Dzisiaj mały konkurs. Nagrodą jest dyplom w wersji elektronicznej! Zasada - kto pierwszy ten lepszy. Czas wręczenia nagrody: nieokreślony.
Na początek wydarzenie wiążące: otóż niedawno posłowie Platformy Obywatelskiej wypracowali projekt dotyczący fotoradarów. Liczba tych kuriozalnych, spowolniających ruch urządzeń ma wzrosnąć z niespełna 120 do 1000.
Tekst źródłowy:
Nieudacznicy z rządu PiS tej prawdy nie pojęli. Zauważyłem też fenomen. Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. [...] Tylko facet, który nie ma prawa jazdy może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.
Społeczeństwo, a przede wszystkim tabloidy narzekają na bogate życie polityków w Polsce. Prezydent ma przecież śliczny Belweder, członkowie rządu spore pensje. Nasz kraj jest jednak na szczęście nie jest jeszcze w ruinie, czego nie można powiedzieć o maleńkiej enklawie - Suazi. Wiele strasznych przeciwności zmaga kraj sąsiadujący z RPA. Chodzi tutaj przede wszystkim o olbrzymie, blisko 40-procentowe bezrobocie oraz AIDS, na które cierpi prawie połowa mieszkańców. Większość obywateli żyje w głodzie i skrajnym ubóstwie. Wydawałoby się, że władca powinien pomagać w odzyskaniu ładu, które przynajmniej w niewielkim stopniu występował w kolonizowanej Afryce. Tak się jednak nie dzieje, bo jeden z nielicznych już żyjących monarchów absolutnych - Mswati III kocha przepych. Władzę przejął 12 lat temu. Gdy zmarł jego ojciec - Sobhuza II, który w chwili śmierci miał ponad 70 żon, przez cztery lata rządziły regenci, którzy oddali tron bohaterowi dzisiejszej notki.
Rodzina Mswatiego jest naprawdę ogromna. Nie wiadomo, czy zna wszystkich swoich braci, a już na pewno nie utrzymuje kontaktu z większością z nich, bowiem ma ich 200. Jak widać ojciec wykorzystywał swoje możliwości prokreacyjne do granic. Tutaj spełnia się powiedzenie "jaki ojciec, taki syn". Mswati III również chce mieć ogromną rodzinę, co pozwolę sobie ująć za chwilę liczbowo.
Ale odstąpmy na razie od sytuacji rodzinnej i zobaczmy materialną. Król Suazi panuje w kraju niezwykle biednym, sam jednak stara sobie chyba wbić do głowy, że tak nie jest. Buduje piękne, złocone pałace, kupuje drogie limuzyny... Ciekawostką jest, że ultimatum postawił Międzynarodowy Fundusz Humanitarny, który groził zatrzymaniem pomocy dla państwa, gdy monarcha kupi sobie nowy odrzutowiec za 50 mln dolarów. Przejdźmy do najsłynniejszej imprezy w Suazi. Co roku w urodziny Mswatiego, 19 kwietnia na piłkarskim stadionie odbywa się ceremonia wybierania żony. Zostają nimi głównie miss kraju i póki co zebrał ich 14. Nie próżnuje również w życiu seksualnym - ponad 30 dzieci to naprawdę godny wynik. Nie jest też egoistą, każda małżonka otrzymuje limuzynę i willę. Poniżej zdjęcia obrazujące powyższe wydarzenie, król w plemiennym stroju podąża na podbój kolejnej niewiasty:



Jak wszyscy wiedzą komunizm i socjalizm to ustrój tragiczny i złodziejski. Nie skorzystało na nim żadne państwo, a niestety jego skutki odczuwane są np. w Polsce. My na szczęście chwilowo się z niego oswobodziliśmy [chociaż podpisanie traktatu reformującego nadal jest możliwe]. Dzisiaj skupię się na Zimbabwe. Dawno temu państwo nazywało się Rodezja i było brytyjską kolonią. Ludziom nie żyło się źle, kraj był jednym z najbogatszych i najszybciej rozwijających się w Afryce. Niestety, społeczeństwu zachciało się niepodległości.
