Ludzie, Opinie, Polityka, Społeczeństwo

Dlaczego niektórzy nadal chcą rządów silnej ręki - dyktatury?

23 kwietnia, 2008 o 22:26:11 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Postanowiłem napisać na ten temat, z racji mojego zainteresowania skutkami rządów ludu oraz dyktatur. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem demokracji, zwolennikiem monarchii. W moim przekonaniu, również dobra dyktatura byłaby zdecydowanie lepsza od panującego obecnie w Polsce i na świecie ustroju. Trudno popierać coś, co w istocie jest głupie.

Czym jest i do czego doprowadza zachodnia demokracja? Myślę, że istota tego ustroju jest każdemu bardzo dobrze znana. Mówiąc „zachodnia demokracja” mam tutaj raczej na myśli kraje wchodzące w skład Wspólnoty Europejskiej. I właśnie tam to wszystko totalnie się zawala. Jako pierwszy przykład rozważmy Niemcy. Tam ewidentnie widać, że myśl Arystotelesa jest trafna. Otóż ten grecki filozof uważał, iż w krótkim czasie demokracja zmieni się w tzw. ochlokrację czyli rządy motłochu. Lud będzie wybierać coraz gorsze rządy dla swojego kraju. To jest niestety bardzo brutalna prawda. W latach 30. XX wieku do władzy [W DEMOKRATYCZNYCH WYBORACH!!!] doszedł niejaki Adolf Hitler – twórca III Rzeszy, ideolog nazizmu. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, aby lud wybrał na długi czas dobrą władzę. Skończyło się, że ten polityk wymordowywał ludzi, którzy nie mieli odpowiednich korzeni – żydów, cyganów, Polaków. Najbardziej dramatyczne jest to, że poza tymi absurdalnymi uprzedzeniami i zabójstwami tego człowieka, jego rządy były udane. Doprowadził on Niemcy do sporego rozwoju gospodarczego, budował drogi. Nazywał się on narodowym SOCJALISTĄ. Szokujące jest to, że mimo że uważał się za czerwonego, podatki za Hitlera były trzy razy mniejsze niż obecnie w RFN. Ludzie głosują na czerwoną hołotę, która nie dość, że ograbia ich z pieniędzy, to jeszcze bezczelnie kłamie nazywając się liberałami. A gdy za nazistów gospodarka rozwijała się w sposób jak najbardziej dobry, obecnie jest to 1 proc. Klęska i tragedia...
Weźmy sobie inny kraj – Szwecja. Uważana za postępowe, bogate państwo. Naprawdę – socjalistyczno-zamordystyczne rządy doprowadziły do totalnych absurdów. Abstrachuję tutaj od gigantycznych podatków, czy odgórny zakaz palenia papierosów w pubach i kawiarniach [co robi się w Europie powszechne]. Czerwoni u władzy zamiast zająć się poupadającą gospodarką [jak u wszystkich „starych” członków WE] zajmują się prawami zwierząt. Ostatnio [za: konserwatyzm.pl] został wprowadzony nakaz głaskania kotów co najmniej dwa razy dziennie. Dlaczego? Z jakiej racji? Z przekonania jestem liberałem i moim zdaniem, skoro człowiek jest właścicielem jakiegokolwiek zwierzęcia to może z nim robić co chce. W „postępowej, idealnej” europejskiej demokracji niestety nie.
Najważniejsze jest jednak pytanie... dlaczego ludzie cały czas chcą solidnej, silnej dyktatury? Czy powoli kończy się im cierpliwość? To bardzo trudne pytanie. Moim zdaniem, gdyby nie słynna „czwarta władza” czyli media, na każdym kroku manipulujące – u nas na czele z Tusk Vision Network [TVN] czy „Gazetą Wybiórczą” - jeszcze więcej ludzi marzyłoby o upadku tego koszmarnego ustoju, jakim jest demokracja. Jeden z moich ulubionych publicystów, autor wielu książek historycznych – głównie o Napoleonie Buonaparte – p. Waldemar Łysiak powiedział kiedyś naprawdę mądre słowa: „Jeśli większość ma rację – jedzmy gówno... – Miliony much nie mogą się mylić”. Bardzo ostro, ale czy nie opisuje to demokracji w