Aborcja - NIE!
Rozpocznijmy od statystyk. W roku 2006 "Gazeta Wybiórcza" opublikowała sondaż, który pokazywał, że przez dziewięć lat, odsetek zwolenników aborcji zmniejszył się o 21 proc. To świadczy, że Polacy uodporniają się przed lewicowo-feministyczną propagandą, która głosi, że to kobieta decydować ma czy dziecko ma być urodzone. Niezbyt interesują mnie zdania: "jesteś mężczyzną, więc nie masz prawa decydować za kobietę". Mam prawo - ponieważ interesuje mnie los każdej, niewinnej jednostki, która zostaje brutalnie wyskrobana.
Jestem zwolennikiem życia od momentu poczęcia. Dla mnie to nie są tezy stworzone przez katolickich oszołomów. Nie uważam za słuszne, żeby to panie Senyszyn, Szczuka czy Środa mówiły nam od kiedy dziecko czuje, od kiedy działa jego przysadka mózgowa et cetera. To nie kobieta powinna być panem losu tego dziecka. Naprawdę nikt nie karze przygarniać noworodka i następnie przez 18 lat go wychowywać. Są domy dziecka, ostatnio nawet okienko, gdzie anonimowo matka może podrzucić swoje maleństwo do sióstr zakonnych. Opcji jest wiele, nie każdemu jednak uśmiecha się z nich korzystać. Powiem teraz dość dosadnie i dobitnie: chcącemu nie dzieje się krzywda. Można nie współżyć, są środki antykoncepcyjne [również te naturalne]. Dlatego, głosy - zaszła w ciążę i teraz cierpi - mnie śmieszą. Bo to nie Pan Bóg/kapusta/bocian kierują przyjściem na świat kolejnego dziecka, a sami rodzice.
Dopuszczam rzecz jasna przypadek usunięcia ciąży, gdy życie kobiety jest zagrożone. Oczywiście, na jej miejscu - poświęciłbym się - ale naprawdę różni są ludzie i nie wszystkich stać na taki gest. To naturalne i zrozumiałe. Nikt nie nakazuje tracić życia za poród. Dla mnie to rzecz uzasadniona: "życie jedno albo drugie". Tutaj trzeba dać szansę wyboru rodzicielce. Gwałt, kazirodztwo, upośledzenie dziecka, czy nawet zdrowie kobiety nie kwalifikuje się do rangi usprawiedliwienia skrobanki. Powtarzam jeszcze raz - jest psycholog, a potem domy dziecka. A już bronienie się sytuacją materialną czy osobistą jest śmieszne.
Światopogląd:
1. Kara śmierci #1
2. Kara śmierci #2
O karze śmierci:
1. "Niemy krzyk"
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Radek
Mocny wpis. Życie to nie statystyki a Ty nie jesteś kobietą by wiedzieć co myśleć o jej ciele i jej dziecku.
Coraz dziwniejszy ten jogg się robi…
Ile masz lat ? Zapytam z ciekawości…
03 kwietnia 2008, 19:44:22
Aciddrinker
Radku – nie jestem kobietą, ale mam prawo dbać o życie tego dziecka. I naprawdę nie wiem co to ma do dziwności tego jogga.
03 kwietnia 2008, 19:47:43
Arietta
A jak, kiedy słyszę (dziś mówili), że nastolatka popełniła samobójstwo, bo była w ciąży… to o czym my mówimy…
Nie ma co gdybać, ale jakby były dostępne środki antykoncepcyjne (i popierane przez Kościół), to nie byłoby takich historii… niektórzy bowiem są ogromnie ograniczeni, zwłaszcza z wiosek i małych miasteczek.. tam opinia nadal jest na 1 miejscu.
03 kwietnia 2008, 19:55:47
Aciddrinker
Zgadza się. Kościół wprowadza tutaj mnóstwo zamieszania. Antykoncepcja na rynku jest potrzebna i nie w gestii kościoła leży ograniczanie jej
03 kwietnia 2008, 19:57:06
Arietta
I dopiero, jak takie sprawy byłyby uregulowane, to można by sobie mówić o popieraniu bądź nie aborcji…
I uważaj zgadzając się ze mną, bo w większości przypadków mamy zupełnie różne zdania na dane tematy ale ponieważ nie lubię się kłócić, to siedzę cicho;)
03 kwietnia 2008, 19:58:37
Aciddrinker
Arietta – z tym, że sprawa jest prosta. Antykoncepcja zakazana nie jest i każdy może sobie ją nabyć w sklepie. A jeśli woli słuchać kościoła – to nie ma wyjścia. Ograniczenie seksualne albo ciąża. Aborcji nie poprę. Wystarczy spojrzeć na bawiące się dzieci – one nie chciałyby być wyskrobane
03 kwietnia 2008, 20:00:25
daromar
pierwsze zdanie i już błąd typu wielbłąd: nie zwolenników aborcji, bo takich chyba nie ma (a już na pewno nie te 44%), a zwolenników PRAWA do aborcji,
jakoś zawsze w twoich wpisach popełniasz takie „drobne” pomyłki :)
03 kwietnia 2008, 20:02:50
Radek
Mocny wpis. Życie to nie statystyki a Ty nie jesteś kobietą by wiedzieć co myśleć o jej ciele i jej dziecku.
Coraz dziwniejszy ten jogg się robi…
Ile masz lat ? Zapytam z ciekawości…
‘’ Powiem teraz dość dosadnie i dobitnie: chcącemu nie dzieje się krzywda. Można nie współżyć, są środki antykoncepcyjne [również te naturalne]. Dlatego, głosy – zaszła w ciążę i teraz cierpi – mnie śmieszą. Bo to nie Pan Bóg/kapusta/bocian kierują przyjściem na świat kolejnego dziecka, a sami rodzice.’‘
Masz całkowitą rację. Tylko, że mi chodzi o przypadki ‘z gwałtów’ i z nieuleczalną chorobą. Może jestem nieczuły, nie wiem.
Oczywiście można ‘nie usuwać’(straszne wyrażenie-usuwać)i urodzić. Ale tu potrzebna jest wspólna decyzja a nie Twoje słowa – nie usuwaj.
Gdyby nie to, że przebywam prawie na codzień z kobietami po przeżyciach, gwałtach, z rozbitych rodzin przyznał bym Ci rację w 100% . Widzę też bezmyślne dziewczyny i ich zachowanie a żartobliwe ‘słoneczko’ nie jest wcale ‘urban legend’
Moralność, sumienie, sytuacja finansowa, kościół...Polska.
Jestem za dyskusją i odpowiedzialnośćią obojga rodziców, również prawną za takie dziecko urodzone z gwału lub z chorobą. Trudno mi tu pisać bez emocji…
Unia Europejska promuje luzactwo seksualne, naturalna niestety kolej rzeczy.
Trzeba znależć optimum i nie utracić kilkudziesięciu lat stylu życia w tym temacie.
Po pierwsze odpowiedzialność – uwierz mi 16-to letnia dziewczyna wychowana nieodpowiednio nie widzi nic złego w aborcji. Mnie ten świat dobija. Zamiast dyskusji każdy mówi 0 lub 1.
A sumienie to logika rozmyta…wybacz za nieskładność posta…
03 kwietnia 2008, 20:03:09
Mateusz Kozak
http://lovejka.blog.onet.pl/2,ID261324332,DA2007-10-24,index.html
To odnośnie tematu, zdanie mojej dziewczyny w tej kwestii
03 kwietnia 2008, 20:25:55
flegmatyk
Nareszcie jeden normalnie myślący.
03 kwietnia 2008, 20:44:30
Aciddrinker
flegmatyk – najczęściej jestem tym nienormalnym :)
Cieszę się, że w końcu ktoś dostrzegł moją normalność
03 kwietnia 2008, 20:45:34
flegmatyk
Większość osób tak twierdzi. Tyle tylko, że zwolennicy tak głośno krzyczą, że reszta jest na tyle inteligentna, że przestaje z takim dyskutować, i wychodzi na to, że to oni mają rację...
