Kontrowersje, Ludzie, Opinie, Społeczeństwo

Skandal z egzaminem gimnazjalnym

30 kwietnia, 2008 o 16:31:35 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Słuchawszy dzisiaj Programu Trzeciego Polskiego Radia doszła do mnie pewna wiadomość. Pewni gimnazjaliści oburzają się, że nie mogli zrobić zadania otwartego - wypracowanie w postaci charakterystyki wybranej postaci z lektury "Kamieni na szaniec" [polecam serdecznie] lub "Syzyfowych prac" [nie polecam]. Otóż, jestem wstrząśnięty skalą tej "afery". Rozumiem, że część gimnazjów nie przerabiała tych lektur, ale to nie jest problem całej Polski! Dlaczego wszyscy mają [a taki był pomysł] powtarzać test, bo jakimś leniom nie chciało się ruszyć tyłka i przeczytać lektury przez testem. Spoglądam na "Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego: malutki format i 150 stron standardową czcionką. No przepraszam, ale coś jest tutaj nie tak...
Wycofanie egzaminu było raczej niemożliwe, toteż nasze ukochane Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło albo anulować punkty za to pytanie, albo przyznać nieczytającym [czyt. leniom, którym nie chciało się spojrzeć w kryteria egzaminów] punkty za to zadanie gratis. Dlaczego oni mają dostać punkty za nic-nie-robienie, a inni za sumienne czytanie lektur i opisanie bohatera dokładnie taką samą ilość? Czy to nie jest niesprawiedliwe? W moim przekonaniu mało tego - to po prostu chore. Doprawdy, nie wszystko musi być zrobione w szkole, do pierwszego tak ważnego egzaminu trzeba włożyć coś od siebie. A jak widać część tegorocznej młodzieży piszącej test - nie uczyniła tego. I zostanie za to nagrodzona bonusowym profitem w postaci czterech, zdaje się, punktów. Hańba...

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

Bastian16

paranoja
trzeba jakoś te dzieci ukierunkowywać na opracowywanie takich tekstów. Później siądą do matury czy nawet pójdą do liceum i gówno będą umieli zrobić.
BTW, „Syzyfowe..” mi się podobały :]

30 kwietnia 2008, 16:33:51

#

Aciddrinker

Mi jakoś nie przypadły do gustu ;)

Bastian – nawet jeśli ktoś ma jakąś hiper-awersję do książek to przecież może sobie chociażby to marne opracowanie przeczytać – to już naprawdę nie jest żadna trudność. Tylko trzeba chcieć ;)

30 kwietnia 2008, 16:40:12

#

Ethan

A, tam, łatwo powiedzieć. Po pierwsze, oczywiście tworzenie jeszcze raz testu i pisanie go na skali całej Polski byłoby idiotyczne. Nie mniej jednak nie ukrywajmy, ta charakterystyka mogła być niezłym szokiem, sam nie wiem czy bym coś takiego napisał, bo do testu gimn. nigdy wcześniej nie była potrzebna znajomość lektur.

A co do gimnazjalistów samych, to nie dziwię się że są wkurwieni. No sorry, ja rozumiem, że odpowiedzialność, że przed maturą się obudzą i takie, ale nie porównujmy poziomu matury i testu gimn., gdzie dotychczas liczyło się raczej tylko IQ i wzory na fizykę. Poza tym wina leży raczej w nauczycielach niż w uczniach – sam nie jestem 100% pewien czy przerobiłem wszyściutkie lektury w gimnazjum, a nuż byłaby charakterystyka np. Latarnika, którego mogłem nie przerabiać i co (nawet nie miałbym świadomości tego że coś takiego trzeba było przerobić O.o)?

Natomiast najbardziej bawią mnie nauczyciele, którzy twierdzą, że AKURAT TE DWIE LEKTURY chcieli zostawić na koniec roku. Aha, spoko :D W maju, z którego połowę odpada i w czerwcu akurat chcieli obie lektury przerobić, haha.

30 kwietnia 2008, 16:49:00

#

Aciddrinker

>>Natomiast najbardziej bawią mnie nauczyciele, którzy twierdzą, że AKURAT TE DWIE LEKTURY chcieli zostawić na koniec roku.
Taa… strasznie naciągane tłumaczenie :).
Ale to CKE zrobiło na złość

30 kwietnia 2008, 16:54:10

#

Polinik

Ethan: Ja, po jakichś 12 latach od przeczytania „Syzyfowych Prac”, „Kamieni na szaniec” czy „Latarnika” potrafiłbym napisać charakterystyki głównych bohaterów.
Ale najwyraźniej, nowe, „lepsze” zreformowane szkolnictwo takiej wiedzy nie dostarcza.

30 kwietnia 2008, 17:05:37

#

Ethan

podziwiam cię ;-) ja też oczywiście byłbym w stanie zrobić coś na kształt ‘portretu psychologicznego’ ale w życiu bym nie zapamiętał co jaka postać konrketnie robiła w danej lekturze, np. że Rudy to Zośka tamto itd. nie mam do tego pamięci

30 kwietnia 2008, 17:06:55

#

Gutek

Jednak nie będą nic robić :). Uczniowie, którzy nie mieli tych lektur zostaną otoczeni „specjalną opieką kuratora oświaty”.

