Opinie, Polityka, Światopogląd

Likwidacja matur

31 maja, 2008 o 20:12:08 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Dzisiaj co nieco o reformie szkolnictwa w Polsce. Po ostatnich maturalnych "aferach" doszedłem do wniosku, że żadna reforma nie pomoże. Uważam, że co roku CKE będzie się cały rok obijać, aby w swoistym deadlinie sklecić coś trzy po trzy. Dlatego moim zdaniem matur powinno nie być w ogóle. Swoistym marzeniem jest prywatyzacja szkolnictwa - wtedy łatwiej będzie zrealizować mój pomysł, aczkolwiek nawet bez tego, moja reforma mogła by się odbyć. Otóż: każda persona zakończyłaby edukację licealną - i podjęła życiową decyzję. Studia albo koniec nauczania. W przypadku tej drugiej, wszystko oczywiście jest jasne. Gdy absolwent wybierze dalszą edukację, będzie mógł zdecydować przez pewien czas, którą szkołę wyższą wybiera. W wakacje dana placówka ustala sobie swój test/przesłuchanie et cetera - i wykonuje swój własny egzamin. Przecież oni sami dobrze wiedzą, jaki zakres materiału najbardziej się przydaje i z tego odpytają potencjalnych studentów. Najlepsi dostaną miejsce, gorsi będą musieli skorzystać z usług innych szkół [bo oczywiście żadnego limitu egzaminów nie będzie]. W połowie sierpnia każdy deklaruje się w której szkole chciałby się uczyć, najlepsze osoby z listy rezerwowej być może się załapią - najgorsi niestety odpadną w przedbiegach. Dla większości z was, Drodzy Czytelnicy, mój pomysł brzmi pewnie dosyć szokująco. Ma on jednak dwie kluczowe zalety:
Primo - dana szkoła będzie decydowała co jest najważniejsze w, przykładowo, medycynie. Wyższa szkoła weterynaryjna skupi się na leczeniu zwierząt itd. Wydaje mi się, że w ten sposób skorzysta na tym zarówno szkoła, studenci, jak i pokolenia, które z usług lekarza/dziennikarza/matematyka będą korzystały.
Secundo - profesorzy i wykładowcy danej uczelni nie pozwolą sobie na błąd, gdyż zależy im w dużym stopniu na prestiżu, jak i dobrym przykładzie. Nie będzie niedomówień, błędów, a perfekcyjnie ułożony test
I wreszcie tercjo - nauka w liceum będzie trwać dłużej, cały materiał będzie przerobiony w całości, a nie po przysłowiowych łebkach. Nie będzie matur w szkołach, nauczyciele będą pojawiać się na wszystkich lekcjach - co powoduje lepsze przygotowanie uczniów.

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

Aeth Rhiannios

A nie lepiej odebrać jeden rok nauki w gimnazjum na rzecz liceum i zmienić zasady rekrutacji na uczelni na te sprzed reformy? Kiedyś było tak, że o dostaniu się na studia decydował egzamin wstępny, który wymagał wiedzy związanej z danym kierunkiem. Dziś natomiast trzeba mieć ileś tam procent z wiedzy <u>ogólnej<u> dotyczącej danego przedmiotu, a chyba nie o to chodzi ze szkolnictwem wyższym, gdzie postępuje daleko idąca specjalizacja. A przynajmniej taki proces powinien nastąpić.

31 maja 2008, 20:18:39

#

Przemex

Matura powinna wyglądać jak przed wojną – egzamin ze wszystkich przedmiotów. Albo liceum „ogólnokształcące” albo nie.

31 maja 2008, 20:22:33

#

vmario

Nie wierzę, że likwidacja matur magicznie zmieni program nauczania w taki, który da się zrealizować w czasie roku szkolnego. Tu nie chodzi przecież o brak czasu (bo program zawsze można by do niego dostosować), ale o widzimisię układających programy.

Przypuszczam zresztą, że byłyby jeszcze większe problemy z realizacją programu, bo jak tu nauczyć czegokolwiek uczniów, skoro zajęci są przygotowaniami do uczelnianych egzaminów. Mam też wrażenie, że taki system faworyzowałby osoby z większych miast, szczególnie tych, którzy mogliby skorzystać z korepetycji studentów albo wykładów dla kandydatów. W małym mieście pozostaje szukać informacji w Internecie i zdobywać wiedzę całkowicie na własną rękę.

PS. Nie ma żadnych „przysłowiowych łebków”. Mówi się „po łebkach” i to jest prawidłowy frazeologizm.

