Reforma ortografii
Niedawno media wspomniały o propozycji wystosowanej przez pewnego mężczyznę - Henryka Janczarka, który postuluje zmianę ortografii. Chce ułatwić życie przyszłym pokoleniom eliminując z naszego alfabetu takie głoski, jak 'rz', 'ch', czy 'ó'. Od razu na myśl przyszła mi jednodniówka tego komunisty Jasieńskiego pt. "Nuż w bżuhu". Pomysł emerytowanego pracownika kuratorium nie spotkał się z aprobatą internautów, pozytywnie nastawionych było zaledwie 20 proc. respondentów.
Reforma ortografii miałaby pomóc osobom młodym, którzy aby nie uczyć się poprawnej pisowni chodzą do pedagogów i załatwiają sobie papierki [nie chcę rozpoczynać kolejnej dyskusji na temat dysortografików, ale chyba nikt zdrowy nie powie mi, że na ten defekt [tak to chyba można nazwać] cierpi tak wiele osób]. Oczywiście jest to tylko ich problem - czy chcą znać ortografię, czy nie - najwyżej będą się w przyszłości kompromitowali, a przecież jeszcze przez wiele lat nie wszędzie dostępny będzie Word, czy Firefox, który zaznaczy wszystkie [no, prawie wszystkie] błędy.
W Niemczech parę lat temu językoznawcy zrobili reformę polegającą między innymi na zredukowaniu ß na rzecz podwójnej litery 's'. Nie spotkało się to z aprobatą obywateli, mało tego ostatnio największe gazety zza naszej zachodniej granicy takie jak "Bild", czy "Der Spiegel" postanowiły wrócić do starej pisowni. I bardzo dobrze...
Moim zdaniem język nie jest rzeczą, którą powinno się bawić. We Francji bardzo broni się język przed amerykanizacją i bardzo dobrze. Na pewno jednak nie powinno się tak skrajnie [o ile w ogóle] deformować ortografię. Mnie osobiście bardzo kłułoby w oczy zdanie typu 'Żont hce podwyszki emerytór'... Dlatego niezależnie od tego co się stanie, ja pozostanę przy tradycyjnej polszczyźnie, a wy już sobie róbcie co chcecie - przyzwyczaję się i ja. Choć pomysł skrajnie głupi...
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
luk
kłułoby? chyba by kłuło? :) pozdro
31 maja 2009, 19:11:46
Arvin
Akurat „emeryt[u/ó]r” zostałoby poprawnie, w myśl eliminacji głosek, które przedstawiłeś xD
A propos eszett, z tego co mi wiadomo, ‘ss’ jest zamiennikiem stosowanym w przypadku, gdy z powodów technicznych nie można zastosować ß, podobnie jak z umlautami, gdzie ä może być zapisane jako ae, ö jako oe i ü jako ue. Nie wiem jednak czy w świadomości niemieckiego native speakera ‘Weiß’ i ‘Weiss’ to aż taka różnica jak u nas między ‘rząd’ a ‘żont’ (o ‘może’ i ‘morze’ nie wspomnę ^^).
31 maja 2009, 19:13:28
Paweł Ciupak
„Mnie osobiście bardzo kłułoby w oczy zdanie typu ‘Żont hce podwyszki emerytór’...”
Ech, typowy argument entyreformistów – biorą z dupy jakieś zdanie, zapisują je byle jak, a potem głoszą „tak to bendzie wyglondało po reformie!!!!111oneone”.
Swoją drogą, wiesz że np. kogoś urodzonego przed I wojną by kłuło np. napisanie „anatomia żurawia”, bo w tych czasach pisało się „anatomja żórawia”?
31 maja 2009, 20:33:53
marines
Ciupak, +1
jestem absolutnie za uproszczeniem zasad pisowni wyrazów. choć nigdy nie miałem problemów z ortografią uważam, że jest to niepotrzebna komplikacja i zawracanie głowy. zamiast zastanawiać się JAK coś napisać powinno się zastanowić CO napisać.
31 maja 2009, 21:10:31
Minio
A mnie bardzo kłuje w oczy jak ktoś nie potrafi odmieniać rzeczowników.
BTW: niejaka stokrotka reformę ortografii postuluje od czasów zanim jeszcze zacząłem czytać pl.hum.polszczyzna, czyli od przynajmniej 3 lat. Ponoć nawet jakieś podpisy zbiera pod obywatelskim projektem ustawy.
