Kontrowersje, Ludzie, Media, Światopogląd »

[06 grudnia, 2009 | 3 komentarze | Poziom: 0 ]


Komentarz chyba niepotrzebny.

Kontrowersje, Opinie, Światopogląd »

[21 listopada, 2009 | 1 komentarz | Poziom: 0 ]

Moje zdanie na temat aborcji czytelnik tego bloga zna. A jeśli nie zna, to proszę kliknąć. Niedawno dowiedziałem się o wystawie antyaborcyjnej na Placu Wolności w Poznaniu, tak się składa, że często tamtędy przechodzę i sam miałem możliwość zobaczenia jej na własne oczy. Została ona jakiś czas później zniszczona przez wandali, co jest oczywiście niedopuszczalne, jednakże moje zdanie na jej temat jest dość ambiwalentny. Ale o tym za moment... Fundacja p. Dzierżawskiego na spółkę z ludźmi "Frondy" wystawę tę naprawili, myślę, że do czasu - anarchiści z Rozbratu tylko czyhają na idealny moment na zdewastowanie plakatów.

Co innego moje zdanie na drażliwy temat aborcji, a co innego wystawa. Oczywiście, uważam, że jest ona trafna, ciekawa i mądra, ale... Sądzę, że wywieszanie jej w centrum miasta godzi w wolność obywatelską jednostek. Mnie to bynajmniej nie przeszkadza, ale na pewno nie jest to odpowiedni widok dla małych dzieci, wrażliwych kobiet, czy osób, które zwyczajnie nie życzą sobie takich obrazków. Sądzę, że przeniesienie plakatów w miejsce zamknięte i odpowiednie ostrzeżenie o brutalnych fotografiach jest konieczne, ponieważ nie może być tak, że niejako "zmusza " się przechodniów do oglądania krwawych szczątków płodów. Takie samo zdanie oczywiście miałbym na temat obrazków obmacujących się sodomitów, przejechanych zwłok ludzkich, flaków rodem z amerykańskiego horroru typu gore etc. etc. Aborcji mówię 'nie', ale 'nie' mówię również makabrycznym obrazkom w centrum miasta. Dziwi mnie tylko, że władze miasta nie miały zastrzeżeń odnośnie tej wystawy. Oczywiście blokując pokazywanie jej Grobelny i Rada Miasta musieliby zakazać gejowsko-lesbijskich manifestacji, które niedawno odbyły się w Poznaniu. Nawiasem mówiąc był to dość przykry obrazek, szczególnie widząc byłego księdza Tomasza Polaka, dawniej Węcławskiego na czele.

Ludzie, Opinie, Społeczeństwo, Światopogląd »

[19 sierpnia, 2009 | 59 komentarzy | Poziom: 0 ]

Przez krótki czas niejaki Piechuła pisał powyżej swojego poziomu, jego pisanina chyba nikogo ani nie ziębiła, ani też nie grzała. Dzisiaj opublikował on swoje wynurzenia o profilu teologicznym... Zatytułował je "religijny terroryzm" i już tytuł wskazuje, że będzie to coś niesmacznego i głupiego. Już parę linijek dalej uświadomiłem sobie, że się nie pomyliłem.

Piechuła zaczyna z grubej rury. Przekonuje, że został zmuszony do chrztu w wieku niemowlęcym. Tak. Został również zapewne nie jeden i nie dwa razy zmuszony do pójścia spać, wyłączenia telewizora, czy zamknięcia swojej bezczelnej jadaczki... Przez rodziców!!! Lewicowy ekstremista joggera nie umie sobie jednak poradzić z ciężarem szczenięcych lat. Oczywiście nie obyło się bez obrażania uczuć religijnych. Chrzest nazywa "oblaniem wodą". Siostra zakonna też musiała zostać obrzucona inwektywami: "dziwnie ubrana kobieta, która opowiadała nam jakieś mało zrozumiałe historie". Mało zrozumiałe...? Nie wiem co opowiadali na religii u Piechuły w przedszkolu, ale trudno mi uwierzyć, aby czytała im Katechizm Kościoła Katolickiego i kazała zrozumieć.
Autor tępi także "odrzucanie odmiennych". Nie jest to odrzucanie, ale wybór [w tym przypadku ich rodziców, bo to oni wychowują i podejmują pierwsze decyzje w imieniu swojego dziecka]. Oczywiście siostra wyrzucała ich z klasy kopniakiem w tylną część ciała i zapewne też [czego co prawda nie napisał] obrażała ich rodzinę. Ot, straszne rzeczy się działy w tym przedszkolu Piechuły, straszne rzeczy.

