Troszkę dziwnie...
Dzisiaj bardzo krótko, bowiem wróciłem z dalekich wojaży. Gdy słyszę te wszystkie niepochlebne komentarze na temat Rosji, Miedwiediewa i polityki przeciwko Gruzji to w gruncie rzeczy się zgadzam. Ale zaraz potem zapala mi się w umyśle pewna lampka. No, panowie z Unii Europejskiej - hola, hola... Sprawa Osetii jest bardzo podobna do niedawnej afery serbsko-kosowskiej, gdzie poparliście niepodległość Kosowa. A tak naprawdę to oba te "kraje" to niewielkie, biedne, zniszczone i pogrążone w braku infrastruktury terytoria. Dlaczego więc, teraz mówicie NIE Osetyjczykom, podczas gdy parę miesięcy temu, powiedzieliście w dokładnie takiej samej sytuacji TAK Kosowianom.
A według moich informacji pierwsza zbrojnie wkroczyła Gruzja, więc argumenty jakoby Miedwiediew [a za nim kierujący tym wszystkim Putin] był strasznie agresywny do mnie jakoś nie przemawiają...
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
sprae
Bo do Kosowa udało się wysłać 2000 euro-urzędników, a do Osetii się nie da.
28 sierpnia 2008, 03:58:09
nn
Bo Rosja jak pokojowo „uwolni” Osetię, to postawi tam swój rząd i tyle będzie z ich wolności i niezależności..
28 sierpnia 2008, 08:10:57
Haku
Generalnie to taka sama lampka mi się zapaliła, ale różnica między tymi dwoma sprawami jest. Ot chociażby, że to Kosowo samo ogłosiło się niepodległe, a nie zrobił tego inny kraj.
28 sierpnia 2008, 09:25:42
(s)zymon
Haku, tzn Abchazja i Osetia Płd. nie ogłosiły niepodległości ?
28 sierpnia 2008, 10:41:49
bobiko
Podobnie miałem tok myślenia, ale trzeba wyróżnić różnice między dwoma sytuacjami.
Na początek trzeba spojrzeć wstecz, kiedy to o Kosowo zaczęto mówić na arenie międzynarodowej. I tutaj nastąpiła inwazja wojsk NATO na Kosowo itp. w celu właśnie zaprzestania działań wojennych jakie prowadziła Jugosławia. I teoretycznie taki sam cel miała osiągnąć rosyjska inwazja na Gruzję, tyle że w obronie rosyjskich obywateli mieszkających w Gruzji od zawsze. Konflikt interesów, jednak Goliat jest silniejszy.
Kwestie niepodległościowe zbuntowanych regionów Gruzji śmierdzą Rosją, a wiadomo, że lepiej jest trzymać z silniejszym i w symbiozie żyć, choćby za cenę własnie utraty suwerenności (rosyjskie wojska na ichnej granicy, prąd, paliwo etc.)
O ile kwestię niepodległości Kosowa uznaję za słuszną, gdyż ona ma gwarancję (nie)całego cywilizowanego świata, o tyle status Abchazji i Osetii Płd. jest niepewny, gdyż oni są głównymi pionkami w rosyjskich planach.
28 sierpnia 2008, 20:36:26
...
A mnie ciekawi tylko dlaczego Rosja, skoro tak jej spieszno wyzwalać uciśninych, nie chce uznać niepodległości Czeczeni?
I ciekaw jestem co teraz zrobią jak Chiny ogłosiły, że nie popierają ich działań na Kaukazie.
28 sierpnia 2008, 21:00:38
Aciddrinker
Prawda jest taka, że zarówno Kosowo, jak i Osetia nie powinny być niepodległe. Ale tutaj rządzą układziki i selekcja
29 sierpnia 2008, 01:01:26
Dodaj komentarz