To czy Artur Górski [były szef Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, z którym niekiedy się nie zgadzam] powinien powiedzieć na trybunie sejmowej to co powiedział to jedna sprawa. Sprawa bardzo kontrowersyjna, trudna do oceny. Z jednej strony to bardzo ostre słowa, które niczego nie zmienią, a tylko mogą pogorszyć relacje polsko-amerykańskie. Z drugiej strony dlaczego ktoś ma się ograniczać w państwie tolerancyjnym, gdzie główną zasadą jest wolność słowa. Nie będę się długo zastanawiać i mniemać kto ma rację - ja uważam, że Górski mógł się pohamować z wygłaszaniem takich opinii w kręgu skrajnym federastów i socjalistów, w tym burzliwym momencie - wybrania czarnego komunisty na prezydenta najmocniejszego państwa na świecie, jakim niewątpliwie jest USA.
Całkowicie drugą, odrębną sprawą jest to, czy Artur Górski miał rację. I tutaj jest już zdecydowanie większa rozbieżność. Zastanówmy się, jeśli Murzyni - warstwa coraz silniejsza, nie tylko w USA, ale i na całym świecie [oczywiście zaraz ktoś może się burzyć, ale chyba najbardziej polit-poprawny człowiek na świecie musi przyznać, że tak jest i proces ten będzie się coraz bardziej uwydatniać]. Skoro prawie 100 proc [zaokrąglając, ale ilość Murzynów głosujących na McCaina chyba była taka sama, jak mniej więcej poparcie dla UPR w Polsce obecnie] zagłosowała na jednego, czarnego kandydata, a przecież NIKT mi nie powie, że wszyscy Czarni mają poglądy Partii Demokratycznej [bo przecież 53/47 - tak wyglądał stosunek Białych głosujących kolejno na Obamę i republikanina]... Trzeba powiedzieć otwarcie - głosowali na swojaka, swojego ziomka. Oczywiście, wcześniej Murzyni też zdecydowanie popierali Demokratów [np. Cartera poparło zdaje się 80 proc.], ale te 15 proc. - to wynika z tego, że to są rasiści, którzy za wszelką cenę nie chcą dopuścić Białego do władzy. I jeśli Obama byłby naprawdę politykiem skrajnym chcącym, powiedzmy, wprowadzić reglamentację żywności, również miałby tak ogromne poparcie wśród czarnej ludności. Oczywiście nie wygrałby, bo Biali poszliby po rozum do głowy i zagłosowali na "mniejsze zło". Dlatego nie zastanawiając się za długo, Górski powiedział bardzo dosadnie, ale niestety - miał rację... Jeżeli, wg badań, stosunek Murzynów do Białasów będzie nadal rosnąć to będzie to koniec cywilizacji białego człowieka. I mieliśmy tego dobitny przykład w USA...
Wczoraj w Warszawie odbyła się pikieta z okazji zorganizowana przez Poznań szczytu klimatycznego ONZ. Pozostaje mi tylko żałować, że nic takiego nie szykuje się w Poznaniu. Tak czy owak, zapraszam do obejrzenia tego 7-minutowego nagrania.
O sprawie wiedziałem już wcześniej, teraz obejrzałem ten materiał i nie mam wątpliwości, pani posłanka Kruk była totalnie wstawiona przychodząc do parlamentu. Oczywiście nie jest to skandal rangi "pijana świnia w Katyniu", ale coś takiego naprawdę nie przystoi osobie pełniącej tak ważny urząd. Oczywiście, PiS zamiast przyznać: "ok, słaby dzień, wypiła, przepraszamy", podobnie jak SLD kręci w kompletnie beznadziejnym stylu, że niby się źle czuła. Jak ja się źle czuje to nie zataczam się na nogach i bełkocze, tylko wracam do domu i idę do łóżka. Dlatego apeluję do polskich polityków: przestańcie kłamać i opanujcie się! Bo parlament nie jest miejscem do robienia imprez alkoholowych. Zacznijcie w końcu to miejsce traktować poważniej...
