Postanowiłem zarekomendować nie pięć, a dziesięć blogów, które wg mnie zasługują na największe uznanie. Kolejność zupełnie przypadkowa. Jednego bloga nie wymieniam, bo blog nie jest dostępny na niskich poziomach. Pozdrawiam autorkę ;).
Oczywiście różne inne blogi - Torero, Klisu, Lsr, Reod, Arvin, czy publicyści z lewego menu również są godni polecenia i to niektórzy nie mniej niż pierwsza dziesiątka, ale miejsca na wszystkie nie starczyło. Dlatego postanowiłem, że ominę zasadę tylko pięciu blogów.
Dzisiaj ten dzień. Pierwsza wielka rocznica tego bloga! Już wczoraj wrzuciłem okropny przycisk mojej produkcji na górę [nie mam talentu graficznego - pardon], dzisiaj oficjalnie informuję. 30 kwietnia 2007 roku aciddrinker.jogger.pl został założony i napisana została na nim pierwsza notka. Z perspektywy czasu jestem bardzo zadowolony z decyzji założenia swojego miejsca w sieci właśnie na joggerze. Jest to bardzo dobrze rozwijająca się platforma blogowa, która proponuje wiele, jest stabilna i w dodatku prawie darmowa. Chciałbym podziękować wszystkim moim subskrybentom [zarówno tych jabberowych, jak i RSS-owych], a trochę ich jest, jak i regularnym czytelnikom, tym którzy mnie linkują, a nawet tym którzy na mnie bluzgają i zwalczają zawzięcie, nawet w komentarzach innych blogów[;)] - za to, że przynajmniej czasem tu wchodzą, starają się wymieniać poglądy. Nie zawsze im to wychodzi - ale się STARAJĄ (:.
Mam również trochę wywołań z google'a - różnego rodzaju. Niektórzy ludzie niestety nie trafiają pod właściwy adres. Teraz pozwolę sobie wymienić odrobinę ciekawych słów z wyszukiwarki:
Dzisiaj bardzo krótko, bowiem wróciłem z dalekich wojaży. Gdy słyszę te wszystkie niepochlebne komentarze na temat Rosji, Miedwiediewa i polityki przeciwko Gruzji to w gruncie rzeczy się zgadzam. Ale zaraz potem zapala mi się w umyśle pewna lampka. No, panowie z Unii Europejskiej - hola, hola... Sprawa Osetii jest bardzo podobna do niedawnej afery serbsko-kosowskiej, gdzie poparliście niepodległość Kosowa. A tak naprawdę to oba te "kraje" to niewielkie, biedne, zniszczone i pogrążone w braku infrastruktury terytoria. Dlaczego więc, teraz mówicie NIE Osetyjczykom, podczas gdy parę miesięcy temu, powiedzieliście w dokładnie takiej samej sytuacji TAK Kosowianom.
A według moich informacji pierwsza zbrojnie wkroczyła Gruzja, więc argumenty jakoby Miedwiediew [a za nim kierujący tym wszystkim Putin] był strasznie agresywny do mnie jakoś nie przemawiają...

Jeden z najgłupszych ministrów w rządzie Donalda Tuska [a nie jest to, wbrew pozorom, takie łatwe] nie może się pogodzić z zasadami konstytucyjnymi naszego kraju. Nie wiem czy pan v-cepremier nie zna konstytucji, prowadzi kampanię wyborczą, czy po prostu lubi się kłócić, ale to co robi jest śmieszne, żałosne i dziecinne. Panie Schetyno - głowa państwa [w naszym przypadku niestety Lech Kaczyński] jest ważniejszy od premiera [na nieszczęście Donald Tusk]. I to były prezydent RP ma prawo do orędzia w publicznej telewizji. Zresztą na miejscu Schetyny pozwoliłbym mówić panu Lechowi - kolejne punkty procentowe na koncie Platformy zapewne wpłyną niezależnie od tego co on powie. Bo chodzi o socjotechnikę, czyli w skrócie JAK powie. A Donuś zaradnym chłopakiem jest - prędzej czy później gdzieś się pojawi i wzruszenie w oczach mieszkańców tego kraju wzbudzi. Czy w TVP, czy na miejscu jakiegoś wypadku, czy w śmiesznym inaczej "Szkle kontaktowym" u Miecugowa to już nie ma znaczenia. A tak nawiasem - teraz już niespełnione obietnice i zachowanie rządu nie są na topie w "satyrycznym" programie przemądrzałego Sianeckiego, czy byłego gospodarza studia Big-Brothera [sic!] Miecugowa.
