Komentarz chyba niepotrzebny.
Już od dwóch lat mamy szansę serdecznie obśmiewać nieboraków, którzy wmawiają nam w telewizji i innych środkach masowego przekazu, że rządzą. Ale Proszę Państwa, żeby nie być gołosłownym, po kolei:
Reasumując - rząd oceniam na 2 z wielkim minusem. Praktycznie żadna obietnica nie została spełniona, szwankuje nawet budowa dróg... Wprowadzane są kolejne podatki, a ten rząd nie ma nic wspólnego z liberalizmem. Jednym słowem - blamaż!
Wybitny publicysta nie żyje. To ogromna strata dla polskiego dziennikarstwa. Ten Wielki Człowiek zawsze myślał mądrze, podawał czytelnikowi celne spostrzeżenia. Pisał dla tytułów różnej maści: od "Faktu", przez "Gazetę Polską", po "Wprost". Przeglądając w Empiku lub sporadycznie kupując powyższą prasę jego felieton był dla mnie jedną z najciekawszych składników... Smutek i żal.
Platformie Obywatelskiej mimo afer, skandali i korupcyjnych zarzutów poparcie rośnie. Wg sondaży podanych przez michnikowców partia może liczyć na ok. 50 proc. głosów. Naprawdę nie wiem kto popiera tę swoistą parodię ugrupowania politycznego, ale co się będę przejmować - jak nie może być lepiej, to chociaż niech będzie śmiesznie. Wprawdzie trudno mi uwierzyć, że w naszym kraju jest aż tylu naiwnych/zaślepionych/głupich, bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie wierzy z liberalizm Tuska, ale liczy się dobra zabawa, a czytając o PO bawię się przednio.
Po takim jednym Zbysiu albo innym Mirku śladu już nie ma. Nasi jednoręcy kanciarze pewnie niebawem wrócą, tymczasem Grzesiu ze swoim kolegą "wolnościowcem" prezydentem Tuskiem [no trochę na wyrost ten tytuł - przegrany nie zostaje głową państwa, ale widać, że przecież żyje dla prezydentury, więc zróbmy mu tę przyjemność] postanowili wybrać kandydatów na funkcję v-ce przewodniczącego klubu. Zabrakło w stawce żółtowłosego - Zbyś musi się uzbroić w cierpliwość na jakiś, hmm... rok, nie zabrakło z kolei Januszka Palikota, krystalicznego Waldego, czy skrajnie inteligentnego Nowaka [to taka inteligencka ekstrema. Gdy oglądam jego wystąpienia jakiś taki kompleks niższości mnie dotyka]. Pierwsza nominacja spodobała mi się najbardziej. Były sprzedawca wódy Żołądkowej, prezenter mięsistych członków, wielbiciel plastikowej broni, zrównoważony polityk w jednym to idealny kandydat dla szefowania tym nie do końca normalnym klubem!
Zdanie na ten temat wypowiedział Jarosław Gowin [ponoć konserwatysta, a przynajmniej tak siebie tytułuje], który co prawda nie ma ochoty współpracować z chamkiem Palikotem, ale daje kredyt zaufania dla Tuska. Zasłużył na niego? Oczywiście! Rząd jest wspaniały. Na koniec w imieniu wyborców PO chciałbym podziękować obecnie sprawującym władzę za podatek liniowy, okręgi jednomandatowe, zniesienie podatku Belki, prywatyzację polskich przedsiębiorstw, prywatyzację szkolnictwa et cetera, o których to tak pięknie mówiliście w różnych okresach działalności waszej partii.
Wczoraj mignął mi przed oczyma status w jednym z komunikatorów o treści "Nobel dla Obamy". Powróciwszy dość późno do domu, nie przeglądając wcześniej żadnych wiadomości myślałem, że jest to po prostu jakiś żart, ewentualnie cytat z jakiegoś "śmiesznego" wystąpienia. Dzisiaj widząc się z jednym z kolegów zostałem poinformowany o tym, że fakt ten rzeczywiście miał miejsce. Jakże interesująca musiała być moja mina, oczywiście poprzedzona nieco wulgarnym pytaniem podważającym prawdomówność... Wydawało mi się bowiem, że po Noblu dla Gore'a parę lat temu już naprawdę nic mnie nie zaskoczy. Pomyliłem się.