To, jak w ostatnich latach jest traktowany ten budynek woła o pomstę do nieba - alkohol, sztuczne penisy, opluwanie się nawzajem, blokowanie mównicy poselskiej etc. jest naprawdę żałosne. Chociaż starajcie się zachowywać lepiej, szanowni posłowie...
No właśnie, przed wyborami wtedy jeszcze obiecująca wiele wyimaginowanych rzeczy Platforma skonstruowała 10 podstawowych obietnic, które miały zmienić Polskę. Rok minął, spójrzmy jak im idzie:
1. Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy - różne są szacunki około 3 proc. wzrostu PKB na ten rok [ostatnio wyczytałem nawet 0.5!!!]. Przyspieszenia oczywiście nie ma, bo w zeszłym mieliśmy przeszło sześć. Zbliżamy się małymi kroczkami do Niemiec, którym przepowiada się zerowy przyrost... A prawica ostrzegała... i jak się okazuje miała rację.
2. Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty - wzrosty są nader niewielkie, nie widzę tam żadnego radykalizmu. Podniesiono tak naprawdę jedynie w szkolnictwie... Emerytury i renty, fakt, są zwiększone, ale PiS również je zwiększył, za co nikt ich nie chwalił.
3. Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, mostów i obwodnic - 15 kilometrów, ustalone i zarządzone przez PiS to bilans ministra Grabarczyka. Podoba się, bo mi nie?
4. Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ - NFZ nie został i nie zostanie zlikwidowany [co już nam "obiecał" p. Donald Tusk]. Sztandarowy pomysł obalony.
5. Uprościmy podatki – wprowadzimy podatek liniowy z ulgą prorodzinną, zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych - niejaki Cichy w komentarzach do poprzedniego wpisu wykłócał się o klasę i jakość kierowania ministerstwem przez p. Rostowskiego. Przypomnę tylko, że podatek liniowy został wycofany [w tej kadencji w ogóle nie ma o nim mowy], podatek Belki i Religi niezlikwidowane [i nie zanosi się na coś takiego]. Rostowski nie zrobił nic, co znaczy że kolejna obietnica włożona zostaje między bajki.
6. Przyspieszymy budowę stadionów na Euro 2012 - jak zauważa tuskwatch.pl w Warszawie powbijano paliki. Poznań - ok, ale to miasto i prezydent Grobelny są głównymi kreatorami rozrostu stadionu przy ulicy Bułgarskiej. Zresztą, budowa zaczęła się długo przez rządami PO, a dofinansowanie akurat dla Poznania było najmarniejsze. Reszty stadionów nie komentuje, bo i po co, ale z tego co wiem to na razie prace dopiero się rozpoczęły. A mija rok...
7. Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku - Klicha już pochwaliłem i pochwalę jeszcze raz. Jedyny jasny punkt tego rządu.
8. Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce - kompromitacja. Polacy, mimo że Gordon Brown pół roku temu wprowadził kolejny, niekorzystny dla imigrantów podatek, nadal nie wracają. Bo do czego tu wracać, szanowni czytelnicy?
9. Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet - nie będę komentować tej obietnicy. Jedynym dokonaniem p. K. Hall są idiotyczne pomysły dotyczące zmniejszenia początkowego wieku przymusu nauczania. Rozpowszechnienie internetu? Może i o parę procent wzrosło używanie tego dobrodziejstwa przez Polaków, ale jaka w tym zasługa rządu? Dodam tylko, że na terenie całego Poznania i okolic miało być darmowe łącze wi-fi, ale kolesie panów z PO - Komisja Europejska - nie pozwoliła na to miastu. Dlaczego? Nie znam przyczyny.
10. Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją. - kompromitację Pitery i jej raportu już dobrze wszyscy znamy. Ale fakt, nie zwalczali za wszelką cenę CBA, co doceniam, bowiem jestem przekonany, że SLD, gdyby doszło do władzy - ODPUKAĆ, zapewne by to czyniło.
Obędzie się bez jakiegoś pięknego wstępu. Rząd PO miał być rewolucją, lekiem na całe zło, twórcą sukcesu gospodarczego zwanego popularnie cudem. Oczywiście już wtedy wiedziałem, że nic się nie zmieni - PiS rządziło słabo, a PO lepsze nie będzie... I nie jest. Nadal mamy w Polsce zapędy socjalistyczne, niby-liberalna partia oczywiście żadnej liberalizacji nie wykonuje, agresywny język wypowiedzi pozostał. W jednej z poprzednich notek, link znajduje się na samym dole, omówiłem pseudo-zalety obecnej władzy wg p. Moniki "Stokrotki" Olejnik. No, to jedziemy! Oczywiście prawie alfabetycznie:
Donald Tusk - premier. Przez cały rok nie wymienił żadnego z nieudolnych ministrów. Poza uprawianiem propagandy nie robił nic co pokrywało się z obietnicami wyborczymi. Trzeba powiedzieć, że od 2005 roku bardzo się wyrobił, niestety tylko w zakresie przemówień. Używa niezwykle górnolotnych słów, ma duże poparcie w społeczeństwie [nadal!!!], ale premierem jest bardzo słabym. Obiecuje Euro i jeszcze większą integrację. Uwielbia się podlizywać Angeli Merkel. Dotychczas żadnych, większych zalet nie zauważyłem. Nie potrafi zrozumieć, że najwyższą osobą w państwie jest prezydent [oczywiście, jeśli chodzi o rangę]. Ocena: 2.
Waldemar Pawlak - wicepremier, minister gospodarki. Oczywiście rząd nie powinien ingerować w gospodarkę. Jeśli jednak rozliczać go ze wzrostu, to wygląda to naprawdę marnie, bowiem szacunek dla Polski na rok 2008 to 0,5 proc. wzrostu PKB [dla porównania - będące w kryzysie Stany Zjednoczone - 1,5]. Niczego dobrego nie zrobił, od Tuska różni się jednak tym, że nie ma nawet dobrej gadki. Ocena: 2-
Grzegorz Schetyna - wicepremier, minister SWiA. Żenujące przepychanki z ks. Rydzykiem [podczas, gdy fundacja Pawlaka może sobie działać bez przeszkód]. Brak ważnych cięć budżetowych, mały plus za nieodsuwanie i brak próby likwidacji CBA. Nie było jakiś wielkich kompromitacji, ale też nie miał do tego wielu okazji. Ocena: 3-
Elżbieta Bieńkowska - minister d/s rozwoju regionalnego. Nie znam żadnych dokonań pani minister, rzadko pojawia się w mediach, dlatego powstrzymam się od oceny.
Zbigniew Ćwiąkalski - minister sprawiedliwości. Pan z obsesją na punkcie laptopów, Ziobry i całego PiS. Krążą opinie o upolitycznieniu prokuratury, niestety dość podejrzanie rzeczywiste. Jego przeszłość również budzi wiele wątpliwości, co jednak nie ma wielkiego wpływu na jego ocenę. Mimo obietnicy nie oddzielił funkcji prokuratora generalnego od ministerstwa sprawiedliwości. Dokonań i pozytywnych zmian nie zauważam. Ocena: 2-
Mirosław Drzewiecki - minister sportu. Mimo, że rządził resortem tak mało istotnym, wydawałoby się kompletnie nie potrzebnym spartaczył wszystko co było do spartaczenia. Klęska dotycząca PZPN, jakikolwiek brak postępów w sprawie futbolowej korupcji, budowanie Orlików za pieniądze podatników [cóż za rym...]. W dodatku piastujący tą, bądź co bądź, ważną funkcję [mimo wszystko to zawsze teka ministra, nieważne czego by dotyczyła] jest damskim bokserem. Całkowite zero, klęska, totalna plama i największy blamaż rządów PO. Ocena: 1
Jolanta Fedak - minister pracy i opieki społecznej. Nie spodziewałem się, że zrobi cokolwiek korzystnego, ale jednak zrobiła. Zniosła chociaż jeden absurd w polskiej polityce emeryturalnej - a mianowicie pomostówki. Przykro mówić, ale jest to jedna z nielicznych osób, która chociaż stara się zrobić cokolwiek pozytywnego. I właśnie za to dość wysoka ocena: 3+.