03 kwietnia 2008, 20:48:51
anoriell
O. I ja się zgadzam z postem Lovejki.
Bo tutaj nie chodzi o to, że jak aborcja stanie się legalna to nagle wszystkie laski zaczną biegać na skrobankę. Żadna, powtarzam, żadna normalna kobieta nie pójdzie zrobić sobie skrobanki jeśli nie ma NAPRAWDĘ ważnych powodów. Niektóre w pierwszym szoku pewnie byłyby do tego zdolne, ale po kilku rozmowach z psychologiem, rodziną, czy ojcem dziecka na pewno bardzo szybko by z tego pomysłu zrezygnowały.
Nie wiem dlaczego, ale ludzie są tak straszliwie przeciwni prawu do aborcji jakby jego zalegalizowanie oznaczało bezwzględny nakaz usunięcia choć jednej ciąży w życiu.
Moim zdaniem ludzie powinni mieć prawo do aborcji, ale odpowiednio obwarowane określonymi przepisami i obowiązkowymi badaniami i sesjami psychologicznymi. Oczywiste, że nie wolno zabijać ot tak sobie, ale są przypadki, np. nieuleczalnych chorób i niepełnosprawności dziecka, które z góry skazują je na kilka lat przenoszenia spod jednej kroplówki pod drugą zamiast życia.
03 kwietnia 2008, 20:49:09
flegmatyk
Kurde, za dużo „że” :P Późno jest, jestem zmęczony, na jutro muszę oddać bibliografie do matury. Przepraszam :P
03 kwietnia 2008, 20:49:20
satanowski
Jeśli chodzi o formę, to uodpornić się można na coś, nie przed czymś.
Jeśli chodzi o treść – ja bym powiedział, że przyczyną jest postępująca klerykalizacja kraju i pejoratywizacja języka, którym mówi się o aborcji. Już nie mówimy o zygocie tylko o dziecku, już nie mówimy o zabiegu tylko o morderstwie. Oczywiście nikt nie słucha tych, którzy są najbardziej w temacie zorientowani – lekarzy, kobiet w wieku rozrodczym, psychologów.
Mamy za to katolickich fundamentalistów, lekarzy z „wrażliwym” sumieniem (które jednak w cudowny sposób pozwala wykonywać zabiegi prywatnie czyli płatnie) i stado krzykaczy, którzy wiek rozrodczy mają już za sobą, a wiedzę o seksualności człowieka nabywali 50 lat temu.
Doprawdy? A co z tymi już urodzonymi? Nad nimi również rozciąga się twoja władza?
Nikt ci nie zabrania. Ale ty zabraniasz innym bycia zwolennikiem odmiennych postaw.
Jeśli już, to nie wymienione panie tak twierdzą, ale lekarze/naukowcy/badacze. Kto według ciebie jest bardziej odpowiedni? Papież? Proboszcz? Ty sam?
A niby dlaczego nie? To jej ciało jest gospodarzem tej zygoty. Kto inny miałby decydować jeśli nie ona? Chcesz sprowadzić kobietę do roli inkubatora?
A słyszałeś/czytałeś może wypowiedzi matek, które dokonały aborcji i tych, które donosiły ciążę i oddały dziecko?
Pewnie nie wiesz, że ze względu na hormony wydzielane w trakcie porodu, kobieta, która ciążę donosiła, czuje się bardziej związana ze swoim dzieckiem i bardzo często oddanie dziecka gorzej odbija się na jej psychice niż aborcja.
Naturalne powiadasz. Ciekaw jestem jakie? Szklanka wody zamiast?
A czy śmieszą cię głosy w stylu: „Bardzo chciała mieć dziecko, starali się bardzo długo, ale okazało się, że płód jest nieodwracalnie upośledzony i niezdolny do samodzielnego życia. Teraz będzie przez 9 miesięcy czekała na poród jak na wyrok bo 3 lekarzy odmawiało wykonania zabiegu, aż w końcu minął dozwolony czas„
uha ha ha … normalnie boki zrywać.
Jasssne.
A więc według ciebie słuszne jest zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu? No nieźle. Tym zdaniem utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że jesteś jeszcze albo bardzo młody, albo bardzo głupi, albo jedno i drugie.
03 kwietnia 2008, 21:58:40
suchar
„Oczywiście, na jej miejscu – poświęciłbym się „
ta, jasne
03 kwietnia 2008, 22:03:35
Aciddrinker
>>Doprawdy? A co z tymi już urodzonymi? Nad nimi również rozciąga się twoja władza?
Jeśli będzie mordowana bez powodu to owszem
>>Ale ty zabraniasz innym bycia zwolennikiem odmiennych postaw.
Że co proszę?
>>Jeśli już, to nie wymienione panie tak twierdzą, ale lekarze/naukowcy/badacze. Kto według ciebie jest bardziej odpowiedni? Papież? Proboszcz? Ty sam?
Proszę o nazwisko takiego lekarza…
>>A więc według ciebie słuszne jest zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu? No nieźle. Tym zdaniem utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że jesteś jeszcze albo bardzo młody, albo bardzo głupi, albo jedno i drugie.
Nic o mnie nie wiesz, a ludzi, którzy oceniają po pozorach mam za głupków. I ty chyba takim jesteś.
Prywatne wycieczki są naprawdę nie na miejscu – i jeśli nie potrafisz bez nich napisać komentarza – lepiej nie komentuj
03 kwietnia 2008, 22:04:31
Elwis
Rozumiem twoją troskę, ale zabranianie aborcji, podobnie jak wszystkiego innego, nie ma najmniejszego sensu. Niezależnie od tego czy aborcja jest legalna, czy nie matka zdolna zabić swoje dziecko zabije je. Prohibicja tylko pogarsza sprawę, bo zabiegi takie są wówczas w ukryciu, pewnie nieraz w okropnych warunkach. Rozumiem, że zapewne ciężko jest się niektórym pogodzić z faktem, że w jego kraju można bezkarnie zabić dziecko przed urodzeniem, ale niestety taka jest brutalna prawda – ludzie za nic mają sobie prawo, zwłaszcza w tak ekstremalnych przypadkach.
03 kwietnia 2008, 22:04:43
Aciddrinker
>>„Oczywiście, na jej miejscu – poświęciłbym się „
ta, jasne
Myślę, że stać mnie by było na takie poświęcenie.
03 kwietnia 2008, 22:05:54
Arietta
Acid..: obawiam się, że nie masz pojęcia co czuje kobieta zgwałcona, nie możesz tylko ‘myśleć, że poświęciłbyś się’ i tym się kierując uważać, ze wiesz wszystko…
03 kwietnia 2008, 22:08:44
satanowski
Kolego. Czytaj własne posty i cudze komentarze ze zrozumieniem. Napisałeś, że gwałt nie jest według ciebie usprawiedliwieniem aborcji.
A więc już o tobie coś wiem, wiem jakie jest twoje zdanie na ten temat. I na podstawie tej informacji wysnuwam swoje wnioski.
03 kwietnia 2008, 22:10:21
Aciddrinker
>>Acid..: obawiam się, że nie masz pojęcia co czuje kobieta zgwałcona, nie możesz tylko ‘myśleć, że poświęciłbyś się’ i tym się kierując uważać, ze wiesz wszystko…
Arietta – to prawda, nie wiem. Myślę, że prawie aborcyjnym można iść na ustępstwa, ale nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Choć z całą pewnością takie prawo bym wprowadził.
satanowski – nie nadajesz się do dyskusji.
03 kwietnia 2008, 22:21:47
satanowski
No cóż. Może i masz rację. Do dyskusji na temat zmuszania zgwałconych do rodzenia rzeczywiście się nie nadaję.
03 kwietnia 2008, 22:29:01
mh
A jakie Ty masz prawo do dyskusji-decydowania nt. ktory Ciebie nie dotyczy? (Jesli dotyczy, to sorry, feel free, ale z dyskusji wyzej widze tylko osobe ktora uwaza ze ma monopol na wiedze)
Nie jestes ani ojcem dziecka, ktore mialoby byc usmiercone.
Ani tez nie jestes zgwalcona 16,17,dowolnie-inna-latka ktora nie chce tego dziecka.
Imho takie przypadki powinny byc rozpatrywane indywidualnie.