sposób idealny, ale zarazem karykaturalny. P. Janusz Korwin-Mikke, polityk, publicysta często zaznacza: „Ustrój, w którym dwóch meneli spod budki z piwem, ma więcej do powiedzenia niż uniwersytecki profesor jest chory”. Po raz kolejny prawda. W każdym narodzie jest tak, że ludzi głupich jest więcej niż mądrych. Dlatego chcąc nie chcąc, nawet gdyby środowisko inteligenckie zagłosowało na osoby kompetentne [czego oczywiście nie robi, vide: ostatnie wybory parlamentarne w Polsce], a idioci np. na Leppera czy Janusza Dzięcioła czy inną „Frytkę” z programów reality-show do sejmu wejdzie ta ostatnia grupa. Innymi ciekawymi antydemokratami byli m.in. Winston Churchill, Mikołaj Davila, Platon, Ronald Reagan... To najważniejsze nazwiska, które mi przyszły do głowy.
Dlaczego niektórzy ludzie chcą dyktatury? Bo znają historię. Wbrew temu co zaznacza sobie „Wybiórcza” czy inny „Der Dziennik” są również dobre rządy autorytarne. Przykładami są Francisco Franco, Augusto Pinochet czy Antonio Salazar. Krótko opiszę każdego z nich, chociaż ich zasługi były podobne, a i zarzuty lewaków niemalże takie same.
Ś.p. Francisco Franco doszedł do władzy w roku 1936. Wbrew temu co się mówi [również na lekcjach w szkole!] nie miał on nic wspólnego z faszyzmem. Nie zaznacza się, że to właśnie Hiszpania i sam Franco pomogli żydom podczas holokaustu najbardziej, co po latach przyznał jeden z ambasadorów Izraela [nazwiska nie pomnę]. Republikańska strona w Hiszpanii stosowała represje wobec Muzułmanów, Katolików i Żydów, profanowało świątynie – jednym słowem terror. Wobec tego, kapitalnym rozwiązaniem było powstanie falangi. Franco wcale nie brał udziału w II wojnie światowej [poza wysłaniem wojsk przeciwko sowietom]. I chyba najważniejsze – świetne reformy wolnorynkowe, liberalne wprowadzone w połowie lat 50. Doprowadziły one do tego, że Hiszpania stała się tygrysem gospodarczym na ogromną skalę [tuż po wejściu Hiszpanii do WE, w gruncie rzeczy niedługo po śmierci Franco – wzrost PKB dramatycznie zaczął się obniżać, po czym obecnie przy socjalistycznych rządach, osiągnął on poziom niemal zerowy]. Warto również dodać, że obecnie obraz Wodza Krucjaty Antykomunistycznej jest zakłamywany, wszystkie jego pomniki są burzone – na rozkaz czerwonego motłochu z Zapatero na czele. Ś.p. Augusto Pinochet – przejął władzę w Chile po przeprowadzeniu puczu, którego były nieudolne rządy niejakiego Allende. Od razu zaczął on liberalne reformy, które doprowadziły do cudu gospodarczego w tym kraju. Parę lat później społeczeństwo zrozumiało, że jego rządy to sukces i w plebiscycie, 70 proc. ludzi głosowało za utrzymaniem władzy aż do '89. Sam Milton Friedman powiedział, że panowanie Pinocheta to ogromny sukces. Pinochet zrezygnował w roku 1998. Wyjechał na leczenie do Wielkiej Brytanii, gdzie w wyniku skandalicznego i obrzydliwego podstępu został aresztowany. Poparcie dla dyktatora otwarcie wyraziła lady Margaret Thatcher, a także Polacy – Marek Jurek, Tomasz Wołek i Michał Kamiński, którzy odwiedzili Pinocheta w szpitalu. Po jego śmierci lewackie instytucje – m.in. Amnesty International wyraziło smutek, że wyrok nie został doprowadzony do końca.
Ś.p. Antonio Salazar – władzę przejął w 1932 roku. Na terenie swojego kraju aktywnie zwalczał komunizm i lewactwo. W swoim kraju zrealizował liberalne reformy gospodarcze oraz konserwatyzm społeczny. Zdecydowanie ustabilizował gospodarkę, która bardzo intensywnie się rozwinęła oraz zreformował budżet. Ustąpił pod koniec lat 60. W 1974 roku okres dyktatury przerwała socjalistyczna „Rewolucja czerwonych goździków”, w której brał udział m.in. Jose Manuel Barroso. I w taki oto sposób zakończył się okres rozwoju i zaczął powolnego upadku. Obecnie gospodarka Portugalii, jak i zresztą Hiszpanii praktycznie stoi w miejscu.
