
Tak nas opisał Departament Stanu w USA. Ciekaw jestem który naród wybrał swojego prezydenta tylko ze względu na jego kolor skóry. I to niby MY jesteśmy rasistami? A idźcie w cholerę cholerni Jankesi :).
Notka ta jest w kategorii 'humor', bo mnie ten news bardzo rozbawił.
Włączyłem ostatnio telewizor [co nie zdarza mi się często] na program "Kropka nad i". Monika Olejnik miała przyjemność [?!] gościć Lecha Wałęsę, naszego eks-prezydenta. Na szczęście eks, na nieszczęście prezydenta. Nieważne. Tym razem Bol... znaczy się Wałęsa po raz kolejny pluł jadem, jego celem był Sławomir Centkiewicz [dla Wałęsy Centkiewicz - coś mu się pomyliło, może zamiast "Lech Wałęsa, a SB" przeczytał omyłkowo "Anaruka" lub inne pamiętne książki o Grenlandii napisane przez Centkiewicza, ale Czesława]. Wyraził on pogląd, że dziecko ubeka [a takim jest Cenckiewicz, co zresztą przyznał już dość dawno] nie powinno pracować w takiej instytucji, jak IPN. Monika Olejnik [wysoce prawdopodobne, że była córką ubeka] wręcz nie mogła usiedzieć w fotelu. Strach pomyśleć, co by było, jakby miejsce Bolka [notabene pieprzącego w tym programie wręcz niesamowite bzdury] zajął np. ktoś z PiS-u i wygadywał podobne farmazony. W zasadzie program mógł trwać jedynie pięć minut, bo potem "pierwszy gladiator Solidarności" się powtarzał. Wyszło to bardzo nędznie. Wpierw o Cenckiewiczu, potem o tym, jak to nie wolno krytykować człowieka, który uratował kraj przed komuną - ile razy my już to słyszeliśmy i znowu to samo: o Cenckiewiczu, jakim to był przywódcą i jego nie wolno atakować, o Cenckiewiczu... Końcówka byłaby już zupełnie nudna, gdyby nie miotająca się Olejnik, która miała już tego wszystkiego wyraźne dosyć.
Meritum sprawy jest jednak coś nieco innego. Wiadomo Wałęsa to głupi robotnik, który miał szczęście być w idealnym momencie w odpowiednim czasie. Dlaczego jednak media cały czas go zapraszają. Od z dnia na dzień mówi coraz to głupsze rzeczy powtarzając się zresztą. Przecież każdy, kto zna tę sprawę lub ma chociaż szczyptę chęci na przyjęcie tych dość niewygodnych faktów [nawet Michnik, co kiedyś nawet napisał na łamach swojej propagandówki] wie, że Wałęsa był tym Bolkiem, a za czasów prezydentury znalazł się w archiwach, swoje dokumenty podebrał i najprawdopodobniej spalił, a może je zjadł... Tak czy owak - przepadły, więc nie ma co maglować tej sprawy, bo dowodów nie ma, a więc on może się bronić i bezkarnie kłamać. Otwórzmy te teczki i raz na zawsze zakończmy sprawę tak fatalnie rozegranej lustracji.
No właśnie. Na pierwszy rzut oka można zobaczyć całkowicie nowy image partii Jarosława Kaczyńskiego. Przepiękne, mądre, arcyrozważne wypowiedzi, reklamówki w telewizji, radiu oraz na billboardach... "Czyny nie cuda", cóż szkoda, że inaczej było jeszcze jakieś dwa lata temu. Prezes PiS-u otacza się teraz kobietami niejakimi pp. Natalii-Świat, Gęsicką oraz Kluzik-Rostkowską. To bardzo piarowskie rozwiązanie - nie da się ukryć. Pytanie tylko, czy przyniesie tej partii jakiekolwiek korzyści...
Dla wielu ludzi zarówno prezydent, jak i były premier są ludźmi politycznie skończonymi. Nie ma dla nich żadnej przyszłości. Tak wielu ludzi zdecydowało się zagłosować nawet na Tuska, który przecież obiecywał tak drastyczne, liberalne reformy. A teraz są zadowoleni, bo nie dość, że nie straszy lustracją, CBA oraz ABW, to jeszcze swój zamysł kapitalistyczny schował już dawno między bajki. Myślę, że również dlatego, w dalszym ciągu, Platforma [mimo całkowitej klapy, jeśli chodzi o spełnianie obietnic i cudów] ma tak olbrzymie poparcie.
Ministerstwo Obfitości, dla oglądających TVN i czytających "Wyborczą" działa bardzo przyzwoicie, bo "nie tak, jak za Giertycha". Platforma imponuje Polakom w socjotechnice, języku miłości... Nie zburzy tego ani Żołądkowy Palikot, ani plujący Niesiołowski. Dla obywateli Rzeczypospolitej Polskiej numer trzy Donald Tusk to premier ich marzeń. Co tam, że nie spełnia obietnic. Ważne, że ładnie mówi i gra w piłkę...