I jak kobieta jest pewna na 80% ze nie chce tego dziecka urodzic to nalezy to uszanowac. W koncu to jest Jej dziecko, Ona bedzie nosila je 9msc, i potem bedzie wychowywac; No i nie zapominajmy o sumieniu.
03 kwietnia 2008, 22:38:13
Aciddrinker
Czyli nie mogę wypowiadać się na temat kary śmierci [nie jestem skazańcem], eutanazji [nie jestem chory], zmniejszenia liczby posłów [nie jestem członkiem parlamentu] itd.???
03 kwietnia 2008, 22:40:39
Arietta
A ja byłam pewna, ze tu chodzi tylko o wyrażenie swoich poglądów…
Acid.. masz jakieś nadnaturalne zdolności i kiedy powiesz ‘Aborcja – nie’, to tak będzie na świecie;>
03 kwietnia 2008, 22:42:15
mh
Zmniejszenie liczby poslow i zlikwidowanie senatu – jestem za.
I jestes, bo jestes obywatelem tego kraju, wiec mozesz miec wplyw na decydowanie o jego strukturach oczywiscie.
(Pamietajac ze musisz zaglosowac na taka partie ktora ma to w programie wyborczym, i po wyborach Cie nie oszuka, jak nie ma takiej partii to zamiast gadania lepiej zalozyc wlasna)
Ogolnie chodzi ze pisanie o czyms o czym sie nie ma zadnego pojecia,
(no oprocz tego: – ze wydaje mi sie ze bym sie poswiecil dla dobra plodu – moj kregoslup etyczny tego nie dopuszcza! (pamietaj ze to nie jest Twoj kregoslup etyczny, tylko tej osoby ktora sie zgodzi na aborcje)
)
ani tez sie nie mozna wczuc w sytuacje takiej osoby uwazam za sorry, ale hipokryzje.
Jak chcesz byc hipokryta, feel free, w koncu mamy wolnosc slowa.
(hipokryzja/hipkryta moze zle slowo, ale braklo slow, ale mam nadzieje ze sie rozumiemy)
03 kwietnia 2008, 22:48:56
Aeth Rhiannios
Moim zdaniem problem aborcji jest niemożliwy do jednoznacznej oceny moralnej przez całe społeczeństwo (czy nawet zdecydowanie większą jego część), co widać w zasadzie już od czasu dłuższego niż kilkadziesiąt lat (zainteresowanch rodowodem tej kwestii odsyłam tu: http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,2644) i z tego powodu nigdy nie zostanie rozstrzygnięty. Właśnie z tej przyczyny-chociaż wiem, że jest to trudne do przełknięcia dla przeciwników tego prawa- trzeba pozostawić wg mnie tę sprawę do indywidualnego osądu każdej zainteresowanej osoby (matki). Niech konserwatyści w swoim zakresie propagują obronę życia, niech w swoim kręgu nie przeprowadzają takich zabiegów, ale niech pozwolą też innym żyć według swoich zasad. Wiem, że to ich boli, ale naprawdę- innego wyjścia nie ma.
03 kwietnia 2008, 23:09:07
Krupier
„Mocny wpis. Życie to nie statystyki a Ty nie jesteś kobietą by wiedzieć co myśleć o jej ciele i jej dziecku.”
Mnie zawsze w takich tekstach bawi jedno – „jej dziecku”. Spytam retorycznie – sama je sobie zrobiła?
03 kwietnia 2008, 23:19:39
Krupier
Ah i jeszcze taki fajny cytat:
„Zauważyłem, że wszyscy zwolennicy aborcji zdążyli się już urodzić.” R. Reagan.
03 kwietnia 2008, 23:21:23
Aciddrinker
Dokładnie – świetny cytat. Zapomniałem o nim w pisaniu tej notki. Wielkie dzięki Krupier!
03 kwietnia 2008, 23:40:34
Blase
>Nie uważam za słuszne, żeby to panie Senyszyn, Szczuka czy Środa mówiły nam od kiedy dziecko czuje, od kiedy działa jego przysadka mózgowa et cetera.
To zdanie pokazuje, ze trudno z Toba dyskutowac na argumenty. Tak naprawde chyba nawet nie chcesz dyskutowac, poprostu przedstawiasz swoj poglad i jestes slepy/gluchy, gdy ktos przedstawia konkretne kontrargumenty. Nie rozumiem tego toku myslenia, jak ciaza zagraza zyciu kobiety w sensie fizycznym to dopuszczasz mozliwosc usuniecia ciazy, a jesli zagraza w sensie psychicznym to wtedy wszystko ok – no przeciez moze sobie isc do psychologa i bedzie wszystko super.
>Oczywiście, na jej miejscu – poświęciłbym się,
Oczywiscie…
03 kwietnia 2008, 23:45:33
Radek
@Krupier
Użyłem formy ‘jej dziecku’ gdyż uważam, że w brzuszku mamusi jest bardziej hmmm należące do mamusi :)
Czy sama je sobie zrobiła ? Tutaj nie rozwinąłem myśli – kobieta zgwałcona raczej nie będzie chciała rodzić z gwałcicielem na sali, co nie ?
A zresztą...
Odkąd świadomie podejmujemy decyzje nie można rozpatrywać ich w granicach ‘dobro’ i ‘zło’ Więc cokolwiek zrobi taka kobieta to będzie jej decyzja. Dyskutować zawsze warto.
04 kwietnia 2008, 00:28:15
mruwek
@Satanowski
Czyta się Ciebie jak kolejnego zmanipulowanego trolla z forum ‘gazety’. Nie wiem czy tak jest w istocie, niemniej z taką właśnie manierę typową dla tej społeczności piszesz. Ale ad rem:
Kiedy określisz moment „zaczęcia się” człowieka jeśli nie moment poczęcia? Jakiekolwiek próby szukania innego momentu początku ludzkiego życia zakrawają po prostu o śmieszność. Jeśli chodzi o kwestię układu nerwowego, to odpowiedź jest banalnie prosta: 3 tydzień życia. Tylko w zasadzie czemu akurat ten układ a nie inny ma decydować o nazywaniu człowieka człowiekiem? Czemu nie sercowo-naczyniowy? A może dojdziemy do wniosku, że człowiek po urodzeniu to stadium ‘larwalne’ i do momentu ukończenia lat 14 można go jeszcze ‘wyskrobać’ jak ujawnią mu się jakieś ‘wady ukryte’?
Piszesz, że nikt nie słucha lekarzy. Sam natomiast nadużywasz terminu ‘zygota’. Wiesz w ogóle co to słowo znaczy (dla Twej świadomości – pyta Cię student medycyny z zaliczoną embriologią)? Łatwo jest schować skomplikowany i dynamicznie rozwijający się organizm pod takim lodowatym terminem. Sęk w tym, że ów organizm wymyka się z tego pojęcia już po kilku godzinach swej egzystencji. Masz pretensje, że o aborcji mówi się w kategoriach morderstwa, miast nazywać ją ‘zabiegiem’. Widziałeś kiedyś ów zabieg? To co Ty nazywasz pejoratywizacją języka, ja nazywam odkłamywaniem pewnych określeń. Zabieg. Zabieg to może być odciągnięcie płynu z opłucnej albo założenie szwów na rozbitej głowie, ale nie coś tak bestialskiego jak aborcja. Widziałem filmy z Twoich ‘zabiegów’. Rozmawiałem z lekarzami, którzy nawrócili się w kwestii aborcji po tym gdy za którymś razem środki chemiczne nie zadziałały i zamiast papki wyciągali całe rączki, nóżki, bijące jeszcze serduszka. Osobiście uważam, że śmierć jaką zadaje się w trakcie aborcji jest najbardziej niehumanitarną śmiercią jaką można komukolwiek zadać. To jak połączenie rozpuszczania ciała kwasem z ćwiartowaniem i średniowiecznym rozrywaniem końmi. A wszystko to tak łatwo sprowadza się do słowa ‘zabieg’. Nikt przy tym nie wspomina jakie konsekwencje zdrowotne niesie ze sobą aborcja. Mnóstwo osób szafuje teraz pojęciami typu ‘zagrożenie zdrowia i życia matki’. Sęk w tym, że przy obecnej stanie wiedzy, medycyna z takimi zagrożeniami sobie radzi. Owszem lekko nie jest, zawsze podejmuje się ryzyko, ale niemal zawsze kilkukrotnie mniejsze niż te które niesie ze sobą aborcja. Mam na myśli komplikacje natury fizycznej, bo chyba nikt z tu obecnych nie ma wątpliwości co do komplikacji natury psychicznej i ich skutków.