30 kwietnia 2008, 17:26:08

#

rozie

Dobrze MEN postanowił. Trzeba przyzwyczajać młodzież do tego, co się na studiach dzieje. MSPANC

30 kwietnia 2008, 17:28:09

#

ConCord

z tego co ja wiem, to to wina nauczycieli, że nie przerobili z uczniami lektur (a to przeciez ich zawód, ich zadanie)
gdyby po prostu nie przeczytali lektur, by się tak nie burzyli

30 kwietnia 2008, 17:46:03

#

Aciddrinker

rozie – właśnie MEN postanowił przyznać dodatkowe punkty ‘leniom’

30 kwietnia 2008, 17:49:13

#

Ethan

to swoją drogą skandal

30 kwietnia 2008, 17:49:49

#

Gutek

Jeżeli będą przyznać dodatkowe punkty to naprawdę jest niefajnie, pisałem egzamin, stresowałem się, a nagle ludzie, którzy nie robili nic, nawet lektur nie chciało im się przeczytać, dostaną dodatkowe punkty, coś tu nie gra.

30 kwietnia 2008, 17:52:06

#

kosa

Co to za problem napisać charakterystykę tych postaci? Z wymienionych trzech książek mniej więcej pamiętam „Kamienie na szaniec”, pozostałe potrafię umiejscowić w konkretnym czasie i jednym zdaniem opisać o czym są. Do charakterystyki zupełnie wystarczy…

A tłumaczenie o tym, że właśnie akurat tak się złożyło, że wszystkie lektury poza tymi dwiema zostały przerobione jest kretyńskie. Poloniści, którzy to powiedzieli muszą, mieć za idiotów nie tylko gimnazjalistów ale i ich rodziców.

30 kwietnia 2008, 17:52:12

#

amag

Witam autora bloga. Zazwyczaj unikam Twoich wpisów i komentarzy ale tym razem najpierw zacząłem czytać, a później dopiero zerknąłem kto zacz wpis wrzucił na główną joggera.

Przechodząc do meritum: nie mogę się z Tobą zgodzić. Po pierwsze nie ma już w gimnazjach listy lektur obowiązkowych i dodatkowych, a to powoduje, że każdy z nauczycieli przerabia lektury w kolejności w jakiej chce. Zdarza się, że nie zdąży się przerobić wszystkiego przed egzaminem. Drugą rzeczą jest to, że istnieją pewne regulaminy dotyczące testów gimnazjalnych i tak się składa, że w jednym jest zapis iż ŻADNE z pytań nie może być ograniczone do konkretnych lektur lub postaci. Całkiem proste do zrozumienia, jednak nie wystarczająco jasne dla osób układających pytania. W spornym pytaniu po prostu brakowało zdania dopuszczającego opisanie charakterystyki innej postaci literackiej. Słyszałem, że w trakcie egzaminu do niektórych uczniów podchodziły nauczycielki mówiąc, żeby napisali charakterystyki kogoś innego. Niestety ale nikt nie odważył się tego powiedzieć głośno by osoby nie znające wymienionych lektur też mogły zdobyć punkty potrzebne im do dostania się do wybranych szkół. Wiem, że co najmniej dwóch prawników nieodpłatnie zajęło się tym zapisem w regulaminie i odpowiednie papiury poszły już w ruch. Niestety ale pewnie ta kwestia będzie się ciągnęła miesiącami, a wyniki egzaminu muszą być znane na początku czerwca.

Kwestią sporną jest też ilość szkół, które wniosły protest. W moim mieście jest to dokładnie jedna szkoła, a nieoficjalnie wiadomo, że takich szkół jestco najmniej kilka. Ktośtam w TV powiedział, że gdyby protest wniosło więcej szkół to egzamin byłby unieważniony. Co interesujące w dniu egzaminu kuratorium zostało niezwłocznie poinformowane o problematycznym pytaniu. Problem początkowo ignorowano, a później sugerowano porzucenie pomysłu wnoszenia skargi.

Nie wiem jak sprawę przedstawiają media ale moje informacje pochodzą z pierwszej ręki i nie mam co do ich prawdziwości żadnych wątpliwości.

30 kwietnia 2008, 17:52:29

#

kosa

@amag: Jeśli pytanie było ułożone niezgodnie z regulaminem to zupełnie inaczej sprawa wygląda. Co nie zmienia faktu, że twierdzenie polonistów jest bzdurne

30 kwietnia 2008, 17:55:15

#

amag

@kosa: nie wiem co mówią poloniści ale jeśli podważa się to, że twierdzą, że po prostu nie zdążyli to nie wiem dlaczego ktoś twierdzi, że to jest bzdurne. To samo było np. z chemią: dużo klas nie zdążyło przerobić alkoholi i często uczniowie musieli sami (sic!) opanować ten materiał siedząc wieczorami i kując materiał. IMO robienie jakichkolwiek egzaminów przed końcem roku szkolnego jest nieporozumieniem bo tego typu problemy zawsze się pojawiają.

30 kwietnia 2008, 18:01:52

#

kosa

też bym chciał siedzieć wieczorem i opanowywać materiał z zakresu alkoholi;) A serio, to już mówię, co moim zdaniem jest głupie. Gimnazjum trwa trzy lata, prawda? Nie wiem, jaki jest materiał z polskiego, ale załóżmy, że przerabia się w tym czasie 20 lektur. Za moich czasów było na pewno więcej, ale wiem, że ilość materiału z matmy koszmarnie się zmniejszyła, więc zakładam, że z innymi przedmiotami jest tak samo. I nagle się okazuje, że ileś procent nauczycieli zostawiło sobie akurat te dwie książki na sam koniec, kiedy i tak niczego się już nie uczy? Wszy stko inne wyłożyli, a te akurat zostały, no co za pech… Moim zdaniem osoba, która tak twierdzi kpi sobie z uczniów i reszty

30 kwietnia 2008, 18:08:46

#

amag

Gimnazjum trwa 3 lata ale materiał rozłożony jest na części trwające rok szkolny. Nie wiem skąd masz informacje o tym, że „nic się już nie uczy” bo moje są dokładnie inne- uczniowie przesiadują do 16-17 (kilka godzin lekcyjnych po zakończeniu zajęć) bo mają nieoficjalne obowiązkowe godziny z różnych przedmiotów by nauczyciele mogli nadrobić te prawie dwa miesiące, które im zabrano przez wczesny egzamin. Zakres 10 miesięczny trzeba przyswoić sobie w nieco ponad 8 miesięcy.