Takim sposobem do kieszeni Czarnego Lenina trafiło 10 milionów koron szwedzkich [tj. 1.5 miliona dolarów]. Oczywiście Obama odda pieniądze na jakieś cele charytatywne [absolutnie nie zamierzam wnikać, czy z politycznej konieczności, czy też z dobrego serca]. Dla mnie liczy się sam fakt wyróżnienia urodzonego w Honolulu [tym położonym w Kenii...] prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Za co ta nagroda[?], głowi się chyba sam Komitet, a Alfred Nobel kopie w trumnę i przewraca się w grobie. Dokonania tego wroga resztek kapitalizmu w USA są zerowe. Poza wpakowaniem kupy pieniędzy na martwe przedsiębiorstwa nie wsławił się niczym, a dodatkowo do Afganistanu ruszyć mają kolejne wojska... Wniosek: Pokojowa Nagroda Nobla Anno Domini 2009 została wręczona za to, że Amerykanie wybrali na prezydenta Mulata, a nie kolejnego "białasa"... Gratuluję laureatowi, gratuluję Stortingowi, gratuluję demokracji amerykańskiej. A za rok nagrodźcie Kim Dzong-Ila [o ile żyje], wszak "North Korea is the best Korea!".
Parę lat temu za rządów Leszka Millera widzieliśmy ogromnie zaaferowane środki masowe przekazu. Media zaaferowane były sprawą dotyczącą Lwa Rywina i jego korupcyjnych układach z Adasiem Michnikiem. W to wszystko zamieszani mieli być politycy postkomunistyczni i w jakimś stopniu pewnie byli, choć to wszystko okazało się mocno przereklamowaną sprawą. Ówczesne władze [wyłączając puszystego przedstawiciela wszystkich Polaków z naciskiem na 'wszystkich'], patrząc obiektywnie, były niezbyt lubiane przez prasę i telewizję [z wyłączeniem organu Kwiatkowskiego], mimo swojej nieudolności dostawały niekiedy po pysku, co nie jest zbyt oczywiste, patrząc na poglądy tamtych osób.
Afera hazardowa z udziałem czołowych polityków Platformy [a nie tam jakiejś Sawickiej, czy nawet Dzikowskiego - vide sprawa sucholeska] wydaje się być nieporównywalnie większa. Gdyby wszystko to zdarzyło się za rządów PiS-u mielibyśmy chyba przewrót - zaczęłyby się zamieszki, a lewacy wytypowaliby swojego cierpiętnika, który zabiłby prezydenta - świadomie nie porównuje do Niewiadomskiego, z różnych względów, którymi Was nie będę zanudzać. Tymczasem centro-prawicowa "Rzeczpospolita" pokazała taśmy i przedstawiła sprawę, a reszta merdiów zazwyczaj odwraca kota ogonem skupiając się na Mariuszu Kamińskim. Oczywiście nie trudno zgadnąć kto jest w tym wszystkim najbezczelniejszy. Szechter, Blumsztajn i kilku innych Polaków, do Chanuki jeszcze dużo czasu[!], na łamach swojego organu zaczyna bredzić w swoim stylu o przekręcikach ze strony CBA. No, oczyyywiście, a Zbysiu i Rysiu to Kamiński i Kaczyński, Grzesiu z kolei nie istnieje. Oczywiście urząd też z pewnością bez winy nie jest, ale co jest w tym przypadku sprawą priorytetową chyba każdy widzi.
Głowy poleciały, Miro w polityce już nie istnieje, Żółtowłosy zapewne nerwowo wymacuje grzebień, a Schetyna się śmieje, bo przecież i tak zostanie premierem.
Działacz Bundu, KOR-u, a ostatnio UD/UW/PD nie żyje. Chyba będę jak redaktorzy "Wybiórczej" i kupię sobie koszulkę z nadrukiem głoszącym, że po nim nie płakałem. Jak zapoznawałem się z jego ostatnimi wypowiedziami to wtedy było mi bliżej płaczu, niż teraz. Rzeczy, które wygadywał chociażby o Kościele Katolickim sprawiają, że właściwie to nawet mi go nie żal.