Na blogu chciałbym częściej poruszać takie problemy, dlatego myślę, że w najbliższym czasie napiszę również o innych wynaturzeniach w Afryce - nieżyjącym już Idi Aminie i jego Ugandzie, czy Suazi i władcy o barwnym imieniu Mswati.
Zmarł polityk przeze mnie wybitnie nielubiany, prezentujący nurt polityczny, z którym absolutnie się nie zgadzam. Nie da się ukryć, był to człowiek inteligentny, świetny historyk... Lewica/centrolewica straciła postać, która była symbolem. Mimo różnic, to dla mnie smutna wiadomość i szok. Umarł przedwcześnie, dożywając jedynie 76 lat

Na początku - o co chodzi? Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji postanowiło zlecić pewien raport dotyczący antysemizmu i rasizmu na polskim rynku prasowym. Na początku przytoczę może definicję antysemityzmu nałożoną przez WE.
W Zaleceniu nr 9 dotyczącym polityki ogólnej ECRI „Walka z antysemityzmem”, za czyny antysemickie uznaje się m. in. : „a. publiczne nawoływanie do przemocy, nienawiści albo dyskryminacji skierowane przeciwko osobie albo grupie osób z powodu ich żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;A także:
b. publiczne obrażanie i zniesławianie osoby albo grupy osób z powodu ich faktycznej albo przypuszczalnej żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
c. grożenie osobie albo grupie osób z powodu ich faktycznej albo przypuszczalnej żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
d. publiczne wyrażanie, w antysemickim celu, ideologii, która deprecjonuje albo oczernia grupę osób z powodu ich żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
e. publiczne trywializowanie, usprawiedliwianie, przebaczanie zbrodni Holocaustu albo zaprzeczanie ich zaistnieniu;
f. publiczne trywializowanie, usprawiedliwianie albo przebaczanie, w antysemickim celu, zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości lub zbrodni wojennych, albo zaprzeczanie tym zbrodniom, popełnionym przeciwko osobom z powodu ich żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
g. publiczne rozpowszechnianie, publiczna dystrybucja, produkcja albo magazynowanie mające na celu publiczne rozpowszechnianie bądź publiczną dystrybucję, w antysemickim celu, pisemnego, obrazkowego albo innego 10 materialnego przejawu antysemityzmu opisanego w punktach a), b), c), d), e), f) powyżej”.
- nienawiść skierowaną wobec państwa Izrael, rozumianego jako państwo żydowskie (z zastrzeżeniem, iż dozwolona jest wszelka krytyka państwa Izrael ze względu na prowadzoną przez nie politykę, jeśli krytyka ta nie odwołuje się do narodu żydowskiego)Definicji rasizmu nałożonej przez eurokołchoz nie będę przytaczać, bo to wszystko jest praktycznie równoznaczne... - wystarczy zmienić słowo żyd, na Murzyn/Chińczyk itd.
- wszelkie formy zaprzeczania, trywializowania bądź usprawiedliwiania zbrodni Holocaustu
- obwinianie narodu żydowskiego o „wszelkie zło na świecie”, o większą lojalność w stosunku do państwa Izrael, o przynależność do „międzynarodowego spisku”, mającego na celu zawładnięcie światem
- tworzenie lub przedstawianie prześmiewczych, wyszydzających, poniżających, demonizujących, karykaturalnych wizerunków osób na podstawie ich żydowskiego pochodzenia, utrwalających negatywne stereotypy dotyczące Żydów
- porównywanie polityki prowadzonej przez współczesne państwo Izrael do polityki Nazistów
- odmawianie Żydom prawa do posiadania własnego Państwa.