Ponadto na egzaminie próbnym część ścisła była trudna, a część humanistyczna prosta więc nauczyciele położyli większy nacisk na nadgonienie programu przedmiotów ścisłych niż humanistycznych. Okazało się, że na egzaminie było odwrotnie- część ścisła była banalna, a humanistyczna była jak widać.

Na koniec dodam od siebie, że podobne doświadczenie miałem na swojej maturze (jeszcze starej). Również mieliśmy nieoficjalne godziny obowiązkowe, a ponadto kursy przygotowywacze do matury, które były dodatkowe i odpłatne. Na godzinach dodatkowych nie zdążyliśmy przerobić Medalionów Nałkowskiej, a na szczęście na kursie dodatkowym uzgodniliśmy, że chcemy je przerobić. Okazało się, że na maturze akurat ta lektura była obecna w 2 pytaniach na 3 i kilkadziesiąt osób ze szkoły nie uczęszczając na kurs dodatkowy miało mocno utrudnione zadanie. Co ciekawe w liceum, a nawet na studiach słyszałem, że sporo osób również nie zdążyło przerobić Medalionów.

30 kwietnia 2008, 18:19:34

#

Aciddrinker

amag – bez przesady z tym przesiadywaniem. Test gimnazjalny naprawdę nie jest specjalnie trudny [wg mojego spostrzeżenia]

30 kwietnia 2008, 18:27:07

#

amag

Nie mogę mówić za wszystkie szkoły bo wiem jak to wyglądało tylko w jednej. Być może jest to kwestia wysokiego poziomu tej szkoły i chęci nauczycieli by zostawać po godzinach.

30 kwietnia 2008, 18:30:34

#

kosa

@amag: Informacje o matematyce mam od gimnazjalistów: dwójki, którym udzielałem korepetycji i córki znajomej, której korepetycji nie potrzeba. Tak z ciekawości pytam, jesteś nauczycielem?;)

30 kwietnia 2008, 18:30:38

#

Walker

Czy Ty przeczytałeś „kryteria egzaminów”?

30 kwietnia 2008, 18:31:52

#

amag

@kosa: nie jestem nauczycielem, na szczęście :-) Mam jednak kontakt z kilkoma nauczycielami z różnych szczebli drabinki edukacyjnej.

30 kwietnia 2008, 18:35:30

#

lsr

@ walker
„kryteria egzaminów”? Chyba standardy wymagań. I chyba nie ma tam nic o znajomości lektur. A jeśli nie ma, to takie pytanie znaleźć się na egzaminie nie powinno.
To jest po prostu chore, że standardy wymagań egzaminacyjnych nie są w wystarczającym stopniu zgrane z podstawą programową, na którą, nawiasem mówiąc, CKE nie powinna się powoływać, skoro np. w przypadku matur twierdzi, że podstawa to jedno, a standardy egzaminacyjne CKE ustala sama…

30 kwietnia 2008, 18:54:27

#

Walker

@lsr: Wziąłem to w cudzysłów, ponieważ cytowałem dokładnie z wpisu. A chodziło mi o to, co Tobie. W owych wymaganiach nie ma słowa o znajomości lektur, tym bardziej szczegółowej. Poza tym, zadanie to miało sprawdzać, czy uczeń potrafi formułować dłuższe wypowiedzi, nie zaś sprawdzać jego pamięć z lektury, którą omówił bądź nie.

Tak – pamięć. Bowiem ja, pomimo że lekturę czytałem, ba!, jest to jedna z moich ulubionych lektur, to niemal pół minuty zajęło mi przypomnienie sobie imion głównych bohaterów (imion, nie pseudonimów). Książki czytam codziennie i uwierzcie – po tygodniu od skończenia np. jakiejś powieści nie jestem w stanie podać szczegółów odnośnie, dajmy na to, bohatera.

Jak mam zatem pamiętać takie rzeczy po ponad dwóch latach?

30 kwietnia 2008, 19:01:25

#

jak

No to jest trudna sprawa. Anulowanie tego zadania albo darowanie punktu za nic nie napisanie to farsa. Osoby, które nic nie potrafią napisać (a ten tekst do napisania to także sprawdzenie znajomości np. zasad ortografii czy interpunkcji) stoją w jednym szeregu z tymi, którzy dostaliby za te zadanie maksimum punktów. No i co teraz?

Za rok będzie jeszcze jedna część egzaminu – z jęz. angielskiego. Ciekawe, jak to będzie wyglądać...

30 kwietnia 2008, 19:04:09

#

Walker

@jak: Jest jeszcze jedna koncepcja – aby odrzucić całe to zadanie wszystkim uczniom i pulę tych punktów porozdzielać na inne zadania tak, aby dalej było 50 pkt i nie namieszało w regulaminach, rekrutacji, etc.

