Wybory amerykańskie
Przez ostatnie dwie kadencje w Stanach Zjednoczonych rządził bardzo kontrowersyjny George W. Bush, który miał kontynuować politykę Ronalda Reagana. Oczywiście przekonał nas, że tego nie zrobi już na początku swojej kadencji, a urząd opuszcza w niesławie... Nie ukrywajmy, prezydentura Busha była jedną z gorszych republikańskich w historii USA. W moim przekonaniu były gorsze [Carter, Clinton], ale ogromny deficyt budżetowy, zamotanie się w wojnę w Iraku [w przeciwieństwie do konfliktu z Afganistanem zdecydowanie niepotrzebną] i zdecydowane przyrost urzędniczy pozwalają stwierdzić, że jego działania były sprzeczne z przekonaniami wolnościowymi i kapitalistycznymi Partii Republikańskiej. Żeby tego było mało, wciąż urzędujący prezydent poparł dofinansowanie dla upadających banków [tzw. plan Paulsona], co jest swoistym kuriozum... Republikanie dawno nie mieli tak fatalnych notowań, co obecnie. Sytuację może uratować kandydat tejże partii w dzisiejszych wyborach...
John McCain nie jest szczytem marzeń, jeśli chodzi o państwo minimum, którego jestem zwolennikiem. Nie ma zielonego pojęcia o gospodarce, specjalizuje się raczej w sprawach zagranicznych, wojennych [jest zresztą weteranem wojny z Wietnamem, gdzie wykazał się ogromnym bohaterstwem]. Miał kilka wpadek, wzlotów i upadków, w ogóle jego kandydatura i pokonanie Mitta Romneya, Rudy'ego Giulaniego i Mike'a Huckabee'ego jest wielką niespodzianką, szczególnie że jeszcze rok temu nikomu nawet nie śniło się, że czołowe miejsca w prawyborach "republikańskich" zajmą McCain czy libertarianin i mój faworyt - Ron Paul. Uważam jednak, że ten polityk jest w stanie powrócić chociaż w niewielkim stopniu do reaganowskiego stylu sprawowania władzy. Po słabych rządach Busha [którego jednym z nielicznych atutów był konserwatyzm światopoglądowy] liczę, że utrzyma liczne, udane aspekty polityki społecznej, bardziej zdecentralizuje władzę, no i usprawni system podatkowy. Bowiem to co potencjalnie może udać się w USA, być może [co jest jednak nieprawdopodobne przy głupocie i socjalizmie europejskim] zostanie wprowadzone również na nasz kontynent... Korzystny jest również udział Sary Palin - bardzo ciekawej postaci, która w przyszłości może namieszać w polityce amerykańskiej...
Z kolei Obama - pierwszy Murzyn, który ma realne szanse na zostanie głową państwa amerykańskiego nie miał łatwej drogi do nominacji. Spotkał na swojej drodze jednego godnego rywala [reszta odpadła w przedbiegach] - Hillary Clinton. Mając tak wyraziste postacie - kobieta i czarny mężczyzna - kampania zyskała rozgłosu. Clinton przegotowywała się do tych wyborów wiele lat, ale nie mogła sobie poradzić z bardzo medialnym Obamą, który uzyskał nominację i walczy z McCainem o ten jakże zaszczytny i ważny urząd. Jeśli chodzi o jego politykę - jeśli dojdzie do władzy, oby działał wbrew swojej partii, na co się nie zanosi. Będą to rządy lewicowe, z wpływami Gore'a, Clintonów i innych postaci amerykańskiego socjalizmu.
Kto wygra? Trudno przewidzieć, wydaje mi się, że Amerykanie, przynajmniej w chwili obecnej, nie zagłosują w większości na ciemnoskórego polityka. Ponadto ostatnie chwile kampanii to absolutna dominacja McCaina i błędy Obamy, któremu najwyraźniej wydawało się, że przewaga sprzed tygodnia była już tak duża, że zwycięstwa nikt mu nie odbierze. Ja trzymam kciuki za Johna McCaina, wiedząc że Chuck Baldwin szans na wybór nie ma absolutnie żadnych...
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
John Cooper
Jakie to Obama błędy popełnił?
04 listopada 2008, 15:40:38
Ethan
W którym miejscu jest ta absolutna dominacja McCaina ^^?
04 listopada 2008, 16:31:43
Aciddr
>>Jakie to Obama błędy popełnił?
Wielokrotne zmiany zdania [Irak, pieniądze z budżetu], wizyta w Berlinie [przy jego stosunku do Europy podczas kampanii – vide Sikorski]...
>>W którym miejscu jest ta absolutna dominacja McCaina ^^?
To McCain zachował spokój, McCain nie poddaje się mimo zwątpienia partii, wystąpił w satyrycznym programie mimo niesnasek pomiędzy partią, a redakcją.
Z kolei Obamie wydaje się, że już te wybory wygrał. To błąd. Żeby się nie przejechał, jak np. Tusk w 2005, gdzie również prowadził to ostatniej chwili
04 listopada 2008, 16:38:40
Ethan
Nie do końca.
To że Obama często zmieniał zdanie w żaden sposób nie wpłynęło negatywnie na jego wizerunek (o czym możemy się teraz przekonać). Oczywiście że McCain się nie poddaje, no bo co, ma usiąść i zacząć płakać? Gra toczy się do końca ale to w żaden sposób nie jest ABSOLUTNA DOMINACJA McCaina.