Zdobyliśmy Mistrzostwo Europy. To wielki sukces, szczególnie biorąc pod uwagę styl w jakim wywalczyliśmy tenże tytuł. Niestety nie wszyscy potrafią się z klasą radować ze zwycięstw polskiej reprezentacji. Przykładem jest chociażby premier Donald Tusk. Przyjazd polskich zawodników to dlań sposób promocji, pokazowego wręczania orderów i nudnego uprawiania public relation. Ciemny lud to kupi, to prawda... Innym przykładem jest Kancelaria Prezydenta RP. Ci z kolei zamiast zostawić tę sprawę w spokoju, pozwolić już temu Tuskowi pofotografować się i polansować się w "Wybiórczej" muszą klepać tymi mordami na prawo i lewo z żalem, że to nie Kaczyńskiemu dane było się spotkać, poszczerzyć do zdjęć, czy też wręczyć graczom te ordery.
A autor bloga z przyjemnością gratuluje Castellaniemu i jego podopiecznym za fenomenalną grę i życzy wszystkiego najlepszego na przyszłorocznych Mistrzostwach Świata. Choć zaznacza, że w przeciwieństwie do połowy narodu nie stał się nagle wiernym fanem piłki siatkowej.
[źródło: onet.pl] [oj, to jeszcze jedną fotkę pieprznijcie, a potem jak się szczerzę do tych koszykarzy... a nie... to siatkarze... - myśli zapewne premier]
PS. Odnośnie Beenhakkera - gdy pisałem [nie pamiętam, czy na tym blogu, czy na jakimś forum] tuż po Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii, żeby zwolnić tego drogiego pasożyta, który wcale nie osiąga oszałamiających wyników nikt mnie nie słuchał i każdy przekonywał, że Holender jest wybitnym szkoleniowcem i powinien zostać. Teraz wszystkie pismaki działów sportowych nagle chcą ścięcia głowy, mimo że jeszcze kilka tygodni temu bronili zażarcie Leona, nawet gdy ten podjął w bezczelny sposób pracę w Feyenoordzie. Gdzie tu konsekwencja?
Sad apelacyjny w Warszawie uznał, że Jarosław Kaczyński nie musi przepraszać Agory – informuje "Dziennik" w swoim serwisie internetowym. Chodzi o wypowiedź prezesa PiS z września 2007 r. , w której porównał on "Gazetę Wyborczą" do "Trybuny Ludu".źródło: onet.pl
Oświadczam wszem i wobec, że propagandowa broszurka Adama Michnika jest pod wieloma względami gorsza od "Trybuny Ludu", która przynajmniej była niekiedy śmieszna... Teksty Pacewicza i spółki już śmieszne nie są - są żałosne.
Przez krótki czas niejaki Piechuła pisał powyżej swojego poziomu, jego pisanina chyba nikogo ani nie ziębiła, ani też nie grzała. Dzisiaj opublikował on swoje wynurzenia o profilu teologicznym... Zatytułował je "religijny terroryzm" i już tytuł wskazuje, że będzie to coś niesmacznego i głupiego. Już parę linijek dalej uświadomiłem sobie, że się nie pomyliłem.
Piechuła zaczyna z grubej rury. Przekonuje, że został zmuszony do chrztu w wieku niemowlęcym. Tak. Został również zapewne nie jeden i nie dwa razy zmuszony do pójścia spać, wyłączenia telewizora, czy zamknięcia swojej bezczelnej jadaczki... Przez rodziców!!! Lewicowy ekstremista joggera nie umie sobie jednak poradzić z ciężarem szczenięcych lat. Oczywiście nie obyło się bez obrażania uczuć religijnych. Chrzest nazywa "oblaniem wodą". Siostra zakonna też musiała zostać obrzucona inwektywami: "dziwnie ubrana kobieta, która opowiadała nam jakieś mało zrozumiałe historie". Mało zrozumiałe...? Nie wiem co opowiadali na religii u Piechuły w przedszkolu, ale trudno mi uwierzyć, aby czytała im Katechizm Kościoła Katolickiego i kazała zrozumieć.