Satanowski, skądinąd piszesz o hormonach, które wydzielają się po porodzie. A pomyślałeś o hormonach produkowanych w trakcie ciąży? A może po aborcji przylatują ufoludki i hormony nagle wyparowują?
Przestań również prześmiewczo szydzić z NPR. Nie dociera do Ciebie, że ludzie tak głośno optujący za antykoncepcją mechaniczną i chemiczną po prostu mają z tego kasę? Im jest na rękę wbijanie ludziom do pał, że NPR to lipa. Podaje się niskie procenty skuteczności NPR, tylko nikt nie mówi o jaki NPR chodzi (zwykle o anachroniczny ‘kalendarzyk’). Tak się składa, że metoda objawowo – termiczna, pod warunkiem codziennej porannej kontroli (a ta trwa koło 1 minuty) daje bardzo wysoką i w zupełności wystarczającą ‘skuteczność’.
@Blase
Wspominasz coś o argumentach w kontekście Szczuki, Senyszyn i Środy. Jakie argumenty? Z ich ust nic poza tępym bełkotem jeszcze nie usłyszałem.
04 kwietnia 2008, 01:06:20
vilma
Hmm, dziwne. Sondaże są niefajne tylko wtedy, gdy potwierdzają poparcie 50% społeczeństwa dla PO. Gdy potwierdzają spadek akceptacji aborcji, już są cacy…
04 kwietnia 2008, 07:41:46
rozie
Jak już o psychologii mowa, to ludzie chętniej popierają tezy zgodne z aktualnie obowiązującym prawem. A aktualne zabrania aborcji. BTW jak wygląda poparcie dla kary śmierci w analogicznym zestawieniu?
Szybko poszukałem i oto wynik Dokładnie potwierdza tezę o tym, że ludzie popierają tezy zgodne z prawem. Czyli statystyki można jedynie do mydlenia oczu wykorzystać.
04 kwietnia 2008, 07:59:49
Hoppke
@rozie coś ciekawego wyciągnął. Acid wykres zinterpretował zgodnie ze swoim światopoglądem „To świadczy, że Polacy uodporniają się przed lewicowo-feministyczną propagandą”, ale powód może być taki, jak go rozie maluje. Albo jeszcze inny (szum medialny, coraz częstsze wypowiedzi autorytetów w tych sprawach itp.). Statystyka to sliska sprawa.
Zresztą mnie ciekawi inna sprawa — dlaczego wykres poparcia spada mimo tzw. „promocji” homoseksualizmu w mediach?
04 kwietnia 2008, 08:46:33
rozie
A naprawdę spada poparcie dla homoseksualistów? Jakiś link? Tylko od razu powiedzmy sobie jasno, żeby badanie było choć trochę wiarygodne to musi je robić jakiś OBOP i na reprezentatywnej grupie ~1000 badanych mieszkańców kraju. Wszelkie internetowe, w jednym mieście/szkole, na 100 osobach itp. – szkoda w ogóle wspominać. W ogóle przydałby się jakiś link do źródełek i oryginalnych wyników. Bo żurnaliści łatwo mogą, nawet nieświadomie, zmanipulować.
04 kwietnia 2008, 09:11:29
satanowski
mruwek:
Nie zgadzam się z twoim osądem, ale cóż, masz do niego prawo.
A jakie to ma znaczenie? Nie chodzi o moment początku, chodzi o dopuszczalny prawem moment zakończenia.
A kto mówi, że czynność jakiegoś układu ma decydować o nazywaniu człowiekiem. Upośledzony, niezdolny do samodzielnego życia świeżo urodzony kadłubek bez rąk i nóg z dwoma głowami też jest człowiekiem. Pytanie natomiast jest takie – czy chcesz skazać tego człowieka i jego rodziców na miesiącie/lata cierpienia aż „do naturalnej śmierci”. Czy skrócisz te cierpienia jeszcze na etapie płodu.
Nie bądź śmieszny.
Zygota, płód, embrion … dla mnie te pojęcia nie wiele się różnią. Nie jestem lekarzem i nie muszę ich znać. Zauważ, że oprócz Ciebie – studenta medycyny – jakoś nikt na to nie zwrócił uwagi, a jednak wszyscy doskonale zrozumieli o co chodzi.
I to mówi student medycyny! Nie zauważyłeś, że w medycynie praktycznie wszystko jest skomplikowane i opisywane przez „lodowaty” termin?
Poczekaj. Zobaczymy jak zmieni się twója postawa po kilku/kilkunastu latach leczenia ludzi. Teraz brzmisz jak nie skażony brudną rzeczywistością idealista. Za jakiś czas te lodowate terminy będą twoim naturalnym językiem, a kolejny chory będzie bardziej „pacjentem” niż „człowiekiem”.
A Ty widziałeś? Filmy to i ja widziałem i robią na mnie tak samo złe wrażenie jak filmy z innych medycznych zabiegów/operacji.
Serio? Rozmawiałem z chirurgiem z kilkudziesięcioletnim stażem i dla niego „zabieg” czy „operacja” to tylko umowne terminy. Ale zawsze jednak terminy medyczne. Według ciebie słowo „morderstwo” jest terminem medycznym, i należy go używać w poważnej, rzeczowej dyskusji na temat aborcji? Jeśli tak, to sorry, daleko Ci do prawdziwego lekarza.
Strasznie wrażliwi ci lekarze. A co z tymi płodami, które nie zostały na czas usunięte i mimo deformacji, upośledzenia zostały urodzone? Czy lekarze tak samo mocno to przeżywali? Czy może wtedy znów się „nawrócili” i uznali, że jednak aborcja to mniejsze zło niż dopuszczenie do tak makabrycznego porodu.
Masz prawo do takiej opini. Ale są też lekarze i ogólnie ludzie o zgoła odmiennych poglądach.
Z tym ryzykiem to bym dyskutował. Statystyk nie znam, ale jakoś nigdy nie słyszałem o śmierci matki po aborcji (a jestem pewien, że media nagłośniłyby taki przypadek), a nie raz słyszałem o śmierci lub kalectwie (vide przypadek p. Alicji Tysiąc) spowodowanym porodem, do którego matka została „zmuszona”.
Nie kpij. Doskonale wiesz, że po usunięciu ciąży kobiety muszą przyjmować leki hormonalne. Ja pisałem tylko i wyłącznie o hormonach wydzielanych w trakcie porodu, powodujących przywiązanie matki do dziecka, co później w przypadku oddania dziecka rzutuje na jej psychikę.
Z tego co ja pamiętam z lekcji biologii to metoda ta daje „zadowalajace” efekty tylko w przypadku kobiet o uregulowanym cyklu menstruacyjnym. A powiedz mi kolego, studencie medycyny, ile widziałeś w życiu takich kobiet? Gdy są młode, hormony szaleją i często potrzebna jest pomoc lekarza aby ten cykl wyregulować. Gdy są starsze do rozregulowania wystarczy przeziębienie albo stres.
Tak więc sorry, ale pozwolę sobie dalej „szydzić” z tej metody.
Pozdrawiam :-)
04 kwietnia 2008, 10:31:52
Krupier
„Serio? Rozmawiałem z chirurgiem z kilkudziesięcioletnim stażem i dla niego „zabieg” czy „operacja” to tylko umowne terminy. Ale zawsze jednak terminy medyczne. Według ciebie słowo „morderstwo” jest terminem medycznym, i należy go używać w poważnej, rzeczowej dyskusji na temat aborcji? Jeśli tak, to sorry, daleko Ci do prawdziwego lekarza.”
Się wtrącę bo niestety kolego nie masz racji. W przypadku aborcji należy rzeczy nazywać po imieniu, a takie mydlenie oczu ludziom, że to tylko zabieg sprowadzi się do jeszcze większej znieczulicy. Bo to przecież nie zabijanie, o aborcja, to zabieg jest.
