Przez krótki czas niejaki Piechuła pisał powyżej swojego poziomu, jego pisanina chyba nikogo ani nie ziębiła, ani też nie grzała. Dzisiaj opublikował on swoje wynurzenia o profilu teologicznym... Zatytułował je "religijny terroryzm" i już tytuł wskazuje, że będzie to coś niesmacznego i głupiego. Już parę linijek dalej uświadomiłem sobie, że się nie pomyliłem.
Piechuła zaczyna z grubej rury. Przekonuje, że został zmuszony do chrztu w wieku niemowlęcym. Tak. Został również zapewne nie jeden i nie dwa razy zmuszony do pójścia spać, wyłączenia telewizora, czy zamknięcia swojej bezczelnej jadaczki... Przez rodziców!!! Lewicowy ekstremista joggera nie umie sobie jednak poradzić z ciężarem szczenięcych lat. Oczywiście nie obyło się bez obrażania uczuć religijnych. Chrzest nazywa "oblaniem wodą". Siostra zakonna też musiała zostać obrzucona inwektywami: "dziwnie ubrana kobieta, która opowiadała nam jakieś mało zrozumiałe historie". Mało zrozumiałe...? Nie wiem co opowiadali na religii u Piechuły w przedszkolu, ale trudno mi uwierzyć, aby czytała im Katechizm Kościoła Katolickiego i kazała zrozumieć.
Autor tępi także "odrzucanie odmiennych". Nie jest to odrzucanie, ale wybór [w tym przypadku ich rodziców, bo to oni wychowują i podejmują pierwsze decyzje w imieniu swojego dziecka]. Oczywiście siostra wyrzucała ich z klasy kopniakiem w tylną część ciała i zapewne też [czego co prawda nie napisał] obrażała ich rodzinę. Ot, straszne rzeczy się działy w tym przedszkolu Piechuły, straszne rzeczy.
Dalszy ciąg opowieści autobiograficzno-teologicznej dotyczy szkolnych lat. Oczywiście można mieć wątpliwości na temat religii w szkołach... Można to łatwo rozwiązać, za pomocą prywatyzacji szkolnictwa, skoro jednak mamy szkoły państwowe to trudno się dziwić, że religia, którą wyznaje większość społeczeństwa jest wykładana. Coraz bardziej mętna staje się ta historyjka... Opisana jest martyrologia niewierzących, do których należał kolega Piechuły. Cierpiętnik w obecnym systemie przeżywał katusze w szkolnej świetlicy, cytuję: "rysując coś kredkami na kawałku papieru". W tym momencie wybuchnąłem śmiechem, bo to już przekroczyło granice powagi. Dostało się też układającym plan lekcji - sukinkoty najwyraźniej robili na złość m.in. koledze Piechuły wrzucając religię w środek, a nie na końcu lub początku lekcji. Dojrzałość autora obrazuje również postrzeganie Pierwszej Komunii Świętej. Dla niego to okazja na otrzymanie prezentów i obżarstwo na rodzinnej imprezie. Imponujące... Podkreśla jednak: 'było fajnie!'.
W dalszej, szczególnie, części Piechuła postanawia zrobić na złość tym złym Katolom i pisać 'Bóg' z małej litery. Co tam zasady języka polskiego! Pieprzyć! Ważne, żeby się odegrać za ten koszmar w dzieciństwie!!! No i się odegrał, ale nie do końca. Łaskawca pisał imię 'Jezus' z dużej litery. W imieniu całej wspólnoty Kościoła Katolickiego zwracam się do autora z serdecznym podziękowaniami! Dalej jest naigrywanie się z piekła, o którym rzekomo wciąż mówiła siostra. Ach, te siostry, wszystkie takie złe i wyklęte... Z bierzmowania jest dumny. Wspomina dowcipnisia, który w kościele parodiował pieśni religijne [hehe, boki zrywać. Pewnie go do telewizji wzięli, patrząc na poziom większości polskich kabaretów]. Nie omieszkał wspomnieć, że wziął sobie imię Michał, mimo że nie wiedział czy i co to był za święty. Jaki ty rezolutny jesteś, Piechuła!