Konkurs Blog Roku organizowany przez portal onet.pl można nazwać już chyba tylko kpiną. Jak niektórzy z Was wiedzą w kategorii polityka nominował jeden z czerwieńszych redaktorów III RP - Jacek Żakowski. Jego zadaniem było wytypowanie 3 najlepszych blogów do ostatniej tury. Wśród kandydatów do nominacji było 8 prawicowców, w większości konserwatywnych liberałów oraz Matka Kurka [błazen antyPiSowski] oraz Joanna Senyszyn. Nie spodziewałem się aż tak jawnej kpiny ze strony tego dziennikarzyny Żakowskiego, to co ujrzałem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Niektóre blogi prawicowe były ciekawe, inne nieco mniej. Każdy był jednak prowadzony na wysokim poziomie, czego o Matce Kurce powiedzieć w żaden sposób nie można.
Nominowani: Matka Kurka, Joanna Senyszyn i Maciej Gnyszka [kogoś trzeba było]. No Panie Żakowski, jaja z pogrzebu sobie Pan zrobił. Żenujące to było, oj, bardzo żenujące.
George W. Bush był dobry pod jednym względem. Walką z terroryzmem. Nie wierzę w te wszystkie głupawe teorie spiskowe i uważam, że jego nieustępliwa postawa [w przeciwieństwie do większości europejskich trzęsimajtków] doprowadziła do wstrzymania ataków. M.in. dzięki Guantanamo nie było żadnych większych ataków w USA od 2001 roku, na naszym kontynencie z kolei było ich sporo. Przyszedł Obama, zamknął więzienie dla podejrzewanych o terroryzm, przyznał "obawiam się ataków wypuszczonych z Guantanamo" i skończy się tak jak się wszystko rozpoczęło. Al-Kaida znowu da o sobie znać i "czarny mesjasz lewicy" będzie żałować swojego występku. Ale wtedy będzie już za późno, bo niewinni ludzie zginą...
Ostatnio pisuję tylko recenzje filmowe, na nic innego nie mam czasu ani ochoty. Ale dzisiaj przybyło nieco sił, więc podsumuję miniony tydzień, głównie pod kątem dwóch, no trzech wydarzeń.
Polacy na MŚ w piłce ręcznej [przyznam szczerze, że do wczoraj myślałem, że to Europy, póki komentator po raz kolejny nie powtórzył frazy 'mistrzostwa świata'. Sprawdziłem - i faktycznie. Czy tylko ja zauważyłem, że wszyscy dotychczasowi rywale naszych to Europejczycy. Nie spodziewałem się Afryki, ale żeby USA czy Brazylia nie miały swoich przedstawicieli w ścisłym finale? Zaskoczenie straszne. W każdym razie z Norwegami zagraliśmy spektakularnie, oglądało się nieziemsko, emocje ogromne. Wczorajszy mecz słabiutki, nudnawy, a wszystko uprzykrzał fatalny komentator z Dwójki. Już mogliby przydzielić Szarana, mimo wielu wad - jest lepszy. Mimo wszystko, gdyby udało nam się zdobyć brązowy medal byłby to wielki sukces. W końcu inne dyscypliny wyglądają znacznie, znacznie słabiej. Wyobrażacie sobie Mariusza Jopa albo innych cieniasów odbierających chociażby brąz? Ja nie. Ale dość już o sporcie...
...bowiem dzisiaj zjazd PiS-u. Co to ma zmienić? I tak Kaczyński, Kurski i spółka parę razy wjedzie w swoje ulubione układowe gadki i nic z tego nie będzie... A próba ocieplenia wizerunku poprzez wystawianie swoich kobiet do spotów reklamowych mnie naprawdę rozbawiła. Wg mnie ta partia dla jakiś 70 procent społeczeństwa jest skończona, ale... demokracja różne figle już płatała. Zobaczymy.
I na koniec o nieszczęsnym, nieuleczalnym przypadku. Jej nie pomoże już nic, więc płaczmy nad tym przypadkiem. Nazywa się "Gazeta Wyborcza" i cierpi na manipulacje, przekręcanie faktów, kłamstewka i wypisywanie bzdur. Tym razem uczepili się jak rzep w raz ze swoim publicystą niejakim Janem Turnauem lefebrystów. Oczywiście WSZYSCY przedstawiciele Bractwa św. Piusa X są źli, bo jakiś jeden duchowny wygłaszał poglądy negujące Holocaust. Żałosne, Michniczku, żałosne. A co do Benedykta to decyzja jest bardzo dobra, życzę z całego serca Bractwu aby się rozwinęło i mogło popularyzować msze trydenckie dla większej ilości osób, a wiem, że chętnych w naszym kraju byłoby sporo.
Po Ćwiąkalskim - "polityku"-katastrofie przychodzi czas na jakąś nadzieję. Jest szansa na to, ponieważ nowy Minister Sprawiedliwości - Andrzej Czuma - jest człowiek, wydawałoby się, spoza układów. Zaproszenie JKM-a na zaprzysiężenie jest tego najlepszą oznaką. Słuchając i oglądając wczoraj wiadomości odniosłem wrażenie, że chociaż w kwestii zliberalizowania prawa do posiadania broni jest całkiem realne. Czuma ma piękny życiorys, został skazany [przez Kryżego nawiasem mówiąc] za obchody święta Niepodległości pod grobem Nieznanego Żołnierza...