„Z tego co ja pamiętam z lekcji biologii to metoda ta daje „zadowalajace” efekty tylko w przypadku kobiet o uregulowanym cyklu menstruacyjnym. A powiedz mi kolego, studencie medycyny, ile widziałeś w życiu takich kobiet? Gdy są młode, hormony szaleją i często potrzebna jest pomoc lekarza aby ten cykl wyregulować. Gdy są starsze do rozregulowania wystarczy przeziębienie albo stres.
Tak więc sorry, ale pozwolę sobie dalej „szydzić” z tej metody.”
Szydź sobie dalej, ale musisz liczyć się z tym, że wychodzisz na niedouczonego w tej kwestii. :)
04 kwietnia 2008, 11:43:41
satanowski
krupier:
Na tej samej zasadzie mogę powiedzieć, że „poród” nie jest wspaniałym cudem narodzin, ale bolesnym wypchnięciem płodu z macicy bardzo często skutkujący rozerwaniem sromu. Zdanie przeciwko zdaniu. Nic to do dyskusji nie wnosi, jedynie brutalizuje język.
No to może zajrzyj do źródeł kolego, poczytaj sobie o metodzie termicznej, Ogino – Knausa, o metodzie owulacyjnej Billingsów, itd. Sprawdź co wpływa na wiarygodność tych metod, jaki jest ich wskaźnik Pearla. Jak już zapoznasz się z porównaniem skuteczności danych metod zapobiegania ciąży, to zastanów się czy uzasadnione są: moje „szydzenie” i twój mej osoby osąd.
04 kwietnia 2008, 12:12:11
Krupier
„Na tej samej zasadzie mogę powiedzieć, że „poród” nie jest wspaniałym cudem narodzin, ale bolesnym wypchnięciem płodu z macicy bardzo często skutkujący rozerwaniem sromu. Zdanie przeciwko zdaniu. Nic to do dyskusji nie wnosi, jedynie brutalizuje język.”
Problem tylko w tym, że poród to nie zawsze ból, a aborcja to zawsze morderstwo.
„No to może zajrzyj do źródeł kolego, poczytaj sobie o metodzie termicznej, Ogino – Knausa, o metodzie owulacyjnej Billingsów, itd. Sprawdź co wpływa na wiarygodność tych metod, jaki jest ich wskaźnik Pearla. Jak już zapoznasz się z porównaniem skuteczności danych metod zapobiegania ciąży, to zastanów się czy uzasadnione są: moje „szydzenie” i twój mej osoby osąd.”
Oj czytałem już o tym i dyskutowałem śmiem twierdzić, że więcej niż Ty. Wskaźnik Pearla jest na poziomie pigułki antykoncepcyjnej i co Ty na to? Czytałem wypowiedzi masy kobiet, które stosują NPR i mimo tych strasznych rozregulowanych cyklów metoda ta jeszcze NIGDY ich nie zawiodła. A wiesz w czym tkwi sekret? W obserwacji własnego ciała i chęci tej obserwacji bo niestety, ale aby ta metoda była skuteczna to trzeba trochę czasu na nią poświęcić. A trochę to bywa czasem nawet i rok.
Więc nie pieprz głupot o nieskuteczności NPR bo każdy inteligentny człowiek wie, że to już od dawna mit. Oczywiście chodzi o metody objawowo-termiczne, a nie wszelkiej maści kalendarzyki. Problemem jest tylko chęć regularnego obserwowania swojego ciała i wyciągania z tego odpowiednich wniosków.
04 kwietnia 2008, 12:30:47
Krupier
I jeszcze, skoro tak bardzo powołujesz się na Wikipedię to najpierw doczytają ją dokładnie. Bo na początku mówisz „Z tego co ja pamiętam z lekcji biologii to metoda ta daje „zadowalajace” efekty tylko w przypadku kobiet o uregulowanym cyklu menstruacyjnym.” a Twoje źródło w rozdziale Mity dotyczące NPR pisze „regularność miesiączki – współczesne metody NPR nie opierają się na regularności cyklu. Okresy płodności wyznacza się w nich na podstawie obserwacji objawów, odzwierciedlających aktualny stan hormonów w organizmie, a kobieta z kilkunastodniowym wyprzedzeniem może przewidzieć termin najbliższej miesiączki, nawet jeśli jej cykle są nieregularne”.
Wychodzi na to, że jednak nie za dobrze pamiętasz lekcje biologii.
04 kwietnia 2008, 12:33:44
satanowski
krupier:
I znów zdanie przeciwko zdaniu. Są tacy dla których to tylko zabieg.
Może i nie pamiętam dokładnie lekcji biologii. Dość dawno je miałem. Rozdziału o mitach nie znalazłem i nie zamierzam tracić na to czasu. Nie będę bronił „regularnego cyklu” jak niepodległości, ale za to przytoczę co następuje:
A co ty na to?
I to ja pieprzę głupoty o skuteczności ?
04 kwietnia 2008, 12:52:59
Krupier
„I znów zdanie przeciwko zdaniu. Są tacy dla których to tylko zabieg.”
Współczuję takim ludziom.
„Może i nie pamiętam dokładnie lekcji biologii. Dość dawno je miałem. Rozdziału o mitach nie znalazłem i nie zamierzam tracić na to czasu. Nie będę bronił „regularnego cyklu” jak niepodległości, ale za to przytoczę co następuje:”
Zauważ tam dwa takie fajne napisy w tabelkach, przypatrz się, pomyśl i wyciągnij wnioski.
„Może i nie pamiętam dokładnie lekcji biologii. Dość dawno je miałem. Rozdziału o mitach nie znalazłem i nie zamierzam tracić na to czasu.”
No, nie zamierzasz tracić czasu, biedny. :) Dokształć się najpierw, potem dyskutuj. Proponuję zacząć od Twojej Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalne_planowanie_rodziny
Masz tam jeszcze dokładniejsze dane nt. skuteczności zarówno wg Pearla jak i w procentach. Trochę to bardziej wiarygodne niż, litości, Cafeteria.
„I to ja pieprzę głupoty o skuteczności ?”
No, Ty, a co? Bo gdybyś nie pieprzył głupot to byś wiedział, że kobieta, która obserwuje swoje ciało wyciągnie odpowiednie wnioski w czasie kiedy będą jej dolegać jedne z w/w czynników. A więc podejdzie do wyników z odpowiednim dystansem i interpretacją. A jeśli sama sobie nie poradzi zawsze może zaciągnąć rady specjalisty od NPR.
04 kwietnia 2008, 12:58:11
Krupier
Ah, i dlaczego wkleiłeś ze swojej Cafeterii tylko tę metodę naturalną, która ma największą liczbę w przypadku zdyscyplinowania, a pominąłeś inne dwie, których różnica pomiędzy pigułką to wg tego źródła tylko 0.8?
No cóż, trzeba było wybrać wynik odpowiedni do poglądów. Ale to się nazywa manipulacja.
04 kwietnia 2008, 13:00:32
mruwek
Satanowski, rzecz w tym, że na tej samej zasadzie można podważać pigułkę. Picie alkoholu też jej nie pomaga, a brak snu, bezsenność i gorączka pomagają zapomnieć o wzięciu. Zresztą przytaczasz sytuacje w których wątpię by kobieta miała ochotę na seks.
Piszesz, że nie musisz znać terminów. Ja natomiast uważam, że gdy stosuję dane pojęcie to powinienem wiedzieć co ono oznacza, bo w przeciwnym wypadku mogę kogoś wprowadzić w błąd. I tak właśnie jest z nadużywaniem terminu ‘zygota’.
Wspomniałeś też na jeden z większych przekrętów w debacie publicznej o aborcji. Chodzi mi o ową tzw. ‘męczennicę’ Alicję Tysiąc. Ona miała groźbę utraty wzroku pod warunkiem, że rodziłaby siłami natury. Nagle wszyscy w Polsce zapomnieli, że cesarka istnieje. A wzrok pogorszył jej się przez własną głupotę, do czego poniekąd się kobieta przyznaje. Będąc w ciąży sama nosiła dzieci na rękach, kąpała je, chodziła po zakupy etc. Jej mąż, co wynika z relacji, w tym czasie nic nie robił i nie miał zdaje się pracy, a ona nie chciała mu ‘zmartwień przysparzać’.