W dalszej części autor przechodzi do czasów licealnych i znowu to samo, dlatego daruję sobie już... Narzeka na jakąś dziewczynę, która ośmieliła się powiedzieć: "absolutnie wykluczonym jest, by ktoś kto nie chodzi do kościoła, wierzył w boga." [pisownia oryginalna]. No tak, pokolenie wierzących-niepraktykujących. Przedostatni akapit to tradycyjna gadanina ateistów [księża nie płacą podatków {mimo, ze dobrze wie, że płacą}, ziemie za bezcen dla kościoła itd. itd. bla bla bla...]. I na koniec wniosek, tajemniczy i mądry bardzo: "Reasumując: jestem katolikiem, zostałem ochrzczony, chociaż nikt nie pytał mnie o zdanie. Kiedyś tego nie rozumiałem. Dzisiaj już wiem, dlaczego nikt nie zapytał.".Strasznie śmieszy mnie pan Biedroń i reszta tych śmiesznych działaczy, którzy maszerują sobie na paradach w różowych wdziankach, który przekonuje, że on nic nie więcej nie chce poza legalizacją związków partnerskich homoseksualistów. Ha, ha, ha... Bardzo śmieszne. Oczywiście powiedzenie "dasz palec, wezmą całą rękę idealnie obrazuje zachowanie tych ludzi. Po legalizacji konkubinatów, względnie związków lobby gejowskie chce więcej, więcej i więcej. Aż wreszcie dochodzi do tak nienormalnych sytuacji jak adopcje dzieci przez tych, jak to nazwać, hmm... dewiantów. To jest jedna z przyczyn, która powoduje, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzenia związków partnerskich. Żeby nie być gołosłownym podam teraz stosowne przykłady [w nawiasach rok, w którym dana ustawa została wprowadzona]:
Wielka Brytania: konkubinaty [od 1996], związki partnerskie [2005], adopcje [2005]
Niemcy: związki partnerskie [2001], adopcje [2005]
Węgry: konkubinaty [1996], związki partnerskie [2007] - z wyjątkiem adopcji
Szwecja: konkubinaty [1986], związki partnerskie [1995], adopcje [2003], małżeństwa [2009]
Norwegia: konkubinaty [1991], związki partnerskie [1993], ograniczona adopcja [2001], małżeństwa przy jednoczesnym zniesieniu związków partnerskich + prawo do adopcji bez żadnych ograniczeń [2009]
Belgia: konkubinaty [1996], związki partnerskie [2000], małżeństwa [2003], adopcje [2006]
Portugalia: związki partnerskie [2001], lobby gejowskie próbowało również dopuścić do dalszej liberalizacji przepisów, póki co nie udało im się ta sztuka
Andora: od 2005 roku konkubinat wraz z prawem do adopcji
Czechy: konkubinaty [2001], związki partnerskie z większością praw [2005]
Dania: konkubinaty [1986], związki partnerskie [1989], adopcje [1999], małżeństwa [2004]
Hiszpania: związki partnerskie [1998], małżeństwa + adopcje [2005]
Francja: konkubinaty [1993], związki partnerskie [1999], "prawicowy" rząd Nicolasa Sarkozy'ego pracuje również nad projektem pozwalającym na adopcję dzieci przez kochających inaczej
Islandia: konkubinaty [1996], związki partnerskie [1996], adopcje [2000]
Holandia: konkubinaty [1979], związki partnerskie [1998], małżeństwa [2001], adopcje [2005]
Ostatnia szansa na zakupienie "tanich" papierosów. Dzisiaj mamy wyprzedaże paczek ze starymi znakami akcyzowymi [ponoć można dostać paczkę nawet za pięć złotych]. Tymczasem od jutra "liberalno-anarchistyczna" Platforma Obywatelska, oczywiście za przyzwoleniem Unii Europejskiej, gdzie się z tego powodu zapewne radują, podwyższa nam akcyzę.
O ile palenie można rzucić, o tyle benzyna, czy też prąd są często po prostu konieczne. Na te wydatki też najprawdopodobniej trzeba będzie wydać więcej.
Tylko niech mi któryś złodziej powie wreszcie na co idzie ten haracz! Bo od kilku dobrych lat akcyza rośnie jak oszalała, a ja nie widzę, żeby te pieniądze były wydawane na coś rozsądnego/potrzebnego/pozytywnego...