31 maja 2009, 21:18:36
Paweł Ciupak
Ćeszę śę, że pszynajmńej jedna osoba mńe popiera ;P.
„choć nigdy nie miałem problemów z ortografią uważam, że jest to niepotrzebna komplikacja i zawracanie głowy”
Fakt, najśmieszniejsze jest to, że najbardziej o reformę krzyczą ci, co nigdy problemów z ortografią nie mieli ;).
31 maja 2009, 21:35:13
marines
ja nie krzyczę i nie mam zamiaru tego robić ;p
31 maja 2009, 21:37:30
kubarek
Tylko żeby ktoś powiedział na czym ma polegać dokładnie ta reforma? Bo teraz to mamy głuchy telefon, ew. Radio Erewań :>
31 maja 2009, 21:53:28
zx
Ja też jestem za, ja też! Fakt faktem, że sam już się raczej nie przestawię na tę ‘nowość’, ale nie widzę powodu dla którego przyszłe pokolenia miałyby się w to bawić, tym bardziej, że w wymowie różnicy dawno już nie ma.
31 maja 2009, 23:34:19
lsr
To zróżnicowanie zapisu nie wzięło się znikąd, lecz stanowi odzwierciedlenie wielowiekowej historii naszego języka (a nawet wcześniejszej).
Poza tym, jeśli mielibyśmy usuwać h lub ch, to fakty naukowe świadczyłyby za pozostawieniem… ch. Udowadniał nie będę, bo nie mam czasu, ale możecie mi wierzyć.
To, że co niektórym nie chce się nauczyć kilku naprawdę prostych regułek pisowni, nie powinno mieć tu znaczenia. Zasady pisowni w tym zakresie są naprawdę nieskomplikowane.
01 czerwca 2009, 00:03:35
Paweł Ciupak
„To zróżnicowanie zapisu nie wzięło się znikąd, lecz stanowi odzwierciedlenie wielowiekowej historii naszego języka (a nawet wcześniejszej).”
I dlatego, że wzięło się z historii, niech i przejdzie do historii. Poza tym, gdyby ortografia polska się opierała całkowicie na historii, pisalibyśmy „żóraw”, „marmór” i „puhar”.
„Poza tym, jeśli mielibyśmy usuwać h lub ch, to fakty naukowe świadczyłyby za pozostawieniem… ch.”
Jakieś to fakty? Poza tym, <h> jest oszczędniejsze w zapisie – jedna litera zamiast dwóch.
01 czerwca 2009, 00:07:34
lsr
Jakie? Historycznojęzykowe. H oznaczało dźwięczne h, które obecnie w języku ogólnym nie występuje, gdyż zostało wyparte przez h bezdźwięczne oznaczane jako ch.
Ta wybierzmy przyszłość, czyli w tym momencie dyktat nieuków, którym ciężko kilka prostych regułek spamiętać. A tak to po poziomie pisowni jestem w stanie zorientować się, z kim mam do czynienia.
01 czerwca 2009, 00:16:34
Paweł Ciupak
Akurat ortografię dyktatu nieuków mamy teraz, kiedy każą nam pisać <chÓr>, ale <marmUr> (czy też <obfity>, zamiast historycznie poprawnego <opwity>…). I nie tylko prostych regułek, ale też masę wyjatków, bezsensów i nielogiczności.
01 czerwca 2009, 00:22:39
lsr
Od razu widać, że się nie znasz. Głoska wymawiana jako „u” w podanych przez Ciebie wyrazach ma zupełnie inne pochodzenie. Gdybyś miał jakąkolwiek wiedzę z zakresu historii języka nie pisałbyś takich rzeczy jak wyżej… Jeśli chcesz ze mną dyskutować na ten temat, to lepiej przygotuj się merytorycznie, bo to akurat moja działka…
01 czerwca 2009, 00:26:09
Paweł Ciupak
„Głoska wymawiana jako „u” w podanych przez Ciebie wyrazach ma zupełnie inne pochodzenie”
Takie same. Oba się wywodzą od łącińskiego <o>.