Dalszy ciąg opowieści autobiograficzno-teologicznej dotyczy szkolnych lat. Oczywiście można mieć wątpliwości na temat religii w szkołach... Można to łatwo rozwiązać, za pomocą prywatyzacji szkolnictwa, skoro jednak mamy szkoły państwowe to trudno się dziwić, że religia, którą wyznaje większość społeczeństwa jest wykładana. Coraz bardziej mętna staje się ta historyjka... Opisana jest martyrologia niewierzących, do których należał kolega Piechuły. Cierpiętnik w obecnym systemie przeżywał katusze w szkolnej świetlicy, cytuję: "rysując coś kredkami na kawałku papieru". W tym momencie wybuchnąłem śmiechem, bo to już przekroczyło granice powagi. Dostało się też układającym plan lekcji - sukinkoty najwyraźniej robili na złość m.in. koledze Piechuły wrzucając religię w środek, a nie na końcu lub początku lekcji. Dojrzałość autora obrazuje również postrzeganie Pierwszej Komunii Świętej. Dla niego to okazja na otrzymanie prezentów i obżarstwo na rodzinnej imprezie. Imponujące... Podkreśla jednak: 'było fajnie!'.

W dalszej, szczególnie, części Piechuła postanawia zrobić na złość tym złym Katolom i pisać 'Bóg' z małej litery. Co tam zasady języka polskiego! Pieprzyć! Ważne, żeby się odegrać za ten koszmar w dzieciństwie!!! No i się odegrał, ale nie do końca. Łaskawca pisał imię 'Jezus' z dużej litery. W imieniu całej wspólnoty Kościoła Katolickiego zwracam się do autora z serdecznym podziękowaniami! Dalej jest naigrywanie się z piekła, o którym rzekomo wciąż mówiła siostra. Ach, te siostry, wszystkie takie złe i wyklęte... Z bierzmowania jest dumny. Wspomina dowcipnisia, który w kościele parodiował pieśni religijne [hehe, boki zrywać. Pewnie go do telewizji wzięli, patrząc na poziom większości polskich kabaretów]. Nie omieszkał wspomnieć, że wziął sobie imię Michał, mimo że nie wiedział czy i co to był za święty. Jaki ty rezolutny jesteś, Piechuła!

W dalszej części autor przechodzi do czasów licealnych i znowu to samo, dlatego daruję sobie już... Narzeka na jakąś dziewczynę, która ośmieliła się powiedzieć: "absolutnie wykluczonym jest, by ktoś kto nie chodzi do kościoła, wierzył w boga." [pisownia oryginalna]. No tak, pokolenie wierzących-niepraktykujących. Przedostatni akapit to tradycyjna gadanina ateistów [księża nie płacą podatków {mimo, ze dobrze wie, że płacą}, ziemie za bezcen dla kościoła itd. itd. bla bla bla...]. I na koniec wniosek, tajemniczy i mądry bardzo: "Reasumując: jestem katolikiem, zostałem ochrzczony, chociaż nikt nie pytał mnie o zdanie. Kiedyś tego nie rozumiałem. Dzisiaj już wiem, dlaczego nikt nie zapytał.".

Kontrowersje, Media, Polityka, Światopogląd »

[05 maja, 2009 | 1 komentarz | Poziom: 0 ]

Tym razem inny ciekawy film wrzucam tu, aby nie zginął, bo bardzo ciekawy. W rolach głównych Maggie Gallagher [National Organization for Marriage] - w tym przypadku małżeństwa w prawdziwym tego słowa znaczeniu; aktor Stephen Baldwin - jedyny republikański z braci; krzykaczka Shana Moakler i jakaś idiotka nie umiejąca czytać Pisma Świętego - Nicole Lamarche się nazywa. Zapraszam!

Ludzie, Opinie, Polityka, Światopogląd »

[09 grudnia, 2008 | 71 komentarzy | Poziom: 0 ]

Parafrazuję Michnika, bo niezwykle irytuje mnie to co się dzieje na zachodzie Europy. Przeczytałem dzisiaj na jednym blogu o chęci likwidacji fast-foodów obok szkół. Pamiętam, nie tak dawno dyskutowano czy w szkolnych sklepikach powinno się sprzedawać chipsy i batoniki. To chyba oczywiste - jeśli właściciel lokalu będzie poczuwał się do zmiany sytuacji żywieniowej w kraju, to wycofa te niezdrowe wyroby i wprowadzi bar sałatkowy. Co tam, że popyt zmniejszy mu się o połowę - to jest jego decyzja! Ale jak widzę, że komuś się NAKAZUJE usunięcie czegoś z oferty, to mamy do czynienia z przejawem komunistycznej reakcji.
Idąc takim tropem możemy pójść do redakcji "Przeglądu Sportowego" i zakazać im pisania o żużlu - bo można się wywalić i się połamać. Na każdym lodowisku powiesić kartkę "Zakaz wykonywania niebezpiecznych ruchów na tafli". Ograniczyć prędkość na autostradach do 40 km/h. Zdelegalizować młotki, piły mechaniczne, kosiarki... I rzecz jasna zabrać obywatelom odtwarzacze MP3/MP4 - ponoć niszczy się od tego słuch. Nie wspomnę już o tytoniu, który w niektórych państwach [chociażby Finlandii] jest całkowicie zakazany. Tak jak już mówiłem - wszelkie trucizny, którym de facto mówię zdecydowane nie - powinny być zalegalizowane, aby dać obywatelowi wolną wolę.