Jeśli nie słyszałeś o śmierci kobiet w trakcie aborcji lub wywołanej powikłaniami po niej, tudzież o utracie płodności, kalectwie, to Ci się nie dziwię. Najzwyczajniej w świecie wiadomości te są wysoce niepopularne dla ‘jedynego-słusznego-światopoglądu’.
W kwestii hormonów rozumiem, że matka po oddaniu dziecka do adopcji nie może stosować Twoim zdaniem leków hormonalnych, ajt?
Poważna rzeczowa dyskusja nie broni przed nazywaniem rzeczy po imieniu. Zresztą co ma piernik zwany medycyną do wiatraka, czyli tego, że mam w dyskusji o aborcji posługiwać się jedynie terminami medycznymi? Czy w trakcie aborcji zabijany jest człowiek? Jest. Z premedytacją? Owszem. Nie mam więcej pytań Wysoki Sądzie.
Piszesz o brutalizacji języka – dla mnie ‘zabiegi’, ‘przerwania ciąży’, ‘przywracania miesiączek’ są nawet nie tyle klasycznym przykładem eufemizacji, co po prostu zręcznym omijaniem prawdy.
Szydź sobie dalej z NPRu, a ja znam mnóstwo rodzin, które szczycą się właśnie tym, że z tej metody używają od wielu lat i ich nie zawodzi. Zresztą NPR ma jedną niepodważalną zaletę, której nie ma antykoncepcja. Brak jakichkolwiek skutków ubocznych.
04 kwietnia 2008, 13:43:11
Hoppke
„Zresztą NPR ma jedną niepodważalną zaletę, której nie ma antykoncepcja.”
Ale NPR to też antykoncepcja (tyle, że bez użycia pomocy naukowaych). Stosunek przerywany, NPR, abstynencja seksualna, prezerwatywa, pigułka… wszystko, co ma zapobiec ciąży to antykoncepcja.
A co do skutków ubocznych, to jakie skutki ma np. używanie prezerwatyw?
04 kwietnia 2008, 13:58:40
mruwek
O uczuleniu na lateks nie słyszałeś? NPR to nie jest antykoncepcja, bo dopuszcza margines nieskuteczności i nie ma nic przeciwko niemu. Antykoncepcja to po prostu ‘nie i koniec’. Dsykusja chyba jednak nie o tym :) Pozdr.
04 kwietnia 2008, 14:01:35
Hoppke
mruwek: Alergia na lateks występuje u ~1% populacji. Alergia na spermę jest częstsza, ale można uznać, że dotyka też coś koło 1% kobiet.
Nigdy nie dogodzisz wszystkim.
Połowa NPR to antykoncepcja, bo NPR sprowadza się do „co zrobić żeby mieć dziecko / żeby dziecka nie mieć”. Każda metoda ma margines nieskuteczności. I nigdy nie jest dobrze, gdy trafisz w ten margines. Gdyby kobiecie zwisało czy zajdzie w ciążę, to nie zawracałaby sobie głowy dość uciążliwymi obserwacjami, prawda?
A jeśli NPR nie ma nic przeciwko marginesowi nieskuteczności, to dlaczego jest tak wymagające? (godziny pomiarów, nanoszenie korekt itp.)
Mi to wygląda na dążenie do eliminowania marginesu błędu i zwiększenie skuteczności…
04 kwietnia 2008, 14:24:00
satanowski
Tak na szybko bo już mnie nudzi ta pyskówka…
krupier:
Możesz sobie współczuć, z wzajemnościa prawdopodobnie.
Nie oskarżaj mnie o manipulacje – mruwek podjął temat metody terminczo-objawowej, więc skupiłem się tylko na tej. Podałem linki do źródeł więc oskarżanie mnie manipulacje jest niepoważne. Wiarygodność cafeterii tak samo jak wikipedii jest niepewna więc jeśli nie masz dostępu do materiałów źródłowych to sobie daruj. Nie każ mi też się dokształcać, chyba że sam możesz się pochwalić czymś bardziej związanym z medycyną niż licencjat z turystyki. Jeśli nie, też sobie daruj. Ja nie jestem lekarzem, ty raczej też nie, więc raczej się nie przekonamy do swoich racji. Nie opowiadaj też bajek o obserwacji własnego ciała i wyciągania z nich wniosków. Jeszcze nie słyszałem o metodzie pomiaru stresu lub/i bezsenności i przeliczania tych danych na konkretny dzień cyklu.
To by było na tyle. Jeśli zamierzasz odpisywać, pomiń chamskie teksty w stylu „gdybyś nie pieprzył głupot to byś wiedział”, w innym przypadku nie licz na odpowiedź.
mruwek:
Nie mogę się z tobą zgodzić. Skuteczność pigułki zależy głównie od systematyczności jej brania. Przy NPR jest o wiele więcej zmiennych, często niezależnych od kobiety, które wpływają na skuteczność (np. wspomniane: bezsenność, stres).
Czy to co napisałeś o A.Tysiąc zmienia cokolwiek w stwierdzeniu, że poród spowodował u niej kalectwo? Chyba nie. A to, czyja to wina, to już nie mnie osądzać. Zresztą A.Tysiąc to tylko jeden przypadek z wielu. I nie sugeruj, że w naszym kraju takie informacje są niepopularne, aborcja w mediach jest ogólnie piętnowana, więc wątpię, żeby taki news został pominięty.
Nie jestem lekarzem, nie wiem czy istnieją leki, które odwracją psychiczne przywiązanie matki do dziecka. Wątpię.
Nie, według mnie „aborcja” tudzież „usunięcie ciąży” bardziej nadają się do rzeczowej dyskusji niż „morderstwo”.
Czy w trakcie porodu zmarła matka? Tak? Dlaczego? Bo nie pozwolono jej usunąć ciąży? Tak. Nie mam więcej pytań.
Jest jeden, nie zawsze występuje ale jednak – niechciana ciąża.
04 kwietnia 2008, 14:43:15
Tadrion
Ja osobiście jestem za całkowitą wolnością wyboru. Jeśli matka chce zabić swoje własne dziecko – jej wybór, prosze bardzo, sama na własne życzenie zmniejsza swoje szanse na sukces reprodukcyjny. Ja osobiście (z moją dziewczyną, a w przyszłości mam nadzieje żoną) nie podjąłbym decyzji o aborcji z powodu „wpadki”, ale z powodu zagrożenia dla jej życia, zdrowia jak najbardziej. Co do urodzenia dziecka upośledzonego – musiałbym się zastanowić, bo opieka nad takim dzieckiem to naprawdę na pierwszym miejscu olbrzymie wyzwanie i olbrzymia odpowiedzialność – nie wiem czy podołałbym temu.
04 kwietnia 2008, 15:12:48
Hoppke
No, tylko że z całkowitą wolnością wyboru jest tak, że dzieci stają się de facto „własnością” rodziców i mogą być przez nich zabijane przy każdym kaprysie. Państwo ingeruje w takie sprawy, i moim zdaniem słusznie — inaczej sprawy takie, jak ta z piosenki Rammsteina „Mein Teil” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Armin_Meiwes) działyby się częściej.
Bo nawet jeśli obie strony się na coś godzą, to skutki dla społeczeństwa jako całości mogą być nieciekawe. Społeczeństwo musi więc coś z tym zrobić. Ale pociągnięcie granicy między czyjąś wolnością, wolnością innych i interesem społecznym jest bardzo trudno.
04 kwietnia 2008, 15:25:24
flegmatyk
Co kurczę, jej wybór? :| A ja nie lubię sąsiada z klatki obok, czy jak go zabiję to też będzie mój wybór? :|
04 kwietnia 2008, 17:29:49
Hoppke
tak, to będzie Twój wybór. I poniesiesz konsekwencje wyboru…
04 kwietnia 2008, 17:32:07
flegmatyk
Dokładnie. I to powinny być takie same konsekwencje jak w przypadku morderstwa dziecka.
