
Tak nas opisał Departament Stanu w USA. Ciekaw jestem który naród wybrał swojego prezydenta tylko ze względu na jego kolor skóry. I to niby MY jesteśmy rasistami? A idźcie w cholerę cholerni Jankesi :).
Notka ta jest w kategorii 'humor', bo mnie ten news bardzo rozbawił.
Włączyłem ostatnio telewizor [co nie zdarza mi się często] na program "Kropka nad i". Monika Olejnik miała przyjemność [?!] gościć Lecha Wałęsę, naszego eks-prezydenta. Na szczęście eks, na nieszczęście prezydenta. Nieważne. Tym razem Bol... znaczy się Wałęsa po raz kolejny pluł jadem, jego celem był Sławomir Centkiewicz [dla Wałęsy Centkiewicz - coś mu się pomyliło, może zamiast "Lech Wałęsa, a SB" przeczytał omyłkowo "Anaruka" lub inne pamiętne książki o Grenlandii napisane przez Centkiewicza, ale Czesława]. Wyraził on pogląd, że dziecko ubeka [a takim jest Cenckiewicz, co zresztą przyznał już dość dawno] nie powinno pracować w takiej instytucji, jak IPN. Monika Olejnik [wysoce prawdopodobne, że była córką ubeka] wręcz nie mogła usiedzieć w fotelu. Strach pomyśleć, co by było, jakby miejsce Bolka [notabene pieprzącego w tym programie wręcz niesamowite bzdury] zajął np. ktoś z PiS-u i wygadywał podobne farmazony. W zasadzie program mógł trwać jedynie pięć minut, bo potem "pierwszy gladiator Solidarności" się powtarzał. Wyszło to bardzo nędznie. Wpierw o Cenckiewiczu, potem o tym, jak to nie wolno krytykować człowieka, który uratował kraj przed komuną - ile razy my już to słyszeliśmy i znowu to samo: o Cenckiewiczu, jakim to był przywódcą i jego nie wolno atakować, o Cenckiewiczu... Końcówka byłaby już zupełnie nudna, gdyby nie miotająca się Olejnik, która miała już tego wszystkiego wyraźne dosyć.
Meritum sprawy jest jednak coś nieco innego. Wiadomo Wałęsa to głupi robotnik, który miał szczęście być w idealnym momencie w odpowiednim czasie. Dlaczego jednak media cały czas go zapraszają. Od z dnia na dzień mówi coraz to głupsze rzeczy powtarzając się zresztą. Przecież każdy, kto zna tę sprawę lub ma chociaż szczyptę chęci na przyjęcie tych dość niewygodnych faktów [nawet Michnik, co kiedyś nawet napisał na łamach swojej propagandówki] wie, że Wałęsa był tym Bolkiem, a za czasów prezydentury znalazł się w archiwach, swoje dokumenty podebrał i najprawdopodobniej spalił, a może je zjadł... Tak czy owak - przepadły, więc nie ma co maglować tej sprawy, bo dowodów nie ma, a więc on może się bronić i bezkarnie kłamać. Otwórzmy te teczki i raz na zawsze zakończmy sprawę tak fatalnie rozegranej lustracji.
Zmieniłem szablon, na poprzedni nie mogłem już patrzeć. Muszę parę rzeczy jeszcze poprzestawiać i będzie odpowiednio, a przede wszystkim ładniej. A komu się nie odświeżyło to oczywiście CTRL+F5. Treści też będzie więcej, bo ostatnio miałem na tym blogu mały zastój. Zapraszam do stałej lektury i przypominam także o filmowych doznaniach.
Dzisiaj Aciddrinker da Wam, Drodzy Czytelnicy oraz sobie lekcję o tym, jak ludziom się przewraca w główkach. Oto [dzisiaj słynny londyński playboy i amant] Kaziu Marcinkiewicz za czasów kampanii wyborczej na urząd prezydenta miasta Warszawy:
Wiele osób zastanawia się, jaki jest Kazimierz Marcinkiewicz prywatnie. Dla tego wielkiego polityka rodzina zawsze była wartością nadrzędną, o czym świadczą jego słowa: ” Z perspektywy czasu i doświadczeń jeszcze bardziej przekonuje się, że rodzina jest najważniejsza.” Choć życiorys Marcinkiewicza jest bardzo bogaty, zawsze znajdował czas dla swojej rodziny. Kazimierz Marcinkiewicz jest bardzo dumny ze swojej rodziny i czwórki dzieci: Macieja (ur. 1982), Urszulę (ur. 1983), Stanisława (ur. 1986), Piotra (ur. 1995). Dla Marcinkiewicza najważniejsza jest atmosfera i klimat domu rodzinnego.