Ale wróćmy do demokracji i przeanalizujmy polskie rządy wybrane przez Polaków od 1989 roku. Przewijają się mniej więcej te same osoby. W 1993 roku mieliśmy do czynienia z pierwszym skandalem. Otóż, z powodu chęci przeprowadzenia lustracji p. Lech Wałęsa [figurujący na liście Macierewicza pod pseudonimem „Bolek”] wraz z politykami ówczesnych partii KL-D i UD obecnie wchodzących w skład Platformy Obywatelskiej m.in. Donaldem Tuskiem, Janem Marią Rokitą, Tadeuszem Mazowieckim, a także postkomunistami wykopali rząd Olszewskiego w jedną noc! Później nastąpiły rządy lewicowe z PZPR-owskimi tuzami pod nową plakietą. Kwaśniewski został prezydentem. Następnie do władzy doszła Akcja Wyborcza „Solidarność”, która stworzyła koalicję z Unią Wolności [UD, ROAD, KL-D pod nową nazwą] – rządy te zakończyły się totalną klapą. Następnie znowu postkomuniści: kolejna klęska. Polakom potrzebne były nowe rządy. Pojawiły się nowe twory – Prawo i Sprawiedliwość [ponoć prawicowa partia z politykami byłego PC i ZchN] oraz Platforma Obywatelska [podobno liberałowie z osobami z AWS, UW, UD, ROAD, KL-D, SK-L i in.]. Wygrała ta pierwszo to pierwsze ugrupowanie, z nieznanych dla mnie przyczyn. Nie potrafię bowiem wyjaśnić, jak kompletnie niemedialny Kaczyński mógł pokonać swoistą „laleczkę” mediów, ulubieńca zarówno „Gazety Wyborczej”, jak i „TVN” Donalda Tuska. Tak się jednak stało. Prezydentem został socjalista Lech Kaczyński, premierem początkowo marionetka zwana Marcinkiewiczem, sterowana przez Jarosława Kaczyńskiego, który wkrótce sam objął tekę szefa rządu. Zakończyło się jak zwykle – niespełnionymi obietnicami, nawet lustracji nie udało się przeprowadzić [co prawda z winy Kochanowskiego – Rzecznika Praw Obywatelskich, ale zawsze]. Było oczywiste, że nienawidzony przez media PiS musi przegrać kolejne wybory. Tak też się stało – wygrała Platforma. Od początku było oczywiste, że obiecywane cudy i liberalizm gospodarczy okaże się mrzonką. Zbyt długo ci panowie rządzili, aby tego nie wiedzieć. Nikt się jednak nie spodziewał, że skończy się to aż taką klęską. Tusk przez cały okres swoich rządów prowadzi kampanię prezydencką, nic nie robiąc. Tfu, przepraszam, robi – powolutku wycofuje się ze swoich obietnic: podatku liniowego, jednomandatowych okręgów wyborczych.
Czemu miało służyć to krótkie podsumowanie? Był tylko jeden powód - by pokazać, jak demokracja jest słaba. Ile razy Tusk już zmieniał przynależność partyjną? Ile jeszcze można ufać postkomunistom? Dlaczego PiS ma w ogóle jeszcze przedstawicieli w parlamencie po grandzie jaką odstawił podczas dwóch lat rządów? To są oczywiście pytania stricte retoryczne. Pozwala to jednak zastanowić się, czemu my jeszcze tkwimy w tym bagnie? Dlaczego takie są właśnie standardy europejskie? Są przecież alternatywy – i to bynajmniej nie tylko w dyktaturze...
Mówi się, że w rządach autorytarnych nie ma wolności słowa. A czy w demokracji jest takowa? Absolutnie NIE. Nie będę tutaj już mówić o zakazie wyznawania pewnych poglądów politycznych, ale o zamykaniu osób, którzy wyznają inne tezy historyczne. Pewien pan, o nazwisku David Irving, został skazany na TRZY LATA POZBAWIENIA WOLNOŚCI [bez zawieszenia] przez sąd w Wiedniu za to tylko, że uważa iż holocaustu nie było. Zamkniętych za poglądy było znacznie więcej – w Niemczech i we Francji.