30 kwietnia 2008, 19:07:32

#

jak

@Walker: można też znaleźć news na jakimś WP:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9910042,wiadomosc.html
I się dowiedzieć, że Aciddrinker trochę nam niezbyt dobre informacje wcisnął. Źródło PAP, więc ta wiadomość z wp chyba jest wiarygodna…

30 kwietnia 2008, 19:11:57

#

lsr

> Jak mam zatem pamiętać takie rzeczy po ponad dwóch latach?
To w takim razie z matur też należałoby zrezygnować, podobnie jak ze wszystkich egzaminów. Trzeba się po prostu uczyć, a przed egzaminem utrwalić. Oczywiście w tym przypadku mamy do czynienia z inną sytuacją. Po prostu CKE dała ciała, przygotowując zadanie, które nie powinno się na egzaminie znaleźć. I o ile zwykle skłonny jestem stawać po stronie tych, którzy młodzieży wymagania stawiają, to akurat nie w tym przypadku. Nauczyciel ma prawo bronić się, że lektury chciał zrobić na końcu. Skąd miał wiedzieć, że mogą być na egzaminie? To oczywiste. Bo jeśli przyjmiemy, że do dnia egzaminu program ma być przerobiony, to po kija potem trzymać uczniów w szkole? Bez sensu? Oczywiście, że bez sensu. Mamy tu do czynienia z oczywistą sprzecznością, w której nauczyciel zawsze będzie zmuszony kombinować – co by tu zrobić przed egzaminem, a co po nim. To sytuacja nie do przyjęcia. Po prostu.

> Na godzinach dodatkowych nie zdążyliśmy przerobić Medalionów Nałkowskiej, a na szczęście na kursie dodatkowym uzgodniliśmy, że chcemy je przerobić. Okazało się, że na maturze akurat ta lektura była obecna w 2 pytaniach
Na jakim poziomie?

30 kwietnia 2008, 19:13:18

#

Cachotterie

Sprawa wbrew pozorom jest prosta. Pytanie jest tylko jedno – czy pytanie wymagające znajomości konkretnej lektury jest zgodne z „kryteriami egzaminu” (jak to tu ktoś określił). Jeśli tak – to pech uczniów których nauczyciele odłożyli obowiązkową lekturę na koniec, a jednocześnie oczywistym bezsensem jest ustawianie terminu egzaminu na 1.5 miesiąca przed końcem nauki i egzamin powinien się odbywać PO zakończeniu roku. Jeśli zaś nie (i spodziewam się że wszelkie wyznaczniki mówią o umiejętności formułowania wypowiedzi pisemnej – którą doskonale można sprawdzić bez odwołań do konkretnych dzieł kultury) – to wielka jest kucha CKE i tak naprawdę wszyscy, a co najmniej ci którzy wyrażą taką chęć, powinni dostać możliwość napisania jeszcze raz tego jednego pytania – tym razem bez odniesień do konkretnych lektur. Oczywiście wchodzą tu problemy organizacyjne typu: ile czasu powinni uczniowie dostać na to zadanie, bo przecież nie tyle co na cały egzamin – ale myślę że byłoby to rozwiązanie po prostu fair.
I naprawdę nie chodzi tu o to, czy komuś się chciało czy nie chciało czytać lekturę, czy jest odpowiedzialny czy nie. Tu chodzi o odpowiedzialność dorosłych – o to że po to ustala się pewne kryteria egzaminowania, żeby się ich trzymać. Nikt nie byłby zadowolony przychodząc na egzamin na prawo jazdy gdyby zamiast swojego wyćwiczonego Punto nagle dostał Focusa, albo gdyby nagle miał wykonać dodatkowe manewry „bo przecież i tak musi pan to umieć” – i tak samo trudno się dziwić uczniom, którzy głośno protestują przeciwko zmianom w zakresie egzaminu gimnazjalnego.

30 kwietnia 2008, 20:50:35

#

dos

Zgadzam się z Cachotterie – czytałem „standardy egzaminacyjne”. Co prawda moja opinia na ten temat nie jest wiążąca, jednak nijak nie mogłem znaleźć punktu sprawdzającego znajomość konkretnych dzieł kultury.

30 kwietnia 2008, 22:05:45

#

Ka.

W każdym bądź razie, jeżeli dalej tak to będzie wyglądało, że leniuchom, którzy nie przeczytali ważnych lektur, zostaną przyznane punkty za nic, to czarno widzę przyszłość naszego narodu pod względem edukacji. Już dzisiaj widać, jak powoli wszystko się zmienia, każdy kolejny rocznik jest coraz mniej wyedukowany. Widać to na korytarzach liceum, słychać w opowieściach kolegów, można przeczytać na blogach lub gronach.

PS: chciałam zwrócić uwagę na coś innego ;] Nie ma takiego imiesłowu jak „słuchawszy”. Imiesłów przysłówkowy uprzedni, czyli ten zakończony na -łszy, -wszy jest tworzony od czasowników dokonanych. Dlatego powinno być ewentualnie „wysłuchawszy”, jednak z kontekstu wynika, że „doszła do ciebie pewna wiadomość” w trakcie słuchania, więc musi być „słuchając” – imiesłów przysłówkowy współczesny. ;]

01 maja 2008, 10:58:29

#

dos

Z tym, że wyjdzie też na to, że osoby, które przeczytały, ale zapomniały będą pokrzywdzone. Pytanie o konkretne lektury nie miało prawa znaleźć się na egzaminie…