Cezary Grabarczyk - minister infrastruktury. Kolejny darmozjad na tym stanowisku po Polu i Polaczku. Tusku oczywiście ma jeszcze czelność wiwatować w mediach sukces tego pana... Z jakiej racji? Wybudował kosmiczną i oszałamiającą ilość autostrad całych... 15 km. I właśnie to mamy pokazać Europie organizując Euro2012. Koszmar. Ocena: 1
Aleksander Grad - minister skarbu. Coś chociaż próbuje. Prywatyzuje, oczywiście nie z licytacji... Ale chociaż widać jakiekolwiek czyny, czego nie można powiedzieć o np. ministrze powyżej. Ocena: 2+
Katarzyna Hall - minister edukacji narodowej. Femme fatale Donalda Tuska. Jej totalnie, wybaczcie, porąbane pomysły dotyczące zmniejszenia wieku startowego w edukacji - na dodatek na kompletnie nieprzygotowanych do tego dzieciach! Poza tym zero pozytywnych zmian w resorcie [i nie chodzi mi przecież o przydatną likwidację MEN]. Trzykrotnie zamężna - oby nie trzykrotna minister. Ocena: 1
Bogdan Klich - minister obrony narodowej. Jeden z najlepszych członków rządu. Co prawda nie lobbował w żaden sposób zwiększenia funduszy na armię, nie wzmocnił wojska, aczkolwiek w końcu doprowadził do uzawodowienia armii. Klich w końcu doszedł do dobrego wniosku, że skoro nikogo nie zmusza się do bycia szewcem czy drwalem, państwo nie powinno również przymuszać do wykonywania służby wojskowej. Pan Bogdan zaczął również wycofywać polskie oddziały z Iraku. Pozytywów nawet sporo i ocena również okazała: 4
Ewa Kopacz - minister zdrowia. Strasznie niemrawa i nudna. Swój lokalny ZOZ doprowadziła do bankructwa, tutaj próbuje ratować MSZ. Zamiast jednak prywatyzować, jedynie komercjalizuje, ale niewątpliwie jest to mniejsze zło. Ocena: 3-
Barbara Kudrycka - minister nauki i szkolnictwa wyższego. To, że w ogóle takowy resort istnieje świadczy źle o polskiej polityce. Bez oceny.
Maciej Nowicki - minister środowiska. Coś tak kombinuje z Rospudą. Wygląda na tchórza, który ugina się pod naporem jakiejś bandy pseudoekologów. Nie oceniam, bo co tu oceniać?
Jacek Rostowski vel. Jan Vincent Rostowski - minister finansów. Koszmarne kierowanie tym jakże ważnym resortem. Wycofanie się z wprowadzenia podatku liniowego [do cholery, sztandarowy pomysł PO!!!], brak działań w sprawie zbędnego podatku Belki, podatku Religi, czy podatku spadkowego. Nierób i niedojda. Powinien w trybie natychmiastowym opuścić to stanowisko, nie może w tak arcyistotnym miejscu siedzieć taka niezdara. Ocena: 1
Marek Sawicki - minister rolnictwa. Bez oceny, ale nepotyzm budzi zastrzeżenia.
