno „Gazety Wyborczej”, jak i „TVN” Donalda Tuska. Tak się jednak stało. Prezydentem został socjalista Lech Kaczyński, premierem początkowo marionetka zwana Marcinkiewiczem, sterowana przez Jarosława Kaczyńskiego, który wkrótce sam objął tekę szefa rządu. Zakończyło się jak zwykle – niespełnionymi obietnicami, nawet lustracji nie udało się przeprowadzić [co prawda z winy Kochanowskiego – Rzecznika Praw Obywatelskich, ale zawsze]. Było oczywiste, że nienawidzony przez media PiS musi przegrać kolejne wybory. Tak też się stało – wygrała Platforma. Od początku było oczywiste, że obiecywane cudy i liberalizm gospodarczy okaże się mrzonką. Zbyt długo ci panowie rządzili, aby tego nie wiedzieć. Nikt się jednak nie spodziewał, że skończy się to aż taką klęską. Tusk przez cały okres swoich rządów prowadzi kampanię prezydencką, nic nie robiąc. Tfu, przepraszam, robi – powolutku wycofuje się ze swoich obietnic: podatku liniowego, jednomandatowych okręgów wyborczych.
Czemu miało służyć to krótkie podsumowanie? Był tylko jeden powód - by pokazać, jak demokracja jest słaba. Ile razy Tusk już zmieniał przynależność partyjną? Ile jeszcze można ufać postkomunistom? Dlaczego PiS ma w ogóle jeszcze przedstawicieli w parlamencie po grandzie jaką odstawił podczas dwóch lat rządów? To są oczywiście pytania stricte retoryczne. Pozwala to jednak zastanowić się, czemu my jeszcze tkwimy w tym bagnie? Dlaczego takie są właśnie standardy europejskie? Są przecież alternatywy – i to bynajmniej nie tylko w dyktaturze...
Mówi się, że w rządach autorytarnych nie ma wolności słowa. A czy w demokracji jest takowa? Absolutnie NIE. Nie będę tutaj już mówić o zakazie wyznawania pewnych poglądów politycznych, ale o zamykaniu osób, którzy wyznają inne tezy historyczne. Pewien pan, o nazwisku David Irving, został skazany na TRZY LATA POZBAWIENIA WOLNOŚCI [bez zawieszenia] przez sąd w Wiedniu za to tylko, że uważa iż holocaustu nie było. Zamkniętych za poglądy było znacznie więcej – w Niemczech i we Francji.
Trudno więc zauważyć jakiekolwiek zalety demokracji. Lud decyduje niemal zawsze źle. Z kolei dyktatury były dobre i złe. Z jednej strony Franco, Pinochet czy Salazar, z drugiej Stalin i Hitler. Nie dziwi mnie jednak chęć niektórych do powrotu rządów silnej ręki, bo gdy trafi się na dobrego ideologa, który potrafi zreformować kraj – wystarczy tylko spojrzeć na wykresy gospodarcze i zapytać samego siebie czy demokracja jest dobra.
W przeciągu czterech dni urodzili się:
20 kwietnia - Adolf Hitler
22 kwietnia - Donald Tusk oraz Włodzimierz Ijicz Uljanov alias Lenin
23 kwietnia - Józef Cyrankiewicz
Kwietniowa klątwa? Ot, tak jakoś zaświtało mi - Hitler, Tusk. Posprawdzałem dalej i okazało się, że kolejne zacne osoby urodziły się w przeciągu tych feralnych czterech dni.
Ostatnio doszły mnie słuchy, jakoby Donald Tusk na swoim stanowisku nic nie robił. Otóż jest to nieprawda rozsiewana przez media kontrolowane przez PiS! Proszę państwa, oto 10 rzeczy, które zrobił już obecny premier:
Jeszcze jakieś pytania, PiSomatołki? Macie jeszcze wątpliwości. Tusk jest najlepszym premierem w historii Polski, a w moim przekonaniu i na świecie. Krążą plotki, że szykują się już dla niego pomniki pod parlamentem, niczym Margaret Thatcher. Z tym, że oczywiście, gdzie "Żelaznej Damie" do naszego Cudotwórcy.
Lista obiecanek-cacanek Platformy powolutku kompletowana. Do podatku liniowego dzisiaj można dopisać kolejną ważną sprawę. Okręgi jednomandatowe. Był to jeden z nielicznych propozycji PO, która naprawdę budziła respekt. Niedawno kraj obiegła informacja, że co prawda w wyborach parlamentarnych takie rozwiązanie nie będzie jeszcze użyte, ale jednomandatowe będą listy do europarlamentu. Dziś już jednak mogliśmy się dowiedzieć, od naszego ukochanego aferanta Dzikowskiego, że i to możemy sobie włożyć między bajki.