No właśnie. Na pierwszy rzut oka można zobaczyć całkowicie nowy image partii Jarosława Kaczyńskiego. Przepiękne, mądre, arcyrozważne wypowiedzi, reklamówki w telewizji, radiu oraz na billboardach... "Czyny nie cuda", cóż szkoda, że inaczej było jeszcze jakieś dwa lata temu. Prezes PiS-u otacza się teraz kobietami niejakimi pp. Natalii-Świat, Gęsicką oraz Kluzik-Rostkowską. To bardzo piarowskie rozwiązanie - nie da się ukryć. Pytanie tylko, czy przyniesie tej partii jakiekolwiek korzyści...
Dla wielu ludzi zarówno prezydent, jak i były premier są ludźmi politycznie skończonymi. Nie ma dla nich żadnej przyszłości. Tak wielu ludzi zdecydowało się zagłosować nawet na Tuska, który przecież obiecywał tak drastyczne, liberalne reformy. A teraz są zadowoleni, bo nie dość, że nie straszy lustracją, CBA oraz ABW, to jeszcze swój zamysł kapitalistyczny schował już dawno między bajki. Myślę, że również dlatego, w dalszym ciągu, Platforma [mimo całkowitej klapy, jeśli chodzi o spełnianie obietnic i cudów] ma tak olbrzymie poparcie.
Ministerstwo Obfitości, dla oglądających TVN i czytających "Wyborczą" działa bardzo przyzwoicie, bo "nie tak, jak za Giertycha". Platforma imponuje Polakom w socjotechnice, języku miłości... Nie zburzy tego ani Żołądkowy Palikot, ani plujący Niesiołowski. Dla obywateli Rzeczypospolitej Polskiej numer trzy Donald Tusk to premier ich marzeń. Co tam, że nie spełnia obietnic. Ważne, że ładnie mówi i gra w piłkę...
Konkurs Blog Roku organizowany przez portal onet.pl można nazwać już chyba tylko kpiną. Jak niektórzy z Was wiedzą w kategorii polityka nominował jeden z czerwieńszych redaktorów III RP - Jacek Żakowski. Jego zadaniem było wytypowanie 3 najlepszych blogów do ostatniej tury. Wśród kandydatów do nominacji było 8 prawicowców, w większości konserwatywnych liberałów oraz Matka Kurka [błazen antyPiSowski] oraz Joanna Senyszyn. Nie spodziewałem się aż tak jawnej kpiny ze strony tego dziennikarzyny Żakowskiego, to co ujrzałem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Niektóre blogi prawicowe były ciekawe, inne nieco mniej. Każdy był jednak prowadzony na wysokim poziomie, czego o Matce Kurce powiedzieć w żaden sposób nie można.
Nominowani: Matka Kurka, Joanna Senyszyn i Maciej Gnyszka [kogoś trzeba było]. No Panie Żakowski, jaja z pogrzebu sobie Pan zrobił. Żenujące to było, oj, bardzo żenujące.
George W. Bush był dobry pod jednym względem. Walką z terroryzmem. Nie wierzę w te wszystkie głupawe teorie spiskowe i uważam, że jego nieustępliwa postawa [w przeciwieństwie do większości europejskich trzęsimajtków] doprowadziła do wstrzymania ataków. M.in. dzięki Guantanamo nie było żadnych większych ataków w USA od 2001 roku, na naszym kontynencie z kolei było ich sporo. Przyszedł Obama, zamknął więzienie dla podejrzewanych o terroryzm, przyznał "obawiam się ataków wypuszczonych z Guantanamo" i skończy się tak jak się wszystko rozpoczęło. Al-Kaida znowu da o sobie znać i "czarny mesjasz lewicy" będzie żałować swojego występku. Ale wtedy będzie już za późno, bo niewinni ludzie zginą...
Dzisiaj muzycznie. Punk-rockowy zespół rodem z Kanady podbił moje serce już dawno temu. Szczególnie perkusista, który dodatkowo udziela się na wokalu. Zwróćcie na niego uwagę - absolutny wymiatacz! Dzisiaj próbka możliwości w piosence "Oh no! Bruno".