Radosław Sikorski - minister spraw zagranicznych. Dotąd nic nie zdziałał, mimo zachwytu mediów jego osobom. Jego największym osiągnięciem było chyba opowiedzenie całkiem śmiesznego żartu o Obamie. Zwolennik anschlussu i wprowadzenia Euro. Nieco bardziej medialnym od p. Fotygi, co jest mimo wszystko dość ważne w tym resorcie. Ocena: 2+
Bogdan Zdrojewski - minister kultury. Brak oceny, nie znam jego dokonań, w tym całkowicie zbędnym ministerstwie. Skandalem jest wrzucenie tego rozsądnego człowieka do takiego idiotyzmu.
Pan Radosław Sikorski na jakimś tam spotkaniu resortu spraw zagranicznych opowiedział żart o Obamie. Jeśli wypowiedź p. Artura Górskiego [niestety PiS] uznano za rasistowską, to ten dowcip tym bardziej. Brzmiał on:
Barack Obama ma polskie korzenie. Jego dziadek zjadł polskiego misjonarza.
Nie... Wbrew pozorom wcale mnie to nie razi [skoro z katolików/muzułmanów etc. można sobie żartować to z czarnych również], ba nawet mnie on rozbawił, jest jedno ale... Dlaczego media nie burzyły się tak, jak w przypadku byłego prezesa Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego??? Co? Może mi to TVN24 wyjaśni?
Jak to dobrze, że w naszym pięknym kraju mamy jeszcze obiektywne dziennikarstwo. Ot, taka pani Stokrotka. Właśnie pod linkowanym wpisem przeczytałem sobie o farmazonach pani Olejnik i zbladłem. Rząd dostał ocenę [sic!] 3+... za co? I to zostało wyjaśnione. Walterowska dziennikarka wypunktowała plusy i minusy, niczym najlepszy kronikarz.
PLUSY:
Uspokojenie języka debaty publicznej - o tak!!! Skrajne uspokojenie... PZPN to dziwki, Kaczyński pijak, jebać PZPN - pana P., oszołomy, idioci, frakcja wariatów - pana N., nie ustąpię miejsca prezydentowi starszemu i wyższemu rangą - pana T. itd. itd. Uspokoili ten język jak diabli...
Osoby wchodzące w skład rządu, to ludzie eleganccy - arcyważny plus. Goguś i karierowicz Sikorski, płemieł Tusk, "Samson" Kopacz to bardzo eleganccy ludzie, nie mówię, że jest inaczej - ale to ma wielki wpływ na działanie rządu. Olejnik wykazała się ogromnym myśleniem, za co jej gratuluję.
Wyprowadzenie żołnierzy z Iraku - ich tam w ogóle nie powinno być. A byli. Niech sobie przypomnę, kto zagłosował za???
Budowa stadionów "Orlików" - zgadzam się z panią Olejnik - w gruncie rzeczy to rząd powinien budować stadiony i to robi, rząd powinien dawać ITI pieniążki na boisko Legii - i to robi. Mucha nie siada - nie można się niczego przyczepić. Czekam na propagandowy przyjazd premiera Tuska do mojej gminy. Oby jak najszybciej - przecież od tego jest rząd.
Mapa drogowa wprowadzenia Euro - o Euro wielokrotnie się już wypowiadałem i pewnie nie raz się jeszcze wypowiem. Mapa drogowa to populizm, zupełnie nie do wykonania. Korzyści Euro? Nikłe.
Zniesienie emerytur pomostowych - ale ZUS-u nie zlikwidowali...
Pozytywne zmiany w służbie zdrowotnej - przepraszam, jakie? Bo jak dla mnie komercjalizacja to żadna pozytywna zmiana. Aby zrobić cokolwiek dobrego, trzeba wszelkie NFZ-y czy kasy chorych sprywatyzować, szpitale posprzedawać z licytacji i sprawa rozwiązana.
MINUSY
Brak sukcesów w edukacji - a jakie miały być sukcesy przy obecnym systemie, pani redaktor?