Wystawiliśmy największą od lat kadrę na Igrzyska Olimpijskie. Tymczasem mijają kolejne dni, a żadnych sukcesów nie ma. A przecież startowali już Gruchała, Korzeniowski, Jędrzejczak, Radwańska... Dlatego jednego nie mogę zrozumieć. Dlaczego w tak ubogim państwie państwowy Polski Komitet Olimpijski [PKOl] decyduje się na podróż tak wielkiej ilości osób. Podróż w dwie strony do Chin, wyżywienie, noclegi, różne udogodnienia dzięki którym nasi mieli spisać się lepiej - to przecież kosztuje ogromne pieniądze. W Atenach zdobyliśmy dziesięć medali i po zakończeniu wiele osób mówiło "to klęska polskiego sportu". Lekka przesada, ale faktycznie była to najmniejsza liczba trofeów od wielu lat. Jednakże dzisiaj mamy problem ze zdobyciem chociażby jednego, nawet i brązowego krążka. Myślę, że cała ta gromada, która rozporządza składem olimpijskim powinna podać się do dymisji tuż po Igrzyskach [chyba, że nagle zawodnicy zaczną odnosić sukcesy - na co się rzecz jasna nie zanosi]. Cztery lata na przygotowanie zawodników do tej prestiżowej imprezy powinny wystarczyć komitetowi na solidny, bo przecież nie mówię dobry, wynik. Niestety, wysyłamy ludzi na wycieczkę, zupełnie niepotrzebnie... Jeśli przykładowo przeciętny judoka będzie chciał sobie zwiedzić Pekin niech jedzie sobie prywatnie. Za swoje pieniądze, a nie nasze...
Lech Kaczyński zaimponował mi w sposób niesamowity. Wygłosił znakomite i piękne przemówienie przeciwko Federacji Rosyjskiej i ich wojennym zapędom. Konieczne jest wsparcie dla Gruzji z każdej strony, nawet symboliczne. I cieszę się, że ktoś złamał barierę i powiedział całkowicie szczerze i bez politycznej poprawności całą prawdę. Szczególnie piękne było zdanie: "My wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i mój kraj. Potrafimy się temu przeciwstawić, jeśli Europa będzie reprezentować wspólne wartości. Powinno tu być 27 państw".
I jeszcze apel do płemieła. Krytykowałeś Ziobrę, że zwołuje za dużo konferencji prasowych. A wiesz co, to nie jest wcale takie złe. Wiadome jest, że ten rząd już nic ciekawego nie zrobi, więc chociaż mógłbyś troszkę pogawędzić z dziennikarzami. Zawsze lepsze to niż wybieranie majteczek dla żony i córki w towarzystwie kamer. No, ale Donek jest pewnie zmęczony - dwa urlopy + Krosno i ratowanie tamtejszych mieszkańców, na osiem miesięcy rządów i miliony wydane na wyjazdy naszego Słońca Peru nie wystarczą, więc proponuję, aby nasz szef rządu pojechał sobie w jakieś ciekawe miejsce. "Szczęśliwej drogi już czas", taka piosenka zespołu Vox się człowiekowi nasuwa. Ale dość już tych zlośliwości.
Bardzo często przechodząc przez centrum Poznania widzę istoty z zielonymi kubrakami. Zwykle na piersi mają uroczy nadruk 'Greenpeace'. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że zaczepiają ludzi wmawiając im różne banialuki. Nie byłoby w tym niby nic złego, poza tym, że ich rozmówcy wierzą im na słowo.
Postanowiłem kiedyś przyjrzeć się kulturalnie takiej rozmowie, zobaczyć mniej więcej o czym oni tam rozprawiają. Tematy zazwyczaj sprowadzają się do wegetarianizmu, globalnego ocieplenia itd. Jak każdy mądry i oczytany człowiek wie obie te kwestie są na swój sposób mylne - ale o tym za sekundę. Aby wzmocnić efekt wzruszenia i łez w oczach odbiorcy wyciągają plastikową koszulkę, w której widnieje fotografia. Zawiera ono uroczą fokę - przynajmniej ja widziałem prezentację z tym milutkim ssakiem. Jest to oczywiście znakomita socjotechnika, która utwierdza człowieka w przekonaniu, że te "zielone ludki" mają rację. Żałuję tylko jednego - nie zapytałem greenpeace'owca o parę kwestii np. dlaczego zabraniają chlorowania wody, dlaczego promują wegetarianizm. Odnośnie globalnego ocieplenia [czytaj: ogłupienia] zapytałbym się dlaczego lodowiec na Kilimandżaro topniał już w XIX wieku, gdy człowiek jeszcze nie wiedział co to jest samochód... Powróćmy jeszcze do niejedzenia mięska. Oczywiście pomińmy grzecznie wszelkie ubytki dla zdrowia człowieka, który żywi się jedynie sałatą, względnie jajkami czy mlekiem. Nie zważajmy również na gospodarcze kwestie. Większość zwierzątek nie miałoby racji bytu, gdyby się ich nie jadło. Nie doświadczyłoby świata i nie zostałoby humanitarnie zabite. A przecież obecnie prawie nikt na żywca głowy nie odrąbuje. Wg Greenpeace większość hodowców tak właśnie ukatrupia swoje kurczaczki/krówki. Foczek raczej nie zabijają...