01 maja 2008, 12:34:46

#

D4rky

Cale te testy to moim zdaniem jedna wielka bzdura. Znam przypadki ludzi, ktorzy byli niezbyt bystrzy, ale na zgadywaniu dostawali np 70-80 punktow i zabierali miejsca ludziom, ktorzy mieli wiecej pod czaszka, ale gorzej im z roznych wzgledow poszlo (np mi odjeto 10 pkt za rozprawke, czego im do tej pory wybaczyc nie moge – wszystko bylo z nia ok, wiec chyba nie zaliczyli czesci znajdujacej sie juz na brudnopisie – za malo miejsca mialem). Brakuje jakiegos dobrego systemu przyjmowania ludzi do liceow i technikow i w sumie ciezko powiedziec co z tym fantem mozna zrobic. Branie pod uwage samych ocen jest bez sensu, bo mamy za mala skale i sa rozne poziomy nauczania i rozni nauczyciele, ale „ogolny” test, ktory tak naprawde nie sprawdza nic jest rownie bzdurny.
Oj ciezko z ta edukacja, ciezko. Gdyby to sprywatyzowac w cholere to by problemow nie bylo :|

01 maja 2008, 14:21:32

#

Anonim

>wiec chyba nie zaliczyli czesci znajdujacej sie juz na brudnopisie – za malo miejsca mialem

Miałeś określoną ilość miejsca i musiałeś się zmieścić. A jeśli nie wystarczyło Ci to do sformułowania myśli, to straciłeś punkty.

01 maja 2008, 15:47:12

#

D4rky

Anonim – na wszystkich probnych wyjezdzalem, bylo dobrze. Pytalem nauczycieli: mowili, ze mozna.

01 maja 2008, 15:52:38

#

dos

D4rky: u mnie akurat zawsze mówili, że trzeba mieścić się w wyznaczonych polach, ale na próbnych i tak nie zwracali na to uwagi :P

01 maja 2008, 15:56:32

#

Cachotterie

D4rky: O ile kojarzę, na egzaminach jest z grubsza określone jak długa ma być wypowiedź i jest też z grubsza odpowiednia ilość miejsca na arkuszu. Jeśli prosili Cię o wypowiedź na (strzelam) 2 strony, a Ty spłodziłeś ponad 3, to nic dziwnego że Ci obcięli punkty – za lanie wody punktów nie przyznają. A to co nazywasz „zgadywaniem” może być niejednokrotnie po prostu intelektem i wyciąganiem wniosków na podstawie szczątkowych informacji, w przeciwieństwie do – na przykład – wykutych informacji, których uczeń nie umie zastosować.
Oczywiście każdy przypadek jest inny i zawsze może się trafić gorszy albo lepszy dzień, więcej szczęścia w pytaniach etc. – ale nie ma metody egzaminowania która by to całkowicie wyeliminowała i zupełnie nie wiem, co niby prywatyzacja miałaby w tym temacie zmienić. Zawsze, przy każdym egzaminie, występuje pewien element najzwyklejszego „fuksa” (bądź jego braku), stresu wpływającego na wynik itd.
Moim zdaniem obecne egzaminy – takie same we wszystkich szkołach, oceniane przez zewnętrzne ciało – są bliskie możliwemu ideałowi, jedyne co powinno zostać dopracowane to dokładne kryteria oceniania i trzymanie się wymagań podczas układania pytań (co najwyraźniej zawiodło w tegorocznym egzaminie gimnazjalnym).

01 maja 2008, 15:57:07

#

jak

No ładnie! Zobaczyłem pierwsze zadanie z arkusza dla lekko upośledzonych (chciałem sprawdzić, jak taki arkusz w ogóle wygląda). Pytanie „czy Europa leży na półkuli północnej” i odpowiedzi tak lub nie. No tu to oczywiste. Drugie pytanie z tego zadania „czy Europa leży na zachód od Ameryki Północnej”. Też tak lub nie. W „schemacie punktowania” mamy podaną odpowiedź „nie”. Ale Ziemia jest kulą, więc teoretycznie Europa leży zarówno na wschód i zachód od Am. Pn.! I co teraz?

01 maja 2008, 16:14:36

#

dos

LOL. Ciekawe, dlaczego nikt oficjalnie nie zrzuca winy na CKE, którego pomyłki są ewidentne…

01 maja 2008, 16:16:25

#

jak

Nie mówiąc już o zadaniu, w którym trzeba było policzyć ile lat minęło między rokiem 2004 a rokiem powstanie Unii Europejskiej (rzekomo 1993). Taka sprawa, że UE powstanie dopiero 1 stycznia 2009…
____
Jakby ktoś stwierdził, że mówię o innym arkuszu, niż który wypełniał, to przypominam, że mówię o arkuszu dla lekko upośledzonych.

01 maja 2008, 16:18:06

#

dos

Radzę zajrzeć również w arkusz dla uczniów z problemami ze słuchem. Czy to, że ktoś nie słyszy, albo słyszy słabo (bo dla takich osób jest ten arkusz) wpływa aż w taki sposób na umiejętność myślenia?

01 maja 2008, 16:22:45

#

Anonim

D4rky: Jest jeszcze sprawa tego, że brudnopis nie jest sprawdzany, niezależnie od tego co napiszesz na nim.

01 maja 2008, 19:17:54

#

D4rky

Anonim – szkoda, ze dowiedzialem sie o tym tak pozno.