Sprawa Wojciecha Glanca [samobójcy-brzuchomówcy] obiegła cały kraj. Teraz mówi, że w swoich filmikach żartował [dość ponuro, trzeba przyznać], aczkolwiek zdarzyło się coś niedopuszczalnego. Otóż policja zwaliła się do mieszkania niedoszłego zamachowcy i odesłała do Tworek. Chwila, chwila... Jakim cudem nie pozwala się komuś odebrania życia. Dlaczego Glanc [czy żartował, czy nie - nie ma znaczenia] nie może decydować o losach swojego życia? Bo mu państwo opiekuńcze zabrania? I tym pesymistycznym akcentem kończę dzisiejsze rozważania.

Opinie, Polityka, Światopogląd »

[31 maja, 2008 | 11 komentarzy | Poziom: 0 ]

Dzisiaj co nieco o reformie szkolnictwa w Polsce. Po ostatnich maturalnych "aferach" doszedłem do wniosku, że żadna reforma nie pomoże. Uważam, że co roku CKE będzie się cały rok obijać, aby w swoistym deadlinie sklecić coś trzy po trzy. Dlatego moim zdaniem matur powinno nie być w ogóle. Swoistym marzeniem jest prywatyzacja szkolnictwa - wtedy łatwiej będzie zrealizować mój pomysł, aczkolwiek nawet bez tego, moja reforma mogła by się odbyć. Otóż: każda persona zakończyłaby edukację licealną - i podjęła życiową decyzję. Studia albo koniec nauczania. W przypadku tej drugiej, wszystko oczywiście jest jasne. Gdy absolwent wybierze dalszą edukację, będzie mógł zdecydować przez pewien czas, którą szkołę wyższą wybiera. W wakacje dana placówka ustala sobie swój test/przesłuchanie et cetera - i wykonuje swój własny egzamin. Przecież oni sami dobrze wiedzą, jaki zakres materiału najbardziej się przydaje i z tego odpytają potencjalnych studentów. Najlepsi dostaną miejsce, gorsi będą musieli skorzystać z usług innych szkół [bo oczywiście żadnego limitu egzaminów nie będzie]. W połowie sierpnia każdy deklaruje się w której szkole chciałby się uczyć, najlepsze osoby z listy rezerwowej być może się załapią - najgorsi niestety odpadną w przedbiegach. Dla większości z was, Drodzy Czytelnicy, mój pomysł brzmi pewnie dosyć szokująco. Ma on jednak dwie kluczowe zalety:
Primo - dana szkoła będzie decydowała co jest najważniejsze w, przykładowo, medycynie. Wyższa szkoła weterynaryjna skupi się na leczeniu zwierząt itd. Wydaje mi się, że w ten sposób skorzysta na tym zarówno szkoła, studenci, jak i pokolenia, które z usług lekarza/dziennikarza/matematyka będą korzystały.
Secundo - profesorzy i wykładowcy danej uczelni nie pozwolą sobie na błąd, gdyż zależy im w dużym stopniu na prestiżu, jak i dobrym przykładzie. Nie będzie niedomówień, błędów, a perfekcyjnie ułożony test
I wreszcie tercjo - nauka w liceum będzie trwać dłużej, cały materiał będzie przerobiony w całości, a nie po przysłowiowych łebkach. Nie będzie matur w szkołach, nauczyciele będą pojawiać się na wszystkich lekcjach - co powoduje lepsze przygotowanie uczniów.