Autor tępi także "odrzucanie odmiennych". Nie jest to odrzucanie, ale wybór [w tym przypadku ich rodziców, bo to oni wychowują i podejmują pierwsze decyzje w imieniu swojego dziecka]. Oczywiście siostra wyrzucała ich z klasy kopniakiem w tylną część ciała i zapewne też [czego co prawda nie napisał] obrażała ich rodzinę. Ot, straszne rzeczy się działy w tym przedszkolu Piechuły, straszne rzeczy.
Dalszy ciąg opowieści autobiograficzno-teologicznej dotyczy szkolnych lat. Oczywiście można mieć wątpliwości na temat religii w szkołach... Można to łatwo rozwiązać, za pomocą prywatyzacji szkolnictwa, skoro jednak mamy szkoły państwowe to trudno się dziwić, że religia, którą wyznaje większość społeczeństwa jest wykładana. Coraz bardziej mętna staje się ta historyjka... Opisana jest martyrologia niewierzących, do których należał kolega Piechuły. Cierpiętnik w obecnym systemie przeżywał katusze w szkolnej świetlicy, cytuję: "rysując coś kredkami na kawałku papieru". W tym momencie wybuchnąłem śmiechem, bo to już przekroczyło granice powagi. Dostało się też układającym plan lekcji - sukinkoty najwyraźniej robili na złość m.in. koledze Piechuły wrzucając religię w środek, a nie na końcu lub początku lekcji. Dojrzałość autora obrazuje również postrzeganie Pierwszej Komunii Świętej. Dla niego to okazja na otrzymanie prezentów i obżarstwo na rodzinnej imprezie. Imponujące... Podkreśla jednak: 'było fajnie!'.
W dalszej, szczególnie, części Piechuła postanawia zrobić na złość tym złym Katolom i pisać 'Bóg' z małej litery. Co tam zasady języka polskiego! Pieprzyć! Ważne, żeby się odegrać za ten koszmar w dzieciństwie!!! No i się odegrał, ale nie do końca. Łaskawca pisał imię 'Jezus' z dużej litery. W imieniu całej wspólnoty Kościoła Katolickiego zwracam się do autora z serdecznym podziękowaniami! Dalej jest naigrywanie się z piekła, o którym rzekomo wciąż mówiła siostra. Ach, te siostry, wszystkie takie złe i wyklęte... Z bierzmowania jest dumny. Wspomina dowcipnisia, który w kościele parodiował pieśni religijne [hehe, boki zrywać. Pewnie go do telewizji wzięli, patrząc na poziom większości polskich kabaretów]. Nie omieszkał wspomnieć, że wziął sobie imię Michał, mimo że nie wiedział czy i co to był za święty. Jaki ty rezolutny jesteś, Piechuła!
W dalszej części autor przechodzi do czasów licealnych i znowu to samo, dlatego daruję sobie już... Narzeka na jakąś dziewczynę, która ośmieliła się powiedzieć: "absolutnie wykluczonym jest, by ktoś kto nie chodzi do kościoła, wierzył w boga." [pisownia oryginalna]. No tak, pokolenie wierzących-niepraktykujących. Przedostatni akapit to tradycyjna gadanina ateistów [księża nie płacą podatków {mimo, ze dobrze wie, że płacą}, ziemie za bezcen dla kościoła itd. itd. bla bla bla...]. I na koniec wniosek, tajemniczy i mądry bardzo: "Reasumując: jestem katolikiem, zostałem ochrzczony, chociaż nikt nie pytał mnie o zdanie. Kiedyś tego nie rozumiałem. Dzisiaj już wiem, dlaczego nikt nie zapytał.".Wakacje są, więc polityka powinna odejść na dalszy tor. I w sumie odchodzi, bo mało tutaj ostatnio piszę - odpoczywam [niech żyje relaks i rekreacja], ale nie mogłem się powstrzymać widząc co się dzieje ostatnimi czasy na świecie.
