Świat szaleje. ONZ zaczyna coraz mocniej dawać do zrozumienia, że jest niewesoło. W Meksyku faktycznie sytuacja jest niewesoła, warunki sanitarne w niektórych miejscach jednak nie powalają, zapewne również to przyczyniło się do rozwoju wirusa. Ale specjalistą w dziedzinie biologii nie jestem, więc się nie wypowiadam
Parę lat temu mieliśmy jednak do czynienia z tzw. chorobą wściekłych krów. Nasz kraj dość szczęśliwie to ominęło, parę kwarantann było, aczkolwiek byliśmy szczęściarzami w porównaniu do niektórych krajów, które ucierpiały znacznie bardziej. Miejmy nadzieję, że i tym razem wszystko się skończy dobrze, ale nie tylko w naszym kraju. Ban Ki-Moon [który pewnie wie co mówi - zapewne WHO go mniej więcej naprowadziło] przekazał niezbyt dobre prognozy... Cóż, myjmy ręce, dbajmy o higienę - tylko tyle mogę powiedzieć. Szczepienia i tak ponoć nic nie dają. W każdym razie media huczą, od paru dni jest to główny temat prasowy, co niewątpliwie przyczynia się do jeszcze większej wrzawy wśród społeczeństwa.

Ja się tylko zastanawiam kto tutaj tak naprawdę ma problemy alkoholowe. Chyba komuś innemu Żołądkowa strzeliła za bardzo do łba.
Prezydent znowu wprowadził żałobę narodową... Bez komentarza, bo i po co - tyle razy było już to wałkowane, że kolejnego nie będzie. Wyścig do Kamienia wygrał Tusku, był szybszy, ale Kaczyński zrewanżował się czarnym kirem na flagach. Zwycięzcę sami sobie ogłoście... Tymczasem: "Od piątku na drogach w 294 wypadkach zginęło 25 osób, a 406 zostało rannych." - pisze na swoim blipie unnami. Przynajmniej onet jeszcze nie jest czarny.
A ofiarom i ich rodzinom współczuję.
Hehe - prima aprilis już dawno za nami, choć czasami trudno to uwierzyć. Na przykład dzisiaj Ethan dał mi odnośnik do wiadomości na onecie dotyczącej nowatorskim sposobom naszej komunistycznej kapucynki na powstrzymanie wielkiej mistyfikacji zwanej globalnym ociepleniem. Coś chce zmieniać, wystrzelać jakieś lasery, żeby nam promienie słoneczne odwrócić. Totalny idiotyzm - nie wiem czego tych Amerykańców [a przecież Obama nie jest wcale tym Mulacikiem, który trafił do najgorszej szkoły, wręcz przeciwnie!] uczą w domu czy w placówkach edukacyjnych. Już pal sześć to obracanie słońca, ale ci kretyni powinni sobie w końcu wbić do tych pustych łbów, że zmiany klimatyczne były u nas od zawsze i jest to nieuniknione. Szczególnie, że temperatura na świecie ponoć spada, a nie rośnie.
Dochodzę jednak do wniosku, że ten skubany Nostradamus mógł mieć rację. Oni nas wykończą i to może nawet jeszcze przez 2012 rokiem!