04 kwietnia 2008, 17:33:41
Igorek
Witam,
Na początku chciałbym zaznaczyć, że zgadzam się z poglądem autora wpisu. Proszę mi z tego powodu nie robić problemów – facet wie co mówi. Życie to nie zabawka i bawić się nim nie wolno. A każdy powinien pamiętać o tym, że należy myśleć o tym co się robi i nad konsekwencjami tychże działań przed a nie po fakcie dokonanym – taka postawa oczywiście świadczy o dojrzałej postawie psychicznej. Rozumiem oczywiście wszystkie te protesty i oburzenia w komentarzach – nikt przecież sam nie przyzna się do tego, ze nie ma racji. Więc takie zachowanie przedstawione w komentarzach to normalna reakcja obronna człowieka.
Wracając jednak do konkretów, przeraża mnie brak elementarnej wiedzy na temat form, metod, skutków antykoncepcji u tych, którzy się wypowiadają. Mówiłem, pisałem już o tym nieraz… NIE MA SKUTECZNEJ formy antykoncepcji (z wyjątkiem operacji ze skutkiem nieodwracalnym) . Bajki typu „stosunek przerywany”, „prezerwatywa 100% skuteczności”, „pigułka i problem z głowy” to najśmieszniejsza rzecz jaką można usłyszeć u młodzieży gimnazjalnej/licealnej a nawet w latach późniejszych – niestety. Właśnie taka jest u Nas edukacja seksualna. Po prostu szkoda słow.
Powstaje więc pytanie, skoro uczą (teoretycznie tego w szkołach) to skąd takie wyssane z palca pojecie? – po prostu od rówieśników, którzy nie maja zielonego pojęcia o problemie.
Pomijam oczywiście fakt, że pomimo tego iż nauczyciele czy też lekarze szkoleni do edukacji seksualnej są dobrze kształceni to mimo wszystko albo nie mówią wszystkiego czyli o skutkach ubocznych np. „pigułki” a są one katastrofalne, albo po prostu boją się tego co powie rodzić, gdy córka powie mu co nasza pani/pan mówili na zajęciach. Wychodzą z tego koszmarne rzeczy.
Czytając komentarze natknąłem się na wypowiedz dotyczącą nieskuteczności i niebezpieczeństwie NPR. Jednak zanim cokolwiek powiem na ten temat to należy wiedzieć, że NPR polega na tym, iż kobieta obserwuje objawy swojego cyklu i na tej właśnie podstawie określa dni płodne od niepłodnych. Metod jest kilka, dla przykładu mogę napisać: metoda termiczna, objawowo-termiczna Rötzera, czy też objawowo – termiczna „angielska”.
Tak więc nie można nazwać tego antykoncepcją gdyż wg tego co się mówi i każdy powinien o tym wiedzieć antykoncepcja to integracja czy to mechaniczna czy hormonalna w rozrodcze procesy żeby uniemożliwić zapłodnienie. Dla przykładu są to wcześniej wspomina pigułka i prezerwatywa oraz krążki dopochwowe.No dobrze a teraz do rzeczy, ktoś zarzucił, ze NPR nie jest skuteczna – bzdura. Wg najnowszych badań takie metody naturalne jak np. metoda Rötzera dają niezawodność porównywalną lub lepszą od najskuteczniejszych metod antykoncepcyjnych (1 ciąża nieplanowana na 500 kobiet stosujących metodę Rötzera w ciągu roku). Wystarczy po prostu chcieć.
Nie będę już tu pisał o tym co powoduje pigułka, czy też inny środek antykoncepcji i jakie to ma skutki, bo myślę, ze każdy zdrowo myślący o tym wie. Niemniej wróćmy do tego o czym nie da się nie wspomnieć w tej wypowiedzi. Mowa tutaj o tym, żeby udostępnić dla każdego środki antykoncepcyjne. Pytam się po co? – przecież prezerwatywa jest ogólno dostępna, każdy może ją kupić. A może ja źle zrozumiałem chęci? Może autor miał na myśli to, żeby przed wejściem do szkoły stał automat z prezerwatywami, albo dzieciaki dostawałyby na wejściu aby zaszalały w ubikacji? – jeżeli tak to pogratulować głupoty. To nie jest rozwiązanie problemu niechcianych ciąż. Dajmy dzieciom zabawkę i niech zapanuje samowola. A sami my jako rodzice przyszli bądź teraźniejsi udawajmy, ze nic nie widzimy… żałosne.
Nie można powtarzam nie można uciekać od problemu dając małolatom zabawki aby te mogły sobie hulać. Wszystko to kwestia wychowania. Poza tym nic nie dzieje się przypadkiem i taka ciąza pojawia się tylko i wyłącznie dlatego, bo tak zadecydowało dwoje ludzi. Wiadomo alkohol robi swoje, ale no kurde trzeba mieć swój rozum. A jak dziewczyna idzie z kolesiem do łozka bo ten z nia chce zerwać bo on sobie musi… to najbardziej żałosna rzecz jaka może być.
Nie wiem tez dlaczego seks stał się hm… zależny od związku. Powinien być dodatkiem a nie opierać się na nim.
Aha i jeszcze jedno, dziecko w 7 tygodniu ma raczki, nóżki, oczka… No i tak jak ktos wspomniał, to dziecko, które mama zabija mogłoby mieć wielką przyszłość, latac po piasku, bawić się. A ktoś mu to zabiera. Przykre. I jeszcze raz powtarzam wybaczcie Panie, ale to Wy decydujecie komu dać dostęp do waszego „swiata”.
A za swoje działania trzeba ponosić konsekwencje.
Pozdrawiam.
04 kwietnia 2008, 17:36:49
rozie
igorek: Naprawdę uważasz gwałt za „działanie własne”?
04 kwietnia 2008, 18:46:13
Igorek
Oczywiście, ze nie. Tylko pytanie teraz jest takie. Czy gwałt był w wyniku ‘sytej’ imprezy czy po prostu jakis frajer skrzywdził kobietę. Zrobił coś, czego ona zrobić nie chciała. Siła. Wtedy to w żadnym wypadku nie jest działanie własne i takich facetów trzeba brzydko mówiąc wykastrować ;).
04 kwietnia 2008, 18:49:02
Arietta
Igorek: rozumiem, ze na sytych imprezach wszystkie pijane kobiety należy gwałcić...
04 kwietnia 2008, 18:52:49
Igorek
Grr. Nie to miałem na mysli. Wiec, proszę mi nie wkładać słów w usta. Chodziło mi o cos zupełnie innego. Idąc na „sytą” impreze trzeba liczyć sie z tym, ze towarzystwo może byc rózne. A ktos kto jest podpity nie mysli trzeźwo… łatwo poddaje sie presji itd. itp.
Wiec kobieta, ktora idzie na impreze niech po prostu idzie z kims, kto jej bedzie pilnował jak chce sobie popić, albo niech nie pije i nauczy sie mówić ‘nie’.
04 kwietnia 2008, 18:56:01
Arietta
Kurwa… przepraszam. Czyli ktoś pijany ma prawo być zgwałcony… no ja… nie… nie mogę tego już czytać.............
04 kwietnia 2008, 18:57:43
flegmatyk
Arietta słonko uspokój się :P Chodzi tutaj o rozróżnienie – jak kobieta jest pijana i pod wpływem alkoholu nie będzie protestować, a normalny, brutalny gwałt. Tak ja to rozumiem ;)
04 kwietnia 2008, 18:58:38
Arietta
Miśku i Acid…: oczywiście jeszcze raz przepraszam.. ale.. czemu dzieciaki wypowiadają sie o sprawach nie znanych i jeszcze upierają się, że maja racje.. to chore.
04 kwietnia 2008, 19:00:58
Igorek
Przepraszam bardzo, dzieckiem to byłem ponad 20 lat temu. Zresztą to nie ja odwracam kota ogonem. Tak jak powiedział flegmatyk – chodziło mi o rozróżnienie.
04 kwietnia 2008, 19:02:42
Arietta
Igorek: dlaczego wyciągasz szczególne przypadki, które ewentualnie… w ostateczności… mogłyby… nie podchodzić pod gwałt. Co to ma do prawdziwego gwałtu. Jak tak sobie będziemy tłumaczyć... to dyskusja jest bezcelowa.