Mniejsze przyśpieszenie gospodarcze - to akurat mnie wcale nie dziwi... Socjalizm w rządach PiS i PO jest tak ogromny, że i tak jest dobrze...
Niezrealizowane obietnice wyborcze - sparafrazuje Palikota - j**ać podatek liniowy, jednomandatowe okręgi wyborcze, prywatyzację szpitali etc....
Kompromitujące przepychanki między prezydentem a premierem - przecież to była wina prezydenta, zapomniałaś?
Kompromitacja rządu w sprawie PZPN - aa, no bo Drzewiecki to inteligentny facet jest... Bardzo. I lubi ogórki kiszone.
Mój ulubiony serial animowany "Simpsonowie" zostali skrytykowani za ponoć homofobiczną wypowiedź. Nawet nie chcę mi się komentować, bo ręce opadają, w każdym razie poszło o cytat: "that's so gay". Strasznie obelżywe.
Z kolei Berlusconi został oskarżony o rasizm, bo wypalił że Obama jest... opalony. Czy ten świat kiedyś jeszcze zmądrzeje??? Ratujmy go, koledzy prawicowcy...
Wbrew oczekiwaniom i nadziejom, że Amerykanie nie wybiorą Murzyna [absolutnie nie chodzi mi o kolor skóry, a przynależność i poglądy polityczne], nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych został Barack Obama. Cóż, szkoda... Ale Republikanie mają czego chcieli. Wysuwając Busha na prezydenta [przez dwie kadencje] doigrali się i przegrali... Oczywiście Obama nie powinien wytrzymać dłuższego okresu niż 4 lata, zwykle Demokraci się kompromitowali i tym razem będzie raczej podobnie [choć dwie kadencje wytrzymał przecież polityk-dno Bill Clinton]. Problemem Busha juniora było to, że, w przeciwieństwie do swojego ojca, nie może zapisać sukcesu nawet w sprawach zagranicznych [bo o gospodarce nie wspomnę]. Pozostaje mieć nadzieję, że Obama nie "skomuszy" do końca tego postkapitalistycznego państwa. A Murzyni pokazali jakimi są rasistami - głosując wg koloru, odrzucając Białaska - McCaina... Ciekawe, czy jakby Biali w większości nie poparli McCaina również nikt by ich o to nie oskarżył. W każdym razie - Ameryka przez 4 lata będzie miała lewicowego prezydenta i pozostaje tylko się smucić.
Wyczytałem dzięki znajomemu pewien bardzo ciekawy news - niejaki Akon [ponoć piosenkarz] zamierza wyjechać z kraju, bo wybory wygrać ma John McCain. Oczywiście, wiadome jest, że nie opuści luksusowego życia w Ameryce, żeby wyemigrować do Afryki, jak to przysiągł. Co mu się nie podoba? Zapewne kolor skóry, choć oficjalnie postać Sary Palin - która wg niego zastąpi starego McCaina, który ma "nie wytrzymać na tym stanowisku ośmiu lat". Nie wiadomo, dlaczego osiem lat, skoro jedna kadencja trwa cztery lata...
W każdym razie jestem nieco zniesmaczony postawą i mentalnością "gwiazd". Taka solidarność małp...
Artysta dodaje: Ten człowiek posunie się do wszystkiego, aby tylko wygrać wybory.. -ciekawe, jakby Obama w ogóle nie obiecywał złotych gór i krainy miodem płynącej. Mamrotał coś jeszcze o rodzinach czekających na taksówki, bo nie miałoby ich nie stać na jazdę swoim samochodem. Mnie tylko zastanawia, kto im te brednie wypisuje i każe mówić...