Szanowni rodacy, drugiej Irlandii nie będzie! Będzie Polska - gorsza niż za PiS-u z traktatem reformującym. Już przed wyborami, obawiałem się, że gdy Tusk dojdzie do władzy, nic nie będzie robić, poza dbaniem o wizerunek z pomocą PR-owców, aby wywalczyć prezydenturę w 2010. Nie myślałem jednak, że będzie aż tak źle.
Są rzeczy, których się nie obraża. Religia, zasłużeni ludzie, zmarli... Z reguły rzeczą nietykalną jest również flaga państwowa. W krajach normalniejszych od Polski jest czczona. Nikt w USA nie wyobraża sobie, aby symbol narodowy został zbezczeszczony. Podobnie zresztą jest z Union Jackiem, czyli słynnej flagi Wielkiej Brytanii.
W Szwajcarii również ten symbol się szanuje. Pozwala to jednak na zarobki z tego tytułu - co przecież nie jest niczym złym. Byłoby świetnie, jakby państwo mogło czerpać dochody z gadżetów o narodowych, biało-czerwonych barwach.
Polska jest jednak krajem innym. Tutaj obrazić można wszystko, pod warunkiem, że ma się odpowiednie predyspozycje. Trzeba mieć poglądy anty-PiSowskie czy anty-prawicowe. No i powinno występować się tylko w telewizji godnej i renomowanej, np. TVN. Narodowy pajac Wojewódzki zaprosił do swojego programu dwóch równie skretyniałych dupków [przepraszam, za ostre słowa, ale nerwy mnie ponoszą], którzy otrzymali ogromne gaże za włożenie flagi, za którą tylu Polaków zginęło, w psie odchody. To czyn nie tyle głupi jak przestępczy. Ci panowie [aktorzyna Stelmaszyk i lewacki rysownik Raczkowski] obrazili symbol narodowy, jakim jest biało-czerwona flaga. W dodatku z fałszywym uśmieszkiem na ustach. Powinni znaleźć się za kratkami, ale miejmy nadzieję, że dostaną chociażby grzywnę.
Apeluję do wszystkich, aby złożyli swoje podpisy na stronie protestacyjnej w imię niezgody dla tak niegodnych zachowań.

Bardzo ciekawa inicjatywa narodziła się na salonie24. Apeluję o przyłączenie się i nie kupowanie gazet, które przekłamują rzeczywistość. Dla dobra Polski.
Założyłem bloga na salon24.pl. Bez obawy, nie znikam z joggera - tutaj nadal będzie mój główny kąt, którego w najbliższym czasie na pewno nie opuszczę. Wszystkich zapraszam również do czytania moich przemyśleń na salonie24. Pozdrawiam!
Na onecie znalazłem pewien news [poniżej wkleiłem], który przerodzi się/już przerodził w aferę. Otóż, decyzją dyrektora dzieci chore na autyzm i mutyzm mają pobierać nauki na indywidualnym nauczaniu w domu, a nie w szkole. Moim zdaniem, miejsce dla niepełnosprawnych jest w szkołach specjalnych. Uważam, że tracą na tym zarówno dzieci zdrowe, jak i chore. Obecnie panuje trend na zakładanie klas integracyjnych. Nie oszukujmy się - osoby nie od końca sprawne umysłowo zwalniają tempo nauki. Z kolei uczniowie zdrowi je przyspieszają. Jeśli dyrektor zdecydował się na taki krok, zapewne miał ku temu jakieś powody. Być może wyśmiewanie, być może brak warunków. Naprawdę nie rozumiem tej całej afery - autyzm jest poważną chorobą. Cytuję wikipedię: "Osoba z ASD może czasem zachowywać się nieznośnie lub być agresywna fizycznie, jeszcze bardziej utrudniając stosunki międzyludzkie. Ma skłonności do "tracenia kontroli", szczególnie w dziwnym dla siebie lub przytłaczającym środowisku, kiedy jest zła lub sfrustrowana. Może czasem niszczyć przedmioty, atakować innych lub się samookaleczać. W swojej frustracji niektórzy biją się w głowę, wyrywają sobie włosy lub gryzą ramiona.". Z całą pewnością, szkoła pełna osób zdrowych może być przytłaczającym środowiskiem, a to - jak widzimy nie służy zarówno dziecku choremu, jak i zdrowym.
Dzisiaj tylko wrzucam filmik o działalności Michnika. Znakomity zlepek materiałów - polecam!
I jeszcze fragment filmu "Obywatel poeta", w którym ś.p. Zbigniew Herbert wypowiedział się o red. naczelnym "Wybiórczej"
Ministerstwo d/s kontaktów rządu z mediami pod przewodnictwem Mariusza Waltera i Adama Michnika działa najbardziej sprawnie z wszystkich resortów.