Niedawno media wspomniały o propozycji wystosowanej przez pewnego mężczyznę - Henryka Janczarka, który postuluje zmianę ortografii. Chce ułatwić życie przyszłym pokoleniom eliminując z naszego alfabetu takie głoski, jak 'rz', 'ch', czy 'ó'. Od razu na myśl przyszła mi jednodniówka tego komunisty Jasieńskiego pt. "Nuż w bżuhu". Pomysł emerytowanego pracownika kuratorium nie spotkał się z aprobatą internautów, pozytywnie nastawionych było zaledwie 20 proc. respondentów.
Reforma ortografii miałaby pomóc osobom młodym, którzy aby nie uczyć się poprawnej pisowni chodzą do pedagogów i załatwiają sobie papierki [nie chcę rozpoczynać kolejnej dyskusji na temat dysortografików, ale chyba nikt zdrowy nie powie mi, że na ten defekt [tak to chyba można nazwać] cierpi tak wiele osób]. Oczywiście jest to tylko ich problem - czy chcą znać ortografię, czy nie - najwyżej będą się w przyszłości kompromitowali, a przecież jeszcze przez wiele lat nie wszędzie dostępny będzie Word, czy Firefox, który zaznaczy wszystkie [no, prawie wszystkie] błędy.
W Niemczech parę lat temu językoznawcy zrobili reformę polegającą między innymi na zredukowaniu ß na rzecz podwójnej litery 's'. Nie spotkało się to z aprobatą obywateli, mało tego ostatnio największe gazety zza naszej zachodniej granicy takie jak "Bild", czy "Der Spiegel" postanowiły wrócić do starej pisowni. I bardzo dobrze...
Moim zdaniem język nie jest rzeczą, którą powinno się bawić. We Francji bardzo broni się język przed amerykanizacją i bardzo dobrze. Na pewno jednak nie powinno się tak skrajnie [o ile w ogóle] deformować ortografię. Mnie osobiście bardzo kłułoby w oczy zdanie typu 'Żont hce podwyszki emerytór'... Dlatego niezależnie od tego co się stanie, ja pozostanę przy tradycyjnej polszczyźnie, a wy już sobie róbcie co chcecie - przyzwyczaję się i ja. Choć pomysł skrajnie głupi...
Apel do nieszkodliwych homoseksualistów, siedzących sobie cicho w domu, mających stałego partnera - NIE CHWALĄCYCH się na ulicy co robią w sypialni. Jeśli zobaczycie tego obrzydliwego i odrażającego pedzia Roberta Biedronia kiedykolwiek na ulicy dla waszego dobra radzę wam trzasnąć mu w pysk. Dlaczego? Z tego względu, że Was - homoseksualistów - całkowicie kompromituje...
Tak to jest, jak się osobę [być może niezrównoważoną psychicznie?] wpuszcza do mediów. W imieniu wszystkich osób kochających inaczej wypowiada się na ulicach łażąc z innymi dewiantami w stringach po ulicach wpychając tam dla swojej korzyści osoby niepełnosprawne, zapewne nieświadome tego co tam się dzieje, które są święcie przekonane, że ten degenerat broni ich praw. Mnie homoseksualiści, którzy nie są seksualnymi ekshibicjonistami absolutnie nie przeszkadzają - to jest ich życie i jeśli nie krzywdzą tych innych [piję tutaj do adopcji dzieci przez takie związki] - ich sprawa... Biedroń mnie odraża, denerwuje i zniesmacza.
Prezydent znowu wprowadził żałobę narodową... Bez komentarza, bo i po co - tyle razy było już to wałkowane, że kolejnego nie będzie. Wyścig do Kamienia wygrał Tusku, był szybszy, ale Kaczyński zrewanżował się czarnym kirem na flagach. Zwycięzcę sami sobie ogłoście... Tymczasem: "Od piątku na drogach w 294 wypadkach zginęło 25 osób, a 406 zostało rannych." - pisze na swoim blipie unnami. Przynajmniej onet jeszcze nie jest czarny.
A ofiarom i ich rodzinom współczuję.
http://wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html
Czyli to co mówiłem już od długiego czasu po przeczytaniu paru ciekawych publikacji na ten temat. Dokładnie ten sam link dałem pod notką o durnowatej akcji WWF. Skończmy z tymi bzdurami mającymi nas ograbić z pieniędzy, bo to już się robi śmieszne. Odnośnik jest już stary, ale postanowiłem go wrzucić - niech będzie rozprowadzany dalej i niech ludzie dowiedzą się, jakie pierdoły wygaduje "noblista" p. Gore.