31 maja 2008, 20:23:06

#

Aciddrinker

Przemex – ja chciałbym aby liceum to było już scricte kształcenie ogólne.
Z egzaminem ze wszystkich przedmiotów to raczej słaby pomysł – rozdrabnianie się i brak konkretnej specjalizacji

31 maja 2008, 20:25:05

#

Aeth Rhiannios

Liceum jest ogólnokształcące chocby dlatego, że uczy się ludzi róznych przedmiotów przez trzy lata, nawet gdy ich nie interesują. Gdyby matura miałaby być ze wszystkiego, to sądzę, że we współczesnych realiach jej zdawalność byłaby niska, jeśli nie prawie żadna. W II RP musiało być łatwiej, nauka była mniej rozwinięta, więc i zakres materiału mniejszy. A ludzi którzy są „do wszystkiego” i „do niczego” przy okazji to naprawdę w dużej ilości nie potrzeba.

31 maja 2008, 20:27:05

#

Ethan

„Przemex – ja chciałbym aby liceum to było już scricte kształcenie ogólne.” – chyba raczej ‘nie chciałbym”?

Aeth: wg mnie jesli jest jak jest to niech w gimnazjum bedzie ogólne, a liceum już konkretne. To bedzie kompromis

31 maja 2008, 20:29:11

#

Aciddrinker

Ethan – dokładnie tak.
I jeśli już reforma Handtkego miała by jakiś sens, to właśnie gdyby tylko gimnazjum były ogólne, a licea już nastawione na profil

31 maja 2008, 20:31:06

#

Nauczyciel akademicki (eks)

Przeciez ten egzamin organizowany w liceach nazywa sie chyba z kurtuazji „matura”. Tak naprawde jest to centralny egzamin wstepny na wyzsze uczelnie. Uczniowie liceow ucza sie 3 lata i nalezy im sie (jesli zaliczyli wszystkie przedmioty) swiadectwo ukonczenia szkoly, z ocenami takimi, jakie wystawila im rada pedagogiczna. Te zdawane przedmioty „maturalne” to przeciez: 1) metoda oceny pracy szkoly (teoretycznie obiektywna, bo egzmin jest zewnetrzny),2) egzamin pozwalajacy zgromadzic punkty z przedmiotow wymaganych przez szkoly wyzsze. W zwiazku z tym pewnym nieporozumieniem uwazam przedmioty obowiazkowe, jak np. j. polski. Czy przez 3 lata nie sprawdzano umiejetnosci wypowiadania sie, dyskusji, czytania ze zrozumieniem, zrozumialego pisania? Szkoly wyzsze same ustawiaja kryteria przyjecia – czyli z jakich przedmiotow nalezy przedstawic punkty uzyskane na „egzaminie maturalnym” – i tutaj jak najbardziej jest miejsce na j. polski. Mysle, ze wszyscy rektorzy uznaja, ze absolwent ich uczelni musi byc zdolny do komunikowania sie w jezyku ojczystym. Plus, ze powinien wykazac sie wiedza z wybranych przedmiotow, majacych wiekszy czy mniejszy zwiazek z obranym kierunkiem studiow. Skonczmy wiec z ta „matura” – to chyba obecnie bardziej zjawisko kulturowe, „obrzad inicjacji”. I byc moze nazwanie tego egzaminu „po imieniu” – egzaminem wstepnym – ulatwiloby i sprawdzanie tego egzaminu, i wystawianie ocen, i wypisywanie/drukowanie swiadectw maturalnych (po prostu bylyby wypisywane wczesniej).

31 maja 2008, 22:21:03

#

jak

>>A nie lepiej odebrać jeden rok nauki w gimnazjum na rzecz liceum

Nie. Lepiej byłoby zrobić podstawówkę + liceum, bo dwuletnie gimnazjum – to chyba bez sensu.

>>ale o widzimisię układających programy

Sprywatyzować, wtedy programów żaden urzędnik nie będzie wciskał!

01 czerwca 2008, 10:01:28

#

Przemex

> Przemex – ja chciałbym aby liceum to było już scricte kształcenie ogólne.
Z egzaminem ze wszystkich przedmiotów to raczej słaby pomysł – rozdrabnianie się i brak konkretnej specjalizacji

Mhm… Jeśli dobrze Cię rozumiem to nie podoba Ci się idea liceum kształcącego ogólnie, tak?

Nie da rady wykształcić kierunkowo specjalisty bez solidnej podstawy z wiedzy ogólnej. To taki mit, że „umysłowi ścisłemu polski niepotrzebny”, wąsko kształcony intelekt to to samo, co spec od kopania szpadlem. Łopatą już sobie nie poradzi a o kilofie nigdy nie słyszał. Dlaczego Europa dominowała przez setki lat intelektualnie? Bo kształcono tu ogólnie. Teraz dominuje USA bo mają kasę i kupują europejskich naukowców.

01 czerwca 2008, 12:45:19

#

Aciddrinker

USA dominuje, bo właśnie mają kształcenie ogólne

01 czerwca 2008, 14:23:24

Dodaj komentarz

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):