Cytaty, Kontrowersje, Opinie, Społeczeństwo, Światopogląd »

[18 maja, 2008 | 52 komentarze | Poziom: 0 ]

Dzisiaj notka będzie, jak sam tytuł wskazuje, o murzynach. Od razu moja prośba, aby nikt mnie rasistą nie nazywał, bo nim nie jestem. Dopóki ludzie nie przekroczą granicy przeklętej poprawności politycznej, jest ok... Ale doprawdy, gdy włazi się czerwonymi łapkami w kulturę, to mnie krew zalewa. Rok 1939, wybucha II wojna światowa, natomiast Agatha Christie pisze aż trzy słynne książki - "Boże narodzenie Herkulesa Poirota", "Morderstwo to nic trudnego" oraz słynne "Dziesięciu murzynków" - najlepsza z tego tria, na niej właśnie się skupimy. Tytułowe murzyńskie lobby wywarło w latach 90. ogromną presję i wnuk słynnej pisarki się ugiął. Nakazał zmienić tytuł powieści na "Dziesięciu małych żołnierzyków" [potem "Nie było już nikogo"]. Niech ktoś mi, do cholery, powie - AGATHA CHRISTIE PRZEKAZYWAŁA TREŚCI RASISTOWSKIE???!!! W domku mam prawie całą jej twórczość, więc znajduję na półce tę lekturę. Chodziło głównie o stary wierszyk, pozwolę go sobie całego zacytować:

Dziesięć małych murzyniątek
Jadło obiad w murzyniewie
Wtem się jedno zakrztusiło
I zostało tylko dziewięć

Dziewięć małych murzyniątek
Poszło spać o nocnej rosie
Ale jedno z nich zaspało -
I zostało tylko osiem

Rzekło osiem murzyniątek:
Ach, ten Devon – to jest Eden
Jedno z nich się osiedliło –
I zostało tylko siedem

Siedem małych murzyniątek
Chciało drwa do kuchni znieść
Jedno się rąbnęło w głowę
I zostało tylko sześć

Sześć malutkich murzyniątek
Na miód słodki miało chęć -
Jedno z nich ukłuła pszczółka
I zostało tylko pięć.

Pięć malutkich murzyniątek
Adwokackiej chce kariery
Jedno się odziało w togę -
I zostały tylko cztery

Cztery małe murzyniątka
Brzegiem morza sobie szły
Jedno połknął śledź czerwony
I zostały tylko trzy

Trzy malutkie murzyniątka
Poszły w las pewnego dnia -
Jedno poturbował niedźwiedź
I zostały tylko dwa

Dwóm malutkim murzyniątkom
W słońcu minki coraz rzedną...
Jedno zmarło z porażenia -
I zostało jeszcze jedno

Jedno małe murzyniątko
Poszło teraz w cichy kątek
Gdzie się z żalu powiesiło -
Ot, i koniec murzyniątek
A. Christie "Dziesięciu murzynków", wyd. Iskry 1992, przełożył R. Chrząstowski

Prawda, że urocze? Ale według obecnych standardów, królowa kryminału również była rasistką. Kolejny rasistą w świecie literatury był Julian Tuwim, autor wierszyka dla dzieci: "Murzynek Bambo". Owy, humorystyczny utworek jest naprawdę zabawny i świetny, aczkolwiek murzynom się nie spodobał [którzy prosili, aby nie uczyć go swoich dzieci]. Gdyby Tuwim napisał: "Białasek Maciuś w Polsce mieszka, białą skórę ma nasz koleżka. Uczy się pilnie przez całe ranki, ze swej bielutkiej, pierwszej czytanki. A gdy do domu ze szkoły wraca, psoci, figluje - to jego praca. Aż mama krzyczy "Maciuś, łobuzie!" - a Maciuś białą, nadyma buzię. Mama powiada, "napij się kawy" [w oryginale - mleka], a on na drzewo mamie ucieka. Mama powiada: "Węgla dołóż do pieca", a on się boi, że będzie czarny. Lecz mama kocha swojego synka, bo dobry chłopak z tego Polaka. Szkoda, że Maciuś biały, wesoły, nie chodzi z nami razem do szkoły" zapewne wszystko byłoby w porządku [chociaż zauważam, że jeśli rasizm, to tylko w stronę białych]. Przecież Tuwim pokazuje, że murzynek nie chce wypić mleka, iść do kąpieli, bo się wybieli - on NIE CHCE być białym, a jest dumny z tego, że ma czarną skórę. Toteż jest szczęśliwy. Murzyńskiemu lobby chodzi również o pokazany prymitywizm. Z tego co wiem, w Afryce zbyt wykształconych i rozwiniętych ludzi nie ma, więc tym bardziej nie było za czasów Tuwima. A przecież, nawet w USA dzieci uciekają przed mamą, być może i na drzewo... Murzyńskie lobby tego nie zrozumie, ale proszę zostawić, chociaż polską kulturę w świętym spokoju...