A tak w ogóle to witam po dłuższej przerwie spowodowanej brakiem czasu. Postaram się troszeczkę częściej tutaj coś pisać - miejmy nadzieję, że się uda...
No właśnie. Na pierwszy rzut oka można zobaczyć całkowicie nowy image partii Jarosława Kaczyńskiego. Przepiękne, mądre, arcyrozważne wypowiedzi, reklamówki w telewizji, radiu oraz na billboardach... "Czyny nie cuda", cóż szkoda, że inaczej było jeszcze jakieś dwa lata temu. Prezes PiS-u otacza się teraz kobietami niejakimi pp. Natalii-Świat, Gęsicką oraz Kluzik-Rostkowską. To bardzo piarowskie rozwiązanie - nie da się ukryć. Pytanie tylko, czy przyniesie tej partii jakiekolwiek korzyści...
Dla wielu ludzi zarówno prezydent, jak i były premier są ludźmi politycznie skończonymi. Nie ma dla nich żadnej przyszłości. Tak wielu ludzi zdecydowało się zagłosować nawet na Tuska, który przecież obiecywał tak drastyczne, liberalne reformy. A teraz są zadowoleni, bo nie dość, że nie straszy lustracją, CBA oraz ABW, to jeszcze swój zamysł kapitalistyczny schował już dawno między bajki. Myślę, że również dlatego, w dalszym ciągu, Platforma [mimo całkowitej klapy, jeśli chodzi o spełnianie obietnic i cudów] ma tak olbrzymie poparcie.
Ministerstwo Obfitości, dla oglądających TVN i czytających "Wyborczą" działa bardzo przyzwoicie, bo "nie tak, jak za Giertycha". Platforma imponuje Polakom w socjotechnice, języku miłości... Nie zburzy tego ani Żołądkowy Palikot, ani plujący Niesiołowski. Dla obywateli Rzeczypospolitej Polskiej numer trzy Donald Tusk to premier ich marzeń. Co tam, że nie spełnia obietnic. Ważne, że ładnie mówi i gra w piłkę...
Wszedłem, przeraziłem się i wyszedłem... Tylko tyle, bo brak słów na takich ludzi i bynajmniej nie chodzi tutaj o słynne pisanie PoKeMoNaMi ani o JeNzyQ p01sk1 vv p0d0b|\|eY f0r|\/|eeE. Może zacytuję i zamilknę na wieki ;) [gwoli wyjaśnienia to jest opis linków do blogów znajdujących się na czarnej liście właścicielki... bo nie dali komciów]
ßLACK LISTźródło: abc-desperate.blog.onet.pl [notabene wg autorki jako jedyny w Polsce blog współpracujący z telewizją ABC. :D]
Trafisz tu jak będziesz ode mnie kopiował(a) notki i nie dawał(a) obiecanych komci
Możesz się odemnie wykupić z czarnej listy za 50 komci i oczywiście zaległe
Za odwołanie konkursu
Za nie oddanie 6500 komci
Za nie oddanie 2 komci
Nie oddała 70 komci za avka
Nie oddała komci za konkurs
Nie oddała komci za avka
Obraziła Sisily
Nie oddała 40 komci za avka
Nie oddał 100 komci za avka
Skopiowała wszystkie notki! - Sprawa zgłoszona do Onet'u
Nieoddała komci za avka
Ludzie kochali Jana Pawła II. Można zapisywać mu wiele zasług lub się z tym wszystkim co zrobił nie zgadzać [np. idea ekumenizmu]. Niestety naszemu społeczeństwu nie wystarczy duma z tego, że nasz rodak został głową kościoła. Musimy na tym zarobić, jak najwięcej. Oczywiście płyty, książki o życiu JP2, dodatki do gazet, wizerunki, karteczki, obrazki, breloki etc. Liderem w wykorzystywaniu śmierci Jana Pawła II jest chyba Stanisław Dziwisz. Nie dość, że dostał ciekawą posadkę w Krakowie, to jeszcze pisze książki, do której oczywiście powstaje adaptacja kinowa. Człowiek żył w luksusie, zapewne nie jest najlepszym/najpobożniejszym duchownym, ale poprzez sławę doszedł do bardzo ciekawej pozycji w życiu publicznym [wchrzanianie się z politykę i sprawy społeczne, wywiady, kariera pisarska]... Podobnie zresztą działa branża filmowa, dwa hiciory z Piotrem Adamczykiem były finansowymi strzałami w dziesiątkę, amerykański z Jonem Voightem już tak wspaniale nie wypadł, ale zapewne dochody również były spore.