Platforma obiecywała wykonać jeszcze jedną arcyważną reformę, a mianowicie rozdzielić funkcję Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Jest to konieczna zmiana i liczę, że p. Czuma weźmie się i za tą sprawę. Gdyby udałoby się zrobić te dwie rzeczy byłby to pewnego rodzaju przełom. Nie ukrywam, na razie rząd PO-PSL sprawuje się katastrofalnie, jednym z najsłabszych ogniw był właśnie Ćwiąkalski, dymisja była rozwiązaniem dobrym, a nominacja, patrząc, że jednym z kandydatów był nieudolny Grabarczyk [tak, ten od infrastruktury] jeszcze lepszym.
Ministerstwo zdrowia [jakkolwiek groteskowo to brzmi] obsypało nas niedawno całkowicie absurdalnymi pomysłami. Ewidentnie nudzą się na tych stanowiskach, co mnie wcale nie dziwi, w końcu wybory prezydenckie lada chwila. Tymczasem p. Ewa Kopacz najwyraźniej urządziła zawody na najgłupszy pomysł reformy służby zdrowia i farmaceutyki. Na początku wzięli się za apteki. I tak, wyszli z propozycją, aby zakazać reklamowania aptek. Rozumiem, tytoń szkodzi zdrowiu, reklamy alkoholu przed 22 doprowadzają do tego, że oglądają to dzieci [to oczywiście idiotyzmy, ale naprawdę mniejsza z tym], ale o tym, że placówki sprzedające lekarstwa są szkodliwe - to naprawdę nie wiedziałem, ale miło, że zostałem uświadomiony.
Być może, chodzi im o niepotrzebną komercjalizację aptek, ale starsi ludzie żyjący na garnuszku tych złoczyńców z ZUS-u nie obraziliby się na wyścigowe obniżki cen, jak to np. w przypadku Tesco czy Biedronki
A wczoraj przeczytałem sobie o ciosie, a może igraszkach... hmm... Kopacz i jej resortu z firmą produkującą Aviomarin. Nie pamiętam dokładnej nazwy [pewnie Polfa coś tam...], ale to naprawdę mało istotne i kryptoreklamy nie będzie, o nie! Chcą zakazać sprzedawanie tego specyfiku poza aptekami. Także, jak pasażerowi zrobi się niedobrze na autostradzie, gdzie aptek się raczej nie doszukamy to będzie musiał rzygać, bo na stacji benzynowej tego dobrodziejstwa [tak, dla osób z chorobą lokomocyjną to dobrodziejstwo] nie znajdziemy. No po prostu ręce opadają...
Ale co tam... też chcę się pobawić. Moja propozycja to konieczność zdobywania licencji na sprzedawanie rękawiczek lateksowych. Dlaczego? Bo tak...
Dobry skądinąd aktor - Marek Kondrat wraz z prof. Kazimierzem Kikiem - znanym socjologiem chcą promować nowy centrolewicowy twór. Jak wiadomo, LiD-owi nie wyszło, ale Borowski próbuje jeszcze resuscytować swoją karierę polityczną. Nie uda się - to pewnie, prędzej do parlamentu wejdzie Partia Kobiet, niż popłuczyny po SdPl i geremkowcy zdobędą zaufanie lewicowego betonu [jakieś 70 proc. głosujących na SLD] i nie mających własnego zdania, ale zawsze lub niezawsze chodzących na wybory patriotów [jakieś 80 proc. głosujących na PO]. Posłużyłem się przykładem ugrupowania Manueli Gretkowskiej, a tymczasem "Rzeczpospolita" donosi, że obok niejakiego Stronnictwa Demokratycznego [partią silną w PRL-u] do koalicji z SdPl i geremkowcami mają stanąć właśnie ekshibicjonistki w PK. Ciekawe to będzie, gdy niedawno tarzający się nieszczęśnik z reklam ING będzie z uśmiechem na ustach i zapewne też lampką wina, będzie opisywać martyrologię Polaków za PiS-u [PO nie ruszy, wszak sam na nich z całą pewnością głosował półtora roku temu]. A ja czekam tylko już nawet nie na podatek liniowy, a chociaż na zniesienie podatku Belki [ciekawe czy przyszłego koalicjanta Borowskiego].
Rok więzienia grozi osobie, która zniszczyła flagę Unii w Czechach. Straszne, prawda? Te piękne gwiazdki, zacna historia, kantowanie przy referendach, "wilczy kapitalizm" i grzeczny Poetering. Sprawcy grozi rok więzienia
Dobra, a teraz, drogie dzieci, przypomnijmy sobie pewnego pana. Włożył on w głupawym programie do gówna POLSKĄ FLAGĘ. Raczkowski się nazywał. Jak myślicie, kochani, w którym więzieniu on teraz siedzi? We Wronkach? We Wrocławiu? W Chełmie? A nie, zapomniałem. Przecież jego sprawa została umorzona. No fakt!