01 czerwca 2009, 00:27:56
dobeer
A ja przez tylko krótki czas opanowałem bardzo dobrze ortografię, później przyszło lenistwo i zrobiło swoje. Po mimo to uważa, że nie powinno się iść na łatwiznę. Zauważam po samym sobie, jak bardzo się uwsteczniam, bo większość roboty mogę zwalić na komputer (jakieś tam sprawdzanie głupiej ortografii, liczenie nudnych liczb itp.). To, że od jakiegoś czasu staje się popularne, zdobywanie papierów na dys-cokolwiek to problem rodziców, którzy myślą, że pomagają swoim pociechom. Ja zwyczajnie uważam to za psujące kolejne pokolenie lenistwo.
A co do Francji i ich oporowi przed amerykanizacją, jednak miło by było, jak by się dało za pomocą jednego języka, dogadać w dowolnym kraju. W tym przypadku Francja, jak i Belgia (może i inne kraje, ale o tych dwóch mam coś do powiedzenia), walcząc o czystość języka, czy jaki tam cel sobie upatrzyły, tak na prawdę zniechęcają do siebie ludzi z innych, niefrancuskojęzycznych krajów. Nie chodzi mi tu tylko o możliwość dogadania się z np. policjantem, ale o coś tak oczywistego jak głupie etykietki na automacie do kawy na lotnisku (np. w Brukseli spotkałem się tylko z opisem po francusku i walońsku). Dla porównania, jeszcze nie tak dawno prasa w Polsce lubowała się w doniesieniach, jak to gość z zachodu nie mógł się dogadać z panią w kiosku, albo w kasie na dworcu centralnym w Warszawie. Oczywiście nieznajomość angielskiego była wtedy piętnowana jako przejaw ciemnoty, a tu okazuje się, że stolica UE jest jego doskonałym przykładem (który, z jakiegoś powodu, warto przemilczeć w prasie).
01 czerwca 2009, 03:16:16
mma
internet psuje nas jesteśmy wzrokowcami
02 listopada 2009, 15:43:48
Starża
Nasz język jest piękny, ma klimat, historię itd., itp.Większość z nas tak uważa i jest to niewątpliwie prawda. Jego ortografia jest jednak skomplikowana zupełnie niepotrzebnie, a nie sądzę, żeby po usunięciu ó, ch, rz na urodzie stracił(bo póki co tylko do tego ograniczył bym reformę). Bo niby dlaczego? Podobno kiedyś inaczej wymawiało się np. wyrazy z h, a inaczej z ch, ale w chwili obecnej tych różnic nie ma. Identycznie brzmi:
”Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem;
Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy,
Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży.
Przy nim stał Kwestarz, Sędzia tuż przy Bernardynie,
Bernardyn zmówił krótki pacierz po łacinie;
Mężczyznom dano wódkę; wtenczas wszyscy siedli
I chołodziec litewski milcząc żwawo jedli.”
i
”Podkomoży najwyższe brał miejsce za stołem;
Z wieku mu i z użędu ten zaszczyt należy,
Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży.
Pży nim stał Kwestaż, Sędzia tuż pży Bernardynie,
Bernardyn zmuwił krutki pacież po łacinie;
Mężczyznom dano wudkę; wtenczas wszyscy siedli
I hołodziec litewski milcząc żwawo jedli.”
Gdyby wprowadzono taką reformę, znana nam ortografia przestała by istnieć – i co z tego? Zastąpiłaby ją nowa, mniej skomplikowana, a więc łatwiejsza, a to przecież lepiej. Cała ludzka cywilizacja jest po to, aby czynić życie łatwiejszym.I nie ma co proreformistom wymyślać od leni i powoływać się na historyczne uwarunkowania ortografi. Historię pisowni niech znają historycy zajmujący się tym tematem, a my normalni ludzie miejmy łatwiej. Miejmy ortografię lepiej uporządkowaną, w której nie będziemy błądzić wśród gąszczu regułek, wyjątków i innych takich. A starsi – jak ja - przyzwyczają się, tak jak to było w latach trzydziestych XX w, gdy wprowadzono podobną reformę (tak właściwie to nie do końca wiem, na czym konkretnie polegała).
Przez używanie prostszej ortografii nikt nie stanie się z pewnością troglodytą, a dzieła spisane przy jej pomocy będą być może piękniejsze niż dotychczasowe , gdyż autorzy będą więcej myśleć co napisać, niż jak.
Reforma przydałaby się, bo po co ma być trudniej, gdy może być łatwiej, a skutek ten sam?
11 czerwca 2011, 23:12:34
Dodaj komentarz