Ludzie, Światopogląd »

[10 maja, 2008 | 44 komentarze | Poziom: 0 ]

Jak wszystko pójdzie dobrze, za parę dni zostanę dumnym właścicielem przepięknej koszuleczki z Ronaldem Reaganem. Dlaczego zdecydowałem się na ten zakup? Bo mam dość patrzenia na ludzi, którzy noszą na sobie wizerunek lewackiego zbrodniarza Che Guevary. Z przekory więc zakupiłem sobie antykomunistycznego bohatera historii USA [ale i również Polski!]. Śp. Ronald Reagan zasługuje na to, aby nosić go na sobie - jest jedną z ikon konserwatynego liberalizmu, jak i również anty-lewactwa. Potrafił on zjednać ludzi, mimo że często decydował się na kontrowersyjne działania [np. poparcie dla śp. Augusto Pinocheta]. W każdym razie jedno jest pewne, z dumą będę chodził z nim na piersiach ;)
Moim następnym celem: koszuleczka z Pinochetem...

Opinie, Światopogląd »

[03 kwietnia, 2008 | 83 komentarze | Poziom: 0 ]

Rozpocznijmy od statystyk. W roku 2006 "Gazeta Wybiórcza" opublikowała sondaż, który pokazywał, że przez dziewięć lat, odsetek zwolenników aborcji zmniejszył się o 21 proc. To świadczy, że Polacy uodporniają się przed lewicowo-feministyczną propagandą, która głosi, że to kobieta decydować ma czy dziecko ma być urodzone. Niezbyt interesują mnie zdania: "jesteś mężczyzną, więc nie masz prawa decydować za kobietę". Mam prawo - ponieważ interesuje mnie los każdej, niewinnej jednostki, która zostaje brutalnie wyskrobana.
Jestem zwolennikiem życia od momentu poczęcia. Dla mnie to nie są tezy stworzone przez katolickich oszołomów. Nie uważam za słuszne, żeby to panie Senyszyn, Szczuka czy Środa mówiły nam od kiedy dziecko czuje, od kiedy działa jego przysadka mózgowa et cetera. To nie kobieta powinna być panem losu tego dziecka. Naprawdę nikt nie karze przygarniać noworodka i następnie przez 18 lat go wychowywać. Są domy dziecka, ostatnio nawet okienko, gdzie anonimowo matka może podrzucić swoje maleństwo do sióstr zakonnych. Opcji jest wiele, nie każdemu jednak uśmiecha się z nich korzystać. Powiem teraz dość dosadnie i dobitnie: chcącemu nie dzieje się krzywda. Można nie współżyć, są środki antykoncepcyjne [również te naturalne]. Dlatego, głosy - zaszła w ciążę i teraz cierpi - mnie śmieszą. Bo to nie Pan Bóg/kapusta/bocian kierują przyjściem na świat kolejnego dziecka, a sami rodzice.
Dopuszczam rzecz jasna przypadek usunięcia ciąży, gdy życie kobiety jest zagrożone. Oczywiście, na jej miejscu - poświęciłbym się - ale naprawdę różni są ludzie i nie wszystkich stać na taki gest. To naturalne i zrozumiałe. Nikt nie nakazuje tracić życia za poród. Dla mnie to rzecz uzasadniona: "życie jedno albo drugie". Tutaj trzeba dać szansę wyboru rodzicielce. Gwałt, kazirodztwo, upośledzenie dziecka, czy nawet zdrowie kobiety nie kwalifikuje się do rangi usprawiedliwienia skrobanki. Powtarzam jeszcze raz - jest psycholog, a potem domy dziecka. A już bronienie się sytuacją materialną czy osobistą jest śmieszne.

Światopogląd:
1. Kara śmierci #1 2. Kara śmierci #2

O karze śmierci:
1. "Niemy krzyk"

Opinie, Światopogląd »

[26 lutego, 2008 | 91 komentarzy | Poziom: 0 ]

Kara śmierci jest bardzo kontrowersyjną kwestią w społeczeństwie. Stosowania najwyższego wyroku zabrania, z niewiadomych przyczyn, Wspólnota Europejska czy ONZ – również [kuriozum] w stanie wojny. Jest to o tyle dziwne, że na zabiegi aborcyjne patrzą bardzo przychylnym wzrokiem. Tymczasem dotarłem do badań, przeprowadzanych przez „Gazetę Wyborczą” - wynik jest bardzo przychylny dla kary ostatecznej. 63 procent ankietowanych jest za karą śmierci, a zaledwie 31 jest przeciwko. Zdania nie ma 6 procent respondentów. Skoro zachwalające demokrację PiS, PO i LiD uważają, że najlepiej słuchać ludu, niech postąpią zgodnie z wolą obywateli. W Polsce ostatni tego typu wyrok został wykonany w roku 1988. W 1990 r. na wniosek posła Unii Demokratycznej, Jana Marii Rokity zastosowano amnestię kary ostatecznej. Całkowicie zniesiono ją w roku 1998. Nie bójmy się powiedzieć – na tym człowieku ciąży los ludzi pomordowanych przez hordy wypuszczonych z więzień zbirów. Rok później zwolennicy kary śmierci związani z Unią Polityki Realnej zebrali 140000 podpisów na rzecz jej przywrócenia. Sejm nie raczył zająć się tą sprawą. W 2004 roku Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek o przywrócenie kary śmierci, propozycję tą odrzucono większością głosów.