W mediach często trąbi się o społeczeństwie, które pozostawia brudy swoich pupili na drogach. Według nich posiadanie psa wiąże się ze sprzątaniem po nim. Teoretycznie nie mam nic przeciwko temu, bo przecież każdy chce, aby na chodnikach było czysto i ładnie. Ale tylko teoretycznie.
Dlaczego?
No właśnie. Każdy właściciel najmądrzejszego zwierzęcia na świecie, jakim niewątpliwie jest pies [wielbiciele kotów mogą się nie zgadzać, ale wskażcie mi znane wam aportujące czy podające łapę na zawołanie "mruczki"] musi zapłacić niemałą kwotę do urzędu gminy co roku. Nikt nie wie oczywiście dlaczego posiadacze kotów, żółwi, żmij nie muszą, zaś właściciele psów już tak. Nie mówcie mi, że mały terierek lub chihuahua zostawia po sobie większy "ślad" niż kot, bo jeśli już tak jest w naprawdę niewielkim stopniu. Ale przejdźmy do sedna. Pan Kowalski ma rottweilera. Nie gryzie, pochodzi z bardzo porządnej hodowli, jest potulny jak baranek. Nie dość, że musi zapłacić niecałą stówę urzędasom, to jeszcze musi dostać zezwolenie na posiadanie takiego psa i, a jakże, uiścić kolejną sumkę pieniążków. Nie przypominam sobie, abym dostał od rządu albo miasta smycz czy karmę dla mojej Nali, ale może mam jakiś zanik pamięci. Więc uważam, że jeśli ktoś nie chce sprzątać kup swojego psa to nie powinno mu się tego nakazywać skoro za życie pupila odchudza swój portfel.
Właściwie nie wiadomo co miał na myśli Barack Obama mówiąc, że chce zlikwidować to kontrowersyjne więzienie. Na początku wydawało mi się, że kierują nim jakieś "humanitarne pobudki", teraz jednak krążą opinie, że więźniowie mają zostać po prostu przeniesieni do innych miejsc. O ile nie miałem nic przeciwko takim instytucjom w innych krajach, w dodatku tak jak Stany Zjednoczone poważnie zagrożone terroryzmem ze strony Muzułmanów, tak jestem przeciwny przegarnięciu przez Polskę podejrzanych. Po raz kolejny doszłoby bowiem do niepotrzebnego wtrącania się w sprawy, które nas bezpośrednio nie dotyczą. Mimo, że braliśmy udział w zupełnie zbędnej wojnie w Iraku - nie mieliśmy żadnych poważnych przesłanek o zagrożeniu atakiem terrorystycznym.
Nie wiadomo po co bierzemy w tym udział. Poza oczywistymi argumentami, otwieramy również drogę do protestów. Już teraz p. Siwiec zaczyna lamentować nad koszmarną decyzją. Oczywiście mainstreamowe media dodadzą oliwy do ognia i skończy się tym, że przez wyborami do Parlamentu Europejskiego lewica zdobędzie wynik dwucyfrowy, a tego byśmy nie chcieli.
Po prostu - nie powinniśmy się mieszać w sprawy, które nas nie dotyczą, z których nie będziemy mieli żadnych [a znając nasze sojusze z USA, jestem tego niemal pewien] poważnych korzyści i miejmy nadzieję, że nasz Minister Spraw Zagranicznych i płemieł nie zdecydują się na ten krok.
"Nagradzajmy dziennikarzy, a nie arbitrów elegancji podczas kłótni w maglu (...) Cóż to za dziennikarstwo? Co takiego ważnego Bogdan Rymanowski ma do przekazania Polakom? Na czym się zna? Jakich wartości broni? Co ujawnia, czego byśmy nie wiedzieli?".
Parafrazuję Michnika, bo niezwykle irytuje mnie to co się dzieje na zachodzie Europy. Przeczytałem dzisiaj na jednym blogu o chęci likwidacji fast-foodów obok szkół. Pamiętam, nie tak dawno dyskutowano czy w szkolnych sklepikach powinno się sprzedawać chipsy i batoniki. To chyba oczywiste - jeśli właściciel lokalu będzie poczuwał się do zmiany sytuacji żywieniowej w kraju, to wycofa te niezdrowe wyroby i wprowadzi bar sałatkowy. Co tam, że popyt zmniejszy mu się o połowę - to jest jego decyzja! Ale jak widzę, że komuś się NAKAZUJE usunięcie czegoś z oferty, to mamy do czynienia z przejawem komunistycznej reakcji.
Idąc takim tropem możemy pójść do redakcji "Przeglądu Sportowego" i zakazać im pisania o żużlu - bo można się wywalić i się połamać. Na każdym lodowisku powiesić kartkę "Zakaz wykonywania niebezpiecznych ruchów na tafli". Ograniczyć prędkość na autostradach do 40 km/h. Zdelegalizować młotki, piły mechaniczne, kosiarki... I rzecz jasna zabrać obywatelom odtwarzacze MP3/MP4 - ponoć niszczy się od tego słuch. Nie wspomnę już o tytoniu, który w niektórych państwach [chociażby Finlandii] jest całkowicie zakazany. Tak jak już mówiłem - wszelkie trucizny, którym de facto mówię zdecydowane nie - powinny być zalegalizowane, aby dać obywatelowi wolną wolę.