01 maja 2008, 19:18:21

#

dos

D4rky: na pierwszej stronie arkusza masz napisane, że zapisy z brudnopisu nie są brane pod uwagę :P

01 maja 2008, 19:20:58

#

Aciddrinker

dos – kto to czyta ;)

Pani od imiesłowów – dzięki. Faktycznie, popełniłem błąd językowy. Na teście pewnie by mi odjęli ;)

02 maja 2008, 01:29:11

#

dos

Aciddrinker: Ja, pod koniec, kiedy mi się nudzi po zrobieniu wszystkiego i kiedy jeszcze mi się nie chce/nie mogę wstać i oddać :D Po przeczytaniu tego potem rysuję albo kodzę w brudnopisie xD

02 maja 2008, 01:31:01

#

jak

>>D4rky: Jest jeszcze sprawa tego, że brudnopis nie jest sprawdzany, niezależnie od tego co napiszesz na nim.

No niestety, ci sprawdzający zamiast sprawiedliwie ocenić to tylko patrzą na reguły oceniania. Tak samo jak się zapomni odpowiedzi do zadania, to już punkt leci, mimo, że wszystko jest dobrze.

>>Po przeczytaniu tego potem rysuję

Tia, pamiętam u nas próbny test po podstawówce. Jeden gościu został zjechany za to, że sobie drzewko w brudnopisie narysował :/ A co to, nie mógł? Ale nie, nauczyciele od razu gadali coś o rzekomym niskim poziomie inteligencji („bo jak ktoś coś takiego robi, to jaki on może być?”). Chciało by się zaśpiewać:
„Hey, teachers, leave them kids alone!”
:)

02 maja 2008, 08:19:21

#

dos

jak: Zazdroszcze Ci nauczycieli o tak wysokim poziomie inteligencji :D

02 maja 2008, 11:40:53

#

Aeth Rhiannios

Prawdą jest, że nie wszystkie lektury muszą zostać przerobione do końca trzeciej klasy, i zazwyczaj tak właśnie jest. Zwykle uczniowie dopiero w liceum dowiadują się, że mają jakieś braki.
Niemniej nie powinno to stanowić żadnego problemu. Testy gimnazjalne są wyraźnie ukierunkowane na zdolność do… no, jakby tego nie nazywać, myślenia. Nie powinno być pytania o charakterystykę postaci z konkretnej książki, tylko na przykład „Scharakteryzuj wybraną osobę reprezentującą postawę patriotyczną”. I tu jest już duży wybór: Zbyszko z Bogdańca z „Krzyżaków”, Jan Bytnar z „Kamieni na Szaniec” (swoją drogą, dobra książka) postaci z dzieł Żeromskiego czy nowel Sienkiewicza. No i można się oprzec na wiedzy z lektur pozaszkolnych.

Ale rozwiązanie problemu jest rzeczywiście skandaliczne. Dodanie czterech pkt i pomoc kuratora w szukaniu szkoły. Toż to żenada! Prawda jest taka, że taka osoba najpewniej za ten kaprys CKE wyląduje w szkole o „dużej wartości numerycznej”. Najprościej byłoby żeby te osoby napisały nowy egzamin, tylko z części humanistycznej. Nie wszyscy, bo nie można karać kogos za to, że miał większą wiedzę niż od niego wymagano, ale pokrzywdzeni z pewnością.

02 maja 2008, 19:26:41

#

Arvin

@Ethan
>„a nuż byłaby charakterystyka np. Latarnika, którego mogłem nie przerabiać i co (nawet nie miałbym świadomości tego że coś takiego trzeba było przerobić O.o)?”

Ano więc trzeba się orientować w programie i patrzeć nauczycielom na ręce ;) Ja np. przerobiłem wszystkie te lektury (z latarnikiem włącznie) – inna sprawa jak bardzo mnie zainteresowały i zostały w pamięci (tutaj tylko Latarnik dał radę).

A moje 3 grosze to tylko retoryczne pytanie: czy to jest zbyt logiczne, żeby była jasna podstawa programowa, z której (i to tylko i wyłącznie) mogłyby być testy (z lekturami włącznie, bo akurat fakt, że do testu nie trzeba znajomości lektur uważam za paranoję)?

Trudno tu znaleźć sprawiedliwe wyjście, ale absolutnie jestem przeciw darmowemu dodawaniu punktów osobom rzekomo nie znającym tych książek. Jak dla mnie, można by umożliwić tym osobom napisanie nowego zadania (tylko tego jednego, bo z jakiej racji cały test) – ale to już będzie raczej za duże wyzwanie organizacyjne, no i po co CKE miałaby sprzątać po swoich błędach…

03 maja 2008, 00:59:11

#

dos

Arvin: Ty możesz uważać sobie niewymaganie lektur na teście za śmieszne, ale jeżeli egzaminatorzy chcą wymagać, to najpierw muszą to określić w odpowiednich dokumentach, inaczej wymaganie tego będzie niezgodne z prawem, tak jak było w tym przypadku.

03 maja 2008, 03:24:44

#

rozie

dos: Co było w tym przypadku? „Spis lektur gimnazjum” w google zwraca na początku: nieoficjalna lista niepublicznego liceum i streszczenia lektur dla gimnazjum Poza tym, lista lektur przewidywanych przez program danej klasy jest dostępna w kuratorium.
Twierdzisz, że „Kamienie…” nie są w spisie? Podaj linka do strony MEN z tymże spisem…

03 maja 2008, 08:19:21

#

Walker

@rozie: Egzamin gimnazjalny nie sprawdza znajomości lektur.