Dlaczego napisałem tę notkę? Ponieważ uważam, że nie powinno się powiększać swoich kont bankowych na śmierci tego dobrego człowieka. Robienie interesów ma również swoje granice... Takie jest przynajmniej moje zdanie.
Na początku - o co chodzi? Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji postanowiło zlecić pewien raport dotyczący antysemizmu i rasizmu na polskim rynku prasowym. Na początku przytoczę może definicję antysemityzmu nałożoną przez WE.
W Zaleceniu nr 9 dotyczącym polityki ogólnej ECRI „Walka z antysemityzmem”, za czyny antysemickie uznaje się m. in. : „a. publiczne nawoływanie do przemocy, nienawiści albo dyskryminacji skierowane przeciwko osobie albo grupie osób z powodu ich żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;A także:
b. publiczne obrażanie i zniesławianie osoby albo grupy osób z powodu ich faktycznej albo przypuszczalnej żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
c. grożenie osobie albo grupie osób z powodu ich faktycznej albo przypuszczalnej żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
d. publiczne wyrażanie, w antysemickim celu, ideologii, która deprecjonuje albo oczernia grupę osób z powodu ich żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
e. publiczne trywializowanie, usprawiedliwianie, przebaczanie zbrodni Holocaustu albo zaprzeczanie ich zaistnieniu;
f. publiczne trywializowanie, usprawiedliwianie albo przebaczanie, w antysemickim celu, zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości lub zbrodni wojennych, albo zaprzeczanie tym zbrodniom, popełnionym przeciwko osobom z powodu ich żydowskiej tożsamości albo pochodzenia;
g. publiczne rozpowszechnianie, publiczna dystrybucja, produkcja albo magazynowanie mające na celu publiczne rozpowszechnianie bądź publiczną dystrybucję, w antysemickim celu, pisemnego, obrazkowego albo innego 10 materialnego przejawu antysemityzmu opisanego w punktach a), b), c), d), e), f) powyżej”.
- nienawiść skierowaną wobec państwa Izrael, rozumianego jako państwo żydowskie (z zastrzeżeniem, iż dozwolona jest wszelka krytyka państwa Izrael ze względu na prowadzoną przez nie politykę, jeśli krytyka ta nie odwołuje się do narodu żydowskiego)Definicji rasizmu nałożonej przez eurokołchoz nie będę przytaczać, bo to wszystko jest praktycznie równoznaczne... - wystarczy zmienić słowo żyd, na Murzyn/Chińczyk itd.
- wszelkie formy zaprzeczania, trywializowania bądź usprawiedliwiania zbrodni Holocaustu
- obwinianie narodu żydowskiego o „wszelkie zło na świecie”, o większą lojalność w stosunku do państwa Izrael, o przynależność do „międzynarodowego spisku”, mającego na celu zawładnięcie światem
- tworzenie lub przedstawianie prześmiewczych, wyszydzających, poniżających, demonizujących, karykaturalnych wizerunków osób na podstawie ich żydowskiego pochodzenia, utrwalających negatywne stereotypy dotyczące Żydów
- porównywanie polityki prowadzonej przez współczesne państwo Izrael do polityki Nazistów
- odmawianie Żydom prawa do posiadania własnego Państwa.
Obejrzałem niedzielę rano na Tusk Vision Network 24 bardzo interesujący dokument "Trzech kumpli". Film ten opowiada o śmierci, a właściwie zabójstwie Stanisława Pyjasa przez SB-ków, przy pomocy najlepszego przyjaciela zmarłego - Lesława Maleszki.
Krótko mówiąc - bardzo mi się podobał. Twórcy niezwykle umiejętnie pytali byłych oficerów, a także samego Maleszkę, który parokrotnie został złapany na kłamstwie. To niewiarygodne, aby po tym wszystkim co zrobił, nadal nie potrafił się przyznać i powiedzieć CAŁEJ prawdy. Były również wywiady z opozycjonistami - Lilianą Sonik, czy trzecim z kumpli - Bronisławem Wildsteinem: wybitnym pisarzem i publicystą. Cóż, znakomity film dokumentalny, opisujący historię, za pomocą rozmów ze świadkami, sprawcami i bliskimi ofiary. Polecam każdemu.