Sprawa Wojciecha Glanca [samobójcy-brzuchomówcy] obiegła cały kraj. Teraz mówi, że w swoich filmikach żartował [dość ponuro, trzeba przyznać], aczkolwiek zdarzyło się coś niedopuszczalnego. Otóż policja zwaliła się do mieszkania niedoszłego zamachowcy i odesłała do Tworek. Chwila, chwila... Jakim cudem nie pozwala się komuś odebrania życia. Dlaczego Glanc [czy żartował, czy nie - nie ma znaczenia] nie może decydować o losach swojego życia? Bo mu państwo opiekuńcze zabrania? I tym pesymistycznym akcentem kończę dzisiejsze rozważania.
To czy Artur Górski [były szef Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, z którym niekiedy się nie zgadzam] powinien powiedzieć na trybunie sejmowej to co powiedział to jedna sprawa. Sprawa bardzo kontrowersyjna, trudna do oceny. Z jednej strony to bardzo ostre słowa, które niczego nie zmienią, a tylko mogą pogorszyć relacje polsko-amerykańskie. Z drugiej strony dlaczego ktoś ma się ograniczać w państwie tolerancyjnym, gdzie główną zasadą jest wolność słowa. Nie będę się długo zastanawiać i mniemać kto ma rację - ja uważam, że Górski mógł się pohamować z wygłaszaniem takich opinii w kręgu skrajnym federastów i socjalistów, w tym burzliwym momencie - wybrania czarnego komunisty na prezydenta najmocniejszego państwa na świecie, jakim niewątpliwie jest USA.
Całkowicie drugą, odrębną sprawą jest to, czy Artur Górski miał rację. I tutaj jest już zdecydowanie większa rozbieżność. Zastanówmy się, jeśli Murzyni - warstwa coraz silniejsza, nie tylko w USA, ale i na całym świecie [oczywiście zaraz ktoś może się burzyć, ale chyba najbardziej polit-poprawny człowiek na świecie musi przyznać, że tak jest i proces ten będzie się coraz bardziej uwydatniać]. Skoro prawie 100 proc [zaokrąglając, ale ilość Murzynów głosujących na McCaina chyba była taka sama, jak mniej więcej poparcie dla UPR w Polsce obecnie] zagłosowała na jednego, czarnego kandydata, a przecież NIKT mi nie powie, że wszyscy Czarni mają poglądy Partii Demokratycznej [bo przecież 53/47 - tak wyglądał stosunek Białych głosujących kolejno na Obamę i republikanina]... Trzeba powiedzieć otwarcie - głosowali na swojaka, swojego ziomka. Oczywiście, wcześniej Murzyni też zdecydowanie popierali Demokratów [np. Cartera poparło zdaje się 80 proc.], ale te 15 proc. - to wynika z tego, że to są rasiści, którzy za wszelką cenę nie chcą dopuścić Białego do władzy. I jeśli Obama byłby naprawdę politykiem skrajnym chcącym, powiedzmy, wprowadzić reglamentację żywności, również miałby tak ogromne poparcie wśród czarnej ludności. Oczywiście nie wygrałby, bo Biali poszliby po rozum do głowy i zagłosowali na "mniejsze zło". Dlatego nie zastanawiając się za długo, Górski powiedział bardzo dosadnie, ale niestety - miał rację... Jeżeli, wg badań, stosunek Murzynów do Białasów będzie nadal rosnąć to będzie to koniec cywilizacji białego człowieka. I mieliśmy tego dobitny przykład w USA...
Wczoraj w Warszawie odbyła się pikieta z okazji zorganizowana przez Poznań szczytu klimatycznego ONZ. Pozostaje mi tylko żałować, że nic takiego nie szykuje się w Poznaniu. Tak czy owak, zapraszam do obejrzenia tego 7-minutowego nagrania.
O sprawie wiedziałem już wcześniej, teraz obejrzałem ten materiał i nie mam wątpliwości, pani posłanka Kruk była totalnie wstawiona przychodząc do parlamentu. Oczywiście nie jest to skandal rangi "pijana świnia w Katyniu", ale coś takiego naprawdę nie przystoi osobie pełniącej tak ważny urząd. Oczywiście, PiS zamiast przyznać: "ok, słaby dzień, wypiła, przepraszamy", podobnie jak SLD kręci w kompletnie beznadziejnym stylu, że niby się źle czuła. Jak ja się źle czuje to nie zataczam się na nogach i bełkocze, tylko wracam do domu i idę do łóżka. Dlatego apeluję do polskich polityków: przestańcie kłamać i opanujcie się! Bo parlament nie jest miejscem do robienia imprez alkoholowych. Zacznijcie w końcu to miejsce traktować poważniej...