Unia Europejska uważa, że skoro opasły prezydent przepraszał w imieniu Polaków za zbrodnie w Jedwabnem to cały kraj powinien robić dokładnie to samo. No i wyłonili pierwszego rasistę, antysemitę i Szatana III Rzeczypospolitej. Z pierwszego miejsca w rankingu chwilowo wypadł Leszek Bubel albowiem kochani komuniści znaleźli innego pogromcę ras nieczystych - Michała Kamińskiego. Strzeżcie się - to twórca listy żydów na polonica.net, a w salonie ma pomnik Hitlera. A tak już całkiem serio - ci kretyni wyciągnęli mu jeszcze wizytę u, więzionego wtedy, śp. Augusto Pinocheta. Wstyd w ogóle z tymi ludźmi utrzymywać jakikolwiek kontakt i aż żal komentować całą tą sprawę.
A Jankesi kochani robią film o swoim najważniejszym Mulaciku w państwie. Denzel Washington ma grać postać tytułową, ciekawe czy chociaż wierzy w miejsce urodzenia brunatnej perły Ameryki. Chciałbym zobaczyć ten film, mimo że już wiem, że będzie to hollywoodzka, przesłodzona papka na cześć komunistycznego, zbawczego Obamy.
Andrzej Olechowski z pomocą Pawła Piskorskiego [kiedyś wyrzuconego z PO za przekręty] i jego kanapowego Stronnictwa Demokratycznego tworzą ostatnio bardzo zgrany duet na rzecz prezydentury słynnego członka Grupy Bildenberg. Cóż, kandydatura może mieć swoje wady i zalety. Z jednej strony istnieje promyk szans [???], że ten pan wygra, a wtedy będziemy mieli groźny demoliberalny front, którego nie będzie łatwo powstrzymać. Z drugiej może odebrać ewentualne głosy Tuskowi i spowodować, że szansę otrzyma ktoś inny.
Mówiąc 'ktoś inny' nie chodzi mi rzecz jasna o jakiegoś kandydata UPR [skończmy to science-fiction], czy Lecha Kaczyńskiego [wielki plus za niepodpisanie traktatu, a raczej od czasu referendum w Irlandii bezwartościowego świstka], a o kogoś lepszego. Być może z ramienia Polski XXI - choć śmiem jednak wątpić, że taki Dutkiewicz, czy Ujazdowski to ktoś lepszy od Tuska, czy Kaczyńskiego, ale już na przykład od takich nieszkodliwych idiotów, jak Cimoszek albo bardzo szkodliwych i niebezpiecznych, jak Olechowski czy np. pani Środa. Kolejne wybory będą bardzo, bardzo ważne, ponieważ Bruksela niezwykle kombinuje z przepchnięciem traktatu. Kadencja Klausa trwać będzie jeszcze długi czas, aczkolwiek trzeba uważać, ponieważ jestem przekonany, że osamotniony nie będzie brnąć w ślepy zaułek [rzecz jasna po ewentualnym złamaniu reguł gry i powtórzeniu referendum] i świstek podpisze. Gdyby jakiś nieco bardziej uniosceptyczny kandydat objął stanowisko byłby jakiś cień nadziei na zatrzymanie wtopienia nas w tę przeklęta strukturę. Bo o ile anschluss sam w sobie nie był jakoś bardzo toksyczny to podpisanie dokumentu, który usankcjonuje Unię Europejską prawnie, czyli nada jej osobowość prawną to może być już bardzo źle.