PO PIERWSZE: ODSTRASZAJĄCE DZIAŁANIE
Kara śmierci stosowana jest w wielu krajach i sprawdza się to znakomicie. Na przykładzie Stanów Zjednoczonych, stany w których przywrócono karę śmierci wyraźnie zmniejszyła się przestępczość. Nawet znany ze sprzeciwu wobec takiego sposobu wymierzania sprawiedliwości „New York Times” przyznał, że o kara ostateczna działa odstraszająca. Dobitny jest tutaj cytat profesora Naci'ego Mocana z Uniwersytetu Stanowego w Luizjanie. – Osobiście jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale fakty mówią same za siebie. Uczciwość nie pozwala mi zachować milczenia: tak, kara śmierci ratuje ludzkie życie – powiedział prof. Mocan „Rzeczpospolitej”. Według naukowców pozwala ona ocalić od trzech do osiemnastu istnień ludzkich. Najniższym wskaźnikiem mordów może pochwalić się stan Teksas. Tam właśnie, karę śmierci wykonuje się najszybciej i najczęściej. Kolejnym przykładem jest Nowy Jork. Po ponownym wprowadzeniu tego rodzaju wymierzania sprawiedliwości liczba morderstw spadła o, bagatela, 65 procent. To nie jest przypadek. Dlatego mamy tutaj do czynienia z kompletnym oślepieniem „postępowej” Europy. Socjaliści z Wspólnoty Europejskiej uważają, że trzeba chronić życie. Szkoda, że trudno im to zrozumieć, że to właśnie oni i chore przepisy umożliwiają bezkarnie zabijać po wyjściu z więzienia.

PO DRUGIE: SZYBKIE WYJŚCIE Z WIĘZIENIA POWODUJE ŚMIERĆ KOLEJNYCH OSÓB
Mnóstwo osób uważa, że o wiele lepszą karą jest dożywocie, które jest stosowane w obecnych czasach. Jest to rzecz jasna mit. Na początek statystyka – w krajach Europy zachodniej, uznawanych przez za postępową elitę Wspólnoty Europejskiej, kara dożywotniego pozbawienia wolności trwa [sic!] SIEDEM lat. W Polsce jest nieco lepiej, chociaż morderca niemal zawsze dostaje możliwość opuszczenia więzienia. To, nie zawsze, ale często powoduje, śmierć niewinnych ludzi. Za kratkami, za morderstwo siedział i wyszedł po paru latach Charles Manson. Czym się to skończyło? Kolejnymi ofiarami. Podobnie było w przypadku Johna Wayne'a Gacy'ego, który wyszedł z więzienia w stanie Iowa, po czym zamordował ponad 30 mężczyzn i chłopców. W latach 80. na szczęście tego człowieka stracono. Przed wyrokiem powiedział, że nie przywróciłby do życia żadnej z zamordowanych ofiar. Przykłady bezwzględnych morderców, którzy nie czują skruchy po swoich zabójstwach, tacy jak Krzysztof Gawlik [wyjdzie po 40 latach] czy Aleksander Piczuszkin tylko utwierdzają w przekonaniu, że kara śmierci jest jedynym dobrym rozwiązaniem. Kolejny przykład, bardzo ciekawy w dodatku – Jack Unterweger, pół-Austriak, pół-Amerykanin. Został skazany na w 1976 r. za zabójstwo prostytutki. Warunkowo wyszedł w 1990 r, uznany za wzór resocjalizacji, brał udział w różnorakich programach typu talk-show. Okazało się jednak, że znakomicie się kamuflował, bo zabijał dalej. W tym samym czasie pisał reportaże o własnych morderstwach. Zdemaskowano go w 1991 r. po wyniku badań DNA. Podobnie było z Kennethem McDuffem [karę śmierci zamieniono na dożywocie, wypuszczono go za dobre sprawowanie, po czym dalej mordował] czy Albert Fish. Warto więc, zastanowić się, czy warto poświęcać życie innych, niewinnych ludzi poprzez wypuszczanie zbrodniarzy na wolność. Strach pomyśleć, co może się dziać w Polsce za parę lat, gdy skończą się wyroku dla gangsterów i mafiosów powiązanych z gangami wołomińskim czy pruszkowskim.