To, jak w ostatnich latach jest traktowany ten budynek woła o pomstę do nieba - alkohol, sztuczne penisy, opluwanie się nawzajem, blokowanie mównicy poselskiej etc. jest naprawdę żałosne. Chociaż starajcie się zachowywać lepiej, szanowni posłowie...
No właśnie, przed wyborami wtedy jeszcze obiecująca wiele wyimaginowanych rzeczy Platforma skonstruowała 10 podstawowych obietnic, które miały zmienić Polskę. Rok minął, spójrzmy jak im idzie:
1. Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy - różne są szacunki około 3 proc. wzrostu PKB na ten rok [ostatnio wyczytałem nawet 0.5!!!]. Przyspieszenia oczywiście nie ma, bo w zeszłym mieliśmy przeszło sześć. Zbliżamy się małymi kroczkami do Niemiec, którym przepowiada się zerowy przyrost... A prawica ostrzegała... i jak się okazuje miała rację.
2. Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty - wzrosty są nader niewielkie, nie widzę tam żadnego radykalizmu. Podniesiono tak naprawdę jedynie w szkolnictwie... Emerytury i renty, fakt, są zwiększone, ale PiS również je zwiększył, za co nikt ich nie chwalił.
3. Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, mostów i obwodnic - 15 kilometrów, ustalone i zarządzone przez PiS to bilans ministra Grabarczyka. Podoba się, bo mi nie?
4. Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ - NFZ nie został i nie zostanie zlikwidowany [co już nam "obiecał" p. Donald Tusk]. Sztandarowy pomysł obalony.
5. Uprościmy podatki – wprowadzimy podatek liniowy z ulgą prorodzinną, zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych - niejaki Cichy w komentarzach do poprzedniego wpisu wykłócał się o klasę i jakość kierowania ministerstwem przez p. Rostowskiego. Przypomnę tylko, że podatek liniowy został wycofany [w tej kadencji w ogóle nie ma o nim mowy], podatek Belki i Religi niezlikwidowane [i nie zanosi się na coś takiego]. Rostowski nie zrobił nic, co znaczy że kolejna obietnica włożona zostaje między bajki.
6. Przyspieszymy budowę stadionów na Euro 2012 - jak zauważa tuskwatch.pl w Warszawie powbijano paliki. Poznań - ok, ale to miasto i prezydent Grobelny są głównymi kreatorami rozrostu stadionu przy ulicy Bułgarskiej. Zresztą, budowa zaczęła się długo przez rządami PO, a dofinansowanie akurat dla Poznania było najmarniejsze. Reszty stadionów nie komentuje, bo i po co, ale z tego co wiem to na razie prace dopiero się rozpoczęły. A mija rok...
7. Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku - Klicha już pochwaliłem i pochwalę jeszcze raz. Jedyny jasny punkt tego rządu.
8. Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce - kompromitacja. Polacy, mimo że Gordon Brown pół roku temu wprowadził kolejny, niekorzystny dla imigrantów podatek, nadal nie wracają. Bo do czego tu wracać, szanowni czytelnicy?
9. Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet - nie będę komentować tej obietnicy. Jedynym dokonaniem p. K. Hall są idiotyczne pomysły dotyczące zmniejszenia początkowego wieku przymusu nauczania. Rozpowszechnienie internetu? Może i o parę procent wzrosło używanie tego dobrodziejstwa przez Polaków, ale jaka w tym zasługa rządu? Dodam tylko, że na terenie całego Poznania i okolic miało być darmowe łącze wi-fi, ale kolesie panów z PO - Komisja Europejska - nie pozwoliła na to miastu. Dlaczego? Nie znam przyczyny.
10. Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją. - kompromitację Pitery i jej raportu już dobrze wszyscy znamy. Ale fakt, nie zwalczali za wszelką cenę CBA, co doceniam, bowiem jestem przekonany, że SLD, gdyby doszło do władzy - ODPUKAĆ, zapewne by to czyniło.
Obędzie się bez jakiegoś pięknego wstępu. Rząd PO miał być rewolucją, lekiem na całe zło, twórcą sukcesu gospodarczego zwanego popularnie cudem. Oczywiście już wtedy wiedziałem, że nic się nie zmieni - PiS rządziło słabo, a PO lepsze nie będzie... I nie jest. Nadal mamy w Polsce zapędy socjalistyczne, niby-liberalna partia oczywiście żadnej liberalizacji nie wykonuje, agresywny język wypowiedzi pozostał. W jednej z poprzednich notek, link znajduje się na samym dole, omówiłem pseudo-zalety obecnej władzy wg p. Moniki "Stokrotki" Olejnik. No, to jedziemy! Oczywiście prawie alfabetycznie:
Donald Tusk - premier. Przez cały rok nie wymienił żadnego z nieudolnych ministrów. Poza uprawianiem propagandy nie robił nic co pokrywało się z obietnicami wyborczymi. Trzeba powiedzieć, że od 2005 roku bardzo się wyrobił, niestety tylko w zakresie przemówień. Używa niezwykle górnolotnych słów, ma duże poparcie w społeczeństwie [nadal!!!], ale premierem jest bardzo słabym. Obiecuje Euro i jeszcze większą integrację. Uwielbia się podlizywać Angeli Merkel. Dotychczas żadnych, większych zalet nie zauważyłem. Nie potrafi zrozumieć, że najwyższą osobą w państwie jest prezydent [oczywiście, jeśli chodzi o rangę]. Ocena: 2.