Odsyłam na blog Dandysa
Po pierwsze - nie umieją dyskutować. Gdy jakiś argument im nie przypasuje mają parę rozwiązań. Albo edytować czyjś komentarz, tak po prostu "dla żartów", albo po prostu zbanować - żeby więcej nie zawracał głowy. Albo bezczelnie usunąć komentarz, który nie był ani obraźliwy, ani godzący w czyjeś uczucia. Po prostu miał na celu zniszczyć ichnią propagandę. Joggerowe przykłady to: Aeth oraz nieaktywny już Piechuła.
Po drugie - obrażają. Epitety w stylu - moher, prawaczek, pisowczyk, pisomatołek, matoł, prawacki debil itd. itd. są u nich na porządku dziennym. Co innego, gdy to wszystko działa w drugą stronę. Wtedy jest oburzenie i wszystko to co wymieniłem w pierwszym akapicie. Tutaj przykłady można szerzyć, więc pominę wymienianie joggów. Brakuje jednak kulturalnej lewicy takiej jaką prezentuje Bartini czy czarnobiaua. Normalna jest także obraza majestatu. Gdy Irlandia obaliła traktat i ja otwarcie powiedziałem ogłosiłem, że odrodziła się we mnie iskierka nadziei w demokrację po prostu pewna persona postanowiła się do mnie nie odzywać i powyzywać mnie. Cytatów nie będzie, bo i po co...
Po trzecie - nie odpowiadają na zadane pytania. Chyba najczęstszy grzech tzw. lewicowego zaścianka. Umiejętnie omijają kluczową sprawę, często z pomocą zagrywek w stylu opisanym w drugim punkcie. Wszystko wiedzą najlepiej, we wszystkim są najlepsi, wszystko potrafią obalić.
Po czwarte - "przyganiał kocioł garnkowi". Lewicowcy mają baaardzo słabą pamięć. Potrafią bluzgać na Telewizję Polską i jego szefa Urbańskiego, jakby nie pamiętając ekpy Kwiatkowskiego i tego co oni wyrabiali. Otwarcie mówią o niechęci do kościoła, ale podlizów i chodzenia na różnorakie nabożeństwa ateisty Kwaśniewskiego są przecież przeterminowane. Nie mówiąc o innych wydarzeniach, wielokrotnie wymienianych na łamach tego bloga.
Należy wam się osobna notka, dzięki wam - Kochana Szmaragdowa Wyspo - za powstrzymanie haniebnego, socjalistycznego dokumentu godzącego w naszą wolność. Cóż, Eurokołchoz już myśli o demokracji wybiórczej. Barroso kombinuje, w Brukseli popłoch, co mnie zresztą wcale nie dziwi, bo mądrzy Irlandczycy pokrzyżowali plany tej czerwonej klice. Niech żyją nasi zieloni przyjaciele!

CZTERY LATA... Dokładnie tyle posiedzi sobie w więzieniu zabójca. Otóż morderca ten - Ireneusz K. dokładnie dwadzieścia pięć lat temu skatował na komisariacie Grzegorza Przemyka - syna opozycyjnej poetki. W dzisiejszym wyroku zawarte zostało osiem lat, jednak połowa kary została poddana amnestii z powodu przedawnienia. Po pierwsze, naprawdę nie rozumiem dlaczego ten CHORY system pozwala na tak dramatycznie niskie kary. Uważam, że ktoś nie powinien zgnić w więzieniu - powinien dostać krzesło elektryczne w trybie natychmiastowym. Co się dokładnie wydarzyło w budynku MO, dokładnie nie wiemy. Pewne jest jednak, że śp. Grzegorz Przemyk został brutalnie skatowany przez funkcjonariuszy. I na koniec chciałbym jeszcze napisać tylko parę słów o tej całej "amnestii". Czy jest jakaś różnica pomiędzy morderstwem 25 lat wcześniej, od morderstwa popełnionego dzisiaj? Czy obliguje to do zmniejszania kary [i tak śmiesznie małej] o połowę? I wreszcie: czy cztery lata [co wcale nie jest jeszcze takie pewne - wyrok nie jest prawomocny] to kara adekwatna do popełnionego czynu? Na te wszystkie pytania jest jedna odpowiedź: 'zdecydowane NIE'. Na tym wyroku widać jak polskie [chociaż w gruncie rzeczy powiedziałbym europejskie] prawo jest idiotyczne...