04 kwietnia 2008, 19:05:04
Igorek
Przecież napisałem, ze gwałt to gwałt jakikolwiek by on nie był. Po prostu zawsze takie ryzyko można zmniejszyć, no nie? Oczywiście osobiście jestem zdania, że jezeli kobieta była zgwałcona to nie powinno sie patrzeć jak to sie stało. Stało sie. Obwiniać można faceta w 95%. Reszta to to o czym mówiłem o imprezach.
04 kwietnia 2008, 19:07:39
Arietta
Igorek: Ty dalej nie rozumiesz…
Co miał gwałt do.. wiatraka? Nie rozmawiamy o skrajnych przypadkach debilnych dziewczyn, które same rozkładają nogi a potem mówią.. o kurde… coś mam mokro w środku, wiec skoro się nie posikałam, to musiał mnie ktoś zgwałcić.
Ja chyba przestanę śledzić wątek, bo na serio mam dość tych bzdur. To nie na moje nerwy…
04 kwietnia 2008, 19:09:59
Igorek
Naprawdę nie wiem, dlaczego sadzisz, ze to bzdury. Przecież napisałem, ze gwałt to gwałt co innego dziewczyna, która poleci na każdego, który jej postawi drina czy cokolwiek innego, a co innego kobieta, która idąc sobie spokojnie parkiem zostaje napadnięta. Przecież ja to umiem i potrafię rozróżnić. Wiec nie wiem w czym problem.
04 kwietnia 2008, 19:16:08
Arietta
Dobra… może przesadziłam… ale… i tak nie wiesz czym dla kobiety jest gwałt… wiec… nie powinnam się odzywać i siedzieć cicho, jak nie zgadzam się z czyimś komentarzem.
04 kwietnia 2008, 19:19:25
Igorek
Masz racje nie wiem. Niestety, bo może gdybym miał taki dar i wiedział, może lepiej bym zrozumiał, miał inne zdanie itd.
Dlaczego? – przecież wymiana zdan to podstawa ;). Trzeba sie komunikować i wymieniać poglądy, a nie trzymać je w sobie/dla siebie :).
04 kwietnia 2008, 19:22:25
Aeth Rhiannios
Zabawne, że autor tego wpisu, przy dyskusji na podobny temat-o polecanym przez siebie filmie „Niemy Krzyk” nie zechciał odpowiedzieć na ten argument:
http://aciddrinker.jogger.pl/2007/12/17/dla-wszystkich-zwolennikow-aborcji-film-dokumentalny-niemy-k/#comm1033021
04 kwietnia 2008, 20:23:55
rozie
igorek: Impreza, nie impreza – nie ma różnicy. Sorry, ale jak postawisz dziewczynie drinka, ta wypije i będzie średnio miała kontakt ze światem to nadal nie upoważnia Cię do czynności przy braku sprzeciwu. Aby nie było gwałtu to musi być świadoma i czynnie aprobować. Jak jest odurzona ale ma kontakt ze światem i czynnie aprobuje, to IMVHO też OK. Czynnej aprobaty pozwolę sobie nie definiować – mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi.
04 kwietnia 2008, 20:51:10
Hoppke
„co innego dziewczyna, która poleci na każdego, który jej postawi drina czy cokolwiek innego,”
Yyy… nnie, nie sądzę. Jeśli nie chciała seksu, to gwałt pozostaje gwałtem. Nie każda laska która pozwoli sobie kupować drinki zgadza się na seks. Wartościowanie typu „co innego napad w parku, co innego seks z pijaną w trupa kobieta” to najprostsza droga do myślenia „założyła mini, więc sama sobie winna że ją zgwałcili”, albo „ale przecież widziała że wszyscy faceci piją i nie wyszła, to co się dziwi, że ją ktoś podpity przelecial? Przeciez pijany facet nie odpowiada za siebie.”.
Inna sprawa to faktycznie laski, ktore po pijaku godza sie na seks by nastepnego dnia faceta oskarzyc o gwalt. Ale trzeba byc ostroznym przy odczytywaniu tej „zgody”. IMO. Sam mam pare znajomych, ktore przy alkoholu sie do mnie kleja, ale nie wykorzystywalbym sytuacji, bo to nie fair.
04 kwietnia 2008, 20:52:45
Krupier
To ja też jeszcze na szybko do satanowskiego:
„Nie opowiadaj też bajek o obserwacji własnego ciała i wyciągania z nich wniosków. Jeszcze nie słyszałem o metodzie pomiaru stresu lub/i bezsenności i przeliczania tych danych na konkretny dzień cyklu.”
No właśnie, nie słyszałeś, więc nie masz pojęcia o tej metodzie, przykro mi. Przyznanie się do błędu to też nie lada sztuka.
04 kwietnia 2008, 22:29:17
Aeth Rhiannios
Hmm… nie zrozumieliśmy ironii?
04 kwietnia 2008, 22:35:13
mruwek
Aeth Rhiannios: Może niezbyt wyczerpująco, ale ja na niego odpowiadałem. Prawda jest taka, że 95% „Europejczyków” ma marne pojęcie o embriologii, medycynie, biologii, chemii i fizyce. Potem się czyta o „5-cio miesięcznych zygotach” albo w rozmowa danym delikwentem, ujawnia jego przekonanie o tym iż układ nerwowy to się jakoś strasznie późno u dziecka rozwija. Najpewniej koło dziewiątego miesiąca. Najlepiej ze 2 dni przed narodzinami. Cóż, prawda obroni się sama. Układ nerwowy i mózg zaczyna się rozwijać się w 3 tygodniu po zapłodnieniu (to jest też bardzo ważny ‘checkpoint’ ciąży – jak coś pójdzie nie tak, to dziecko najprawdopodobniej umrze), kiedy zdecydowana większość kobiet jeszcze nie wie, że nosi nowego człowieka/nowych ludzi pod sercem.
Tak z ciekawości jeszcze spytam tu obecnych – ilu/ile z Was wie, że kobieta w 3 tygodniu ciąży nie powinna zażywać zbyt gorących kąpieli, chodzić na saunę i w razie gorączki bezwarunkowo ją zbijać? I w zasadzie dlaczego?
Ps. Nie pytam po to by się powywyższać tytułem, iż ja to akurat wiem, ale jestem po prostu ciekaw.
04 kwietnia 2008, 23:50:47
Arietta
Mruwek: masz rację wymądrzasz się. Ja wiem a tłumaczyć dlaczego mi się nie chce, bo nie mam zamiaru przegadywać sie z Tobą na argumenty słuszne i mniej słuszne. Po co facetowi to wiedzieć (wyłączamy przypadki szczególne, gdzie facet jest lekarzem)?
05 kwietnia 2008, 11:41:32
mruwek
Może po to by dziecko urodziło się żywe i miało mózg?
05 kwietnia 2008, 17:57:29
Arietta
Ło rany. Rozsądne kobiety czytają poradniki i wiedzą. Ale to możliwe tylko, jeśli ciąża jest planowana.
Poza tym… myślisz, że kilkadziesiąt lat temu ktoś zwracał uwagę na takie niuanse? I jakoś dzieci rodziły się zdrowe i żywe.
05 kwietnia 2008, 18:01:30
mruwek
Masz rację – ‘rozsądne kobiety to wiedzą’ i dalej też masz rację – ‘to możliwe gdy ciąża jest planowana’, bo cała reszta się dowiaduje już po niewczasie.
Myślę, że zwracali, tylko inaczej je odczytywali. Mało to mamy tekstów o tym, że ta czy inna dziewoja średniowieczna urodziła „potwora”?
Raz jeszcze podkreślę – zadałem to pytanie z czystej ciekawości :)
05 kwietnia 2008, 18:05:59
Arietta
To powtórzę. Ja wiem. A czy jakiś mężczyzna wie, to nie mnie się wypowiadać.
05 kwietnia 2008, 18:34:44
Bastian16
nawet w przypadku gwałtu ma urodzić?
06 kwietnia 2008, 17:37:12
Dodaj komentarz