W dniu wczorajszym mój blog obchodził drugie urodziny. Robi się coraz starszy, niestety coraz mniej przemyśleń, opinii, faktów jest na nim publikowanych. Wynika to z braku czasu, czasem niechęci do życia publicznego w Polsce. Nie będę jakoś uroczyście podsumowywać, zrobię to podczas trzecich, a najlepiej piątych urodzin! Chciałbym jednak przytoczyć życzenia, które otrzymałem od pewnego internauty wieczorną porą. Dziękuję mu za to, ponieważ przypomniał mi o rocznicy! [pisownia oryginalna]
**** piszesz. Wszystkiego najgorszego dla twojego **** [...]. Bądź chociasz raz obiektywny **** PiSiorze. [...]
Przypominam po raz ostatni, że PiS i PO to dla mnie jeden pies. A, że PO obiecywało liberalizm - ja im to wypominam.
Sad apelacyjny w Warszawie uznał, że Jarosław Kaczyński nie musi przepraszać Agory – informuje "Dziennik" w swoim serwisie internetowym. Chodzi o wypowiedź prezesa PiS z września 2007 r. , w której porównał on "Gazetę Wyborczą" do "Trybuny Ludu".źródło: onet.pl
Oświadczam wszem i wobec, że propagandowa broszurka Adama Michnika jest pod wieloma względami gorsza od "Trybuny Ludu", która przynajmniej była niekiedy śmieszna... Teksty Pacewicza i spółki już śmieszne nie są - są żałosne.
Przez krótki czas niejaki Piechuła pisał powyżej swojego poziomu, jego pisanina chyba nikogo ani nie ziębiła, ani też nie grzała. Dzisiaj opublikował on swoje wynurzenia o profilu teologicznym... Zatytułował je "religijny terroryzm" i już tytuł wskazuje, że będzie to coś niesmacznego i głupiego. Już parę linijek dalej uświadomiłem sobie, że się nie pomyliłem.
Piechuła zaczyna z grubej rury. Przekonuje, że został zmuszony do chrztu w wieku niemowlęcym. Tak. Został również zapewne nie jeden i nie dwa razy zmuszony do pójścia spać, wyłączenia telewizora, czy zamknięcia swojej bezczelnej jadaczki... Przez rodziców!!! Lewicowy ekstremista joggera nie umie sobie jednak poradzić z ciężarem szczenięcych lat. Oczywiście nie obyło się bez obrażania uczuć religijnych. Chrzest nazywa "oblaniem wodą". Siostra zakonna też musiała zostać obrzucona inwektywami: "dziwnie ubrana kobieta, która opowiadała nam jakieś mało zrozumiałe historie". Mało zrozumiałe...? Nie wiem co opowiadali na religii u Piechuły w przedszkolu, ale trudno mi uwierzyć, aby czytała im Katechizm Kościoła Katolickiego i kazała zrozumieć.
Autor tępi także "odrzucanie odmiennych". Nie jest to odrzucanie, ale wybór [w tym przypadku ich rodziców, bo to oni wychowują i podejmują pierwsze decyzje w imieniu swojego dziecka]. Oczywiście siostra wyrzucała ich z klasy kopniakiem w tylną część ciała i zapewne też [czego co prawda nie napisał] obrażała ich rodzinę. Ot, straszne rzeczy się działy w tym przedszkolu Piechuły, straszne rzeczy.
Dalszy ciąg opowieści autobiograficzno-teologicznej dotyczy szkolnych lat. Oczywiście można mieć wątpliwości na temat religii w szkołach... Można to łatwo rozwiązać, za pomocą prywatyzacji szkolnictwa, skoro jednak mamy szkoły państwowe to trudno się dziwić, że religia, którą wyznaje większość społeczeństwa jest wykładana. Coraz bardziej mętna staje się ta historyjka... Opisana jest martyrologia niewierzących, do których należał kolega Piechuły. Cierpiętnik w obecnym systemie przeżywał katusze w szkolnej świetlicy, cytuję: "rysując coś kredkami na kawałku papieru". W tym momencie wybuchnąłem śmiechem, bo to już przekroczyło granice powagi. Dostało się też układającym plan lekcji - sukinkoty najwyraźniej robili na złość m.in. koledze Piechuły wrzucając religię w środek, a nie na końcu lub początku lekcji. Dojrzałość autora obrazuje również postrzeganie Pierwszej Komunii Świętej. Dla niego to okazja na otrzymanie prezentów i obżarstwo na rodzinnej imprezie. Imponujące... Podkreśla jednak: 'było fajnie!'.
W dalszej, szczególnie, części Piechuła postanawia zrobić na złość tym złym Katolom i pisać 'Bóg' z małej litery. Co tam zasady języka polskiego! Pieprzyć! Ważne, żeby się odegrać za ten koszmar w dzieciństwie!!! No i się odegrał, ale nie do końca. Łaskawca pisał imię 'Jezus' z dużej litery. W imieniu całej wspólnoty Kościoła Katolickiego zwracam się do autora z serdecznym podziękowaniami! Dalej jest naigrywanie się z piekła, o którym rzekomo wciąż mówiła siostra. Ach, te siostry, wszystkie takie złe i wyklęte... Z bierzmowania jest dumny. Wspomina dowcipnisia, który w kościele parodiował pieśni religijne [hehe, boki zrywać. Pewnie go do telewizji wzięli, patrząc na poziom większości polskich kabaretów]. Nie omieszkał wspomnieć, że wziął sobie imię Michał, mimo że nie wiedział czy i co to był za święty. Jaki ty rezolutny jesteś, Piechuła!
W dalszej części autor przechodzi do czasów licealnych i znowu to samo, dlatego daruję sobie już... Narzeka na jakąś dziewczynę, która ośmieliła się powiedzieć: "absolutnie wykluczonym jest, by ktoś kto nie chodzi do kościoła, wierzył w boga." [pisownia oryginalna]. No tak, pokolenie wierzących-niepraktykujących. Przedostatni akapit to tradycyjna gadanina ateistów [księża nie płacą podatków {mimo, ze dobrze wie, że płacą}, ziemie za bezcen dla kościoła itd. itd. bla bla bla...]. I na koniec wniosek, tajemniczy i mądry bardzo: "Reasumując: jestem katolikiem, zostałem ochrzczony, chociaż nikt nie pytał mnie o zdanie. Kiedyś tego nie rozumiałem. Dzisiaj już wiem, dlaczego nikt nie zapytał.".Tzw. "kobiety" nazywające siebie feministkami mają idealny pomysł na większy wkład kobiet w polską politykę. Na przykładzie Macedonii na przykład, u nas pięćdziesiąt procent w przytułku dla rozumnych nieco inaczej miałyby mieć kobiety.
Oczywiście pani Środzie, pani Szczuce, pani Senyszyn nie wytłumaczy się spokojnie, że gdyby NORMALNE, zwykłe kobiety, dla których sprawowanie opieki nad domem, gotowanie, czy wychowywanie dzieci, tudzież branie urlopów macierzyńskich jest rzeczą naturalną chciały głosować na płeć piękną to byłoby ich więcej na listach wyborczych. Nie potrafią zrozumieć, że to mężczyźni głosują na kobiety, a one same na mężczyzn. Mówiąc dosadniej - głupie są i tyle. Ha!