Obejrzałem niedzielę rano na Tusk Vision Network 24 bardzo interesujący dokument "Trzech kumpli". Film ten opowiada o śmierci, a właściwie zabójstwie Stanisława Pyjasa przez SB-ków, przy pomocy najlepszego przyjaciela zmarłego - Lesława Maleszki.
Krótko mówiąc - bardzo mi się podobał. Twórcy niezwykle umiejętnie pytali byłych oficerów, a także samego Maleszkę, który parokrotnie został złapany na kłamstwie. To niewiarygodne, aby po tym wszystkim co zrobił, nadal nie potrafił się przyznać i powiedzieć CAŁEJ prawdy. Były również wywiady z opozycjonistami - Lilianą Sonik, czy trzecim z kumpli - Bronisławem Wildsteinem: wybitnym pisarzem i publicystą. Cóż, znakomity film dokumentalny, opisujący historię, za pomocą rozmów ze świadkami, sprawcami i bliskimi ofiary. Polecam każdemu.
Odsyłam na blog Dandysa
Sprawa tarczy antyrakietowej coraz bliżej rozstrzygnięcia. Zapewne zbudujemy ją praktycznie za darmo, znając Donia i jego ekipę. Ale poczekajmy jeszcze... Co jest w całej tej dyplomacji najważniejsze? Z całą pewnością twardość negocjacji. W moim przekonaniu brakuje tego co przez pewien czas prezentowała p. Fotyga [która nie nadawała się na to stanowisko, ale przyznać jej trzeba niezłą koncepcję]. Zamiast dbać o idiotyzmy [bo przecież kogo obchodzi humor czy nawet stosunek Sarkozy'ego czy Merkelowej do Polski], powinniśmy wziąć tyłek w troki i zacząć zajmować się sprawami KLUCZOWYMI dla naszego kraju! Dlatego uważam, że należy postawić warunki Bushowi, a potem również jego potencjalnemu następcy, czy też z grona Demokratów, czy Republikanów. Nie można oddać kolejnej rzeczy za darmo. Przejdźmy do meritum. Zniesienie wiz i umiarkowana kwota pieniężna nie powinna być ogromnym obciążeniem dla budżetu Stanów Zjednoczonych.
Na początku zajmijmy się wizami. Zbyt wiele państw nie jest objęte tą blokadą, żeby Polska miała takową posiadać. Bądźmy szczerzy - jest to dla nas niewygodne z paru kluczowych względów. Po pierwsze - aspekt kulturowy. Nawet największy przeciwnik i wróg Ameryki musi przyznać ogromne zalety USA w tej sferze. W tym kraju jest mnóstwo arcyciekawych zabytków takich jak np. Statua Wolności, Empire State Building, czy figury prezydenckie. Chyba każdy chciałby je choć raz ujrzeć na własne oczy, nie zawsze jest to możliwe, również z winy wiz. Nie można zapomnieć o Hollywood, Broadway'u, Las Vegas czy najpiękniejszego chyba terenu na świecie - Wielkim Kanionie. Po drugie - ekonomiczność. Ostatnimi czasy, w głównej mierze przez tracącego na wartości dolara, ceny w Ameryce zdecydowanie zmalały. Niezwykle opłacalne, szczególnie dla tak biednego społeczeństwa jak nasze, jest możliwość zakupów na terenie tamtego kraju. Samochody, sprzęt elektroniczny czy nawet wyposażenie dla mieszkania. Nie oszukujmy się - zdecydowana ulga dla portfela.
Przydałyby się nam również pieniążki i ich wpompowanie do budżetu, mimo tego, że każdy kolejny rząd będzie je sobie przywłaszczał. Deficyt jest i pora go nieco naprawić. Nie odbędzie się to jednak bez gotówki. Amerykę stać na mały prezencik dla Polski i z pewnością przy odrobinie starań uda się to od nich wyciągnąć. Tak jak jednak wcześniej napisałem, bez oporu i żądania korzyści niewiele ugramy. A sprawa tarczy antyrakietowej jest idealnym momentem, żeby nasz kraj mógł skorzystać na tym materialnie.