Waldemar Pawlak - wicepremier, minister gospodarki. Oczywiście rząd nie powinien ingerować w gospodarkę. Jeśli jednak rozliczać go ze wzrostu, to wygląda to naprawdę marnie, bowiem szacunek dla Polski na rok 2008 to 0,5 proc. wzrostu PKB [dla porównania - będące w kryzysie Stany Zjednoczone - 1,5]. Niczego dobrego nie zrobił, od Tuska różni się jednak tym, że nie ma nawet dobrej gadki. Ocena: 2-
Grzegorz Schetyna - wicepremier, minister SWiA. Żenujące przepychanki z ks. Rydzykiem [podczas, gdy fundacja Pawlaka może sobie działać bez przeszkód]. Brak ważnych cięć budżetowych, mały plus za nieodsuwanie i brak próby likwidacji CBA. Nie było jakiś wielkich kompromitacji, ale też nie miał do tego wielu okazji. Ocena: 3-
Elżbieta Bieńkowska - minister d/s rozwoju regionalnego. Nie znam żadnych dokonań pani minister, rzadko pojawia się w mediach, dlatego powstrzymam się od oceny.
Zbigniew Ćwiąkalski - minister sprawiedliwości. Pan z obsesją na punkcie laptopów, Ziobry i całego PiS. Krążą opinie o upolitycznieniu prokuratury, niestety dość podejrzanie rzeczywiste. Jego przeszłość również budzi wiele wątpliwości, co jednak nie ma wielkiego wpływu na jego ocenę. Mimo obietnicy nie oddzielił funkcji prokuratora generalnego od ministerstwa sprawiedliwości. Dokonań i pozytywnych zmian nie zauważam. Ocena: 2-
Mirosław Drzewiecki - minister sportu. Mimo, że rządził resortem tak mało istotnym, wydawałoby się kompletnie nie potrzebnym spartaczył wszystko co było do spartaczenia. Klęska dotycząca PZPN, jakikolwiek brak postępów w sprawie futbolowej korupcji, budowanie Orlików za pieniądze podatników [cóż za rym...]. W dodatku piastujący tą, bądź co bądź, ważną funkcję [mimo wszystko to zawsze teka ministra, nieważne czego by dotyczyła] jest damskim bokserem. Całkowite zero, klęska, totalna plama i największy blamaż rządów PO. Ocena: 1
Jolanta Fedak - minister pracy i opieki społecznej. Nie spodziewałem się, że zrobi cokolwiek korzystnego, ale jednak zrobiła. Zniosła chociaż jeden absurd w polskiej polityce emeryturalnej - a mianowicie pomostówki. Przykro mówić, ale jest to jedna z nielicznych osób, która chociaż stara się zrobić cokolwiek pozytywnego. I właśnie za to dość wysoka ocena: 3+.
Cezary Grabarczyk - minister infrastruktury. Kolejny darmozjad na tym stanowisku po Polu i Polaczku. Tusku oczywiście ma jeszcze czelność wiwatować w mediach sukces tego pana... Z jakiej racji? Wybudował kosmiczną i oszałamiającą ilość autostrad całych... 15 km. I właśnie to mamy pokazać Europie organizując Euro2012. Koszmar. Ocena: 1
Aleksander Grad - minister skarbu. Coś chociaż próbuje. Prywatyzuje, oczywiście nie z licytacji... Ale chociaż widać jakiekolwiek czyny, czego nie można powiedzieć o np. ministrze powyżej. Ocena: 2+
Katarzyna Hall - minister edukacji narodowej. Femme fatale Donalda Tuska. Jej totalnie, wybaczcie, porąbane pomysły dotyczące zmniejszenia wieku startowego w edukacji - na dodatek na kompletnie nieprzygotowanych do tego dzieciach! Poza tym zero pozytywnych zmian w resorcie [i nie chodzi mi przecież o przydatną likwidację MEN]. Trzykrotnie zamężna - oby nie trzykrotna minister. Ocena: 1
Bogdan Klich - minister obrony narodowej. Jeden z najlepszych członków rządu. Co prawda nie lobbował w żaden sposób zwiększenia funduszy na armię, nie wzmocnił wojska, aczkolwiek w końcu doprowadził do uzawodowienia armii. Klich w końcu doszedł do dobrego wniosku, że skoro nikogo nie zmusza się do bycia szewcem czy drwalem, państwo nie powinno również przymuszać do wykonywania służby wojskowej. Pan Bogdan zaczął również wycofywać polskie oddziały z Iraku. Pozytywów nawet sporo i ocena również okazała: 4
Ewa Kopacz - minister zdrowia. Strasznie niemrawa i nudna. Swój lokalny ZOZ doprowadziła do bankructwa, tutaj próbuje ratować MSZ. Zamiast jednak prywatyzować, jedynie komercjalizuje, ale niewątpliwie jest to mniejsze zło. Ocena: 3-
Barbara Kudrycka - minister nauki i szkolnictwa wyższego. To, że w ogóle takowy resort istnieje świadczy źle o polskiej polityce. Bez oceny.