PO TRZECIE: SPRAWIEDLIWOŚĆ
Jest to jeden z ważniejszych argumentów potwierdzających słuszność stosowania kary śmierci. Znana łacińska sekwencja 'volenti non fit iniura' – chcącemu nie dzieje się krzywda ma tutaj swoje potwierdzenie. Nie da się ukryć, że większość popełnionych mordów jest wykonana z premedytacją, a wykonawcy nie są niepoczytalni. Zazwyczaj zeznając nie żałują swoich występków. Dlatego dziwi mnie upór środowisk lewicowych i centrowych do wykonywania kary ostatecznej. Nikt nikomu nie każe mordować, gwałcić itd. Przestępca sam się na to decyduje i musi ponieść konsekwencje swojej decyzji. Żadną karą nie będzie pobyt w więzieniu i życie za pieniądze podatników. W tym przypadku, w moim przekonaniu, powinno być zastosowane prawo talionu, a więc “oko za oko, ząb za ząb”. Powiedzmy sobie szczerze – nawet taka kara nie będzie sprawiedliwa. Ukarany zostanie morderca, ofiary nikt nie wskrzesi. Spowoduje to jednak chociaż szczyptę rekompensaty rodzinie oraz przyjaciołom ofiary.

PO CZWARTE : FINANSOWANIE ZŁOCZYŃCY
Skandaliczne jest, że ból w postaci straty bliskiego nie jest jedyną stratą dla rodziny i znajomych poszkodowanego. Utrzymanie więźnia kosztuje, i to dość sporo. Dlaczego podatnicy muszą utrzymywać mordercę, który niemalże na pewno nie zostanie zresocjalizowany? W Polsce miejsc pracy nie jest za dużo, dlatego zatrudnianie takich ludzi w nawet najgorszego typu pracach byłoby nie na miejscu. Co prawda warunki w polskich więzieniach nie są jakieś olśniewające, to mimo wszystko nie wyglądają również źle. Osadzeni mają całkiem dobre życie, za darmo otrzymują posiłki, pomoc medyczną, porady psychologa oraz wizyty duchownych. Nie można zapomnieć o popełnionych czynach. Koszt utrzymania oraz pilnowania takiego więźnia jest zdecydowanie większa niż mógłby on wypracować, na przykład, w kamieniołomach.

PO PIĄTE: KARA ŚMIERCI JEST UZNAWANA PRZEZ RELIGIE ŚWIATA
Wbrew powszechnym opiniom stanowisko największych religii świata jest dość przychylne dla kary śmierci. Katechizm Kościoła Katolickiego wyraźnie mówi o możliwości takiego rozwiązania. Znalazłem parę interesujących wycinków z KKK: “Obrona dobra wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik zpstał pozbawiony możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita władza ma obowiązek uciec się nawet do broni, aby odeprzeć napadających na wspólnotę cywilną powierzoną jej odpowiedzialności. “, a także “Wysiłek państwa, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się zachowań, które łamią prawa człowieka i podstawowe zasady obywatelskiego życia wspólnego, odpowiada wymaganiu ochrony dobra wspólnego. Prawowita władza publiczna ma prawo i obowiązek wymierzania kar proporcjonalnych do wagi przestępstwa. “. Cytuję dalsze fragmenty: “Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.”. Również Biblia nie wyklucza stosowania kary ostatecznej. Religie judaistyczne oraz muzułmańskie są również do kary śmierci nastawione przychylnie.

Pięć, jakże różnych, zalet. Pięć zalet, które w moim przekonaniu przyćmią wady. Pięć powodów, dla których według mnie kara ostateczna winna zostać przywrócona. Z pierwszą nie dyskutują nawet socjaliści czy grupa “kobiet” zwanych feministkami. Nawet Magdalena Środa, która wyznaje światopogląd lewicowy, żeby nie powiedzieć lewacki, przyznała, że pod tym względem sąd ostateczny nad mordercą jest rozwiązaniem dobrym. Przy drugim argumencie, zapewne nikt nie powinien dyskutować. Przytoczyłem solidne argumenty, oparte zarówno na mojej wiedzy [nie ukrywam, że karą śmierci i jej konsekwencjami zajmuje się już od dłuższego czasu], jak i znalezionej z źródłach książkowych i internetowych. Nazwiska takie jak Gacy, Pichuszkin czy Unterweger powinny zostać zapamiętane. Trzeci argument: nieco trudniejszy do “wpojenia” przez sceptyków. Moim zdaniem, każda morderca zasługuje na śmierć. Jest to rozwiązanie zdecydowanie najbardziej sprawiedliwe. Wad dożywocia jest mnóstwo, niektóre podałem wcześniej. Są nimi z całą pewnością – szybkie wyjście na wolność, możliwość ucieczki stosunkowo dobre warunki więzienne, życie “za darmo”, a z wszelkimi uniedogodnieniami można się pogodzić. Po paru latach więzień przywyczaja się do nowych warunków i nie odczuwa skutków. Tym samym, nie jest możliwa resocjalizacja, która przecież w Polsce jest na strasznie niskim poziomie. Czwarty powód – koszta. Nie widzę powodu, dla którego obywatele, w tym RODZINA POSZKODOWANEGO miałaby utrzymywać zbira, który bez sumienia usunął ich krewnego. Ostatni argument jest ważny dla osób religijnych. Odniosłem się głównie do Kościoła Rzymsko-katolickiego, trudno żeby było inaczej, jest to wyznanie wiodące. Warto wspomnieć jednak o Islamie czy Judaizmie. Zwolennikiem kary śmierci był m.in. św. Tomasz z Akwinu.