Jak widać działamy bez zarzutów. Skrupulatnie zapisujemy każdy sukces polityków PO, nie tylko na szczeblu politycznym. Chcemy być postrzegani, jako solidna instytucja, mająca na celu pokazać Polakom cudy partii rządzącej oraz wywoływać wrażenie, że nasza ojczyzna jest z dnia na dzień coraz lepsza.
Mariusz Walter - Minister d/s kontaktów rządu z mediami

Nie jestem złośliwy, nie zazdroszczę tej miłej dziewczynie miliona. Uważam jednak, że stało się coś, co stać się nie powinno. Śledzę "Milionerów" od początku, po wznowieniu z jeszcze bardziej wzmożoną uwagą. Pytania niemal od początku były dość trudne, w porównaniu z zagranicą, nawet bardzo. Gdy o główną nagrodę zaczęła walczyć niejaka Paulina Kowalczyk wszystko odmieniło się jak w kalejdoskopie. Nie chcę snuć tutaj jakiś spisków, ale zbiegło się to dość dziwnie z premierą polsatowskiego "Strzału w 10", który ma być wielką konkurencją dla propozycji TVN emitowaną o tej samej godzinie i z tą samą stawką pieniężną. Od początku Hubert Urbański czytał pytania i zastanawiałem się czy to nie jest czasem przedwczesny żart prima-aprilisowy. Nie oszukujmy się, 30 procent mieszkańców Polski wygrałoby milion przy takich pytaniach.
Dzisiaj przeczytane zostało ostatnie - dotyczyło mitologicznej Artemidy, co każdy wie, z łukiem. Takiej broni nie posiadał Don Kichot ;) ani tym bardziej Zorro. Oczywiście, z całą pewnością Paulina Kowalczyk o tym wiedziała - nie odpowiedziała, mam wrażenie żeby nie być posądzaną za przekręty. Oczywiście, ona niemal na pewno była tylko młodą studentką, która miała na te pytania trafić, ale czy nie macie, drodzy czytelnicy, wrażenia, że TVN maczał w tym palce?
Rozpocznijmy od statystyk. W roku 2006 "Gazeta Wybiórcza" opublikowała sondaż, który pokazywał, że przez dziewięć lat, odsetek zwolenników aborcji zmniejszył się o 21 proc. To świadczy, że Polacy uodporniają się przed lewicowo-feministyczną propagandą, która głosi, że to kobieta decydować ma czy dziecko ma być urodzone. Niezbyt interesują mnie zdania: "jesteś mężczyzną, więc nie masz prawa decydować za kobietę". Mam prawo - ponieważ interesuje mnie los każdej, niewinnej jednostki, która zostaje brutalnie wyskrobana.
Jestem zwolennikiem życia od momentu poczęcia. Dla mnie to nie są tezy stworzone przez katolickich oszołomów. Nie uważam za słuszne, żeby to panie Senyszyn, Szczuka czy Środa mówiły nam od kiedy dziecko czuje, od kiedy działa jego przysadka mózgowa et cetera. To nie kobieta powinna być panem losu tego dziecka. Naprawdę nikt nie karze przygarniać noworodka i następnie przez 18 lat go wychowywać. Są domy dziecka, ostatnio nawet okienko, gdzie anonimowo matka może podrzucić swoje maleństwo do sióstr zakonnych. Opcji jest wiele, nie każdemu jednak uśmiecha się z nich korzystać. Powiem teraz dość dosadnie i dobitnie: chcącemu nie dzieje się krzywda. Można nie współżyć, są środki antykoncepcyjne [również te naturalne]. Dlatego, głosy - zaszła w ciążę i teraz cierpi - mnie śmieszą. Bo to nie Pan Bóg/kapusta/bocian kierują przyjściem na świat kolejnego dziecka, a sami rodzice.
Dopuszczam rzecz jasna przypadek usunięcia ciąży, gdy życie kobiety jest zagrożone. Oczywiście, na jej miejscu - poświęciłbym się - ale naprawdę różni są ludzie i nie wszystkich stać na taki gest. To naturalne i zrozumiałe. Nikt nie nakazuje tracić życia za poród. Dla mnie to rzecz uzasadniona: "życie jedno albo drugie". Tutaj trzeba dać szansę wyboru rodzicielce. Gwałt, kazirodztwo, upośledzenie dziecka, czy nawet zdrowie kobiety nie kwalifikuje się do rangi usprawiedliwienia skrobanki. Powtarzam jeszcze raz - jest psycholog, a potem domy dziecka. A już bronienie się sytuacją materialną czy osobistą jest śmieszne.
Światopogląd:
1. Kara śmierci #1
2. Kara śmierci #2
O karze śmierci:
1. "Niemy krzyk"

Zgon spowodowany był sprzedaniem Polski w ręce eurosocjalistów przez 384 posłów. Posłowie i posłanki - społeczeństwo kiedyś wam to wytknie. Ale może być za późno.