Trudno więc zauważyć jakiekolwiek zalety demokracji. Lud decyduje niemal zawsze źle. Z kolei dyktatury były dobre i złe. Z jednej strony Franco, Pinochet czy Salazar, z drugiej Stalin i Hitler. Nie dziwi mnie jednak chęć niektórych do powrotu rządów silnej ręki, bo gdy trafi się na dobrego ideologa, który potrafi zreformować kraj – wystarczy tylko spojrzeć na wykresy gospodarcze i zapytać samego siebie czy demokracja jest dobra.

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

torero

Lekko OT – to właśnie dzięki Franco Hiszpania wymanewrowała się od uczestnictwa w Osi, co jakoś mało kto zauważa, bo psuje obraz lewackiej układanki, gdzie Franco i Hitler w jednym stali[by] domu…

23 kwietnia 2008, 22:36:49

#

M8

Zawsze rządy grupy są gorsze od rządów jednostki. Gdy pracuje nad czymś grupa ludzi to odpowiedzialność się rozkłada pomiędzy nich i tak naprawdę nikt nie bierze odpowiedzialności za to co dzieje się w kraju. Wszystkie wielkie idee to dzieła jednostek.
Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na odpowiedniego przywódce który pociągnie za sobą cały naród :)

23 kwietnia 2008, 22:47:46

#

Aciddrinker

Dzięki za przeczytanie – zapewne nie było łatwo – trochę się rozpisałem ;)

23 kwietnia 2008, 22:52:03

#

Barwuś

No no no, tekst rzeczywiście nie najkrótszy ale warto przeczytać do końca.

Człowiek zwierze stadne, a każde stado potrzebuje silnego przywódcy, a nie bandy przywódców ;)

23 kwietnia 2008, 23:14:35

#

Scarab

twórca III Rzeszy, ideolog nazizmu. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, aby lud wybrał na długi czas dobrą władzę. Skończyło się, że ten polityk wymordowywał ludzi, którzy nie mieli odpowiednich korzeni – żydów, cyganów, Polaków. => Zmień na wielkie litery? i chyba nie cyganów a mianowicie Romów? A wpis nie na 3 w nocy, wiec jutro przeczytam do końca, bo obiecująco się zapowiada.

24 kwietnia 2008, 02:38:01

#

Piotr Hosowicz

Przy informacji o Franco nie napisałeś o bardzo ważnej rzeczy – mianowicie Franco oddał władzę we właściwe ręce, nie żadne tam „reformy demokratyczne”, tylko monarchia, Hiszpania jest monarchią. Jak się skończy „zabawa w pańswo” czyli demokracja, to oni nie będą musieli robić totalnego zaorania do zera, mają ustrój monarchiczny. Druga rzecz: Franco, o czym nie napisałeś, bardzo umiejętnie pogrywał z Hitlerem. Nie pamiętam w tej chwili w której książce znalazłem dobry opis tego, ale z grubsza rzecz biorąc chodziło o to, że Gibraltar był brytyjski. Gdyby Franco poszedł na współpracę z Hitlerem, tak jak mu się to przypisuje, to ta brytyjska de facto enklawa nie przetrwała by tygodnia. A Franco w gruncie rzeczy wodził za nos Hitlera, możliwe że na odczepnego w jakimś minimalnym zakresie wspierał go, ale tu nie pamiętam. W każdym razie doprowadził do dwóch ważych skutków: Niemcy nie zajęli Gibraltaru i nie było działań wojennych na terytorium Hiszpanii. TO był po prostu wybitny mąż stanu.

24 kwietnia 2008, 09:29:16

#

Aciddrinker

Scarab – co do żydów – to z małej, nie chodzi tutaj o naród, a wyznawców judaizmu. A cygan – to właściwie synonim słowa rom…

Piotr Hosowicz – zdecydowanie tak. Z tym, że teraz ikoną popkultury oraz bohaterem jest Che Guevara, a na Franco wiesza się psy…

24 kwietnia 2008, 17:25:17

#

lsr

Kolejna świetna analiza. Niby nic nowego, ale pewne rzeczy trzeba powtarzać wobec zalewu politycznie poprawnych kłamstw historycznych.

24 kwietnia 2008, 18:14:37

#

jak

>Zawsze rządy grupy są gorsze od rządów jednostki. Gdy pracuje nad czymś grupa ludzi to odpowiedzialność się rozkłada pomiędzy nich i tak naprawdę nikt nie bierze odpowiedzialności za to co dzieje się w kraju.

Trzeba dodać, że władzę wybieramy tylko na 4 lata – więc jak coś się zacznie sypać, błędy wyjdą na jaw, to już w rękach kolejnej ekipy. A co złego, to nie my ;)

A co do monarchii – to w Azji jest parę świetnie rozwijających się państw, które są na tym ustroju oparte. A nawet jak są w nich jakieś ślady demokracji, to jakoś się to nie sypie, bo to małe państwa i poczucie odpowiedzialności oraz wiedza o przyczynach tak dobrego stanu gospodarki. Jak USA na początku.

25 kwietnia 2008, 21:34:24

Dodaj komentarz

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):