Maciej Nowicki - minister środowiska. Coś tak kombinuje z Rospudą. Wygląda na tchórza, który ugina się pod naporem jakiejś bandy pseudoekologów. Nie oceniam, bo co tu oceniać?
Jacek Rostowski vel. Jan Vincent Rostowski - minister finansów. Koszmarne kierowanie tym jakże ważnym resortem. Wycofanie się z wprowadzenia podatku liniowego [do cholery, sztandarowy pomysł PO!!!], brak działań w sprawie zbędnego podatku Belki, podatku Religi, czy podatku spadkowego. Nierób i niedojda. Powinien w trybie natychmiastowym opuścić to stanowisko, nie może w tak arcyistotnym miejscu siedzieć taka niezdara. Ocena: 1
Marek Sawicki - minister rolnictwa. Bez oceny, ale nepotyzm budzi zastrzeżenia.
Radosław Sikorski - minister spraw zagranicznych. Dotąd nic nie zdziałał, mimo zachwytu mediów jego osobom. Jego największym osiągnięciem było chyba opowiedzenie całkiem śmiesznego żartu o Obamie. Zwolennik anschlussu i wprowadzenia Euro. Nieco bardziej medialnym od p. Fotygi, co jest mimo wszystko dość ważne w tym resorcie. Ocena: 2+
Bogdan Zdrojewski - minister kultury. Brak oceny, nie znam jego dokonań, w tym całkowicie zbędnym ministerstwie. Skandalem jest wrzucenie tego rozsądnego człowieka do takiego idiotyzmu.
Jak to dobrze, że w naszym pięknym kraju mamy jeszcze obiektywne dziennikarstwo. Ot, taka pani Stokrotka. Właśnie pod linkowanym wpisem przeczytałem sobie o farmazonach pani Olejnik i zbladłem. Rząd dostał ocenę [sic!] 3+... za co? I to zostało wyjaśnione. Walterowska dziennikarka wypunktowała plusy i minusy, niczym najlepszy kronikarz.
PLUSY:
Uspokojenie języka debaty publicznej - o tak!!! Skrajne uspokojenie... PZPN to dziwki, Kaczyński pijak, jebać PZPN - pana P., oszołomy, idioci, frakcja wariatów - pana N., nie ustąpię miejsca prezydentowi starszemu i wyższemu rangą - pana T. itd. itd. Uspokoili ten język jak diabli...
Osoby wchodzące w skład rządu, to ludzie eleganccy - arcyważny plus. Goguś i karierowicz Sikorski, płemieł Tusk, "Samson" Kopacz to bardzo eleganccy ludzie, nie mówię, że jest inaczej - ale to ma wielki wpływ na działanie rządu. Olejnik wykazała się ogromnym myśleniem, za co jej gratuluję.
Wyprowadzenie żołnierzy z Iraku - ich tam w ogóle nie powinno być. A byli. Niech sobie przypomnę, kto zagłosował za???
Budowa stadionów "Orlików" - zgadzam się z panią Olejnik - w gruncie rzeczy to rząd powinien budować stadiony i to robi, rząd powinien dawać ITI pieniążki na boisko Legii - i to robi. Mucha nie siada - nie można się niczego przyczepić. Czekam na propagandowy przyjazd premiera Tuska do mojej gminy. Oby jak najszybciej - przecież od tego jest rząd.
Mapa drogowa wprowadzenia Euro - o Euro wielokrotnie się już wypowiadałem i pewnie nie raz się jeszcze wypowiem. Mapa drogowa to populizm, zupełnie nie do wykonania. Korzyści Euro? Nikłe.
Zniesienie emerytur pomostowych - ale ZUS-u nie zlikwidowali...
Pozytywne zmiany w służbie zdrowotnej - przepraszam, jakie? Bo jak dla mnie komercjalizacja to żadna pozytywna zmiana. Aby zrobić cokolwiek dobrego, trzeba wszelkie NFZ-y czy kasy chorych sprywatyzować, szpitale posprzedawać z licytacji i sprawa rozwiązana.
MINUSY
Brak sukcesów w edukacji - a jakie miały być sukcesy przy obecnym systemie, pani redaktor?
Mniejsze przyśpieszenie gospodarcze - to akurat mnie wcale nie dziwi... Socjalizm w rządach PiS i PO jest tak ogromny, że i tak jest dobrze...
Niezrealizowane obietnice wyborcze - sparafrazuje Palikota - j**ać podatek liniowy, jednomandatowe okręgi wyborcze, prywatyzację szpitali etc....
Kompromitujące przepychanki między prezydentem a premierem - przecież to była wina prezydenta, zapomniałaś?
Kompromitacja rządu w sprawie PZPN - aa, no bo Drzewiecki to inteligentny facet jest... Bardzo. I lubi ogórki kiszone.