Obama wcale nie twierdzi, że już wygrał w tych wyborów. Dopiero co właśnie mówił że wszystko może się zdarzyć, że jego elektorat ma szumnie iść na wybory, żeby nie było niespodzianki. ;]
04 listopada 2008, 16:43:57
Piotr Pyclik
Acidrinker: nie mówi się „murzyn” – dziś miałem przyjemność się tego dowiedzieć, jako zastępcze użyłem określenia „bambus”. ;)
04 listopada 2008, 16:47:41
Aciddr
Wiesz, nie mówię, że ma usiąść i płakać – po prostu walczy do końca z ogromnym przekonaniem. Z całą pewnością to Republikanie prowadzili bardziej brudną kampanię [nie oceniam tego, ponieważ konszachty potencjalnego prezydenta z przestępcami muszą być wyjaśnione] – obecnie zaczęli działać bardziej merytorycznie. McCain wytknął kolejny bardzo poważny błąd Obamie, a mianowicie wypowiedź: „Jeżeli więc ktoś zechce zbudować elektrownię opartą na węglu, może to zrobić, ale doprowadzi to ich do bankructwa, ponieważ będą obciążeni ogromnymi opłatami za cały ten gaz cieplarniany, który jest emitowany”, co zauważyły tylko media prawicowe, takie jak Fox News…
04 listopada 2008, 17:03:10
Ethan
Ale nawet najbardziej przegrany będzie walczyć do końca z ogromnym przekonaniem, to są wielkie wybory prezydenckie i tu nie ma miejsca na zwątpienie, nie jest jakimś zaskoczeniem że McCain walczy zawzięcie do końca, każdy by walczył. McCain nie wytknął tego błędu, tylko właśnie media ;) to różnica. A w ostatnich chwilach to właśnie Palin się oberwało nieraz.
04 listopada 2008, 17:07:35
Przemex
Z jednej strony nie mieści mi się w głowie, by Murzyn został prezydentem USA (czytaj: by został wybrany przez Amerykanów) z drugiej strony przy takim medialnym naporze proobamowskim nie wierzę, by przegrał. No i Bush z deka skompromitował republikanów więc… ale spokoloko, Obama to taki ichni Tusk. Wyjdzie im tak bokiem że się aż przysiędną ze zdumienia co to się dzieje.
Dosłownie cały świat wspierał Obamę, w Polsce np. TVN24 i publiczna, bo takie media jak Superstacja czy RMF to zero zdziwień.
A akcje przeciwko McCainowi – no prostu łezka w oku się kręciła, jak bym Aborczą czytał – np. „skandal” z dziadkiem Palin zażywającym… tabakę! Horror.
04 listopada 2008, 18:21:20
marcoos
„Przestępcy” z którymi spotykał się (niespecjalnie często):
Raszid Chalidi (Rashid Khalidi) – jego Instytut szczodrze sponsorowała Partia Republikańska
Bill Ayers – pracował z Obamą w Fundacji Annenberga <http://en.wikipedia.org/wiki/Chicago_Annenberg_Challenge>. Któż to Annenberg? Ambasador Reagana w Anglii… http://en.wikipedia.org/wiki/Walter_H._Annenberg
Klecha nazwiskiem Wright to drobny pikuś w porównaniu z ojczulkiem z kościoła Palin, który jednego dnia organizuje w tejże Kenii lincz na „czarownicy”, a drugiego dnia błogosławi panią gubernator…
Ta sama Palin wspierała, a jej mąż był członkiem skrajnej separatystycznej Partii Niepodległości Alaski. Jeśli ktoś uważa Ruch Autonomii Śląska za skrajny, to AIP jest znacznie, znacznie dalej.
Wypowiedź Obamy w sprawie węgla? McCain proponował dokładnie to samo w 2005… http://www.youtube.com/watch?v=wP6iqcrHvsE :)
04 listopada 2008, 19:36:21
marcoos
Jeszcze jedno… Obama to taki Tusk?
Podchodząc do sprawy merytorycznie – programowo i ideologicznie umiarkowany konserwatysta Tusk ma znacznie więcej wspólnego z umiarkowanym (względnie) konserwatystą McCainem niż z liberałem (w znaczeniu amerykańskim) Obamą.
Niemerytoryczne podejście to natomiast: „nie lubię Tuska i Obamy, więc są tacy sami”. ;-)
04 listopada 2008, 19:42:00
Aciddr
Nie mówię, że nie lubię Obamy – ale wydaje się być takim samym populistą i socjalistą jak Tusk. A enklawie normalności, polemizowałbym, [ale w porównaniu do tego co się dzieje w Europie to…], nie życzę socjalisty, jako najważniejszej osoby w państwie.
04 listopada 2008, 19:47:45
Aciddr
A, i jeszcze jedno… Teoretycznie w Instytucie im. A. Smitha mógłby pracować np. Charles Manson – czy to go usprawiedliwia? ;)
04 listopada 2008, 19:48:47
Przemex
Marcoos, Obama to Tusk w sensie taki sam Dyzma. I tak samo bokiem wyjdzie wszystkim.
05 listopada 2008, 09:52:57
Przemex
http://www.wrzuta.pl/audio/vXZdPvrZMH/dezerter_-_odnowa
A tu ilustracja muzyczna i do Tuska i do Obamy. 25 lat minęło i nadal aktualne.
05 listopada 2008, 11:02:47
Dodaj komentarz