Ciekawe wpisy o karze śmierci przeczytasz również:
Poprzednia, krótka notka mojego autorstwa
Zdaniem Ethana

Opinie, Światopogląd »

[02 stycznia, 2008 | 103 komentarze | Poziom: 0 ]

Na początku chciałbym jeszcze przywitać Was w Nowym Roku i wszystkim życzyć szczęścia, pomyślności, pieniędzy i przede wszystkim zdrowia w nadchodzących 12 miesiącach.
W drugim dniu tego nowego 2008 roku chciałbym rozpocząć nowy "cykl" notek o tematyce światopoglądowej, rozpoczynam od kary śmierci - jest to dosyć drażliwa sprawa, na którą chciałbym się publicznie wypowiedzieć.

Na początek szczypta informacji: w naszym kraju kary śmierci nie stosuje się już od 1988 roku. Całkowicie zniesiona została dziesięć lat później, kiedy została zastąpiona dożywotnim pozbawieniem wolności. W 2004 roku Prawo i Sprawiedliwość wniosło projekt nowelizacji prawa karnego, w której znalazł się postulat przywrócenia wyroku ostatecznego - niestety jednak większością głosów, projekt odrzucono. Jedyną partią, która zdecydowanie opowiada się za karą śmierci jest Unia Polityki Realnej, która niestety do sejmu od kilkunastu lat nie znajduje się w parlamencie. Znacznie ponad połowa Polaków opowiada się za przywróceniem kary śmierci i to w sondażach opublikowanych przez "Gazetę Wybiórczą" [poniżej można zobaczyć pełne wyniki]. Wyroki te obowiązują nadal w krajach takich jak: USA, Chiny, Arabia Saudyjska, Mongolia, Kazachstan, Egipt czy Indie.

Jestem zdecydowanym zwolennikiem kary śmierci. Śmieszą mnie najbardziej argumenty lewaków [opowiadających się zarazem za aborcją] o tym, jak to życie ludzkie jest najważniejsze. Zapewne tak jest, choć oczywiście musi być respektowana sprawiedliwość. Idiotyczne są także zdania, o niehumanitarności. Nikt nie mówi przecież o powieszeniu na krzyżu, spalenie na stosie, łamanie słoniem czy obdarcie ze skóry. W obecnych czasach wyroki wykonuje się poprzez zastrzyk, krzesło elektryczne czy powieszenie i często to skazaniec może wybrać sobie metodę. Nie przekonują mnie także argumenty związane z możliwością popełnienia "mordu sądowego". Możliwość pomyłki w obecnych czasach jest nieporównywalnie mniejsza niż stracenie życia przez człowieka w wyniku np. wypadku samochodowego, a przecież nikt nie zabrania podróżowania autem.

Moim zdaniem kara śmierci to rozwiązanie niemal doskonałe. Wielkimi atutami są odstraszenie potencjalnego zabójcy [mało który człowiek chce własnej śmierci, więc nie podejmie się odebrania życia innej osobie], powoduje sprawiedliwość - choć i to jest dyskusyjne, w końcu ofiara była niewinna, a skazaniec nie, choć na pewno zostaje wypełnione tzw. prawo talionu: "oko za oko, ząb za ząb", uniemożliwienie popełniania kolejny przestępstw czy chociażby ucieczki z więzienia w trakcie odbywania dożywocia. Dla osób wierzących [nie chodzi tutaj tylko o katolików] zapewne spore znaczenie ma to, że kara ostateczna jest zgodna zarówno z Katechizmem Kościoła Katolickiego, ale i również przez Biblię oraz Koran.