Strasznie śmieszy mnie pan Biedroń i reszta tych śmiesznych działaczy, którzy maszerują sobie na paradach w różowych wdziankach, który przekonuje, że on nic nie więcej nie chce poza legalizacją związków partnerskich homoseksualistów. Ha, ha, ha... Bardzo śmieszne. Oczywiście powiedzenie "dasz palec, wezmą całą rękę idealnie obrazuje zachowanie tych ludzi. Po legalizacji konkubinatów, względnie związków lobby gejowskie chce więcej, więcej i więcej. Aż wreszcie dochodzi do tak nienormalnych sytuacji jak adopcje dzieci przez tych, jak to nazwać, hmm... dewiantów. To jest jedna z przyczyn, która powoduje, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzenia związków partnerskich. Żeby nie być gołosłownym podam teraz stosowne przykłady [w nawiasach rok, w którym dana ustawa została wprowadzona]:
Wielka Brytania: konkubinaty [od 1996], związki partnerskie [2005], adopcje [2005]
Niemcy: związki partnerskie [2001], adopcje [2005]
Węgry: konkubinaty [1996], związki partnerskie [2007] - z wyjątkiem adopcji
Szwecja: konkubinaty [1986], związki partnerskie [1995], adopcje [2003], małżeństwa [2009]
Norwegia: konkubinaty [1991], związki partnerskie [1993], ograniczona adopcja [2001], małżeństwa przy jednoczesnym zniesieniu związków partnerskich + prawo do adopcji bez żadnych ograniczeń [2009]
Belgia: konkubinaty [1996], związki partnerskie [2000], małżeństwa [2003], adopcje [2006]
Portugalia: związki partnerskie [2001], lobby gejowskie próbowało również dopuścić do dalszej liberalizacji przepisów, póki co nie udało im się ta sztuka
Andora: od 2005 roku konkubinat wraz z prawem do adopcji
Czechy: konkubinaty [2001], związki partnerskie z większością praw [2005]
Dania: konkubinaty [1986], związki partnerskie [1989], adopcje [1999], małżeństwa [2004]
Hiszpania: związki partnerskie [1998], małżeństwa + adopcje [2005]
Francja: konkubinaty [1993], związki partnerskie [1999], "prawicowy" rząd Nicolasa Sarkozy'ego pracuje również nad projektem pozwalającym na adopcję dzieci przez kochających inaczej
Islandia: konkubinaty [1996], związki partnerskie [1996], adopcje [2000]
Holandia: konkubinaty [1979], związki partnerskie [1998], małżeństwa [2001], adopcje [2005]
Niedawno media wspomniały o propozycji wystosowanej przez pewnego mężczyznę - Henryka Janczarka, który postuluje zmianę ortografii. Chce ułatwić życie przyszłym pokoleniom eliminując z naszego alfabetu takie głoski, jak 'rz', 'ch', czy 'ó'. Od razu na myśl przyszła mi jednodniówka tego komunisty Jasieńskiego pt. "Nuż w bżuhu". Pomysł emerytowanego pracownika kuratorium nie spotkał się z aprobatą internautów, pozytywnie nastawionych było zaledwie 20 proc. respondentów.
Reforma ortografii miałaby pomóc osobom młodym, którzy aby nie uczyć się poprawnej pisowni chodzą do pedagogów i załatwiają sobie papierki [nie chcę rozpoczynać kolejnej dyskusji na temat dysortografików, ale chyba nikt zdrowy nie powie mi, że na ten defekt [tak to chyba można nazwać] cierpi tak wiele osób]. Oczywiście jest to tylko ich problem - czy chcą znać ortografię, czy nie - najwyżej będą się w przyszłości kompromitowali, a przecież jeszcze przez wiele lat nie wszędzie dostępny będzie Word, czy Firefox, który zaznaczy wszystkie [no, prawie wszystkie] błędy.
W Niemczech parę lat temu językoznawcy zrobili reformę polegającą między innymi na zredukowaniu ß na rzecz podwójnej litery 's'. Nie spotkało się to z aprobatą obywateli, mało tego ostatnio największe gazety zza naszej zachodniej granicy takie jak "Bild", czy "Der Spiegel" postanowiły wrócić do starej pisowni. I bardzo dobrze...
Moim zdaniem język nie jest rzeczą, którą powinno się bawić. We Francji bardzo broni się język przed amerykanizacją i bardzo dobrze. Na pewno jednak nie powinno się tak skrajnie [o ile w ogóle] deformować ortografię. Mnie osobiście bardzo kłułoby w oczy zdanie typu 'Żont hce podwyszki emerytór'... Dlatego niezależnie od tego co się stanie, ja pozostanę przy tradycyjnej polszczyźnie, a wy już sobie róbcie co chcecie - przyzwyczaję się i ja. Choć pomysł skrajnie głupi...