Był sobie pewien błazen. Lubił się mizdrzyć przed kamerami - cieszyć się jak dziecko, lepić bałwanki. Politykiem był marnym. Najgorsze, że ten pajacyk zaczął kłamać. Trzeba pajacykowi uświadomić, że kłamać nie wolno. Że trzeba dotrzymywać słowa. Takimi zagraniami pajacyk świata nie podbije. Kiedyś na topie, dziś pajacyk jest na dnie... Sam nie wie co robić, co mówić, kogo popierać. Zmienia zdanie co dwa dni... Dzieci - kto to jest? Toż to premier - premier Pinokiokiewicz
Myślę, że Carlo Collodi mógłby zrobić autobiograficzny sequel "Pinokia". Zapewne byłby świetnym opowiadaniem z morałem - dla dzieci i dorosłych.

"Wiem, ale nie powiem..." - taka bardzo śmieszna postawa. Zawsze miałem z tego wiele śmiechu. Powyższe zachowanie ostatnio prezentuje nam [na szczęście]->były prezydent Polski, Lech Wałęsa. Otóż, widać że strasznie się boi publikacji nowej książki IPN o agencie "Bolek". Przywódca "Solidarności" przekonuje jednak - "WIEM KIM JEST BOLEK". Na pytanie 'kim?', odpowiada 'nie powiem'.
Na pytanie Programu 3 PR ktoś znany [wyleciało mi z głowy] powiedział, że marszałek senatu Borusewicz słyszał rozmowę Wałęsy, w której przyznał się, że donosił esbecji pod pseudonimem "Bolek". Zagadany przez reportera stwierdził, że nie chce się wypowiadać na ten temat. Ciekawe, prawda? Gdyby nic nie ukrywał, to zapewne powiedziałby "to wierutna bzdura!" [zwłaszcza, że Bol... tfu... Wałęsa sympatyzuje z Platformą - w której Borusewicz niejako jest]. A, że teczki obecnie w archiwach nie ma... Cóż, dziwi was to? Mnie nie, szczególnie że armia z Czerskiej na czele z grenadierem Michnikiem, Siemiątkowski, "liberałowie" czy sam Wałęsa chodzili sobie do MSWiA i dostawali zgodę na dostęp do akt. Ciekawe tylko gdzie jest - w sejfie Wałęsy, czy może już dawno spalona... To pozostanie już tajemnicą "bohatera".
Dzisiaj notka będzie, jak sam tytuł wskazuje, o murzynach. Od razu moja prośba, aby nikt mnie rasistą nie nazywał, bo nim nie jestem. Dopóki ludzie nie przekroczą granicy przeklętej poprawności politycznej, jest ok... Ale doprawdy, gdy włazi się czerwonymi łapkami w kulturę, to mnie krew zalewa. Rok 1939, wybucha II wojna światowa, natomiast Agatha Christie pisze aż trzy słynne książki - "Boże narodzenie Herkulesa Poirota", "Morderstwo to nic trudnego" oraz słynne "Dziesięciu murzynków" - najlepsza z tego tria, na niej właśnie się skupimy. Tytułowe murzyńskie lobby wywarło w latach 90. ogromną presję i wnuk słynnej pisarki się ugiął. Nakazał zmienić tytuł powieści na "Dziesięciu małych żołnierzyków" [potem "Nie było już nikogo"]. Niech ktoś mi, do cholery, powie - AGATHA CHRISTIE PRZEKAZYWAŁA TREŚCI RASISTOWSKIE???!!! W domku mam prawie całą jej twórczość, więc znajduję na półce tę lekturę. Chodziło głównie o stary wierszyk, pozwolę go sobie całego zacytować:
Dziesięć małych murzyniątek
Jadło obiad w murzyniewie
Wtem się jedno zakrztusiło
I zostało tylko dziewięć
Dziewięć małych murzyniątek
Poszło spać o nocnej rosie
Ale jedno z nich zaspało -
I zostało tylko osiem
Rzekło osiem murzyniątek:
Ach, ten Devon – to jest Eden
Jedno z nich się osiedliło –
I zostało tylko siedem
Siedem małych murzyniątek
Chciało drwa do kuchni znieść
Jedno się rąbnęło w głowę
I zostało tylko sześć
Sześć malutkich murzyniątek
Na miód słodki miało chęć -
Jedno z nich ukłuła pszczółka
I zostało tylko pięć.