03 maja 2008, 08:32:16

#

Cachotterie

O tym czy brak lektur w oficjalnych wymaganiach egzaminu jest sensowny czy nie można dyskutować – poniekąd zgadzam się, że na pewno łatwiej jest układać pytania, jeśli można założyć że uczeń zna lekturę X, Y i Z. Niemniej jednak stan obecny jest taki, że lista lektur sobie, wymagania egzaminacyjne sobie. W takiej sytuacji pytanie o jakąkolwiek konkretną lekturę nie powinno sie pojawić i tyle. A skoro się pojawiło, CKE powinno zorganizować powtórkę tego pytania – i to dla WSZYSTKICH chętnych. Tak, kosztowne, ale jedyne sprawiedliwe rozwiązanie. Jakieś losowe punkty za nic są mniej więcej tak samo sprawiedliwe, jak Giertychowe przeliczanie punktów z matur rozszerzonych na podstawową.

03 maja 2008, 08:56:25

#

dos

rozie: Czytaj dokładnie. Nie stwierdziłem, że „Kamienie…” nie są w spisie, tylko, że obojętnie, czy są, czy nie, pytanie o nie nie miało prawa paść na egzaminie. W tej sytuacji zgadzam się w 100% z Cachotterie…

03 maja 2008, 09:38:24

#

Arvin

@dos
Napisalem, chodzi mi o jasna podstawe programowa, z ktorej moglby byc egzamin, a skoro bylaby juz jasno okreslona, to dlaczego nie mialaby zawierac lektur?

03 maja 2008, 12:53:03

#

dos

Podstawa programowa jest jasno określona, ale test nie sprawdza podstawy – to nawet nie jest jego teoretyczny cel.

03 maja 2008, 12:54:45

#

Arvin

Zatem o to mi dokladnie chodzi (wybaczcie, moze wyrazam sie nieprecyzyjnie dzisiaj :). Test powinien sprawdzac podstawe, a gdyby juz tak bylo, to podstawa ta powinna obejmowac znajomosc lektur – mam nadzieje ze tym razem dobrze to ujalem ;)

03 maja 2008, 12:56:40

#

dos

Ale chodzi o to, że zamierzeniem testu (zwłaszcza części humanistycznej) nie jest sprawdzanie pamięci, a umiejętności. Chodzi o to, żebyś był w stanie napisać rozprawkę, a nie o to, żebyś pamiętał bohaterów lektur, bo to już nie jest umiejętność, tylko konkretna wiedza – w liceum już raczej nieprzydatna, chyba, że do tych lektur tam wrócisz :P

03 maja 2008, 12:59:12

#

Arvin

Tez dziwne, bo wydaje mi sie taki test powinien byc po prostu podsumowaniem gimnazjum – taka minimatura.

03 maja 2008, 13:02:52

#

dos

Tylko jaki byłby sens tego testu wtedy? Taka minimatura tylko pogorszyła by nasz i tak już zły system nauczania, który ze strony ucznia wygląda jedynie w sposób „Zakuć, Zdać, Zapomnieć”... Szkoła przedewszystkim powinna kształcić umiejętności, sucha wiedza powinna być do tego dodatkiem (aczkolwiek niezbędnym oczywiście)...

03 maja 2008, 13:06:31

#

Arvin

To powiedzialbym, ze juz lepiej w takim razie zamienic koncepcje testu z matura – bo skoro gimnazjalisci zdaja sobie sprawe, ze na testy nie trzeba nic umiec w zasadzie (wystarczy spryt i inwencja), to chyba olewaja sprawe i robia sobie braki, ktore potem wychodza w liceum. W wieku maturalnym czlowiek jest raczej bardziej odpowiedzialny i predzej tam moglby sie pojawic test umiejetnosci.

03 maja 2008, 13:12:54

#

dos

Jeżeli kogoś celem jest jedynie napisanie dobrze testu, to nie dziwię się, że potem ma braki. Szczerze wątpie, żeby większa część osób aktualnie olewających sprawę przestała ją olewać przy teście sprawdzającym wiedzę. Zresztą – ubiegłoroczne testy, sprawdzające same umiejętności, wcale nie wypadały tak dobrze, tak więc poniechanie tego spowoduje dalszy zanik tak podstawowych umiejętności, jak czytanie ze zrozumieniem…

03 maja 2008, 13:19:03

#

rozie

Nie da się zupełnie oddzielić umiejętności od wiedzy. Umiejętność poprawnej pisowni wynika z wiedzy o zasadach gramatyki i ortografii. Umiejętność napisania wspomnianej rozprawki wynika z wiedzy o tym, jakie są gatunki(?) literackie i czym owa rozprawka się charakteryzuje. I tak dalej. Poza tym, jedni ludzie lepiej wypadają w testach, inni w pracach opisowych, a jeszcze inni na egzaminach ustnych, więc ciężko o sprawiedliwy test (zresztą taki byłby bezużyteczny). IMO najlepsze były egzaminy wstępne do liceum. Licea były na cośtam nastawione i mogły selekcjonować po im odpowiadających warunkach (np. liceum „językowe” tylko test z języków, „matematyczne” – z matematyki)...

03 maja 2008, 16:49:53

#

dos

Że nie można tego oddzielić to się z Tobą zgodzę, ale po co do sprawdzenia, czy uczeń potrafi napisać charakterystykę, znajomość konkretnych lektur?

03 maja 2008, 18:07:31

#

jak

>>miejętność poprawnej pisowni wynika z wiedzy o zasadach gramatyki i ortografii.

E tam, bzdura. Ja nie pamiętam kiedy ostatnio przypominałem sobie jakąś regułkę, żeby coś napisać.

03 maja 2008, 18:24:49

#

dos

Ach, przeoczyłem to zdanie. Nie znam prawie żadnej reguły ortografii, a mimo to mam 4 i 5 z dyktand i w konkursach ortograficznych mam dosyć wysokie pozycje (gorzej tylko pisząc w formie elektronicznej, tu wspomagam się słownikiem :P). Wymaganie podania regułek ortograficznych byłoby najgorszą rzeczą, jaką mógłbym sobie wyobrazić na takim teście – bo po co mi ich znajomość, skoro potrafię sobie poradzić bez nich?