Apel do nieszkodliwych homoseksualistów, siedzących sobie cicho w domu, mających stałego partnera - NIE CHWALĄCYCH się na ulicy co robią w sypialni. Jeśli zobaczycie tego obrzydliwego i odrażającego pedzia Roberta Biedronia kiedykolwiek na ulicy dla waszego dobra radzę wam trzasnąć mu w pysk. Dlaczego? Z tego względu, że Was - homoseksualistów - całkowicie kompromituje...
Tak to jest, jak się osobę [być może niezrównoważoną psychicznie?] wpuszcza do mediów. W imieniu wszystkich osób kochających inaczej wypowiada się na ulicach łażąc z innymi dewiantami w stringach po ulicach wpychając tam dla swojej korzyści osoby niepełnosprawne, zapewne nieświadome tego co tam się dzieje, które są święcie przekonane, że ten degenerat broni ich praw. Mnie homoseksualiści, którzy nie są seksualnymi ekshibicjonistami absolutnie nie przeszkadzają - to jest ich życie i jeśli nie krzywdzą tych innych [piję tutaj do adopcji dzieci przez takie związki] - ich sprawa... Biedroń mnie odraża, denerwuje i zniesmacza.
Świat szaleje. ONZ zaczyna coraz mocniej dawać do zrozumienia, że jest niewesoło. W Meksyku faktycznie sytuacja jest niewesoła, warunki sanitarne w niektórych miejscach jednak nie powalają, zapewne również to przyczyniło się do rozwoju wirusa. Ale specjalistą w dziedzinie biologii nie jestem, więc się nie wypowiadam
Parę lat temu mieliśmy jednak do czynienia z tzw. chorobą wściekłych krów. Nasz kraj dość szczęśliwie to ominęło, parę kwarantann było, aczkolwiek byliśmy szczęściarzami w porównaniu do niektórych krajów, które ucierpiały znacznie bardziej. Miejmy nadzieję, że i tym razem wszystko się skończy dobrze, ale nie tylko w naszym kraju. Ban Ki-Moon [który pewnie wie co mówi - zapewne WHO go mniej więcej naprowadziło] przekazał niezbyt dobre prognozy... Cóż, myjmy ręce, dbajmy o higienę - tylko tyle mogę powiedzieć. Szczepienia i tak ponoć nic nie dają. W każdym razie media huczą, od paru dni jest to główny temat prasowy, co niewątpliwie przyczynia się do jeszcze większej wrzawy wśród społeczeństwa.

Ja się tylko zastanawiam kto tutaj tak naprawdę ma problemy alkoholowe. Chyba komuś innemu Żołądkowa strzeliła za bardzo do łba.
Prezydent znowu wprowadził żałobę narodową... Bez komentarza, bo i po co - tyle razy było już to wałkowane, że kolejnego nie będzie. Wyścig do Kamienia wygrał Tusku, był szybszy, ale Kaczyński zrewanżował się czarnym kirem na flagach. Zwycięzcę sami sobie ogłoście... Tymczasem: "Od piątku na drogach w 294 wypadkach zginęło 25 osób, a 406 zostało rannych." - pisze na swoim blipie unnami. Przynajmniej onet jeszcze nie jest czarny.
A ofiarom i ich rodzinom współczuję.
http://wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html
Czyli to co mówiłem już od długiego czasu po przeczytaniu paru ciekawych publikacji na ten temat. Dokładnie ten sam link dałem pod notką o durnowatej akcji WWF. Skończmy z tymi bzdurami mającymi nas ograbić z pieniędzy, bo to już się robi śmieszne. Odnośnik jest już stary, ale postanowiłem go wrzucić - niech będzie rozprowadzany dalej i niech ludzie dowiedzą się, jakie pierdoły wygaduje "noblista" p. Gore.
A tak w ogóle to witam po dłuższej przerwie spowodowanej brakiem czasu. Postaram się troszeczkę częściej tutaj coś pisać - miejmy nadzieję, że się uda...