Pięć malutkich murzyniątek
Adwokackiej chce kariery
Jedno się odziało w togę -
I zostały tylko cztery
Cztery małe murzyniątka
Brzegiem morza sobie szły
Jedno połknął śledź czerwony
I zostały tylko trzy
Trzy malutkie murzyniątka
Poszły w las pewnego dnia -
Jedno poturbował niedźwiedź
I zostały tylko dwa
Dwóm malutkim murzyniątkom
W słońcu minki coraz rzedną...
Jedno zmarło z porażenia -
I zostało jeszcze jedno
Jedno małe murzyniątko
Poszło teraz w cichy kątek
Gdzie się z żalu powiesiło -
Ot, i koniec murzyniątek
A. Christie "Dziesięciu murzynków", wyd. Iskry 1992, przełożył R. Chrząstowski

Po dzisiejszej lekturze onetu przyszła mi ochota na skomentowanie jednego doniesienia. Niejaki Timothy Ash napisał różne ciekawe rzeczy, które mnie zadziwiły.
Po pierwsze: liberalizm rządu Tuska - to, że nasz premier nigdy nic liberalnego dla naszego kraju nie zrobił jest oczywiste. Redaktor z "The Guardian" może jednak o tym nie wiedzieć. Tylko jak wywnioskował jakie poglądy mają nasi rządzący, skoro Donek i spółka NIC nie robią?
Po drugie: sprawa Schengen. Jestem za - co już podkreślałem tutaj. Ale co to ma do integracji z Unią? Przecież Strefa Schengen to zupełnie osobny twór! Myślę, że redaktor znanego na całym świecie dziennika [nawet, jeśli jest lewacki i bezczelnie zbliżony do Partii Pracy - coś jak nasza "Wyborcza"] powinien o tym bardzo dobrze wiedzieć. Specjalny zabieg, czy może pomyłka? Cóż... zinterpretujcie to sobie sami.
Po trzecie: Polska nie dogania wcale Wielkiej Brytanii, tylko po prostu ten kraj stanął w miejscu, a my jeszcze ruszamy się do przodu. Cóż, jest różnica pomiędzy bytem w eurokołchozie przez 4 lata, a bytem przez 35. A jeśli Anglicy nie przyjmą €uro to tylko dla nich korzystnie. Pan Ash oczywiście tego nie zrozumie, ale może za kilkanaście lat oczy mu się otworzą.
I na koniec:
W sondażach ponad 80 proc. ludzi akceptuje członkostwo Polski w UE, a ponad 40 proc. twierdzi, że osobiście z tego skorzystało
Po raz kolejny poruszam tematykę futbolu, a raczej soccera. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, drodzy internauci, ale krew mnie zalewa, jak czytam dział sportowy na onecie. Dziś pojawił się news o wywieszeniu rasistowskiego transparentu na trybunach. Myślę sobie: "pewnie coś o małpach i bananach - ci kibice nie mają co robić. Po jaką cholerę im to". Klikam w odnośnik i co...??? Szczęka mi opadła widząc napis, Z KTÓRYM SIĘ ABSOLUTNIE ZGADZAM. "Roger, nigdy nie będziesz Polakiem" [ten krzyż celtycki nie był potrzebny]. Jestem przeciwnikiem robienia z narodowych reprezentacji, drugich klubów piłkarskich poprzez naturalizowanie murzynów dla piłki nożnej, czy Chińczyków dla ping-ponga. Abstrahuję jednak od mojego poglądu na tą sprawę. Pytanie zadaję jednak takie: DLACZEGO ROGER NIBY JEST POLAKIEM? Bo za granicą go nie chcieli, więc przyjechał do Legii, zaczął grać - za grube pieniądze i ponieważ w kadrze brazylijskiej nie zagra, postanowił wystąpić w biało-czerwonych barwach? Mało tego - on nawet zdania w języku polskim nie skleci [vide: wywiad w "Wprost", gdzie sam się do tego przyznał". Przecież to jest granda!