03 maja 2008, 18:27:50

#

Arvin

@rozie
Tu zgodzę się z przedmówcami, akurat duże grono osób zna pisownię słów ze względu na oczytanie/pamięć wzrokową/intuicję (niepotrzebne skreślić). Co do egzaminów wstępnych do liceum, to opcja (w moim mniemaniu) dobra.

03 maja 2008, 20:07:14

#

rozie

Ale ja nie twierdzę, że inna droga na poznanie ortografii nie istnieje (osoby z lepszą pamięcią wzrokową, które czytają dużo, zwł. książek faktycznie nie powinny mieć problemów – sam tak mam). Natomiast mam b. poważne wątpliwości, czy osoba czytająca wyłącznie lektury i nic poza szkołą lub nie mająca pamięci wzrokowej, taką umiejętność posiądzie. To co, żeby było równo, to nie oceniamy interpunkcji i ortografii?
Podobnie jest z matematyką. Kiedyś na jakimś egzaminie było dość wredne zadanie z ekstremum funkcji. Wredne, bo trzeba było policzyć granicę funkcji w punkcie, a funkcja należała do trudnych (rzekłbym – na granicy możliwości rozwiązania przez dobrego ucznia). Szczególnie dla profilu podstawowego. Ludzie po mat-fiz mieli o tyle lepiej, że mogli skorzysać z twierdzenia o 2. pochodnej (czy jak to się zwie), co znakomicie upraszczało rozwiązanie zadania.
Dlatego – powtórzę – jeśli lektura była w programie, a jej znajomość nie jest niezbędna do zdania egzaminu, a tylko wpływa na wysokość oceny, to IMO wszystko OK. Przygotowanie się do egzaminu z zadanego zakresu to też umiejętność.

04 maja 2008, 08:38:53

#

dos

Sprawdzać ortografie i interpunkcje: tak, ale umiejętność, nie reguły! Zresztą – taka umiejętność JUŻ jest sprawdzana, właśnie w rozprawkach, listach, zaproszeniach i charakterystykach. A co do lektury: argument marny, bo tego testu nie można nie zdać (no, w sumie można, ale tylko w momencie, kiedy się na niego nie stawisz :P) A co do zadania z matmy: na dobrze napisanym egzaminie, sprawdzającym faktyczne umiejętności, to drugie twierdzenie byłoby podane. Bo niby z jakiej racji ci ludzie z profilu mat-fiz byli faworyzowani na ogólnopolskim i powszechnym teście? To również było (na moje oko) niezgodne z prawem…

04 maja 2008, 11:09:52

#

Cachotterie

Rozie: Moim zdaniem OK by było, gdyby znajomość konkretnej lektury była bardzo przydatna, ale nie konieczna, żeby dobrze zdać egzamin. Na przykładzie ostatniego testu – gdyby pytanie brzmiało: „Napisz charakterystykę wybranego bohatera Syzyfowych prac Stefana Żeromskiego albo Kamieni na szaniec Aleksandra Kamińskiego lub innego młodzieżowego bohatera dowolnej powieści. Wyeksponuj w niej te cechy, które świadczą o dorastaniu charakteryzowanej postaci.” – wszystko byłoby ok. Uczeń nieznający danych lektur, ale czytający masę innych książek (choćby trylogię Pullmana!) mógłby spokojnie napisać to zadanie bardzo ładnie, a może nawet ciekawiej niż na podstawie podanych lektur. Musiałby wykazać się umiejętnością (sic!) doboru odpowiedniej postaci tak, żeby mógł na jej przykładzie pokazać dorastanie. Ci znający lektury mieliby natomiast o tyle łatwiej, że ktoś za nich wybrał całkiem wdzięczne postaci do opisania.
Natomiast w takiej postaci jak się znalazło, moim zdaniem sprawdzało głównie wiedzę i pamięć z konkretnych lektur, a nie umiejętności.
Z matmą jest jednak trochę inaczej – podstawa egzaminacyjna mówi, że ekstremum jest jednym z wymagań. Jaką funkcję Ci dają (lżejszą czy trudniejszą) – to już niestety kwestia szczęścia. A „uproszczenie rozwiązania zadania” (zastosowaniem odpowiedniego twierdzenia) to nie to samo co „możliwość napisania zadania w ogóle”.

04 maja 2008, 12:21:30

#

Arvin

Zbyt duży wachlarz postaci możliwych do przytoczenia bardzo utrudnia sprawdzenie takiej pracy – jeśli uczeń wybierze coś bardzo niszowego, egzaminator musiałby zaznajomić się najpierw z treścią, a potem sprawdzić samą pracę. Myślę, że stąd ograniczenie wyboru tekstów.

04 maja 2008, 12:44:14

#

dos

Arvin: a to ciekawe, bo jakoś w poprzednich latach taka metoda była pomyślnie stosowana.

04 maja 2008, 12:45:30

#

Arvin

OK, to tylko moje podejrzenia ;) Może dlatego nastąpiła zmiana?

04 maja 2008, 13:08:56

#

dos

Gdyby nastąpiła zmiana, to zmienione by zostały standardy egzaminacyjne – póki co żadnej zmiany nie było, więc to pytanie było umieszczone na teście nielegalnie :P

04 maja 2008, 13:10:15

Dodaj komentarz

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):