Przez ostatnie dwie kadencje w Stanach Zjednoczonych rządził bardzo kontrowersyjny George W. Bush, który miał kontynuować politykę Ronalda Reagana. Oczywiście przekonał nas, że tego nie zrobi już na początku swojej kadencji, a urząd opuszcza w niesławie... Nie ukrywajmy, prezydentura Busha była jedną z gorszych republikańskich w historii USA. W moim przekonaniu były gorsze [Carter, Clinton], ale ogromny deficyt budżetowy, zamotanie się w wojnę w Iraku [w przeciwieństwie do konfliktu z Afganistanem zdecydowanie niepotrzebną] i zdecydowane przyrost urzędniczy pozwalają stwierdzić, że jego działania były sprzeczne z przekonaniami wolnościowymi i kapitalistycznymi Partii Republikańskiej. Żeby tego było mało, wciąż urzędujący prezydent poparł dofinansowanie dla upadających banków [tzw. plan Paulsona], co jest swoistym kuriozum... Republikanie dawno nie mieli tak fatalnych notowań, co obecnie. Sytuację może uratować kandydat tejże partii w dzisiejszych wyborach...
John McCain nie jest szczytem marzeń, jeśli chodzi o państwo minimum, którego jestem zwolennikiem. Nie ma zielonego pojęcia o gospodarce, specjalizuje się raczej w sprawach zagranicznych, wojennych [jest zresztą weteranem wojny z Wietnamem, gdzie wykazał się ogromnym bohaterstwem]. Miał kilka wpadek, wzlotów i upadków, w ogóle jego kandydatura i pokonanie Mitta Romneya, Rudy'ego Giulaniego i Mike'a Huckabee'ego jest wielką niespodzianką, szczególnie że jeszcze rok temu nikomu nawet nie śniło się, że czołowe miejsca w prawyborach "republikańskich" zajmą McCain czy libertarianin i mój faworyt - Ron Paul. Uważam jednak, że ten polityk jest w stanie powrócić chociaż w niewielkim stopniu do reaganowskiego stylu sprawowania władzy. Po słabych rządach Busha [którego jednym z nielicznych atutów był konserwatyzm światopoglądowy] liczę, że utrzyma liczne, udane aspekty polityki społecznej, bardziej zdecentralizuje władzę, no i usprawni system podatkowy. Bowiem to co potencjalnie może udać się w USA, być może [co jest jednak nieprawdopodobne przy głupocie i socjalizmie europejskim] zostanie wprowadzone również na nasz kontynent... Korzystny jest również udział Sary Palin - bardzo ciekawej postaci, która w przyszłości może namieszać w polityce amerykańskiej...
Z kolei Obama - pierwszy Murzyn, który ma realne szanse na zostanie głową państwa amerykańskiego nie miał łatwej drogi do nominacji. Spotkał na swojej drodze jednego godnego rywala [reszta odpadła w przedbiegach] - Hillary Clinton. Mając tak wyraziste postacie - kobieta i czarny mężczyzna - kampania zyskała rozgłosu. Clinton przegotowywała się do tych wyborów wiele lat, ale nie mogła sobie poradzić z bardzo medialnym Obamą, który uzyskał nominację i walczy z McCainem o ten jakże zaszczytny i ważny urząd. Jeśli chodzi o jego politykę - jeśli dojdzie do władzy, oby działał wbrew swojej partii, na co się nie zanosi. Będą to rządy lewicowe, z wpływami Gore'a, Clintonów i innych postaci amerykańskiego socjalizmu.
Kto wygra? Trudno przewidzieć, wydaje mi się, że Amerykanie, przynajmniej w chwili obecnej, nie zagłosują w większości na ciemnoskórego polityka. Ponadto ostatnie chwile kampanii to absolutna dominacja McCaina i błędy Obamy, któremu najwyraźniej wydawało się, że przewaga sprzed tygodnia była już tak duża, że zwycięstwa nikt mu nie odbierze. Ja trzymam kciuki za Johna McCaina, wiedząc że Chuck Baldwin szans na wybór nie ma absolutnie żadnych...